Dodaj do ulubionych

Wyprzedzanie prz skręcie w lewo

16.11.07, 19:55
Witam,
Mam nastepujące pytanie: wjechałam na parking przy centrum
handlowym, w jedną z alejek. Nie jechałam wolno, 'czając się' jak
niektórzy. Na końcu alejki zauważyłam wolne miejsce i włączyłam
kierunkowskaz.
W chwili, gdy miałam wykonać skręt w lewo, spojrzałam jeszcze raz w
lusterko boczne - całe szczęście - wyminęły mnie z ryczacymi
klaksonami dwa samochody.
Mam pytanie - kto w przypadku stłuczki jest winowajcą? Wydaje mi
się, że ja miałam pierszeństwo? Aż mnie zatrzęsło, widząc
wymachujących pięściami w moim kierunku panów kierowców.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ignacy Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.07, 20:17
      Liczy się moment rozpoczęcia manewru - co było wcześniej
      wyprzedzanie czy kierunkowskaz o zamiarze i zmiana pasa do skrętu w
      lewo.
      Wyprzedzać pojazdu skręcającego w lewo z lewej strony nie wolno a i
      zmienić kierunek jazdy w lewo nie można bez sprawdzenia czy nie jest
      się wyprzedzanym.
      pozdr
      • 1europejczyk Kierunkowskaz jest tylko nic nie znaczacym 18.11.07, 16:27
        z punktu widzenia kodeksu i przewinienia wskaznikem, ktory obowiazny jestes
        uzywac. W przypadku kolizji wazne jest, ze to Ty zmieniasz pas. Twoj
        kierunkowskaz jest bez znaczenia. Migajacy nie stanowi o Twoim pierszenstwie.
        Wyprzedzajac Twoim pierwszym obowiazkiem jest upewnic sie, ze masz wolny lewy
        pas. Potem jak chesz mozesz, zgodnie z kodeksem zawiadomic innych, ze zmieniasz
        pas, albo czesto ulatwiajac sobie zycie (jako ze zwykle zawiadamiajc innych
        powodujesz, ze przyspieszaja i uniemozliwiaja ci manewr) zmienic pas wlaczajac
        jednoczesnie kierunkowskaz glownie dla "swietego spokoju" i przypadkowej
        obecnosci skrupulatnego policjanta szukajacego jelenia do mandatu.
        Migajacy kierunkowskaz nie oznacza z skrecania w lewo: oznacza jedynie taki
        zamiar, ktory moze byc wykonany tylko pod warunkiem ze po lewej stronie masz wolne.
        Jechanie szybciej niz samochod migajacy lewym kierunkowskazem po prawej stronie
        (a w konsekwencji wyprzedzanienie) tego samochodu nie jest niezgodne z kodeksem.
        W przypadku kolizji odpowiedzalnosc ponosi ten ktory zmienia pas.
        Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo
        • Gość: Ignacy Bzdury!? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 18:50
          "Art.22p5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
          sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz
          zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru."
          "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
          upewnić się w szczególności, czy:
          1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do
          wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;
          2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
          3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie
          zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany
          kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu."
          "5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje
          zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej
          strony."
          "9. Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7
          pkt 3,,(pojazdu silnikowego na skrzyżowaniu),,, pojazdu
          sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że
          kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w
          kierunku przeciwnym."

          • zigzaur Re: Bzdury!? 18.11.07, 19:29
            Wszystko ładnie, tylko że plac parkingowy nie jest drogą w rozumieniu prawa o
            ruchu drogowym.
            • Gość: Ignacy Re: Bzdury!? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 20:35
              W przypadku zagrożenia bezpieczeństwa ruchu należy przepisy stosować.
              pozdr
          • 1europejczyk Cytowany fragment potwierdza co napisalem 18.11.07, 19:58
            Przepisy kodeksu to jest jedna rzecz, interpretacja ubezpieczlni obciazajacej
            wina jest w rownym stopniu wazna jak sama litera kodeksu.
            Kazda zmiana pasa ruchu konczaca sie najechaniem na samochod bedacy na pasie
            docelowym jest wina zmieniajacego pas ruchu, niezaleznie od wlaczonych czy nie
            migaczy, bo one nie sa zadnym nakazem, tylko co najwyzej ostrzezeniem, dla
            jadacych na (w tym przypadku) lewym pasie.
            • Gość: Ignacy Re: Cytowany fragment potwierdza co napisalem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 20:51
              Interpretacje zakładów ubezpieczeniowych nie są wykładnią prawa.
              Kierunkowskaz nie jest niepotrzebnym gadżetem w samochodzie - służy
              do pokazania zawczasu i wyraźnie swoich zamiarów.
              Uderzenie swoim przodem w tył zmieniajacego pas ruchu pojazdu
              skutkuje winą pojazdu uderzającego.
              Zabroniona jest jazda lewym pasem ruchu z dala od prawej krawędzi
              jezdni a tym bardziej pod prąd - raj dla Twojej interpretacji dające
              możliwość blokowania i najeżdżania na zmieniających pas, kierunek
              jazdy, wyprzedzających innych.
              Cały czas zapominasz o zasadzie nie utrudniania komukolwiek ruchu.
              Zjedź na prawo i pozwól innym jechać.
              pozdr

              • 1europejczyk Re: Cytowany fragment potwierdza co napisalem 18.11.07, 21:11
                "Uderzenie swoim przodem w tył zmieniajacego pas ruchu pojazdu skutkuje winą
                pojazdu uderzającego."

                Sam piszesz w tyl co oznacza, ze juz jestes na pasie najezdzajacego.
                W tym przypadku dziala regula "panowania nad pojazdem" przez najezdzajacego a
                jej wykladnia jest mozliwosc opanowania przez niego pojazdu w kazdej sytuacji
                (co oczywiscie jest "konstrukcja" tylko i wylacznie teoretyczna na uzytek prawa).
                Jest ona czesto wykorzystywana przez beztroskich kierowcow "myslacych", ze
                migajacy kierunkowskaz ma daje im pierwszenstwo.

                Bo w przypadku gdy z racji predkosci wjedzie w Twoje lewe przednie czy tylnie
                drzwi sytuacja ma sie juz zupelnie inaczej.
                Nie wierzysz to sprobuj !

                Zmieniajacy pas ma obowiazek ustapic wszystkim tym, ktorzy sa na pasie na ktory
                chce wjechac niezaleznie od tego czy ma czy nie migajacy kierunkowskaz.
                • Gość: Ignacy Re: Cytowany fragment potwierdza co napisalem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 21:50
                  > Zmieniajacy pas ma obowiazek ustapic wszystkim tym, ktorzy sa na
                  pasie na ktory
                  > chce wjechac niezaleznie od tego czy ma czy nie migajacy
                  kierunkowskaz.

                  Zgoda - tylko kierujący zmieniając pas może utrudnić jazdę
                  wyprzedzającym(=nieistotna zmiana prędkości) natomiast wyprzedzający
                  nie może mu tej zmiany utrudnić.
                  pozdr
      • Gość: Stary kierowca Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.07, 18:15
        Art 24. KD. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
        upewnić się w szczególności, czy: pkt.3Kierujący jadący przed nim na
        tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania
        innego pojazdu,zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu. Zatem
        włączenie przez ciebie kierunkowskazu w lewo zabrania jadącym za
        tobą wyprzedzania z lewej strony. Jenakże parking przed
        supermarketem nie jest drogą publiczną i przepisy Kodeksu Drogowego
        wg. Art. 1 pkt.2 obowiązują jeżeli jest to konieczne dla unikniecia
        zagrożenia bezpieczeństwa ruchu.
        • 1europejczyk "zabrania jadącym za toba wyprzedzania z lewej .. 18.11.07, 20:11
          "Zatem włączenie przez ciebie kierunkowskazu w lewo zabrania jadacym za toba
          wyprzedzania z lewej strony."
          "za Toba" oznacza na tym samym pasie. Jadacy lewym pasem nie ma najmniejszego
          obowiazku puscic cie przed siebie. To ty zmieniasz pas ruchu i to do ciebie
          nalezy sie dostosowac do tych co jada (w tym przypadku po lewej stronie).
          Kierunkowskaz sygnalizuje jedynie ze zamierzasz ale nie ma najmniejszej mocy
          sprawczej wobec jadacych na pasie na ktory chcesz wjaechac.
          To nawet nie jest kwestia interpretacji: wystarczy obserwowac trzypasmowa ulice
          na ktorej samochod na srodkowym pasie ulegl uszkodzeniu. Wedlug Twojej
          "interpretacji" wszyscy na srodkowym pasie maja pierwszenstwo wobec tych na
          lewym jesli tylko wlacza kierunkowskaz. Gdzie widziales podobna sytuacje ?


          Re: Wyprzedzaniezabrania jadącym za
          • kragg Re: "zabrania jadącym za toba wyprzedzania z lewe 18.11.07, 20:51
            > "Zatem włączenie przez ciebie kierunkowskazu w lewo zabrania jadacym za toba
            > wyprzedzania z lewej strony."
            > "za Toba" oznacza na tym samym pasie.

            Mylisz się. Doczytaj sobie co to jest wyprzedzanie(wg. kodeksu).
            • 1europejczyk Jechanie swoim pasem szybciej od tych co jada 18.11.07, 21:13
              po prawej nie jest wyprzedzaniem.
              Nie musze czytac : wiem z doswiadczenia sadowego.
              Re: "zabrania jadącym za toba wyprzedzania z lewe
              • kragg Tu to już udało ci się mnie rozbawić :D 18.11.07, 23:28
                > Nie musze czytac : wiem z doswiadczenia sadowego.

                "doświadczenie sądowe" powiadasz....

                Ustawa "Prawo o ruchu drogowym" (Dz. U. z dnia 19 sierpnia 1997 r.),
                art. 2, pkt 28.
                (do obejrzenia np tu: www.abc.com.pl/serwis/du/1997/0602.htm)

                Na drodze to bym cię nie chciał spotkać, ale w sądzie to musi być niezły ubaw.

              • Gość: Stary kierowca Re: Jechanie swoim pasem szybciej od tych co jada IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.11.07, 13:53
                Oj sympatyczny europejczyku! Byłoby bardzo dobrze gdybyś jednak
                poczytał Kodeks Drogowy. Jak mozna napisać , że wyprzedzanie po
                prawej nie jest wyprzedzaniem?Art.24. Szczególnie pkt.10. Powodzenia
                • Gość: . Re: Jechanie swoim pasem szybciej od tych co jada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.07, 20:28
                  oj stary kierowco:)
                  europejczyk napisal (czytajac lacznie z tytulem):
                  "Jechanie swoim pasem szybciej od tych co jada po prawej nie jest wyprzedzaniem"
                  zatem nieuwaznie przeczytales i pzrez to niemadrze komentujesz..
      • camel_3d ignacy... 19.11.07, 19:05
        nie wazne kiedy wlaczyles kierunkowskaz, to jest tylko znak, ze chcesz skrecic
        itp... ale to TY masz uwazac kiedy skrecisz lub zmieniasz pas.
        Tak wiec jezeli skrecisz i ktos ci w bok wjedzie to niestety TY jestes winny.
        POza tym...
        • Gość: Ignacy Re: ignacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.07, 00:22
          Każdy manewr w ruchu drogowym rozpoczynamy od :
          1.Obserwacji możliwości,
          2.Pokazania zamiarów (kierunkowskazem, ręką...),
          3.Powtórne sprawdzenie sytuacji,
          4.Wykonywanie manewru.

          Moment rozpoczęcia manewru to właśnie kierunkowskaz.
          To nie znaczy, że w ten sposób uzyskuje się jakiekolwiek prawa lub
          pierwszeństwo. W każdym manewrze po pokazaniu zamiaru następuje
          powtórne sprawdzenie sytuacji i dopiero z zachowaniem szczególnej
          ostrożności jego wykonywanie.
          Pokazywany zamiar może być w każdej chwili przerwany.

          Osobiście wielokrotnie rezygnowałem już z zamiaru skrętu w lewo na
          pełnym skrzyżowaniu wobec wyprzedzających mnie z lewej strony.
          pozdr

          • camel_3d Re: ignacy... 20.11.07, 08:28
            Gość portalu: Ignacy napisał(a):

            > Każdy manewr w ruchu drogowym rozpoczynamy od :
            > 1.Obserwacji możliwości,
            > 2.Pokazania zamiarów (kierunkowskazem, ręką...),
            > 3.Powtórne sprawdzenie sytuacji,
            > 4.Wykonywanie manewru.



            dokladnie tak, czyli jezeli ktos nadjezdza na pasie obok to nie skrecamy proste.
    • annb Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 16.11.07, 20:21
      pryz skrecie w lewo musisz sie upewnic czy jakis inteligentny
      inaczej cie nie zamierza wyprzedzic z lewej strony
      tutaj chodzi o twoje zdrowie i zycie
      trzeba sobie wypracowac taki nawyk

      no i odpowiadajac na pytanie
      ty mialas pierwszenstwo
      Oddział 6
      Wyprzedzanie
      Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
      upewnić się w szczególności, czy:

      3 kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie
      zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku
      jazdy lub zmiany pasa ruchu.

      i dalej


      Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar
      skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.


      przy zalozeniu ze na parkingu przy sklepie obowiazuja przepisy ruchu
      drogowego a nie jakies inne opracowane specjalnie dla centrum
      • saralee Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 16.11.07, 23:20
        dzieki za odpowiedzi - tak własnie myślałam. Zastanawiam się tylko,
        skąd w ludziach tyle agresji...
        • annb Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 17.11.07, 15:01
          przy zalozeniu ze odpowiednio wczesniej zasygnalizowalas zamiar
          skretu
          a co do agresji
          wiesz, w pewnym momencie czlowiek przestaje sie dziwic
          spodobalo mi sie to co ktos tutaj napisal o wjezdzie na czerwonym na
          skrzyzowanie
          ze w niemczech takiego delikwenta sie kieruje na badania
          psychiatryczne
          ach
          zazdroszcze im
          serio
        • Gość: rokosowski Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: *.energoprojekt.pl 18.11.07, 17:46
          pewnie żeś się za bardzo czaiła niebogo
      • 1europejczyk Masz trudnosci z interpretacja "jadacy przed nim 18.11.07, 16:38
        na tym samym pasie ruchu". Nie jest napisane w tym samym kierunku.
        Jesli jest miejsce na dwa samochody pas dotyczy tej czesci na ktorej sie
        znajdujesz an nie tej przeznaczonej dla samochodow jadacych w tym samym kierunku
        co Ty.
        "Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar
        skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony."
        To jest juz po prostu niebzpieczna nieprawda: sygnalizowanie zamiaru zmiany pasu
        kierunkowskazem nie ma zadnej mocy sprawczej dla smochodow znajdujacych sie na
        pasie na ktory zamierzasz wjechac.
        Masz czekac z manewrem dopoty, dopoki nie bedziesz mial wolnego miejsca na pasie
        na ktory zamierzasz sie przemiescic.
        Skret w lewo z prawego pasa jest po prostu zabroniony: najpierw nalezy zmienic
        pas na ten skrajny lewy a pozniej sygnalizowac skret w lewo.
        • Gość: Stary kierowca Re: Masz trudnosci z interpretacja "jadacy przed IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.07, 18:23
          Art. 2 Definicje. pkt.7) pas ruchu-każdy z podłuznych pasów jezdni
          wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych,
          oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi.
        • kragg Re: Masz trudnosci z interpretacja "jadacy przed 18.11.07, 20:54
          Ech, chłopie tak filozofujesz a cały czas źle.
          Mam nadzieję, że cię nigdy nie spotkam na drodze.
        • Gość: sweq Re: Masz trudnosci z interpretacja "jadacy przed IP: *.subscribers.sferia.net 18.11.07, 21:05
          Chłopie, czytać potrafisz, ok, ale masz problemy ze zrozumieniem. Czy według ciebie skręcając w lewo na jezdni, na której jest wydzielony pas do skrętu w lewo, należy przepuścić pojazdy jadące z przeciwka jak również jakiegoś wariata któremu zachciało sie wyprzedzic z lewej strony, mimo że stoję na pasie przeznaczonym do skrętu w lewo. Tak wynika z twojego rozumowania. Poza tym, uliczki na parkingach w centrach handlowych sa przeważnie dwukierunkowe, ale każdy pas jest wąski, więc nie ma możliwości wyprzedzenia pojazdu sygnalizującego skręt w lewo jego prawą stroną, więc trzeba poczekać aż ten manewr wykona.
    • naprawdetrzezwy Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechałaś. 17.11.07, 11:24
      Więc ciężko ocenić wyczyn tych chamów (wygrażanie).

      Natomiast można cię pokochać za to:

      "W chwili, gdy miałam wykonać skręt w lewo, spojrzałam jeszcze raz w
      lusterko boczne"

      Bo większość spotykanych przeze mnie kobiet (za kierownicą) tak nie robi.



      Co do samej zasady, to teoretycznie ty miałaś pierszeństwo, a oni zakaz wyprzedzania. O ile na terenie parkingu obowiązują przepisy PoRD.
      • Gość: FRAGI Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.zebyd.com.pl 17.11.07, 14:53
        Trudno oceniać tą sytuację na podstawie relacji tylko jednej strony. Jednak
        biorąc pod uwagę że aż dwa samochody Cię wyprzedziły to prawdopodobnie zbyt
        późno zasygnalizowałaś manewr. Wiadomo jeden może być palantem ale skoro dwóch
        miało problem to coś było na rzeczy. Zachowuj się tak żeby inni kierowcy nie
        mieli wątpliwości co do Twoich zamiarów.
        • saralee Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 17.11.07, 21:36
          Kierunkowskazu zawsze używam z wyprzedzeniem - jestem córką
          zawodowego kierowcy, uczulił mnie na takie rzeczy ;)
          Przypuszczam, że agresja wynikła z faktu lekkiego przyhamowania
          przed samym skrętem - musiałam zmieścić się w przerwę między
          samochodami...
          Całe zajście miało miejsce w Wawie, może to cś wytłumaczy :P
          • Gość: po-myśl Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.chello.pl 18.11.07, 01:54
            Czy jesteś pewna, że jechałaś drogą dwukierunkową? Być może próbowałaś skręcić w
            lewo z prawego pasa jezdni dwupasmowej jednokierunkowej, co jest oczywiście
            niedozwolone (jeśli w-wa ma coś tu nam powiedzieć, to mi mówi właśnie m.in. to,
            że w wielu centrach handlowych taka jest organizacja ruchu). W którym centrum
            handlowym miało miejsce to zdarzenie?
            • jureek Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 18.11.07, 08:50
              Zadziwiające jest, jak bardzo wszyscy starają się znaleźć powody
              usprawiedliwiające chamów jeżdżących z dużą prędkością po parkingi i jeszcze do
              tego trąbiących. Co raz to inny powód się znajduje, żeby tylko usprawiedliwić
              ich chamskie zachowanie. Kurza twarz! Parking to nie droga tranzytowa, tu należy
              spodziewać się dziwnych manewrów innych kierowców, którzy np. w ostatniej chwili
              zauważyli wolne miejsce.
              A już najfajniejszy był argument, że coś musiało być nie tak z autorką, skoro
              dwa samochody na nią trąbiły. Gdzie jest napisane, że chamy nie mogą występować
              parami. Nie raz widzę takie pary "easy-riderów" na A4. Jedzie taka parka
              dresików zderzak w zderzak lewym pasem autostrady w swoich stjuningowanych
              maszynach i spycha na boki wszystko, co spotka po drodze. Nie spotkaliście się
              jeszcze z takim zjawiskiem? Ja tak, i dlatego fakt, że było ich dwóch wcale mnie
              nie dziwi, a wręcz przeciwnie - uprawdopodabnia wersję autorki.
              Jura
              • st1545 Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 18.11.07, 13:49
                jureek napisał:
                > Zadziwiające jest, jak bardzo wszyscy starają się znaleźć powody
                > usprawiedliwiające chamów jeżdżących z dużą prędkością po parkingi
                A bo mogło być i tak, że z tworzącej kolejki się za powoli jadącym autem nie
                wytrzymało dwóch pierwszych kierowców, dla których widok lewego kierunkowskazu w
                aucie niemal stojącym po prawej stronie drogi był już tylko katalizatorem
                nagromadzonej wściekłości.
                Oczywiście niewykluczone, że to dwóch pehów urwało się na kebaba i za bardzo im
                się śpieszyło. Ale dla mnie pewnym wskaźnikiem tego, jak mogło być naprawdę,
                jest jednak ta ostatnia uwaga o "warszawie" w pierwszym poście autorki wątku.
                Może ona tam była pierwszy raz i rzeczywiście jechała dość "nieśmiało"?
                pozdrawiam, tomek
                • Gość: Janka Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.07, 14:13
                  A ja w kwestii "to było w Warszawie": mam serdecznie dosyć wysłuchiwania o złych
                  i niekulturalnych kierowcach z Warszawy. Tak jakbyśmy byli wszyscy jakimiś
                  cyborgami a nie normalnymi ludźmi. Uważam, że cham może trafić się wszędzie a w
                  sporym mieście jest ich w naturalny sposób więcej. Mnie po Warszawie jeździ się
                  bardzo dobrze, trzeba tylko się trochę szybciej orientować i patrzeć, co się dzieje.
                • jureek Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 18.11.07, 14:23
                  st1545 napisał:

                  > Może ona tam była pierwszy raz i rzeczywiście jechała dość "nieśmiało"?

                  Mogło i tak być. Po parkingu zresztą przeważnie jeździ się nieśmiało, żeby nie
                  przegapić wolnego miejsca, no chyba, że jest całkiem pusto. Widzę jednak, że o
                  ile na forum wielu jest chętnych do usprawiedliwiania chamów, to "nieśmiali" nie
                  cieszą się taką tolerancją.
                  Pozdrawiam
                  Jura
                  • Gość: literka_m Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.sttb.pl 18.11.07, 14:31
                    nie udowodnisz, kto wczesniej zaczal manewr, oni czy ty przez
                    wlaczenie kierunkowskazu. ich jest 2 i powiedza, ze kiernkowskazu
                    nie bylo. JEDYNE PEWNE jest to, ze chcialas zjechac ze swojego pasa
                    i wjechac na pas ktorym poruszali sie oni (zajechac im droge)
                    drogowka idzie dokladnie tym samym tokiem rozumowania a jak sie nie
                    podoba to sad grodzki.
                    • jureek Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 18.11.07, 14:36
                      Czyli tak jak pisałem. Dla chamów duży zapas tolerancji. Nawet wśród policji.
                      Ale co się dziwić, gdy policjanci sami jeżdżą jak piraci. A poza tym, czemu
                      policjant ma zdrowie ryzykować i jakiegoś dresa się czepiać, łatwiej pójdzie z
                      jakąś nieśmiałą kobietą za kółkiem.
                      Jura
                      • st1545 Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 18.11.07, 17:44
                        jureek napisał:
                        > Czyli tak jak pisałem. Dla chamów duży zapas tolerancji.
                        To nie kwestia tolerancji tylko praktyki. Osobiście widząc wcześniej dwóch
                        pajaców jadących z piskiem opon i rykiem silników (nie wyobrażam sobie, by dwa
                        auta jadące _normalnie_ zdołały na parkingu wyprzedzić mnie "nagle") nie włączam
                        lewego kierunku w czasie gdy mnie wyprzedzają. Chamów też trzeba umieć unikać..
                        Co do nieśmiałości i czepiania się - pierwszym krokiem do wyeliminowania swoich
                        błędów jest uświadomienie sobie ich popełniania. Wydaje mi się Autorka wątku
                        zrobiła coś niewyraźnego, co mogło sprowokować taką sytuację. Wspieranie się w
                        tym momencie zawodowstwem ojca lub pocieszanie, że to były "warszawskie buraki"
                        nie wnosi nic pozytywnego.
                        Jeśli nie mam racji i sytuacja była w 100% jasna, to skąd się wzięło w ogóle to
                        pierwsze pytanie? Świadomy i doświadczony kierowca powinien to wszystko
                        znakomicie wiedzieć...
                        pozdrawiam, tomek
                      • ewcio2 Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 19.11.07, 00:44
                        oj czasem nie. uwierz. niejeden już tak pomyślał, a mandatów zero.
                    • Gość: smyk Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 21:10
                      W takim wypadku tylko sąd grodzki no i szybkie znalezienie i zabezpieczenie taśm
                      z monitoringu bo potem to one giną lub kamera jest odwrócona w drugą stronę, a
                      co do wyprzedzających na parkingach przed marketami to powinno ich się
                      wystrzelać jak kaczki nie dość że powodują dużą liczbę kolizji to jeszcze mają
                      do wszystkich pretensje a w większości robi się to dla odszkodowań bo policjanci
                      w wielu przypadkach nie słuchają kierowców tylko karają tego co skręcał w
                      lewo,nazywają to niezachowaniem należytej ostrożności przy wykonywaniu
                      niebezpiecznego manewru.
              • Gość: tomcioo Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: 62.87.185.* 19.11.07, 13:47
                tez mi sie to zdarzylo, bezmyslnosc ludzka nie zna granic...
                drogi na parkingach przy marketach to nie szerokie autostrady, wiec
                aby dobrze zaparkowac ( a wolne miesce jest zpo prawej) czasami
                trzeba wjechac na miejsce parkingowe wiekszym lukiem. i raz kiedy
                tak wlasnie parkowalem to koles w maluchu wlasnie mnie wyprzedzil z
                PRAWEJ strony!!! totalny idiota...
              • Gość: po-myśl Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.chello.pl 19.11.07, 20:24
                Ne rozumiem powodów, dla których odpowiadając bezpośrednio na mój post piszesz
                "zadziwiające jest, jak bardzo wszyscy starają się znaleźć powody
                usprawiedliwiające chamów jeżdżących z dużą prędkością po parkingi i jeszcze do
                tego trąbiących". NIe wiem, czego doszukujesz się w mojej wypowiedzi, ale z
                pewnością nie było tam nic z obrony "chamów". Autorka wątku wyraziła zdziwienie
                całą sytuacją, więc staramy się znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie dla
                niej. Oczywiście najprościej jest przyjąć, że jechały 2 chamy - i oczywiście
                dwóch kierowców pod rząd łamało przepisy i jeszcze do tego dawało wyraz swojej
                bezczelności?
                • malila Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 20.11.07, 18:01
                  Gość portalu: po-myśl napisał(a):
                  > Oczywiście najprościej jest przyjąć, że jechały 2 chamy - i
                  oczywiście
                  > dwóch kierowców pod rząd łamało przepisy i jeszcze do tego dawało
                  wyraz swojej
                  > bezczelności?

                  Ależ skąd. Najprościej jest przyjąć założenie, ze autorka postu jest
                  niedouczonym, ospale wykonującym manewry, małomiasteczkowym
                  kierowcą. W dodatku kobietą, co z definicji czyni ją w tej sytuacji
                  niewiarygodną.
                  Zgadzam się jak najbardziej z tym, że zbyt wielu osobom zbyt łatwo
                  przychodzi usprawiedliwianie chamówy.
          • Gość: sewa Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 16:07
            a moze tam byly 2 pasy do jazdy w tym kierunku i oni jechali prosto a Ty z
            prawego chcialas skrecic w lewo .....?!
        • Gość: mockturtle Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał IP: 80.195.233.* 18.11.07, 15:36
          FRAGI, trudno się zgodzić z Twoją oceną sytuacji:

          > biorąc pod uwagę że aż dwa samochody Cię wyprzedziły to
          > prawdopodobnie zbyt
          > późno zasygnalizowałaś manewr

          Być może zbyt długo (4 lata) mieszkam za granicą, ale jest dla mnie
          sprawą oczywistą, że poza sytuacjami oczywistymi (ktoś na
          zatłoczonym parkingu czeka na zwolnienie miejsca) - w każdym innym
          przypadku wyprzedzanie na parkingu przed centrum handlowym jest,
          pomijając kwestie prawne, CHAMSTWEM, podobnie jak przepychanie się w
          tłumie by szybciej dopaść stanowiska obsługi itd. Analizując
          sytuację prawną - trudno sobie wyobrazić wyprzedzanie na parkingu
          bez pogwałcenia obowiązującego tam ograniczenia prędkości. Wniosek:
          wyprzedzający byli osobami pozbawionymi nie tylko dobrych manier,
          ale także rozumu. Drugi wniosek: niemożliwe, by przez czysty
          przypadek dwa takie indywidua pojawiły się jednocześnie. Z dużą dozą
          pewności można założyć, że obaj młodzieńcy za kierownicą byli tzw.
          ziomami, czyli znajomymi, jechali razem i popisywali się swoimi
          wątpliwymi "umiejętnościami".

          W opisywanym przypadku o jakiejkolwiek winie jadącej z przodu
          możnaby mówić dopiero, gdyby faktycznie rozpoczęła skręt w lewo. Do
          tego, jak wiadomo, w ogóle nie doszło. Gdyby doszło, jedynym
          usprawiedliwieniem dla wyprzedzających młodzianów byłoby, gdyby
          sygnalizacja skrętu w lewo została włączona w trakcie, gdy już
          rozpoczęli manewr wyprzedzania. W każdym przypadku byłoby im jednak
          cholernie trudno udowodnić, że wyprzedzając na parkingu, nie
          przekroczyli limitu prędkości.

          Młodzieńcy ci pozostawili jeszcze jedno świadectwo swej lichej
          inteligencji i jeszcze lichrzej kultury: wymachiwanie pięściami w
          sytuacji, gdy kierowca z przodu nie popełnił nieczego złego, i w jak
          najbardziej właściwy sposób skontrolował sprawy w lusterku bocznym -
          to mówi samo za siebie.
          • rapid130 Re: Nie byliśmy tam i nie wiedzieliśmy jak jechał 18.11.07, 16:04
            Gość portalu: jureek napisał:

            > Zadziwiające jest, jak bardzo wszyscy starają się znaleźć powody
            > usprawiedliwiające chamów jeżdżących z dużą prędkością po parkingi
            > i jeszcze do tego trąbiących. Co raz to inny powód się znajduje,
            > żeby tylko usprawiedliwić ich chamskie zachowanie. Kurza twarz!
            > Parking to nie droga tranzytowa, tu należy spodziewać się dziwnych
            > manewrów innych kierowców, którzy np. w ostatniej chwili zauważyli
            > wolne miejsce.

            Gość portalu: mockturtle napisał(a):

            > (...) jest dla mnie sprawą oczywistą, że poza sytuacjami
            > oczywistymi (ktoś na zatłoczonym parkingu czeka na zwolnienie
            > miejsca) - w każdym innym przypadku wyprzedzanie na parkingu przed
            > centrum handlowym jest, pomijając kwestie prawne, CHAMSTWEM,
            > podobnie jak przepychanie się w tłumie by szybciej dopaść
            > stanowiska obsługi itd.

            AMEN.
            I dlatego nigdy nie podjeżdżam swoim klasykiem pod centra handlowe.
            To są potencjalnie najbardziej kolizyjne miejsca na drogach
            publicznych.
    • Gość: gosc Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.07, 15:50
      To na parkingach uzywacie kierunkowskazow?
      • kocia_noga Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 18.11.07, 17:29
        Używacie.I wszędzie, nawet na polnej drodze używacie.Tak nam
        podpowiada wieloletnie doświadczenie za kółkiem i poczucie
        przyzwoitości.No i ciut wyobraźni.
    • Gość: Andrew95 Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: *.chello.pl 18.11.07, 17:50
      Przykro to powiedzieć, ale z tego co opisujesz,to padłabys ofiarą
      chamstwa, ale też i przepisów. Oni byli na lewym pasie wcześniej.
      Zrobiłaś to co należało. Brawo, a na zalew chamstwa nie ma rady.
    • Gość: (gość portalu) Za chamstwo chamstwo chamstwo IP: *.adsl.alicedsl.de 18.11.07, 20:10
      a ja wcale nie uwazam, zeby ci kierowcy byli chamscy. oni byli po prostu
      umyslowo niedorozwinieci, tak jak przytlaczajaca wiekszosc polskich kierowcow.
      przyjezdzam do polski regularnie od ponad 10 lat, i co roku jest coraz gorzej.
      zaczynajac od bezmyslnego oznakowania pionowego i poziomego, a konczac na
      rosnacym kompletnym szalenstwie i braku wyobrazni u wiekszosci kierujacych.

      a kto slyszal o pewnym wieczne zakorkowanym skrzyzowaniu w warszawie, niestety
      nie pamietam nazwy ulicy, ktore jest zywa, realnie istniejaca betonowo-asfaltowa
      ilustracja pewnego twierdzenia matematycznego mowiacego o tym jak NIE NALEZY
      budowac tego typu objektow? tenze przyklad - i jego wlasciwe rozwiazanie - w
      podrecznyiku uniwersyteckim na 1. semestr matematyki, podaje za radiem Tok Fm

      dwie liczby: w polsce gine co roku 5,5 tys. osob w wypadkach drogowych, w
      szwecji 18. to oznacza, ze gdyby szwedow bylo tylu co polakow, to w polsce
      powinno byc rocznie ok. 180 ofiar.

      to o czym my tu w ogole jeszcze rozmawiamy, kto ma kiedy wlaczyc kierunkowskaz?
      a gdyby tam szli ludzie z zakupami i tych dwoch durniow by w nich wjechalo, to
      dalej bedziemy szukac wlasciwego paragrafu, czy raczej powolywac bieglego
      psychiatre?

      • Gość: załamany Re: chamstwo chamstwo chamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.07, 21:24
        Wy jesteści wszyscy nienormalni. Strach wyjechać na ulicę przez
        takich imbecyli ja wy forumowicze.
        • Gość: kkk Re: chamstwo chamstwo chamstwo IP: *.chelmnet.pl 18.11.07, 22:08
          Ja sam wyprzedzilem,czy moze raczej wyminalem w ten sam sposob
          samochod na alei parkingowej przed centrum handlowym,z tym,ze w moim
          przypadku odbywalo sie to na alejce JEDNOKIERUNKOWEJ.Poniewaz ten
          drugi samochod wyraznie zwolnil i trzymal sie prawej,zgodnie z
          przepisami zaczalem wymijac go lewa strona. W momencie,kiedy sie
          zrownalismy,kolega zdecydowal sie skrecac na wolne miejsce i
          oczywiscie zaczal na mnie trabic ;P w tym akurat przypadku uwazam,ze
          w razie co bylaby to jego wina,jako,ze na jednokierunkowej ulicy
          skret w lewo odbywa sie z lewego a nie prawego pasa ruchu. Inna
          sprawa,ze jest to dosc trudne do wykonania przy wlezdzie na miejsce
          parkingowe,przy parkowaniu prostopadlym - po prostu za malo jest
          miejsca na wykonanie tak ciasnego skretu z lewego pasa, kazdy
          przecietny kierowca zrobi to z prawego. Dlatego nie dajmy sie
          zwariowac i jezdzijmy na parkingach z glowa,odpowiednio wczesnie
          sygnalizujac zamiar wykonywania manewru i biorac poprawke na innych
          uzytkownikow, tudziez pieszych z rozpedzonymi wozkami sklepowymi ;)
          • Gość: fragi Re: chamstwo chamstwo chamstwo IP: *.zebyd.com.pl 18.11.07, 22:27
            "a ja wcale nie uwazam, zeby ci kierowcy byli chamscy. oni byli po prostu
            umyslowo niedorozwinieci, tak jak przytlaczajaca wiekszosc polskich kierowcow.
            przyjezdzam do polski regularnie od ponad 10 lat, i co roku jest coraz gorzej.
            zaczynajac od bezmyslnego oznakowania pionowego i poziomego," ????
            No jak ci kierowcy oznakowują te jezdnie !! Widać że to debile !

            Raz widziałem jak ze czterdziestu chamów trąbiło na pewnego kierowcę który nic
            złego nie zrobił. Niektórzy też wygrażali ! To chyba byli kolesie. No bydło po
            prostu.
            • Gość: bat56 Re: chamstwo chamstwo chamstwo IP: *.acn.waw.pl 19.11.07, 00:45
              Oczywiście, że bydło. Tylko cham trąbi na kierowcę, który nic złego
              nie zrobił, a tylko pewnie za mało się spieszył. Kindersztuba, drogi
              fragi, to taka dziwna rzecz, którą wychowany na chama, już nigdy nie
              będzie mógł się pochwalić.
          • tbernard Re: chamstwo chamstwo chamstwo 20.11.07, 10:26
            > przepisami zaczalem wymijac go lewa strona. W momencie,kiedy sie
            > zrownalismy,kolega zdecydowal sie skrecac na wolne miejsce i
            > oczywiscie zaczal na mnie trabic ;P w tym akurat przypadku uwazam,ze
            > w razie co bylaby to jego wina,jako,ze na jednokierunkowej ulicy
            > skret w lewo odbywa sie z lewego a nie prawego pasa ruchu. Inna
            > sprawa,ze jest to dosc trudne do wykonania przy wlezdzie na miejsce

            Co to za jakieś urojone pojęcia o pasach ruchu. To jest właśnie zapas potrzebny
            na manewr. Tylko ktoś bardzo złośliwy z tyłu przyrównuje to do ulicy
            jednokierunkowej z kilkoma pasami i ze skrętem w lewo. Na prawdę trzeba być mało
            pojętnym widząc, że ktoś zwalnia zbliżając się do wolnego miejsca parkingowego
            z zapasem potrzebnym na manewr , żeby uznać to za zwykłe zatrzymanie. Nikt
            normalny nie powinien zatrzymywać się ot tak dla kaprysu w takich
            okolicznościach, chociaż zapewne i tacy się mogą przytrafić. Oczywiście lepiej
            aby taki zamiar zaparkowania jeszcze lewym kierunkowskazem zasygnalizował ten z
            przodu.
            Co do reszty wypowiedzi przedmówcy to zgadzam się.
            W takich miejscach należy zachować stoicki spokój i być przygotowanym na różne
            nieprzewidywalne okoliczności dostosowując do tego prędkość poruszania się oraz
            być gotowym na wyrozumiałość dla innych. Ktoś z mentalnością "jestem na prawie i
            mi się należy" to raczej psychicznie jeszcze nie dorósł aby pojazdem kierować.
    • Gość: Baryla Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: 80.249.4.* 19.11.07, 08:49
      Wszyscy się tu gorączkujecie czy przy wyprzedzaniu można zmienić pas, a nikt się
      nie zastanowił, że na skrzyżowaniu to zasadniczo nie można wyprzedzać. A jeśli
      ktoś chciał skręcić to skrzyżowanie było.
    • Gość: Zosia Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: 195.205.136.* 19.11.07, 09:10
      NIE ZAUWAŻACIE, ŻE PARKING NIE JEST DROGĄ PUBLICZNĄ (jest PRYWATNĄ)
      Więc nie obowiazują przepisy z kodeksu drogowego. Tam jest "wolna
      amerykanka". Takie prawo zbujeckie!
    • apache5 Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 19.11.07, 09:54
      Zwracam uwagę, że każde zdarzenie będzie rozpatrywane indywidualnie.Kto kogo
      uderzy i miejsce uderzenia na pojazdach ale i w szerokości drogi. Istotnym
      elementem jest jednak czas i prędkość ruchu obu pojazdów, stad w spornych
      sprawach kto był "na prawie" ważne jest udokumentowanie miejsca zatrzymania sie
      pojazdów po zderzeniu, biegły albo program komputerowy obliczy czy na sygnał
      kierunkowskazu był czas reakcji, w jakiej odległości i prędkości ruchu obu
      kierowców. w tym momencie dopiero można stosować prawo i ustalać sprawcę zdarzenia.
      • Gość: eed cwanicatwo polskich kierowcow IP: 62.22.41.* 19.11.07, 12:21
        mieszkam za granica, w miescie w ktorym tez jest ciezko zaparkowac i
        sa korki. Kierowcy jezdza beznadziejnie (jak to poludniowcy) ale
        jedna roznica jest zanaczaca-tam nie ma cwaniactwa, ktore jest tak
        charakterystyczne w Pl czyli jak tu sie wcisnac przed innymi i nie
        stac w korku, jak sie wepchnac, jak zaparkowac przed kims. Skad sie
        bierze takie chamstwo ???
        • Gość: Kuba Re: cwanicatwo polskich kierowcow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.07, 08:42
          Dla mnie największe cwaniactwo jakie widziałem w życiu jestw
          Paryżu. I to nie tylko na ulicy ale nawet w kolejce do TAXI,
          zresztą tutaj nawet nie ma kolejki, kto pierwszy ten lepszy.
    • Gość: Pingo Moze bedziesz zaskoczony ale IP: *.cust-83.exponential-e.net 19.11.07, 13:41
      ten parking prawdopodobnie nie jest miejscem publicznym tylko
      prywatnym i teoretycznie kodeks drogowy tam nie obowiazuje.
      Jedyne co obowiazuje to bezpieczna jazda.
      • Gość: tbernard Re: Moze bedziesz zaskoczony ale IP: *.uni.wroc.pl 20.11.07, 09:54
        Co rozumieć przez pojęcie bezpieczna jazda jeśli odrzucimy przepisy ruchu drogowego?
        Komuś może wydawać się, że jest skrzyżowaniem superbatmana z miszczem kierownicy
        który ucieka i szarżować z wyjącym silnikiem po parkingu. Czy dopuki ktoś taki
        nikomu nic nie zrobił to znaczy, że jest bezpieczny? Takiemu miszczowi wydaje
        się, że dlatego do niczego nie doszło, bo jest świetny i najczęściej nie
        zauważa, że inni ułatwiają mu to bycie świetnym, bo każdy normalny chce uniknąć
        wypadku.
        Na parkingu nie powinno się wyprzedzać, co najwyżej omijać i to bardzo ostrożnie
        i powoli i tylko gdy nie ma włączonego kierunkowskazu po stronie omijania. A już
        zupełnie bezsensowne są rozważania o zmianach pasu ruchu, jakiego pasu? To nie
        droga wielopasmowa, większa szerokość takiej alejki jest przewidziana tylko po
        to aby zapewnić odpowiedni promień skrętu, żeby dać możliwość czystego
        technicznego zaparkowania. Tylko skończony cybał dopatruje się tu jakichś pasów
        ruchu (jeśli chodzi o ten sam kierunek) i ich zmiany.
        Oczywiście należy upewnić się w lusterku tak jak autorka, czy jakieś buracwo za
        nami czegoś debilnego nie kombinuje.
    • Gość: Kilka pytań Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo IP: *.rwe.com 20.11.07, 13:08
      Szanowna autorko wątku i szanowni dyskutujący!

      Pozwolę sobie postawić kilka pytań, na które zapewne sami znacie
      najlepszą odpowiedź. A może nie?

      1. Autorka nie wykonywała manwewru skrętu, tylko manewr parkowania.
      Inne paragrafy, inne wymagania wobec wykonującego manewr, prawda?

      2. Skoro autorka "nie jechała wolno", to ile czasu upłynęło od
      zauważenia wolnego miejsca i włączenia kierunkowskazu do ponownego
      spojrzenia w lusterko? Sekunda, dwie? Czy w takim razie ci dwaj
      panowie, którzy śmignęli obok, w chwili włączania kierunkowaskazu
      przez autorkę byli już widoczni w lusterku, czy też "pojawili się z
      nienacka"? Jeśli byli widoczni wcześniej, to czy jechali za autorką,
      czy wyraźnie lewą stroną? Czy sygnalizowali zamiar wyprzedzania
      kierunkowskazem?

      3. Na większości parkingów przy centrach handlowych obowiązuje
      ograniczenie prędkości do 20 km/h. Czy tak było i w tym przypadku?
      Czy autorka, "nie jadąc wolno", stosowała się do tego ograniczenia?
      Czy wyprzedzający ją panowie stosowali się, czy nie?

      4. Czy ci dwaj panowie zachowali się w sposób życzliwy i uprzejmy
      wobec autorki? A jeśli nie, to czy nawanie ich "chamami" jest
      właściwe?

      5. Czy naprawdę warszawcy kierowcy są mniej uprzejmi niż
      niewarszawscy? A może to kwestia większego nasilenia ruchu i korków
      rodzących frustrację? Czy stereotyp warszawiaka-buraka za kierownicą
      jest uzasadniony? I czy ci dwaj panowie mieli warszawskie
      rejestracje?

      Pominę już kwestie takie, czy wszyscy uczestnicy zdarzenia byli
      trzeźwi, czy mieli ważne oc oraz sprawne hamulce, amortyzatory i
      oświetlenie zewnętrzne :-)))
      • piotr33k2 Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 21.11.07, 01:03
        ja tam nie bedę teoretyzował tylko powiem że praktyka jest taka że
        jezeli zaistnieje takie zdarzenie czy wypadek drogowy że wina jest
        tego kto uderzy w tył samochodu ,jezeli uderzenie byłoby w tym
        przypadku w lewy bok samochodu który chcial skręcic w lewo policja
        mogłaby miec podstawy do stwierdzenia że skrecający nie zachował
        uwagi nie spojrzal do tyłu i nie zauwazyl że jest
        wyprzedzany,natomiast jeżeli uderzenie jest centralnie w tył pojazdu
        nie ma zadnej dyskusji wina lezy po stronie pojazdu który najechal
        na ten tył ,sam miałem taki przypadek i byłem uderzony w tyl przy
        skręcie w lewo ,prawie cały "zadek" auta aż do wlewu paliwa miałem
        zmasakrowany i do wymiany ,policja po przyjedżie na miejsce nawet
        bez mojego specjalnego tłumaczenia orzekła że jestem bez winy a
        sprawcy 600 zł i chyba z 8 puktów na dzień dobry ,oczywiscie miałem
        wlaczony migacz i juz nawet stałem fizycznie na osi jezdni
        przepuszczając i czekając aż pojazdy z naprzeciwka przejada żeby
        skręcić w lewo ,pojazd z tyłu powinien albos sie zatrzymać za mną
        albo zwolnic i mnie minąć z prawej strony bo było miejsce i jeden
        (pierwszy który do mnie dojechal) tak zrobił a drugi który jechał
        zaraz za nim (za blisko) zamiast zrobic to samo uderzyl centralnie w
        mój tył o mało co mnie nie wpychając dodatkowo pod koła pojazdów
        jadących z naprzeciwka ,auto półtora miesiaca w warsztacie ale mnie
        sie nic nie stało ale gdyby ktos siedział z tyłu to nie wiem .
        • saralee Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 22.11.07, 13:35
          Tak nawiązując do warszawskich kierowców - mieszkam w Wawie już
          kilka dobrych lat. I niestety - obca rejestracja powoduje, że taki
          samochód z reguły z góry jest skazywany na bycie 'zawalidrogą'. Bo
          przecież tutaj czas płynie szybciej :P
          Stąd tez opinie o 'kulturze' warszawskiego kierowcy.
          Inna sprawa, że bardzo dużo cwaniaków drogowych to osoby posiadające
          służbowe auto, zarejestrowane na firmę w Warszawie (a więc
          samochody, które potrafi najechać nawet na najwyzszy krawężnik ;).
          DLa uściślenia - oba wyprzedzające mnie samochody miały z tyłu
          kratki, były fordami mondeo kombi z duzymi napisami DPD (masterlink)
          na drzwiach. To by było tyle jeśli chodzi o zeznania :)
          Czytając odpowiedzi dziękuję Bogu, że są jeszcze kierowcy, którzy
          nie wierzą w rzeczy typu: kobieta za kółkiem=zawalidroga, czajnik
          (niby, że się czai), itp. Miło Was będzie spotkać na drodze :)
          Pozdrawiam
          Aha, rzecz działa się przed Wola Parkiem, jeśli to komuś pomoże
          • Gość: xmen2 Kto z Was patrzy w lewe lust.przy skrecie w lewo? IP: *.ip.netia.com.pl 23.11.07, 18:27
            zaloze sie ze niewielu. powod jest prosty - nikt nie moze Cie wyprzedzac z lewej
            kiedy sygnalizujesz manewr skretu w lewo i tak na prawde wiekszosc kierowcow
            skreca w lewo "z automatu" - patrzac tylko czy nic nie jedzie z naprzeciwka. Nie
            chodzi mi tu o sytuacje na autostradzie czy jakiejs 3 pasmowce, tylko zwyklej
            drodze przy skrecie w lewo do sklepu.. a znajoma mi osobe tak zalatwili -
            zwalniala zeby skrecic do domu, kierunek w lewo, za nia samochod zwolnil ale
            2-gi z kolei zaczal te 2 auta wyprzedzac, w wyniku czego rąbnął w auto
            skrecajace w lewo. i wina byla skrecajacego w lewo. i nie wiem co z tego wynika
            ale fajnie sie czytalo nie?
    • wojtek33 Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 23.11.07, 20:05
      Ja dziś miałem orła, który też może kiedyś skończyć jako sprawca nie zdając
      sobie zupełnie z tego sprawy. Jechałem za nim kawałek przelotówką, potem
      skręciliśmy w boczną uliczkę. Tam zwolnił tak, że na 2 zaczęło mnie szarpać (a i
      wcześniej nie jechał zbyt ostro ;-)), więc ja lewy kierunek i zjeżdżam na
      przeciwny pas, a co on na to? Też lewy kierunek i dostojny skręt w jakąś bramę
      bez lusterka i jakiejkolwiek reakcji na mój klakson. Szczęściem prędkość mała to
      i się zatrzymałem. Uliczka jest szeroka, żadnego ruchu, spokojnie mógł wcześniej
      wrzucić kierunek, zjechać do środka - byłoby czytelnie a i miejsce do
      wyprzedzenia z prawej.
      Mam działkę w lesie przy odcinku wyremontowanej DK12, jeździ się tam 120 km/h i
      szybciej. Gdy skręcam na nią w lewo kierunek wrzucam 100m wcześniej i wyjeżdżam
      maksymalnie do środka, by mnie było widać z tyłu i bym ja widział miszczów,
      jeszcze nie zdarzyło mi się, by ktoś wyprzedzał wtedy. A mój orzeł w tico
      jeszcze zawijał w prawo by się dobrze zmieścić.
      • piotr33k2 Re: Wyprzedzanie prz skręcie w lewo 23.11.07, 21:45
        mozesz właczac sto metrów a nawet stać już oczekujac wjazdu a i tak
        kiedyś jakiś głupek jadąc za trzeciego cie walnie tak jak
        mnie ,dlatego teraz od razu zjeżdzam całkiem na prawo poza droge i
        czekam aż wszyscy przejadą z jednej i drugiej strony żeby szybko
        przeskoczyc ,nie jest to moze zgodne z przepisami bo tam po prawej
        akurat jest linia ciągła ale duzo bezpieczniejsze .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka