Wysepka dla pieszych

31.03.08, 12:08
Jeżdżąc sporo po Polsce często widuję poprzewracane znaki na
wysepkach mających być azylami dla pieszych (na środku jezdni).
Teoretycznie jak pieszy przechodzi przez jedną nitkę, to taki azyl
powoduje, że nie muszę go przepuszczać, dopóki nie postawi nogi na
jezdni po przejściu azylu. W praktyce przepuszczam zawsze mając w
pamięci te ścięte znaki, które widziałem. Niech pieszy przebywa na
środku drogi jak najkrócej. Co i wam polecam:)
    • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:17
      Wiecej niz raz o tym pisalem!

      Wysepka na srodku miedzynarodowej trasy, to miejsce kazni dla pieszych (ja tez wiedze coraz wiecej scietych oznakowan, co moze byc efektem piractwa scinajacego, ale juz nastepni nie widzac wysepki przejezdzaja po niej nie bedac piratami...).

      ZNAK (pojecie magiczne) i niski kraweznik nie sa zadna ochrona dla pieszego znajdujacego sie, w wyniku naiwnosci, na takim "azylu". Ale waaadza nie ma sobie nic do zarzucenia! Wszystko jest zgodnie z przepisami :-/ I jeszcze mozna fotoradar postawic jak ktos zginie.

      Inna sprawa sa odczucia pieszego, ktory skorzysta z "azylu" i znajdzie sie pomiedzy dwoma TIRami...
      • simon921 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:29
        Władza zachowuje się debilnie. ale to nie powód, żeby niczemu
        niewinnych pieszych za to karać, więc wolę się zatrzymać, żeby jak
        najkrócej na tej wyspie pieszy przebywał.
        • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:33
          Nie zatrzymam sie w zadnym wypadku, jesli jedzie cos za mna. Nie dosc, ze ja zgine, to jeszcze moj popchniety samochod staranuje pieszego. W takich miejsca predzej bede trabil, aby pieszy nie wszedl mi lub komukolwiek pod kola.
          • simon921 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:44
            Nie chodzi mi o hamowanie z pedałem w podłodze. Ale jak widać, że po
            przeciwnej stronie pieszy wchodzi na pasy, to można sobie spokojnie
            wyhamować w takim tempie, że nawet najbardziej oporni na naciskanie
            hamulca zauważą, że stajesz.
          • Gość: robertrobert1 Re: Wysepka dla pieszych IP: *.broadband.pl 03.04.08, 22:07
            To jestes idota edek40! Przez takich egoistow jak ty jest tak
            niebezpiecznie na drogach. Gdyby kazdy zapuszkowany zachowywal sie
            tak jakby sobie zyczyl inny uzytkownik drog (pieszy, rowerzysta,
            kierowca autobusu) czyli z szacunkiem i z pelnym zaufaniem to by
            wowczas mozna byloby na slepo przechodzic przez jezdnie! Tymczasem
            po drogach poruszaja sie sami tacy zafajdani egoisci, ktorzy uwazaja
            sie za panow-chamow drogowych.
        • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:36
          simon921 napisał:

          > Władza zachowuje się debilnie. ale to nie powód, żeby niczemu
          > niewinnych pieszych za to karać, więc wolę się zatrzymać, żeby jak
          > najkrócej na tej wyspie pieszy przebywał.

          Alez ja nie o tym pisze!

          Ja pisze o przejezdzaniu PRZEZ wysepke! Sam napisales, ze widzisz coraz wiecej poscinanych oznakowan... Ten pierwszy, ktory sie po wysepce przejechal zapewne byl kretynem, idiota, morderca, piratem - jak kto chce. A nastepny...? W nocy na przyklad?
          • simon921 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:58
            Zwykle takie wysepki są wcześniej oznaczone znakami, a zawsze jest
            wcześniej ciągła linia. Co nie zmienia faktu, że lepszy byłby mały
            murek, czy takie zółto czarne plastkiki okalające. Sam widziałem
            wysepkę, na której oznakowanie naprawiali ponad 2 mies.
            • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 13:16
              simon921 napisał:

              > Zwykle takie wysepki są wcześniej oznaczone znakami, a zawsze jest
              > wcześniej ciągła linia.

              Az za czesto zatarta...

              Zwroc uwage, ze klopoty moga sie pojawic w zasadzie tylko w czasie wyprzedzania - tylko wtedy wchodzi sia na kurs "kolizyjny" z wysepka, a wyprzedzany pojazd zaslania oznakowanie umieszczone na poboczu. Jezeli pada deszcz (w naszych warunkach dosc czesto), linie sa zatarte (zwykle), oznakowaia wysepki zniszczone (zdarza sie), to...

              Jak dla mnie wysepka na srodku drogi daje zbyt duzo mozliwosci zaistnienia powaznego wypadku w wyniku "tylko" zwyklego bledu. A jak jeszcze dokona sie nadludzkiego wysilku i sprobuje sie zauwazyc, ze wiekszosc polskich kierowcow jest nieco, hm..., niesforna, to jest naprawde niedobrze. Niedobrze dlatego, ze DEZorganizator ruchu nie zadaje sobie trudu wykonania tego nadludzkiego wysilku i zadowala sie ZNAKIEM (pojecie magiczne), ktory ma zapewnic bezpieczenstwo.
              • simon921 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 14:07
                > Jak dla mnie wysepka na srodku drogi daje zbyt duzo mozliwosci
                zaistnienia powa
                > znego wypadku w wyniku "tylko" zwyklego bledu. A jak jeszcze
                dokona sie nadludz
                > kiego wysilku i sprobuje sie zauwazyc, ze wiekszosc polskich
                kierowcow jest nie
                > co, hm..., niesforna, to jest naprawde niedobrze. Niedobrze
                dlatego, ze DEZorga
                > nizator ruchu nie zadaje sobie trudu wykonania tego nadludzkiego
                wysilku i zado
                > wala sie ZNAKIEM (pojecie magiczne), ktory ma zapewnic
                bezpieczenstwo.

                Tu się z Tobą całkowicie zgadzam - lepsze kładki - aczkolwiek pewnie
                droższe. bo trzeba do wózków / inwalidów / osób starszych
                dostosować. Ale jak już są wyspy to wg. mnie wystarczyło by postawić
                coś na 20-30cm wystające i pomalowane jakoś jaskrawo (otaczające
                wyspę w calości), żeby każdy widział. (U nas to jakaś moda, żeby
                najlepiej w kolorze asfaltu było - niech będzie i wściekły róż byle
                widoczny;)) No i żeby nie można tego od razu zepsuć, czy na złom
                ukraść. Byle nie migało jak te obecne badziewia, bo pieszych
                zasłania.
              • tiges_wiz Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 19:09
                na drodze nr 8 tez takie wynalazki bywaja po za terenem zabudowanym :/
                o ile w miescie, to ok, ale tam gdzie mozna jechac 90? Tez sie kilka razy
                nadzialem :/ wyprzedzam ciezarowke, to tu siurpryza ... 150 m dalej wysepka.
    • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:17
      Nie chce mi sie szukac, ale jesli azyl jest na poziomie jezdni, to pieszy ma pierwszenstwo.

      Inna sprawa jest to, co pisal emes. Te azyle to czesto potencjalni zabojcy. Problemem jest tak oznakowanie, jak natezenie ruchu. Gdy za Grojcem na siodemce takie przejscia sa co kilometr, to kierowcy probuja pomiedzy nimi wyprzedzac. Kierowca moze wyjsc na wyprzedzanie, nie wiedzac ze jest przejscie, ktore ma zlikwidowane przez poprzednika centralne oznakowanie, a boczne zasloniete jest przez duzego.
      • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:29
        edek40 napisał:

        > Kierowca moze wyjsc na wyprzedzanie, nie wiedzac ze jest przejscie,
        > ktore ma zlikwidowane przez poprzednika centralne oznakowanie, a
        > boczne zasloniete jest przez duzego.

        Ja tak kiedys w nocy mialem...

        I od tego czasu uwazam wysepki za kretynski pomysl. Co ciekawe zanim sie na cos takiego nie natknalem, uwazalem, ze wysepki sa nieglupim pomyslem. Tak oto praktyka weryfikuje sliczne teorie...
      • simon921 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:32
        > Nie chce mi sie szukac, ale jesli azyl jest na poziomie jezdni, to
        pieszy ma pi
        > erwszenstwo

        No właśnie większość azyli ma jakiś tam krawżęnik, więc już w myśl
        naszych przepisów nie ma. Rzadko są takie co mają pasy przez całą
        jezdnie a krawężniki okalają tylko znaki.
    • Gość: hjk Re: Wysepka dla pieszych IP: *.chello.pl 31.03.08, 12:20
      należy pamiętać również, że pieszy zbliżając sie do wysepki w momencie gdy z
      prawej strony nadjeżdża samochód, patrzy w prawo i znacznie zwalnia będąc
      jeszcze na pasach, i zapomina o samochodach jadących z lewej strony. w takim
      wypadku jazda na styk i liczenie że pieszy szybko opuści piesze może być zgubne
      w skutkach.
    • inguszetia_2006 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:42
      Witam,
      Odkąd samochodów zrobiło się za dużo,a piesi zdurnieli do reszty, to
      już nie lubię jeździć samochodem;-) Wysepka, brak wysepki,pasy
      świeżo wymalowane,czy pasy wytarte, że ich nie widać... mi to bez
      różnicy. Zawsze przejeżdżam koło takich miejsc z duszą na ramieniu.
      Boję się, że nagle ktoś wyskoczy i nie zdążę wyhamować, choć snuję
      się wolno jak senna mara. Poczucie bezpieczeństwa dają mi tylko i
      wyłącznie światła. Wiem,że to złudne, ale już tak mam;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • simon921 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 12:56
        A próbowałaś kiedyś przejść na zielonym jak auta mają zielone i
        skęcający w prawo nie zauważają, że piesi też mogą mieć zielone?;)
        Bo ja wczoraj prawie zostałem staranowany przez bardzo zdziwionego
        pana, co miał przecież zielone...
        • inguszetia_2006 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 13:10
          Witam,
          No... system świetlny idealny nie jest, ale jak się zakręca w prawo,
          to widać, że piesi też mają zielone. Poza tym jak się dużo jeździ,
          to oczywista oczywistość;-)To już odruch, żeby puścić pieszych. A
          mnie kiedyś na przejściu chciała rozwalić baba po 50-tce, też
          zadziwiona, że mam zielone. I co z tego wynika? Dokładnie to co
          zawsze powtarzam. Bozia nie bywa sprawiedliwa podczas obdarzania
          rozumem;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
        • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 13:20
          Na to sa odpowiednie przepisy, a policja i straz miejska powinny na wyrywki stac w roznych punktach miasta i solic dzikie mandaty za nie respektowanie praw pieszych. Jednak policja twierdzi, ze wypadki w tego typu miejscach stanowia promile. Czesciej dochodzi na szczescie do pyskowek. I wtedy wlasnie powinna interweniowac policja.

          W wypadku jednak wysepek na szosach, sam przyznajesz ze czesc oznakowan zostala staranowana i nie naprawiona. Pieszy wiec w tym miejscu narazony jest na smierc w poczuciu wielkiej krzywdy, poniewaz mial prawa.
          • Gość: opelotka Re: Wysepka dla pieszych IP: 195.205.191.* 31.03.08, 13:53
            A ja wczoraj byłem na spacerku w Saksonii i natrafiłem na miasto
            bez pasów malowanych na jezdni,oznakowanie wyłącznie pionowe,ruch
            odbywa się baaardzo płynnie,jak to u nich.
            • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 14:53
              Z calym szacunkiem, nie porownuj miasta w Saksonii z tranzytowa szosa o wielkim ruchu, w tym tysiace TIRow. Co wiecej, rozmawiajac o wysepkach dla pieszych nie mamy na mysli tzw. terenu zabudowanego tylko przejscia w szczerym polu.
              • Gość: opelotka Re: Wysepka dla pieszych IP: 195.205.191.* 31.03.08, 22:50
                Faktycznie,trochę od tematu,ale...kierowca ma trochę
                przechlapane,bo zblizając się do przejscia,za jedyne oznaczenie ma
                tylko standardowy znak,a nie upaćkaną na biało jezdnię,uuuu,duuży
                dyskomfort.A wracając do rzeczonych wysepek,no niestety,taka ich
                uroda,że musza istnieć dzisiaj i jeszcze pojutrze,bo jakos nie czuję
                cudu w temacie "kładka dla pieszych w każdej wsi".Oczywistym dla
                mnie jest,że zblizając sie do takowego przejścia poza terenem
                zabudowanym zobaczę wcześniej stosowne ograniczenie/a,nie zignoruję
                je,tym samym zapewniając sobie warunki do stosownego manewru,po
                czym,gdy już okoliczności pozwolą,gaz do dechy i dalej w drogę.Ale w
                sytuacji,gdy jadę marszowo 100 km/h i w związku z powyzszym wytracam
                prędkośc do głupawych 70 "bo przejście",czwarty albo szósty w
                kolumnie myśli sobie "ooo kapelusznik" i zabiera się za
                wyprzedzanie,co dalej to wiadomo.W takich miejscach mści sie brak
                dyscypliny na drodze,zwlaszcza w nocy,wystarczy że pierwszy pojazd
                bedzie niekonsekwentny,reszta bierze go za "zająca",no i hajda
                trojka bez odstępów.
                • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 01.04.08, 08:12
                  Na drogach o takim natezeniu ruchu te azyle zapewniaja bezpieczenstwo glownie tym, ktorzy je tam ustawili. Tak skonstruowane i oznakowane sa zabojca naiwnych. Slusznie pisal emes, ze nie chciaby sie znalezc na takiej wysepce, gdy na jej wysokosci mijaja sie dwa TIRy. Niech jada "tylko" 70 km/h, turbulencja miedzy nimi moze nieprzygotowanego na to czlowieka po prostu wytracic z rownowagi. Inna sprawa jest niszczone oznakowanie. Nie sadze, aby ktos celowo sprawdzal czy jego auto jest twardsze niz znak. Z jakiegos powodu nie zauwazyl tego przejscia. Pol biedy gdy nie bylo tam pieszego. Co z nastepnymi, ktorzy juz znakow w ogole nie maja?

                  Takie miejsca powinny miec nie tylko znakomite, obustronne oznakowanie, ale rowniez odpowiednio uksztaltowane betonowe "przyrzady" spychajace intruza na pas ruchu. Nie musza miec 2 m wysokosci. Wystarczy taki nieco wyzszy kraweznik, solidnie zamocowany w drodze. Trudno, za nieuwage zaplaci kierowca, bo po urwaniu zawieszenia zapewne juz nie oplaci sie auta naprawiac. Ale przynajmniej taki azyl bedzie azylem, a nie ladnym punktem na mapie w urzedzie.
                  • Gość: Gerwazy Prawa uczestnika ruchu drogowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 10:06
                    Ale masz pomysła!
                    Najlepiej skonstruować zapadnię która będzie połykała wszystko co
                    się będzie poruszało szybciej niż 30 km na godzinę od prędkości
                    normatywnej.

                    W czasach kiedy usuwa się drzewa z poboczy dróg budowanie trwałych
                    przeszkód na środku jezdni jest tworzeniem śmiertelnego zagrożenia
                    dla uczestników ruchu drogowego.
                    Jest to zabronione nawet w sytuacji gdy planowane ono jest dla
                    kierujących naruszających przepisy ruchu drogowego - karane
                    pozbawieniem wolności do 10 lat :
                    "Art. 173
                    § 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub
                    powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w
                    wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do
                    lat 10...."

                    pozdr


                    • edek40 Re: Prawa uczestnika ruchu drogowego 01.04.08, 10:34
                      Pomysl nie jest moj. Wprawdzie nigdy nie widzialem go na szosach tranzytowych, podobnie z reszta jak przejsc dla pieszych co kilometr.
                      • tiges_wiz Re: Prawa uczestnika ruchu drogowego 01.04.08, 10:45
                        przejedz sie droga nr. 8 ... kolo bralina na przyklad czy sokolniki.
                        majpierw zrobili wysepki i barierki aby odeparowac ruch, a pozniej przesuneli
                        tablice "teren zabudowany" :) prawda ze fajnie?
                    • simon921 Re: Prawa uczestnika ruchu drogowego 01.04.08, 10:43
                      W czasach kiedy usuwa się drzewa z poboczy dróg budowanie trwałych
                      > przeszkód na środku jezdni jest tworzeniem śmiertelnego zagrożenia
                      > dla uczestników ruchu drogowego.

                      Powiedz to budującym wysepki zamiast przejść podziemnych czy kładek
                      na drogach międzynarodowych.
                      Generalnie rozważamy tu raczej budowę czegoś co zepchnie kierowcę,
                      tak żeby nie wjechał na pieszego zmuszonego do przebywania na
                      wysepce, a nie metrowego muru, o który się kierowca roztrzaska. Bo
                      jednak lepiej pogiąć trochę blachy niż przejechać pieszego.
                      • Gość: Kloss jak dzieci. I to takie; "specjalnej troski" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 08:50
                        > Bo jednak lepiej pogiąć trochę blachy niż przejechać pieszego.

                        to zależy z czyjego punktu widzenia....
                        Skoro się bawicie tu jak dzieciaki to pozwolicie, że i ja dorzucę
                        swoje foremki do tej pisakownicy.

                        Wokół takiego przejścia oprócz zaproponowanych już tu murów
                        obronnych i zapadni proponuję jeszcze umieścić wieże strzelnicze i
                        zainstalować tam jakieś ( koniecznie szybkostrzelne bo ruch duży..)
                        działka altyleryjskie (ew. jakieś sterowane laserem Patrioty też
                        oblecą..). Sprzęt ten powinien uruchamiać pieszy jednym naciśnięciem
                        guzika dokładnie tak samo jak dziś zapala światła na żądanie.
                        Reasumując; pieszy podchodzi, naciska guzik, odpalają się rakiety i
                        likwidują ślad jakiegokolwiek ruchu w promieniu dwustu metrów od
                        pasów i dopiero wtedy, w poczuciu pełnego bezpieczeństwa, będzie
                        mógł kontynuować swoją drogę...
                    • emes-nju Re: Prawa uczestnika ruchu drogowego 02.04.08, 09:52
                      Gość portalu: Gerwazy napisał(a):

                      > Ale masz pomysła!
                      > Najlepiej skonstruować zapadnię która będzie połykała wszystko co
                      > się będzie poruszało szybciej niż 30 km na godzinę od prędkości
                      > normatywnej.

                      Wiesz...

                      Ja na przyklad te wykpione przez Ciebie mury oporowe widzialem w Anglii. Jak widac w kraju nieco bardziej zdyscyplinowanych kierowcow wiara w ZNAK (pojecie magiczne) nie zaslonila organizatorowi ruchu oczu paragrafami o "dostosowaniu", "zachowaniu" itd. Jak widac tamtejszy organizator wie, ze ktos, mimo najlepszych paragrafow (i surowych kar), moze "nie dostosowac", moze "nie zachowac", a moze tez np. zaslabnac albo tylko miec zly dzien i popelnic zwykly blad.
                      • Gość: Gerwazy Re: Prawa uczestnika ruchu drogowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 12:05
                        emes-nju napisał:
                        > Ja na przyklad te wykpione przez Ciebie mury oporowe widzialem w
                        Anglii. Jak wi
                        > dac w kraju nieco bardziej zdyscyplinowanych kierowcow wiara w
                        ZNAK (pojecie ma
                        > giczne) nie zaslonila organizatorowi ruchu oczu paragrafami
                        o "dostosowaniu", "
                        > zachowaniu" itd. Jak widac tamtejszy organizator wie, ze ktos,
                        mimo najlepszych
                        > paragrafow (i surowych kar), moze "nie dostosowac", moze "nie
                        zachowac", a moz
                        > e tez np. zaslabnac albo tylko miec zly dzien i popelnic zwykly
                        blad.
                        >

                        Po pierwsze złe przykłady organizacji ruchu nie powinny być
                        powielane. Gdyby tak było to ludy afrykańskie stosowałyby na środku
                        swoich jezdni głazy podpatrzone w Tychach.

                        Po drugie nigdy w sytuacji jednego poziomu pieszy-pojazd nie uzyska
                        się idealnego rozwiązania, które zapewniałoby bezpieczeństwo
                        pieszemu a i kierujacemu pojazdem.
                        Cóż z muru jeśli zginie w związku z nim Twój bliźni.
                        Cóż z azylu, "nibyazylu" jeśli zginąłby na nim pieszy.

                        W organizacji ruchu powinno się wziąść pod uwagę fakt, że azyl czy
                        inne utrudnienie na jezdni działa 24 godziny na dobę. Nie ma żadnego
                        znaczenia czy jest pieszy, będzie, ilu w ciągu doby skorzysta z tego
                        udogodnienia w stosunku do ilości podlegających utrudnieniom.
                        Czy przy stosunku 1 pieszy na 1000 pojazdów coś takiego ma prawa
                        bytu?
                        Czy przejeżdżająca ilość pojazdów z odkładanej akcyzy za paliwo nie
                        zasłużyła sobie na to aby w tym miejscu zastosować sterowaną przez
                        pieszego sygnalizację świetlną lub przy dużym ruchu pieszym
                        przejście podziemne ???
                        Czy inwestycje w bezpieczną infrastrukturę finansowane ze składek
                        kierowców mogą być kierowane na własną samozagładę ???
                        pozdr
                        • emes-nju Re: Prawa uczestnika ruchu drogowego 02.04.08, 12:39
                          Gość portalu: Gerwazy napisał(a):

                          > W organizacji ruchu powinno się wziąść pod uwagę fakt, że azyl czy
                          > inne utrudnienie na jezdni działa 24 godziny na dobę.

                          Wysepka dziala tylko wtedy, gdy kierowca ja zauwazy. A nie zuwazyc moze jej w wielu powodow. I, sadzac z tego, co czytamy, dosc duzo kierowcow jej nie zauwaza... I nie ma znaczenia czy 1 na 10 tys. kieorwcow czy 2 na 10 tys. :-P Znaczenie ma to, ze to sie zdarza, a kazde takie zdarzenie moze przyniesc bardzo powazne konsekwencje.
                • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 09:45
                  Gość portalu: opelotka napisał(a):

                  > A wracając do rzeczonych wysepek,no niestety,taka ich
                  > uroda,że musza istnieć dzisiaj i jeszcze pojutrze,bo jakos nie
                  > czuję cudu w temacie "kładka dla pieszych w każdej wsi".

                  Nie ma potrzeby takiego cudu!

                  Te wysepki to jeden z plasterkow przyklejanych na polskiego drogowego syfa!

                  NIGDY jeszcze nie widzialem na wysepce pieszego, bo jednak ludzie chadzajacy na codzien po jezdni (w nocy, w deszcz, ubrani na czarno, tylem do nadjezdzajacych samochodow) nie maja widocznie dosc odwagi, zeby wierzac w ten "azyl" i robic sobie pikniki pomiedzy dwama sznurami semochodow.

                  Jednojezdniowki zawsze przechodzilo sie "na raz" i, dopoki takie drogi beda sluzyly jako miedzynarodowe dukty, tak bedzie sie przechodzilo!
          • Gość: brrr Re: Wysepka dla pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.08, 16:56
            Pieszy w azylu nie ma żadnego prawa.
            Każde przejście obok azaylu jest odrębnym przejściem i aby mógł z
            niego skorzystać musi sprawdzić możliwości, odległość i prędkość
            zbliżających się pojazdów. Nie może w szczególności wejść pod
            nadjeżdżający pojazd.
            Kolejny przykład budowania czegoś bez przepisowego uregulowania, bez
            zapewniania minimalnych warunków bezpieczeństwa dla wszystkich tam
            spotykających się, bez odpowiednich jednoznacznych znaków na tę
            okazję.
            To chyba w ramach utrudniania sobie wzajem życia a nie
            bezpieczeństwa bym powiedział.
            Kłaniają się podziemne-nadziemne przejścia.
            W czasach gdy organizuje się miejsca przemieszczania dla zwierzątek
            takie traktowanie ludzi jest skandalem.
            pozdr
    • Gość: miecio Re: Wysepka dla pieszych IP: *.chello.pl 31.03.08, 17:50
      Te wysepki mają jeden feler- nie są dobrze widoczne jak się jedzie w
      kolumnie czy za ciężarówką. Można się na nie władować przy próbie
      wyprzedzania- szczególnie przy deszczowej pogodzie czy po zmroku. Są
      wcześniej znaki ale też mało widoczne, może gdyby były stawiane z
      obu stron drogi byłoby lepiej. Drogę którą jeżdżę wyremontowali i
      porobili wysepki- też często widzę połamane znaki na nich ale ludzie
      tam "uświadomieni" i zatrzymują się na wysepce. Jednen jedyny znak
      na całym wyremontowanym odcinku jest podświetlony i widać go
      naprawdę z daleka, reszt nie jest nawet odblaskowa.
    • apache5 Re: Wysepka dla pieszych 31.03.08, 18:55
      Inguszetia-zawsze z przyjemnością czytam Twoje wpisy. Wracając do wysepek, to
      taka forma spowalniania ruchu przy przejazdach po terenie niedostatecznie
      oświetlonym to realny stan zawałowy dla bezpieczeństwa, a i w miastach na
      ulicach ciemnych gdy brak świecących pachołków to znaki C-9,C-10 długo nie
      postoją. A na wysepkach często też droga dla rowerów ma swój bieg, jak szaro to
      jak jego światełko zobaczyć z boku tzn. z jezdni.
    • jane14 Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 13:57
      Czytajac niektóre z tych wypowiedzi poważnie się zastanawiam na tym.
      Oczywiście faktem jest, że skoszone znaki , ślady gwałtownego
      hamowania itp. to dość powszechny widok w okolicy wysepek. Pytanie
      jednak czy to wysepki są temu winne ?
      Przecież to dowody prób wyprzedzania bez dostatecznej widoczności
      przy zignorowaniu znaków poziomych i pionowych !
      Czyli czysta głupota. Czy nie lepiej że taki głupi wpadnie na
      wysepke urwie zawieszenie i przez parę dni zostanie wyeliminowany z
      ruchu ?
      PS. Nie troszczcie się "kierowcy" o pieszych. Oni w znakomitej
      wiekszości juz dawno nie wierza w to że macie rozum! Dlatego nie
      traktują wysepek jako "azylu".
      • edek40 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 14:08
        Dotykasz sendna problemu. Po jasna cholere zrobili te wysepki? Chowajacy sie na nich pieszy to ewidentny pretendent do nagrody Darwina. Innymi slowy zagrazaja one zyciu i zdrowiu tak kierujacych, jak i pieszych.
        • jane14 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 14:14
          edek40 napisał:
          >Po jasna cholere zrobili te wysepki?

          Już pisałem przy innej okazji, one są tam gdzie ABSOLUTNIE nie wolno
          wyprzedzać.
          Tyle ze jak też już pisałem i nie jestem tu odkrywcą "ludziom
          wystarczy zakaz i linia, bydłu potrzebny płot". Na razie taki
          malutki, ale może jak postuluja niektórzy im potrzebny jest MUR!
          • edek40 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 14:28
            Podobnie jak habudzik, nie masz ani grama wyobrazni. Sprobuje Ci cos uzmyslowic. Jedziesz w nocy, w deszczu za siejacym tonami wody TIRem. Z przeciwka jedzie ciag samochodow, pojawia sie luka, ktora widzisz juz z daleka i zaczynasz sie szykowac do wyprzedzenia. Mija Cie ostatni samochod i wychodzisz na wyprzedzania. I wjezdzasz w oznakowane odpowiednim i przepisowym znakiem przejscie. Dlaczego? Otoz dlatego, ze znaku po prawej nie bylo widac zza TIRa, szczegolnie ze zbierasz sie do wyprzedzania i wiecej patrzysz w lewo niz prawo, a znak tylko mignal we mgle zza TIRa. Znak na wysepce zas byl calkowicie "przykryty" swiatlami aut z przeciwka. Zobaczyles go wiec dokladnie w momencie wyjscia na wyprzedzanie. Pasow na jezdni w nocy i w deszczu praktycznie w ogole nie widac, wiec to oznakowanie tez jest g... warte. A w deszczu tez moze pojawic sie pieszy. Skad kierowca ma wiedziec, skoro jest ciemno jak w d..., ze w poblizu jest przejscie z wysepka, skoro nie jest ono oswietlone?

            To czy sie trafi czy nie jest czesto kwestia wylacznie szczescia. Naturalnie mozna zaniechac wyprzedzania, ale to nierealne na dluzszych trasach. Pod Grojcem na siodemce wymyslono flashowe lampy, ktore calkowicie oslepiaja kierowcow. Fakt, przejscie jest widoczne, pieszy juz nie, bo kierowca jest slepy. Co, kolego, stoi na przeszkodzie, aby przejscia dokladnie oswietlac od gory, tak aby byly z daleka widoczne, nie oslepialy kierowcy, za to oswietlaly walesajacych sie pieszych? Niech sobie bedzie wysepka, nawet z palma. Byle naprawde dobrze widoczna. Habudzik zawsze twierdzi, ze oznakowanie musi byc zgodne z przepisami. Ja twierdze, ze szczegolnie na przejsciach, musi byc rowniez widoczne z mozliwie jak najwiekszej odleglosci.
            • jane14 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 21:23
              > Jedziesz w nocy, w deszczu za siejącym tonami wody TIRem.

              Po co ? 50 m z tyłu woda już opadła?

              > Z przeciwka jedzie ciag samochodów, pojawia się luka, która widzisz już z
              daleka i zaczynasz się szykowac do wyprzedzenia...

              No i na czym to szykowanie polega ? Czy aby oprócz obserwacji drogi po lewej
              stronie nie warto zainteresować się także prawą.
              Jeśli teren był niezabudowany znak ostrzegawczy jest ~ 200-300m przed wysepką.
              (Jest jeszcze ograniczenie prędkości przeważnie wcześniej, bo raczej zawsze
              jest max 70 jeśli są wysepki. To chyba wystarczająco wcześnie.
              Jeśli jest zabudowany (co wysoce prawdopodobne jeśli są wysepki i przejścia) no
              to raczej nie szykujesz się do prawidłowego wyprzedzania tylko do zignorowania
              ograniczenia prędkości a wiec wszystko co dzieje się dalej jest już tylko
              konsekwencją twojego błędu.
              Ograniczenia prędkości są miedzy innymi po to by zdążyć zauważyć. No ale wiadomo
              znaki są na wyrost....

              > Mija Cie ostatni samochod i wychodzisz na wyprzedzania
              I wjeżdżasz w oznakowane odpowiednim i przepisowym znakiem przejście. Dlaczego?
              Otoz dlatego, ze znaku po prawej nie było widac zza TIR..."

              No i co w tym dziwnego, zaskakuje cię ta sytuacja? Mnie nie bo przez ponad 20
              lat jeżdżenia po drogach nie widziałem przezroczystego Tira. Między innymi z
              tego powodu uważa się ze wyprzedzanie takiego autka jest szczególnie
              niebezpieczne a z tyłu one nawet maja napis, że są długie żebyś nie był
              zaskoczony też i tym faktem. Widzę, że rzeczywiście mamy różne "wyobraźnie" ty
              szukasz luki po lewej i pewnie jedziesz tuż za tirem (w tych fontannach wody) a
              ja sobie jadę z tyłu i dokładnie odwrotnie obserwuje prawą stronę. Na lewa
              szkoda czasu wystarczy raz na kilka/kilkanaście sekund lekkie wychylenie się do
              środka trwające dosłownie sekundę/dwie aby ocenić czy bedzie taka luka by sie
              zmieścić. Czasem sobie myślę obserwując takiego "przylepka" przylepionego do
              tira i do środka drogi czego on tam wypatruje ? Modli się? Szepta zaklęcia? No
              i na koniec właśnie tak zafascynowany oczekiwaniem na lukę, wybiera najgorsze z
              możliwych miejsce.
              "...szczególnie ze zbierasz sie do wyprzedzania i więcej patrzysz w lewo niż
              prawo, a znak tylko mignal we mgle zza TIRa."
              No pewnie jak patrzy zafascynowany "luką". Z tą luką to jak z kobietą z dużym
              biustem, niektórzy nie mogą oderwać wzroku...

              "Znak na wysepce zaś był całkowicie "przykryty" światłami aut z przeciwka."
              No dziwne bo ja go widzę, jesli mam o cos pretensje do tych wysepek to właśnie o
              to ze w światłach aut z naprzeciwka cień tego znaku do złudzenia przypomina
              pieszego i nieraz niepotrzebnie zwalniam myslac że to pieszy przechodzi przez drogę.
              > Pasow na jezdni w nocy i w deszczu praktycznie w ogóle nie widac, wiec to
              oznakowanie tez jest g... warte.

              No zdarza mi sie mieć problem z rozróznieniem granicy pobocza i jezdni w
              warunkach jak opisałeś ale nigdy nie gdy jest namalowana linia...

              > A w deszczu tez moze pojawić sie pieszy. Skad kierowca ma wiedziec, skoro jest
              ciemno jak w d..., ze w poblizu jest przejscie z wysepka, skoro nie jest ono
              oświetlone?

              Bo wcześniej było oznakowane bardzo dobrze widocznymi i podobno powszechnie
              znanymi znakami pionowymi ostrzegawczymi.

              >Pod Grojcem na siodemce wymyslono flashowe lampy, ktore calkowicie oślepiają
              kierowców. Fakt, przejscie jest widoczne, pieszy juz nie, bo kierowca jest slepy.

              No zdarza mi sie tamtendy jeździć choć akurat takie lampy są nie tylko tam. Nie
              oslepłem ! Co znowu ze mnie jakiś dziwak ?

              > Co, kolego, stoi na przeszkodzie, aby przejscia dokladnie oswietlac od gory,
              tak aby byly z daleka widoczne, nie oslepialy kierowcy, za to oswietlaly
              walesajacych sie pieszych?
              Takie przejścia tez są. Że nie wszystkie to nie dziwota nie da się oświetlić
              wszystkiego na drodze. Miedzy innymi z tego powodu auta maja nie tylko światła
              pozycyjne.
              > Habudzik zawsze twierdzi, ze oznakowanie musi byc zgodne z przepisami. Ja
              twierdze, ze szczególnie na przejsciach, musi byc rowniez widoczne z możliwie
              jak największej odleglosci.

              No i jest tyle że ty patrzysz na luke a nie na nie.

              W całej twej wypowiedzi tylko jedno zdanie jest warte zapamiętania.

              > Naturalnie mozna zaniechac wyprzedzania...

              Właśnie jeśli komuś zostało jeszcze co nieco rozumu to powinien zrezygnować
              jeśli nie wie czy uda się szczęśliwie zakończyć. I naprawdę nieistotne jest z
              jakiego powodu nie może mieć tej 100% pewności.
              • tiges_wiz Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 23:06
                przejedz sie kiedys DK8 to bedziesz wiedzial o czym mowimy :/
                realizacja tego czegos jest fatalna. Wysepki sie zdarzaja w miejscach gdzie nie
                ma ograniczen predkosci.
                • jane14 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 02.04.08, 08:07
                  Jedzę nie tylko DK8 i to na tyle czesto aby wiedzieć, że tiry jezdza
                  na tyle szybko, że wcale ich wyprzedzanie zawsze i wszedzie nie
                  jest "koniecznoscia" w trasie.
                  Cała ta gatka to takie "unikanie" głownego problemu. Wyprzedza sie
                  wszedzie, bez wyobraźni bo chce się jechac szybko. Duzo szybciej niż
                  pozwala przepis/rozsadek. Ignoruje się znaki zarówno pionowe jak i
                  poziome i to nie dlatego ze Tir je zasłoni tylko dlatego że się na
                  nie wogóle nie zwraca uwagi. Mozna wiec zlikwidować wysepki aby
                  chronic tych kierowców. W końcu w "wariatkowie też w pokoju wykłada
                  sie ściany i usuwa wszelkie przeszkody aby wariat sie nie okaleczył.
                  Tylko teraz pytanie co w zamian za wysepki.
                  Dalej tylko i wyłacznie "magiczne" dla np. Emesa i pewnie jeszcze
                  80% kierowców znaki? I co jak nie bedzie wysepek ? Zaczna je lepiej
                  widzieć?
                  Bedzie tak samo jak teraz tyle że beda wpadac nie na wysepki a na
                  pieszych/auta, bo wyprzedzaja na krzyżówkach. Moim zdaniem jak ktoś
                  jest nieostrożny lepiej niech sobie wpada ZAWSZE na wysepke aż
                  nauczy sie ostrożności, niz czasami na pieszego/auto wyjeżdzajace
                  np. z poprzecznej bo to wytłumaczy sobie PECHEM.
                  Problem wysepek to problem zblizony do "śpiacych policjantów".
                  Wic w tym, że jak w przypadku pierwszych nie da sie jechać szybko
                  tak w przypadku drugich nie da się wyprzedzać. A kto próbuje szybko
                  kończy w warsztacie. To dobre i edukacyjne rozwiazanie. A przecież
                  tak wszyscy chcą być edukowani.
                  PS Jeżdzę na tyle długo i czesto niektórymi drogami że mam
                  porównanie sytuacji tam gdzie nie było a potem pojawiły sie wysepki.
                  Dla mnie jako kierowcy dostrzegajacego oznakowanie i stosujacego sie
                  do niego, wysepki nie stanowią przeszkód. Wprost przeciwnie ich
                  pojawienie się "uspokoiło" ruch w tych miejscach
                  powstrzymujac "spieszących się" przed nieprzemyślanymi manewrami.
                  Dlatego wysepki chwale. I to nie jako pieszy, ale jako kierowca
                  który nie chce być zmuszany na drodze do ciągłego naprawiania nie
                  swoich błedów. Jeździ się po takich drogach płynniej, ale wcale nie
                  wolniej.
                  • edek40 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 02.04.08, 08:15
                    Dobry czlowieku. Tu dyskusja nie o samych wysepkach tylko o niewystarczajacym oznakowaniu. Zupelnie nieistotne jest dlaczego znak zostal niezauwazony. Istotne, szczegolnie z punktu widzenia pieszego, jest zrobic wszystko, aby znak/znaki byly widoczne.

                    Ty na prawde chyba nigdy w deszczu nie jezdziles. Oznakowanie poziome widac, po dokladnym przyjrzeniu sie. Jak bowiem rozroznisz zalany woda bialy pasek od "bliku" swiatel na krawedzi koleiny. Koleiny to takie cos, co wystepuje na naszych drogach powszechnie. Znika, ale powoli. A na DK7 w Bialobrzegach w czasie deszczu calkowicie znika oznakowanie poziome, a nie ma nawet kolein aby bylo wiadomo czego sie trzymac. Takiej dobrej farby uzyli.
                    • jane14 Zupelnie nieistotne jest ... 02.04.08, 09:19
                      ...dlaczego znak zostal niezauwazony.

                      A ja uważam że jest istotne, dla wyciągniecia wniosków. Zwłaszcza że
                      jedni znaki widzą a inni nie. No i ci co widza to jednak spora grupa
                      bo znowy tak wszyscy na te wysepki nie wpadają.
                      Dzieci też w szkole jak czegoś nie potrafią to pierwsze co mówią to
                      że to jest nie do nauczenia, zadania za trudne a wogóle ta
                      matematyka to dla jakiś jajo głowych. Ale nie wszystkie, niektóre
                      próbują i to z nich wyrastaja dorosli którzy potrafią. Wiec jeśli
                      rzeczywiście chcesz by twoje dzieci jeździły lepiej i bezpieczniej
                      niż ty, nigdy nie mów im ze czegoś się nie da zrobić.
                      Jak już to powiedz, że "Tata tego nie potrafi. Dlatego nie ryzykuje
                      i nie wyprzedza na zle oznakowanych drogach w warunkach złej
                      widoczności".
                      W ten sposób maja szanse, nie zniechecić się do
                      próbowania "widzenia", ale i przyjać że nie warto zawsze ryzykować
                      I to jest kwintesencja którą powinien zapamietać każdy dorosły i
                      dziecko.
                      Dla decyzji czy wyprzedzac czy nie, nie jest istotne dlaczego czegoś
                      nie widać. Istotne jest że czegoś NIE WIDAĆ.
                      Natomiast jeśli ktoś chce wyprzedzać to najpierw powinien zobaczyć a
                      potem wyprzedzić, a nie pominąć pierwszy etap jako "zbyt trudny".
                      • tiges_wiz Re: Zupelnie nieistotne jest ... 02.04.08, 09:23
                        na na DK8 zawsze jade w nocy i wierz mi, ze te przejscia sa zle oznaczone.
                        • jane14 Re: Zupelnie nieistotne jest ... 02.04.08, 09:54
                          Nie twierdze że wszystko wszedzie jest idealne i wystarczajace. Tyle
                          że twierdzę że to zadne usprawiedliwienia dla kierowcy. Po prostu to
                          ze coś może być zle onakowane to tylko dodatkowy element który
                          kierujący MUSI brac pod uwage decydujac sie na manewr.
                          Kiedyś było gorzej zarówno z oznakowaniem jak i oświetleniem. To z
                          tych czasów pochodzi zwyczaj mrugania przez tira prawym
                          kierunkowskazem, czy włacznia długich jako zachęty i jednocześnie
                          pokazania że droga jest wolna. Tyle ze wspólczesni kierujący są tak
                          pewni siebie ze "konsultacja" z tirem manewru jest dla
                          nich "uwłaczajaca" a i tiry rezugnują z "rozmów" z kimś kto i tak
                          nic nie rozumie i w dodatku jest "najmądzrejszy" na drodze.
                          • edek40 Re: Zupelnie nieistotne jest ... 02.04.08, 12:48
                            Alez ja sie nie czepiam miejsc dobrze oznakowanych. Zawsze mam na mysli miejsca, gdzie oznakowanie jest zgodne z przepisami, a mimo to nie dziala prawidlowo. Latwiej jest zmienic oznakowanie w danym miejscu (rowniez na prawidlowe), niz zmienic kierowcow. Przynajmniej analizujac problem w krotkim okresie czasu.
                      • edek40 Re: Zupelnie nieistotne jest ... 02.04.08, 10:26
                        Pytanie dlaczego znak nie zostal zauwazony jest czysto akademickie. Mozna usiasc sobie przy drinusiu i rozwazac jacy to nasi kierowcy sa be (po za mna, bo ja widze wszystko).

                        Moja praktyka za kierownica mowi mi jedno - zapomnial byk jak cieleciem byl. Gdy bylem nowiutkim kierowca wydawalo mi sie, ze patrze uwaznie, ale niewatpliwie nie wszystko widzialem. Dopiero po jakims czasie nauczylem sie "widziec" znaki. Tak samo mialem na morzu. Najpierw widzialem wylacznie dziesiatki roznych swiatel i zupelnie nie potrafilem rozroznic swiatel waznych nawigacyjnie i "szumu tla". A potem sie rozjasnilo.

                        Pamietam moje cielece lata i zdaje sobie sprawe, ze calkiem sporo takich cielakow jezdzi po naszych drogach. Moga sobie nie zauwazyc znaku informujacego o ostrym zakrecie, bo na nizinach z reguly oznacza on agrafke 10o. Nie moze jednak nie zauwazyc (z roznych powodow i nie tylko mlodociany) naprawde waznych znakow. Trzeba wiec stawiac je nie tylko prawidlowo, ale i naprawde widocznie. Nie kosztuje az tak drogo postawienie znakow po obu stronach jezdni i ponowienie ich. Samo przejscie musi byc oswietlone. To chyba wazniejsze niz g... wart azyl.
              • edek40 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 02.04.08, 08:10
                Mysle, ze Ty tylko sie przechwalasz, ze masz prawo jazdy. Albo masz i nie uzywasz. Albo uzywasz, ale od swieta i na krotkich dystansach, wybierajac sloneczna pogode.

                Kolego, w czasie deszczu, na ruchliwej szosie woda jest stale zawieszona w powietrzu. Swiatla samochodow z przeciwka nie poprawiaja widocznosci, a zwykle halogenowe zarowki nie zmieniaja nocy w dzien. Gdybys jezdzil, to bys wiedzial.

                Zawsze uwazam, ze najgorsza sprawa jest z kierowcami, ktorzy nie dopuszczaja mysli, ze czegos nie widza. To predzej czy pozniej sprawcy wypadkow. Ty nie przyjmujesz do wiadomosci, ze poza tym co widzisz jest jeszcze calkiem sporo rzeczy, ktorych w nocy i deszczu nie widzisz. Nie wiesz o tym, bo ich nie widzisz. Roznica miedzy nami jest taka, ze ja mam swiadomosc, ze w ciezkich warunkach cos moze umknac uwadze.
                • simon921 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 02.04.08, 09:27
                  Myślę, że troszkę jednak przesadzasz w drugą stronę. Większość
                  wysepek da się zauważyć nawet w nocy w czasie wujowej pogody. Znaki
                  poziome są wtedy mało widoczne, ale racze widać czy jest to linia
                  ciągła czy przerywana. Zresztą wielu kierowców TIR-ów w momencie
                  kiedy zaczynasz wyprzedzanie a nie ma na to miejsca da Ci znak
                  prawym kierunkiem. Zresztą nie tylko oni - mi się też już zdarzało
                  ratować d... innym kierowcom.

                  A tak jeszcze co do rozwiązań na przejściu - wystarczy powiesić nad
                  nim lampę, najlepiej ze znakiem wiszącym NAD drogą. I tak znak może
                  migać - wtedy pieszego nie zasłania.
                  • edek40 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 02.04.08, 10:34
                    No wiesz, wysepke da sie zauwazyc nawet bez oznakowania i oswietlenia. Jednak pomiedzy da sie, a naprawde zauwazyc jest spora, i dla niektorych smiertelna, roznica.

                    Od zawsze postuluje oswietlanie przejsc od gory. Niektorzy uwazaja, ze chodzi o to, abym nie rozbil sobie auta o pieszego. Niech i tak bedzie. Oznacza to bowiem, ze pieszy ujdzie z zyciem ;) Tylko bowiem slepy moglby uznac, ze o istnieniu przejscia dowiedzial sie, gdy na nie wjechal. I o to chodzi. Najwiekszy tuman i wariat drogowy takiego przejscia nie przeoczy. Inna sprawa jest zastosowanie sie do wzmozonej czujnosci, ale jedno jest pewne - dbajacy o bezpieczenstwo pieszych urzedas zrobil NAPRAWDE wszystko, aby uratowac mu zycie. Nawet jesli, biedak, musial wydac na lampe wiecej niz na pare znakow.
                • jane14 ...nie bede pierwszy 02.04.08, 10:07
                  edek40 napisał:

                  > Mysle, ze Ty tylko sie przechwalasz, ze masz prawo jazdy...

                  A i owszem można mnie uznac za dziwadło, ale jakoś z sytuacji na
                  drogach wynika że takich dziwaków jest dość sporo. Można też uznac,
                  że nie jeżdze noca w deszczu. Mozna twierdzić że wogóle nie jeźdze.
                  Mozna czemu nie...
                  Tyle ze przynajmniej z tych postów wynika że to nie ja powinienem
                  zrezygnować z jazdy (a przynajmniej z wyprzedzania)w trudnych
                  warunkach. A co dziwne chyba ja cześciej rezygnuje, przynajmniej z
                  wyprzedzania. Czy to dlatego, że jestem przekonany, że wszystko
                  widze...?
                  No i czy to dowód na to ze nieuchronnie czeka mnie wypadek...?
                  Może, ale chyba nie bede pierwszy !
                  • emes-nju Re: ...nie bede pierwszy 02.04.08, 10:28
                    Z jazdy zrezygnowac musza wszyscy z wyjatkiem Jane, habudzika i jeszcze kilu miszczuf co to wszystko wiedza i widza.

                    Bo NIEZAPRZECZALNYM faktem sa slady po najechaniu na wysepke! Zadowalanie sie KOCOPALAMI o obowiazkach, paragrafach, konsekwencjach dla kierowcy oraz o ZNAKACH (pojecie magiczne) bardzo dramatycznie przegrywa z PRAKTYKA naszych drog!

                    Jakiemu odsetkowui kierowcow odebralbys PJ? 99,99999999999%? Tak, zebys tylko Ty i habudzik zostali? :-P
                    • jane14 Niezaprzeczalne dowody... 02.04.08, 10:55
                      Wczoraj widziałem g...no na trawniku czy to niezaprzeczalny dowod na
                      to że trzeba zlikwidować trawnik i postawić tak kibel? (jest już
                      jeden ale z 200m dalej). Pewnie dla mnie, Habudzika i kogos tam
                      jeszcze nie daleko ale dla "99,999999999%" za daleko.
                      A może taki znaczek "00" to też dla ciebie i tych "99,9999999%"
                      pojecie magiczne?
                      A moze tak tym "99,9999999%" spieszy (co mozna usprawiedliwić
                      okolicznościami) że przepychajac się do trawnika nie zauważyli (bo
                      sobie zasłonili) ten magiczny znak ?
                      A smieci w parku to niezaprzeczalny dowód na to że trzeba wyciąc
                      drzewa i zrobić tak wysypisko ?
                      Pewnie dla mnie, Habudzika i kogos tam jeszcze nie bo nam wystarczą
                      kosze na śmieci ale dla "99,9999999%" sa za małe i nie moga w nie
                      trafić.
                      PS Nie mylisz sie co do tych "99,9999999%"?
                      Moim zdaniem nie jest ich/was* tak dużo.
                      Fakt że slady ich/waszych* wyczynów są dosć długo widoczne (jak to
                      g.. i smieci). No bo ten co zauważył i skorzystał z "00" sladów nie
                      zostawił.
                      -----------------------------
                      *kto sie nie poczuwa niech sobie skreśli

                      • emes-nju Re: Niezaprzeczalne dowody... 02.04.08, 12:43
                        Juz kiedys zalozylem watek o tym ze albo nalezy odebrac PJ zdecydowaniej wiekszosci kierowcow, albo dostosowac drogi do tych kierowcow (oraz pieszych, rowerzystow, furmanek, ciagnikow, kombajnow...).

                        Tertium non datur.

                        PS Czy jak piszesz post, to literowki robisz z premedytacja czy przypadkiem?
                        • jane14 Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 13:38
                          Połaczenie jednego i drugiego w rozsadny kompromis. Modernizować
                          drogi i wymagać od kierowców a nie reformowalnych eliminować czy to
                          poprzez zabieranie PJ czy też poprzez tworzenie takiej
                          infrastruktury że albo pojedziesz rozsadnie albo pojedziesz ... na
                          trzech kołach.
                          Praktyka uczy, że wysepki choć dziś oburzaja za kilka miesiecy staną
                          sie norma. Gdzie nie gdzie już są. Niezadowoleni oczywiście beda ale
                          i beda wypatrywać znaków i okaże sie ze jednak potrafia. Podobnie z
                          tym odbieraniem PJ. Nie trzeba wiekszości wystarczy konsekwentnie
                          najgorszym. Liczba kandydatów do odebrania błyskawicznie stopnieje.
                          Założysz sie ?
                          Oczywiście żaden były kandydat zdania o oznakowaniu nie zmieni ale
                          zacznie na nie uważać to pewne.

                          PS Przypadkiem. Nie jestem biegłą maszynistka i nie predenduje. Ale
                          mam swiadomość tego ze to moja słabośc, wiec też nie postuluje by
                          klawiatura miała klawisze o przekątnej min. 2,5" podświetlane
                          oczywiście, a inteligietny słownik migotajacym klawiszem naprowadzał
                          paluch na poprawną literkę. Zapewniam cie że gdyby od tego typu
                          błedów zależałoby bezpieczeństwo moje czy innych przestałbym pisać,
                          albo poświecał bym wiecej uwagi na "trafianie". No i poza tym zawsze
                          mogę pisac wolniej i sprawdzać czy sa błedy przed wysłaniem. Wtedy
                          błedów bedzie o wiele mniej. Tak jak i każdy moze jeździć wolniej,
                          wtedy też błedów jest o wiele mniej i jest czas by je poprawiać..
                          Tyle tylko że aby to zrobić musi mieć świadomośc że to jego błedy i
                          on może im zapobiec.
                          • tiges_wiz Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 13:41
                            > Praktyka uczy, że wysepki choć dziś oburzaja za kilka miesiecy staną
                            > sie norma.

                            Nie wysepki oburzaja, ale ich realizacja, szczególnie na drogach krajowych PO ZA
                            terenem zabudowanym.
                          • edek40 Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 14:03
                            Po pierwszych zaperzeniach z reguly zaczynasz mowic ludzkim glosem. Gdy jeszcze wyeliminujesz ze slownika sformulowanie: "wypatrywac znaki" bedzie juz zupelnie dobrze ;) Tak jak pisalem, wypatrywac mozna sobie znaku o zakrecie, ktory nie jest zakretem tylko lekkim wyglem drogi. Wazne miejsca na drogach musza byc oznakowane tak, aby nic nie trzeba bylo wypatrywac.
                            • jane14 Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 14:24
                              Normalnie znaki zauważa sie tak jak, nadjezdzajace z tyłu auto w
                              lusterku. Jezli ma sie nawyk patrzenia w lusterko nie jest to
                              problem. Podobnie jest i ze znakami, trzeba miec ten nawyk i
                              przekonanie potrzeby.
                              Ale czasem trzeba "wypatrywac" tak jak i tej luki. Jesli "kukniesz"
                              w prawo przed Tira(nawet zjeżdzajac na pobocze, choć to niepotrzebne
                              jesli trzymasz dystans) to w jego światłach zobaczysz znak
                              ostrzegawczy, choć może go nie rozpoznasz.
                              Ale przynajmniej mnie wystarczy że cos tam jest nie tak, by poczekać.
                              A trzeba wypatrywac jak najdalej do przodu bo trzeba miec tą
                              swiadomość że przez te 100-200 m nie bedziesz miał kontroli nad tym
                              co jest po prawej stronie.
                              A co do "lekkich zakretów" to w nocy i w deszczu taki "lekki zakret"
                              potrafi też dac w kosć zwłaszcza jak na nieznanej drodze jest po
                              długim i prostym odcinku. Ja tam nie mam nic przeciwko by ostrzegać
                              mnie przed takim lekkim zakretem. A i do wyprzedzania taka wiedza
                              moze byc przydatna. Ilez to aut potrafi sie schowac, za takim lekkim
                              zakretem w prawo np.
                              • tiges_wiz Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 14:28
                                > Ale czasem trzeba "wypatrywac" tak jak i tej luki. Jesli "kukniesz"
                                > w prawo przed Tira(nawet zjeżdzajac na pobocze, choć to niepotrzebne
                                > jesli trzymasz dystans)

                                sprobuj kolo bralina gdzie pobocze odseparowali metalowa barierka i nie ma gdzie
                                zjechac.

                                (nawet zjeżdzajac na pobocze, choć to niepotrzebne
                                > jesli trzymasz dystans) to w jego światłach zobaczysz znak
                                > ostrzegawczy, choć może go nie rozpoznasz.

                                i NIGDY w nocy (i w dzien) bym nie wjechal na pobocze jadac za tirem. NIGDY!
                                • edek40 Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 14:47
                                  > i NIGDY w nocy (i w dzien) bym nie wjechal na pobocze jadac za tirem. NIGDY!

                                  Ja kiedys tylko troszke sie wysunalem. Na szczescie moja kobieta przytomnie krzyknela i wrocilem na swoj pas. TIR, za ktorym jechalem nie widzial powodu do mijania zepsutego na poboczu TIR w rozsadnej odleglosci. Zrobil to tak, ze gdy ja tylko troche sie wysunalem, juz bylem na kolizyjnym ze stojacym na poboczu.
                              • jane14 Precyzyjniej prosze, dlaczego ? 02.04.08, 22:08
                                Bo coś nie bardzo rozumie co takiego moze się zdarzyć przy tym kuknięciu na co nie zdąże zareagować powrotem za tira. No chyba, że jadę mu na ogonie, no ale to już sprawa nie z której strony ale czemu tak blisko.
                                Ja też nie proponuję wyprzedzania z prawej czy wjeżdżania miedzy tira i skraj jezdni.
                                No a watro wiedzieć co jest z prawej strony i w tym też co jedzie i jak daleko przed tirem. Czasem np. przy łagodnym łuku w prawo tego nie zobaczysz z lewej strony. No chyba ze wam obojętne czy będzie trzeba wyprzedzać jednego czy dwa tiry no i czy tir będzie "po drodze" coś wymijał czy nie.
                                Ale mnie nie jest obojętne. Dlatego jeśli tylko to możliwe wykorzystam wszystkie, oczywiście bezpieczne, możliwości sprawdzenia czy droga jest "czysta". Jeśli nie ma takiej możliwości po prostu bez żalu odpuszczę!
                                • edek40 Re: Precyzyjniej prosze, dlaczego ? 03.04.08, 11:23
                                  Jezeli dysponujesz autem z kierownica z lewej strony, to to kukniecie jest wieksze niz Ci sie wydaje. Ja wlasnie tak prawie kuknalem TIRa na poboczu. Do wyboru masz: pieszego, rowerzyste, furmanke, sprzet rolniczy i co tylko sobie wyobrazisz. Zanim nie "kuknalem" tego TIRa tez myslalem, ze to tylko troszke.

                                  Jezeli chodzi o kwestie odstepu przy wyprzedzaniu, bo tylko to daje mozliwosc wzglednie bezpiecznego zajrzenia na pobocze, to niewatpliwie jestes jedynym (no moze poza habudzikiem), ktory przed wyprzedzaniem robi przed soba miejsca na dwa-trzy inne samochody, ktore na pewno te luke zapelnia, zanim w ogole pomyslisz o wyprzedzaniu.
                                  • jane14 Zmora Habudzika 03.04.08, 12:31
                                    Widzę że nie mozesz uwolnić się od "zmory Habudzika".
                                    A szkoda czasem ktoś może mieć racje choć nie koniecznie musimy sie
                                    zawsze i we wszystkim zgadzać.
                                    Nie wiem jak on ale ja nauczyłem sie zachowania dużego odstępu i
                                    rozpedzania auta przed wyjściem za oś jezdni z czasów gdy jezdziłem
                                    126p.
                                    Dla niezorientowanych przypomnę, 24 KM i przyspieszenie do setki
                                    ~120 sekund.
                                    Nie wiem czy Habudzik wytłumaczył że jazda "na krótko" za pojazdem
                                    który chcesz wyprzedzić znakomicie utrudnia obserwacje drogi tak z
                                    lewej jak i z prawej. Nie wierzysz to włacz latarkę i popatrz na
                                    rozmiar cienia jaki rzuca przedmiot w zależności od odległości od
                                    latarki. Ten cień to obszar którego nie widzisz!
                                    Nie wiem czy tez Habudzik wytłumaczył dlaczego wyprzedzanie z
                                    dystansu jest "szybsze" przy porównywalnej mocy silnika. Tu moze ci
                                    pomóc własne doświadczenie. Jesli droga jest pusta i wyprzedzasz "z
                                    marszu" to na lewym pasie jesteś krócej czy dłużej niż jak musisz
                                    zwolnić i przyspieszyć ponownie dopiero po wyjściu zza Tira ?
                                    W zasadzie mógłbym zakończyc słowani "słuchaj Habudzika" ale coś
                                    podejrzewam że z tej rady nie skorzystasz.
                                    PS Przyznaje racje, jesli dystans jest krótki i widzisz pobocze
                                    tylko obok siebie na metr dwa to wjeżdzanie na nie nie jest
                                    rozsadnym wyjsciem. Tego ja tez nie czynię, i nie polecam! Ale z
                                    drugiej strony co za róznica rozwalic sie na "czyś" na poboczu czy
                                    na zderzaku Tira który zacznie hamować bo tego "czegos" nie może
                                    ominać z uwagi na gesty ruch z przeciwka?
                                    • edek40 Re: Zmora Habudzika 03.04.08, 13:24
                                      Zmora habudzika. Niezle.

                                      Nie jezdzilem nigdy maluchem. Jezdzilem skoda 105, ktora nominalnie miala 42 KM, ale troszke wiecej wazyla. Przyspieszenie miala wiec podobne. Jednak ruch wtedy byl duzo mniejszy, a wiekszosc samochodow byla nie wiele mocniejsza, wiec jazda z odstepem nie powodowala lawiny wyprzedzen, zanim mi cos udalo sie przedsiewziac. Taraz odstep w gestym ruchu to zaproszenie do zapelnienia luki. Nie chce mi sie dyskutowac na temat tego czy to dobrze czy zle. Po prostu tak jest i dopuki sie to nie zmieni, doputy dosc bliski dystans przed wyprzedzaniem jest gwaratnuje wykonanie tego manewru w czasie okreslanym zegarem, a nie kalendarzem.

                                      Piszac o jezdzie za TIRem nigdy nie mialem na mysli jazdy "na zderzaku". Jednak 50 metrow, czyli tak kole 11 dlugosci samochodu osobowego, to sporo. Chyba, ze TIR leci 200 km/h. Ale tak to tylko habudzik w drodze do Raciboraz z Warszawy lata. Ja nie, choc mam zastrzezenia tak do drog jak i oznakowania, do czego zmora nie ma zadnych zastrzezen.
                                      • jane14 Re: Zmora Habudzika 03.04.08, 13:48
                                        No tak ale z drugiej strony 50m to całkiem sporo (2,5 sek przy np.
                                        70/h) by uniknac zderzenia z przeszkodą wyłaniajaca sie zza tira.
                                        Oj coś mi sie zdaje, że tu nie chodzi o
                                        wyprzedzanie "zawalidrogi" ...
                                        • edek40 Re: Zmora Habudzika 03.04.08, 14:02
                                          W gestym ruchu odstep 50 m nie funkcjonuje. Szczegolnie na tzw. "kierunkach biznesowych".

                                          Ja sie nie wychylam, bo przy 90 km 50 m to za malo na zahamowanie przed stojaca przeszkoda. 30 m to wystarczajacy dystans, aby zareagowac na hamujacego TIRa.
                                          • jane14 A o czym my rozmawiamy? 03.04.08, 21:36
                                            A) Kto ci każe hamować przed przeszkodą? Wystarczy odbić w lewo z powrotem za
                                            tira. Z reguły robi się to bez hamulca.
                                            B) Jeśli mówimy o wysepkach i trudnych warunkach wyprzedzania to rozumie, że
                                            mówimy o drodze dwukierunkowej a wiec 90/h to max. nawet na kierunkach
                                            "biznesowych". Tym bardziej nocą w deszczu, a więc mam racje podejrzewając, że
                                            nie mówimy o wyprzedzaniu "zawalidrogi" tylko o "popisach" kto szybciej. No to
                                            teraz wiem dlaczego się nie dogadamy.
                                            • edek40 Re: A o czym my rozmawiamy? 04.04.08, 08:15
                                              a. mamy inna technike wyprzedzania. Po pierwsze ja robie to przez dodanie gazu, co gwarantuje choc w niewielkim stopniu sukces, czyli wyprzedzenie. Bez przyspieszenia sie nie uda. Jesli z jakichs powodow musze wrocic, to czesto (nie zawsze) wymaga to zmniejszenia predkosci. Ale ja widocznie w ogole jestem jakis lewy, bo nie dosc, ze przyspieszam po wyjsciu na wyprzedzanie, to wracam na prawo ;)

                                              b. obaj wiemy, ze 90 km/h to fikcja. Mozemy sie naturalnie spierac czy to zle czy dobrze. Jednak rzeczywiscie do niczego nie dojdziemy, bo podobnie jak habudzik, zaczynasz konfabulowac na temat predkosci z jakimi jezdze. Mi osobiscie wydaje sie, ze zawalidroga jest ktos kto mknie 70 km/h na 90 km/h i takiego czasem sie wyprzedza. Jesli oznakowanie waznych utrudnien w ruchu jest widoczne z daleka, szalenstwo rozwiniecia 90 km/h nie jest az tak szalone, jak ci sie wydaje. Jezeli odnakowanie jest takie, jak wszyscy, poza kilkoma purytanami tego forum, wiedza to kazdy manewr jest niebezpieczny. Gdy mamy nie oswietlona wysepke, to jest dodatkowo niebezpiezny dla pieszego.
                                              • jane14 Re: A o czym my rozmawiamy? 04.04.08, 08:58
                                                edek40 napisał:
                                                > a. mamy inna technike wyprzedzania. Po pierwsze ja robie to przez
                                                dodanie gazu...
                                                Udajesz ... czy nie wiesz o czym pisałem ?
                                                NIE WYPRZEDZAMY Z PRAWEJ tylko patrzymy czy droga jest wolna.
                                                Chyba że nalezysz do grupy która widzac kawałek drogi wolnej,
                                                nie ważne z której strony, zaraz naciska gaz. No sa tacy to prawda...

                                                > b. obaj wiemy, ze 90 km/h to fikcja ...
                                                No jasne, tylko ze jeśli masz to gdzieś to nie dziw sie że ja i
                                                dezorganizator i jeszcze troche innych kierowców którzy tego gdzieś
                                                nie maja, nie bedzie sie przejmować twoimi przygodami o które sie
                                                sam prosisz.

                                                >...konfabulowac na temat predkosci z jakimi jezdze.

                                                Nie konfabuluje tylko czytam co piszesz. Zakładam że to zgodne z
                                                prawdą, może naiwnie...

                                                >...szalenstwo rozwiniecia 90 km/h nie jest az tak szalone, jak ci
                                                sie wydaje.

                                                Nie mówie o szleństwie jazdy z tą predkoscia tylko o szaleństwie
                                                wyprzedzania w ciemno, kogos kto jedzie z ta predkością bo to nie
                                                może sie odbyc bez znaczacego przekroczenia tej predkości.

                                                > Jezeli odnakowanie jest takie, jak wszyscy, poza kilkoma
                                                purytanami tego forum, wiedza to kazdy manewr jest niebezpieczny.

                                                No wiesz może to juz zabrzmi purytańsko ale ja juz kiedys pisałem że
                                                oznakowanie może być przewodnikiem dla kogoś kto umie czytać. Jak
                                                nie umie czytać, albo twierdzi że nie widzi liter, to jest
                                                analfabetą/niewidomym.
                                                Dla niewidomych są znaki braila, i wysepki są właśnie taki
                                                znakiem "co jak nie zobaczysz to poczujesz". Dla analfabetów
                                                pozostaje szkoła...

                                                > Gdy mamy nie oswietlona wysepke, to jest dodatkowo niebezpiezny
                                                dla pieszego.

                                                Nie zasłaniaj sie pieszym, nie badź demagogiem. Wierzysz w to że jak
                                                oswietlisz przejście/krzyżowke to bedzie bezpieczne.
                                                A co że skrzyżowaniem/przejściem za zkretem wzniesieniem itd.
                                                Jesli nie zobaczysz znaku to nie ma innej metody by skutecznie
                                                pokazać ci takie "dziwne rzeczy" na drogach.
                                                • edek40 Re: A o czym my rozmawiamy? 04.04.08, 15:08
                                                  > Udajesz ... czy nie wiesz o czym pisałem ?
                                                  > NIE WYPRZEDZAMY Z PRAWEJ tylko patrzymy czy droga jest wolna.
                                                  > Chyba że nalezysz do grupy która widzac kawałek drogi wolnej,
                                                  > nie ważne z której strony, zaraz naciska gaz. No sa tacy to prawda...

                                                  Ja wyprzedzam z lewej, wiec patrze w lewo, a z nieudanego manewru rezygnuje w prawo, bo w lewo to czolowe.

                                                  > No jasne, tylko ze jeśli masz to gdzieś to nie dziw sie że ja i
                                                  > dezorganizator i jeszcze troche innych kierowców którzy tego gdzieś
                                                  > nie maja, nie bedzie sie przejmować twoimi przygodami o które sie
                                                  > sam prosisz.

                                                  Czy moglbys z laski swojej zalaczyc jakis cytat z tego jak to mam w powazaniu te 90 km/h.

                                                  > Nie konfabuluje tylko czytam co piszesz. Zakładam że to zgodne z
                                                  > prawdą, może naiwnie...

                                                  Konfabulujesz. Jesli na podstawie opisu otrzymania mandatu na Gierkowce, to bez przeslanek uogolniasz. Droga byla absolutnie pusta, bo o tak bezboznej godzinie nad ranem po prostu tak jest.

                                                  > Nie mówie o szleństwie jazdy z tą predkoscia tylko o szaleństwie
                                                  > wyprzedzania w ciemno, kogos kto jedzie z ta predkością bo to nie
                                                  > może sie odbyc bez znaczacego przekroczenia tej predkości.

                                                  I widzisz. Znowu Ci sie udaje nawet nie wiesz jak. Rzeczywiscie wyprzedzanie w ciemno to powazna sprawa. Dlatego przejscia powinny byc oswietlone, wtedy nie bedzie mowy o wyprzedzaniu przed przejsciem w ciemnno.

                                                  > No wiesz może to juz zabrzmi purytańsko ale ja juz kiedys pisałem że
                                                  > oznakowanie może być przewodnikiem dla kogoś kto umie czytać. Jak
                                                  > nie umie czytać, albo twierdzi że nie widzi liter, to jest
                                                  > analfabetą/niewidomym.
                                                  > Dla niewidomych są znaki braila, i wysepki są właśnie taki
                                                  > znakiem "co jak nie zobaczysz to poczujesz". Dla analfabetów
                                                  > pozostaje szkoła...

                                                  Ja mam dobry wzrok i spokojnie dalbym rade czytac ksiazki wydrukowane tak malym drukiem, jak "gwiazdka" w umowach z bankiem lub ubezpieczeniem. Wobec tego, ze sporo ludzi ma gorszy wzrok, ksiazki, w marnotrawczy sposob, drukowane sa wiekszym drukiem. Co wiec stoi na przeszkodzie aby oznakowanie bylo dobrze widoczne, a nie tylko zgodne z przepisami?

                                                  > Nie zasłaniaj sie pieszym, nie badź demagogiem. Wierzysz w to że jak
                                                  > oswietlisz przejście/krzyżowke to bedzie bezpieczne.
                                                  > A co że skrzyżowaniem/przejściem za zkretem wzniesieniem itd.
                                                  > Jesli nie zobaczysz znaku to nie ma innej metody by skutecznie
                                                  > pokazać ci takie "dziwne rzeczy" na drogach.

                                                  Widzisz, znowy Ci sie udalo. Rzeczywiscie na drogach sa tak rozne konfiguracje, ze oznakowanie musi byc dobre. Jezeli wiec masz obawy, ze jaskrawo oswietlone przejscie zostanie nie zauwazone, to z czego wnosisz, ze pojedynczy znaczek zostanie zauwazony? Swoja droga chcialbym zobaczyc na tranzytowej szosie (bo o takiej rozmawiamy) takie wyglo, ze zasloniloby wysokie oswietlenie przejcia. Chyba nawet TIRy wzlatywalyby w powietrze.
                                                  • jane14 Re: A o czym my rozmawiamy? 07.04.08, 08:22
                                                    edek40 napisał:
                                                    > Czy moglbys z laski swojej zalaczyc jakis cytat z tego jak to mam
                                                    w powazaniu te 90 km/h.

                                                    "...obaj wiemy że te 90 to fikcja..."

                                                    > Konfabulujesz. Jesli na podstawie opisu otrzymania mandatu na
                                                    Gierkowce, to bez przeslanek uogolniasz.

                                                    Nawet nie wiedziałem ze ostatnio zasiliłes budżet. No to dobrze. Ale
                                                    swoje "konfabulacje" wywodze z tego co piszesz. Jeżdze na tyle długo
                                                    że opis pewnych "niespodzianek" na drodze pozwala mi wysuwać wniosek
                                                    o predkości przy jakich te niespodzianki zaskakują.

                                                    > Jezeli wiec masz obawy, ze jaskrawo oswietlone przejscie ...

                                                    Jaskrawo to znow cie oslepi !

                                                    >...zostanie nie zauwazone, to z czego wnosisz, ze pojedynczy
                                                    znaczek zostanie zauwazony?
                                                    Bo to nie znaczek pocztowy, tylko drogowy i jest daleeeko przed
                                                    przejsciem/skrzyżowaniem dużo dalej niz zasieg najlepszych lamp.

                                                    >Swoja droga chcialbym zobaczyc na tranzytowej szosie (bo o takiej
                                                    rozmawiamy) takie wyglo, ze zasloniloby wysokie oswietlenie
                                                    przejcia. Chyba nawet TIRy wzlatywalyby w powietrze.

                                                    No moze na twoim "płaskim" Mazowszu to byłby problem choć wątpie,
                                                    (nigdy Tir ci się nie chowa w "dołku", a pozycyjne ma dośc
                                                    wysoko),ale już na Kaszubach chyba nie. Poza tym zakrety w tym takie
                                                    gdzie rosną drzewa i zasłaniaja widoki chyba sa i na Mazowszu.
                                                    Ale fakt latajacych Tirów nie widziałem nawet na podkarpaciu. Może
                                                    sa w Himalajach ?
                          • emes-nju Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 14:25
                            jane14 napisał:

                            > Połaczenie jednego i drugiego w rozsadny kompromis.

                            Trzecie wyjscie po polsku wyglada nieco inaczej...

                            Waaaadza organizuje drogi w sposob nijak nie bioracy pod uwage lokalnych warunkow (bez wnikania w przyczyny zlych zachowan polskich kierowcow, nie da sie ich zmienic od razu; to raczej sprawa co najmniej pokolenia -> idee organizacji ruchu, na odpowiedniejsza do lokalnych, a nie idealnych warunkow, da sie zmienic nieomal od jutra...), kierowcy jezdza po tym jak chca i odbywa sie masakra, na ktora waaadza reaguje "mowiac glosniej" - zamiast jednego nieegzekwowalnego i nieprzestrzeganego ZNAKU (pojecie magiczne) dostawia kolejne i fotoradar. I liczac wplywy z magicznej skrzyneczki, uwaza, ze poprawila bezpieczenstwo.

                            Bezpieczenstwo budzetu niewatpliwie - bezpieczenstwo na drogach jakos jednak nie chce sie poprawic tylko dlatego, ze waaadza "glosniej mowi" w niezrozumiely dla znacznej czesci kierowcow sposob. I gdyby ta czesc byla mniejszoscia, to faktycznie waaadza powinna sie zajac eleminowaniem tej mniejszosci. Sek w tym, ze jezyka waaadzy nie rozumie/nie akceptuje wiekszosc kierowcow (bez wnikania w przyczyny - to jest obiektywny stan faktyczny!!!). DOBRA, SKUTECZNA (realnie, a nie w sprawozdaniach, w ktorych na pierwszym miejscu sa wplywy z fotoradarow!) waaadza probowalaby zmienic jezyk.

                            "Tlumacza" daleko szukac nie trzeba - Tiges wrzucil link do rozmowy ze swietnym "tlumaczem" o nazwisku Markowski. Pan Markowski zadal sobie trud zrozumienia PRZYCZYN tego, co dzieje sie na drogach. Waaadza z uporem maniaka, od lat rownie nieskutecznie, leczy OBJAWY, co, sadzac ze statystyk, jest rownie skuteczne jak lepienie plasterka na syfa!

                            Waaadza nie slucha prawdziwych fachowcow, gada do kierowcow w niezrozumialy sposob, kierowcy nie sluchaja waaadzy i co rok ginie z mapy Polski male miasto... I tak jest ok?
                            • emes-nju PS 02.04.08, 14:46
                              Nie otrzymalem odpowiedzi czy literowki w postach robisz z premedytacja czy przypadkiem.
                              • jane14 Re: PS 02.04.08, 17:16
                                emes-nju napisał:

                                > Nie otrzymalem odpowiedzi czy literowki w postach robisz z premedytacja czy
                                przypadkiem.

                                Otrzymałeś tylko jak i znaki, przeoczyłeś
                                Zaczyna się od PS....
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=77659612&a=77761536
                                Czy w tym też ma co pomóc Wadza czy sam sobie poradzisz ?
                                • emes-nju Re: PS 03.04.08, 11:34
                                  jane14 napisał:

                                  > emes-nju napisał:
                                  >
                                  > > Nie otrzymalem odpowiedzi czy literowki w postach robisz z
                                  > > premedytacja czy przypadkiem.
                                  >
                                  > Otrzymałeś tylko jak i znaki, przeoczyłeś

                                  Sorry. Wylozyl mi sie komp i nie doczytalem, a potem o tym zapomnialem.

                                  No widzisz. Literowki robisz przypadkiem. Ale sadze, za bardzo sie starasz i UWAZASZ, zeby ich nie robic...

                                  No wiec ja tez bardzo staram sie nie robic literowek (nie popelniac bledow na drodze) i bardzo uwazam przy sprawdzaniu, zeby je zauwazyc (uwazam na drodze, zeby wszystko zauwazyc). A jednak wypuszcam literowki (popelniam bledy na drodze), bo, mimo skupionej uwagi, ich nie zauwazm (nie zauwazam czegos na drodze). I nie ma zadnego znaczenia poziom profesjonalizmu (ZADNA profesjonalna maszynistka nie bedzie sprawdzac swojego tekstu), a zwykle ludzkie ulomnosci (kierowcy zawodowi tez im podlegaja), do ktorych sie przyznaje i dostosowuje, a ty sie nie przyznajesz i sie nie dostosowujesz.

                                  Ja jestem wiec bezpieczniejszym kierowca, bo znam swoje ograniczenia :-P
                            • jane14 Re: Jest trzecie wyjście... 02.04.08, 22:28
                              emes-nju napisał:
                              > "Tlumacza" daleko szukac nie trzeba - Tiges wrzucil link do rozmowy ze
                              świetnym "tlumaczem" o nazwisku Markowski

                              No przeczytałem pewnie z cześcią sie zgadzam z częścią nie, ale pare fragmentów
                              chyba przeoczyłeś np :
                              "...Drugą przyczyną agresji jest niedojrzałość emocjonalna, ...znamy normy, ale
                              uważamy, że nie musimy ich przestrzegać. Wymagamy tego od innych, ale nie od
                              siebie. To takie trochę schizofreniczne spojrzenie."
                              Albo :
                              "denerwują nas fatalne drogi. Wszystko jedno, czy jakiś odcinek jest dobry, czy
                              zły, to zawsze można na niego zrzucić odpowiedzialność za to, że coś nam się nie
                              udało...Wynajdujemy wady na zewnątrz nie szukając ich u siebie. Myślimy: „To
                              inni są winni, ja nie”. "

                              Ja sądzisz o kim to ? O mnie ?
                              • edek40 Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 11:32
                                Zaloze sie, ze jestes ostatnim w Polsce czlowiekiem (poza habudzikiem), ktory z reka na... klawiaturze zarzeknie sie, ze nigdy nie natyka sie na zaskakujace przeszkody terenowe na naszych szosach. Ja pomine nawet dziury, bo to norma. Problemem jest zle oznakowanie np. objazdow. Niejaki habudzik wprawdzie twierdzi, ze jeszcze nie spotkal zle wyklejonych zoltych pasow, a istnienia milion razy przemalowywanych wraz z postepem robot nie przyjmuje do wiadomosci. Nie chce mu sie na przyklad pojechac na Al. Jerozolimskie w W-wie kolo Castoramy i pojechac dolem, aby zobaczyc ze na drodze potrafi byc kilka wariantow jazdy czesc bialych, a czesc zoltych, choc te juz prawie calkiem sie starly. W miescie to drobiazg. W trasie juz nie. Ot chocby przebudowa na DK7 pod Grojcem. Wytyczone sa liczne objazdy remontowanych wiaduktow. Jest drogowskaz i... nic wiecej. Nie wiadomo gdzie wjechac miedzy, krzywo jak diabli, postawione plastikowe bariery. No i mamy wypatrywanie zjazdu, nerwy, napiecie, bo zawrocic nie ma gdzie, jesli przeoczy sie swoj zjazd. Po takim "mlynie" tylko Ty i habudzik wychodzicie nie tknieci. Przynajmniej werbalnie.
                                • jane14 Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 12:52
                                  Nie jestem. ale jak wspominałem juz tutaj, jesli z czyms jest
                                  problem to nie licze na cud czy szczeście, tylko w pierwszej
                                  kolejności szukam po swojej stronie rozwiazania problemu.
                                  Jeśli oznakowanie jest mylace czy niedostacteczne, to tym bardziej
                                  trzeba sie "skupić" na tym co jest i zachowac wiekszy margines błedu.
                                  Jesli na drogazch są nieoświetlone wysepki no to chocby z tego
                                  powodu trzeba zrobic wszystko by nie przeoczyc znaków pionowych.
                                  Być moze dzieki temu podejsciu wysepki nie sa dla mnie zaskoczeniem.
                                  PS Niedawno przerabiałem jazdę przy remoncie 4 z której czesto
                                  korzystam. Dziury, progi, mijanki itp atrakcje i to w dodatku
                                  zmieniajace się co dziennie. W nocy ze zrozumiałych wzgledów mozna
                                  było przygrysc sobie jezyk czy wpaśc w jakąs dziure. Wtedy własnie
                                  przyklejałem się do np. Tira który siedzi wysoko, lepiej widzi. To
                                  znakomity przewodnik a czas przejazdu wcale nie tragiczny bo
                                  ograniczenia remontowe (40-70) sa w jego zasiegu. No cóż czasem
                                  taktyka na "sepa" tez daje dobre rezultaty.
                                  No a co robi "typowy" kierowca osobowego. Ano ryzykuje i gna na
                                  złamanie karku by przed remontowanym odcinkiem wyprzedzić tira no a
                                  potem klnie bo szybciej nie pojedzie, za to oczy nadwyreżać musi.
                                  • emes-nju Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 13:49
                                    jane14 napisał:

                                    > Nie jestem. ale jak wspominałem juz tutaj, jesli z czyms jest
                                    > problem to nie licze na cud czy szczeście, tylko w pierwszej
                                    > kolejności szukam po swojej stronie rozwiazania problemu.

                                    Rozumiem!

                                    Popelniasz kardynalny blad i wychodzisz na pustej drodze, w nocy, w czasie deszczu na wyprzedzanie TIRa. No po prostu morderca! Ale juz ten blad popelniles, na podstawie obserwacji drogi przed soba, bedac absolutnie pewnym, ze jest ok. i nagle tuz przed maska widzisz zarys wysepki bez oznakowania. Ile masz czasu na "szukanie rozwiazania po swojej stronie"? Juz wyszedles na wyprzedzanie - "szukanym" rozwiazaniem nie jest niewyprzedzanie!

                                    Przeciez problem nie tkwi w tym, ze ignorujemy obecnosc wysepki, o ktorej wiemy, a w tym, ze naprawde duzo nie trzeba, zeby wysepki nie zauwazyc (chmura wody spod kol TIRa, zasyfione oznakowanie, zniszczone oznakowanie - to sa zjawiska nagminne na polskich drogach). Wtedy naprawde nie ma czasu na "szukanie rozwiazania po swojej stronie"...

                                    Oczywiscie mozna w ogole zrezygnowac z wyprzedzania w nocy (kiedys pisal o tym Fedorowicz), ale... No. Ja nie zrezygnuje, bo nie sadze, zeby o to w zabawie na drodze chodzilo - nikt tego w kazdym razie po imieniu nie nazwal. A skoro nikt nie zabronil nocnego wyprzedzania, to droga ma byc tak zorganizowana, zeby bylo jak najmniej mozliwych niespodzianek, a nie jak najwiecej - wysepki naleza do niespodzianek na srodku drogi i jest ich coraz wiecej. I do tego g... pomagaja pieszym! Pisalem juz o tym - ludzie nawykli do samobojczych nocnych spacerow po jezdniach, nie robia sobie na wysepkach piknikow. Maja dosc rozsadku, zeby nie miec na to odwagi... Moze nie lubia stac na poltorametrowej wysepce pomiedzy dwoma jadacymi z przepisowyma 50 tka czy 70 tka TIRami. To musi byc wrazenie!

                                    Pomijam juz taki drobiazg, ze na SZOSACH (!!! - nie piszemy o miastach!) przejscia zawsze sa ni w d... ni w oko i ludzie w ogole z nich nie korzystaja, bo im nie po drodze.

                                    PS Chyba... Chyba nie sadzisz, ze NORMALNY czlowiek wychodzi na wyprzedzanie widzac, ze ma przed soba wysepke i ma do calego swiata pretensje, ze wysepka mu nie ustapila?
                                    • jane14 Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 14:21
                                      Kardynalny bład może sie zdarzyć ale...
                                      Są reguły które ja stosuje a które zabezpieczają jesli nie przed
                                      popełnieniem, to przyjajmniej przed konsekwencją kardynalnego błedu.
                                      Jeśli wyprzedzam noca w deszczu Tira to dlatego że jedzie on
                                      wyraznie wolniej niz ja bym mógł gdyby nie on. To oznacza w praktyce
                                      na jezdni i w warunkach opisanych, że tir jedzie góra 70/h i droga
                                      jest na tyle pusta że po wyprzedzeniu jednego rzeczywiście zarobie
                                      trochę na średniej a nie 30m dystansu do nastepnego.
                                      Co to oznacza. Ano to że wyprzedzanie odbywa sie przy predkości 80-
                                      85/h a ja mam widoczną droge na 50 metrów przed tirem (zasieg jego
                                      świateł, o ile nie właczy długich) + dystans jaki mam do
                                      jego "przodka". Przy tej predkości to wystarczajaco dużo by sie
                                      cofnąc a i nie mało by zdązyć przed wyspą, o ile pojawi sie już w
                                      końcowej fazie wyprzedzania.
                                      Tylko właśnie ta predkość... Jak tir tnie 90-100 a wyprzedzajacy 110-
                                      120 no to te 50 m to za mało...

                                      PS Tym ścietym słupkom czesto towarzyszą piekne pregi na asfalcie.
                                      Jak wiesz te pregi nie powstaja w deszczu. Tak że ci co ścinaja te
                                      wyspy, niestety popełniaja bardziej kardynalne błedy.
                                      To poprostu winik tego że jeżdzi sie za szybko zdecydowanie powyżej
                                      swoich umiejetności postrzegania i to nie tylko w złych warunkach.
                                      Statystyki sa okrutne. Najwiecej wypadków jest w dobrych warunkach i
                                      widoczności i przyczepności. A to dlatego że przeceniamy swe
                                      możliwości. Wydaje się niektórym ze czegoś nie dostrzegli bo było
                                      żle widoczne. A nie dostrzegli bo niezdązyli dostrzec. Dajcie sobie
                                      szansę na dostrzeżenie to i pewnie dostrzegniecie.
                                      • emes-nju Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 14:44
                                        jane14 napisał:

                                        > Kardynalny bład może sie zdarzyć ale...

                                        Pojezdzij po polskich drogach sprobuj zauwazyc, ze kardynalny blad polegajacy na wyprzedzaniu popelnia wiekszosc kierowcow. Nie na nieprawidlowym wyprzedzaniu, a na prawidlowym - na podstwie ogladu sytuacji. I klopot jest wtedy, gdy na srodku drogi pojawia sie cos, co trudno zauwazyc... Trudno to przewidziec, dopoki sie nie zauwazy. A jak sie zauwazy czesto jest za pozno.

                                        > Jeśli wyprzedzam noca w deszczu Tira to dlatego że jedzie on
                                        > wyraznie wolniej niz ja bym mógł gdyby nie on. To oznacza w
                                        > praktyce na jezdni i w warunkach opisanych, że tir jedzie góra 70/h
                                        > i droga jest na tyle pusta że po wyprzedzeniu jednego rzeczywiście
                                        > zarobie trochę na średniej a nie 30m dystansu do nastepnego.

                                        Byles przy tym jak natknalem sie na wysepke ze skoszonym oznakowaniem?! Ja bym lepiej tej sytuacji nie opisal! :-P A jednak TIR zaslonil mi znaki po prawej, a wysepki w swiatlach mijania nie widzialem. Gdyby kierowca TIRa nie zapalil drogowych (jak juz wykaraskalem sie z opresji, chcialem go za to usciskac!), zniszczylbym samochod. Nie zauwazylem wysepki. A nawet nie padalo. Ot, pusta, prosta droga z dwoma autami...

                                        > Co to oznacza. Ano to że wyprzedzanie odbywa sie przy predkości 80-
                                        > 85/h a ja mam widoczną droge na 50 metrów przed tirem (zasieg jego
                                        > świateł, o ile nie właczy długich)

                                        Jezeli w swiatlach MIJANIA (nie wiem czy maja az 50 m zasiegu) zauwaze przeszkode jadac 80-85 km/h, to za chinskiego boga nie wyhamuje. Ja nie wyhamuje. Ty zapewne tak, bo jestes moim GURU :-P

                                        > Tylko właśnie ta predkość... Jak tir tnie 90-100 a wyprzedzajacy
                                        > 110-120 no to te 50 m to za mało...

                                        No tak. Zupelnie jak nasza waaadza. Jak jedzie za szybko, to moze sie i INNYCH pozabijac. Bo latwo wskazac winnego :-/

                                        > ci co ścinaja te wyspy, niestety popełniaja bardziej kardynalne
                                        > błedy.

                                        A jakie to ma znaczenie dla kogos, kto kardynalnego bledu nie popelnil, za to nie zauwazyl wysepki po czyims kardynalnym bledzie i zabil naiwniaka, ktory uwierzyl w "azyl"...?

                                        > To poprostu winik tego że jeżdzi sie za szybko zdecydowanie powyżej
                                        > swoich umiejetności postrzegania i to nie tylko w złych warunkach.

                                        W nocy, na swiatlach mijania nie powinno sie jezdzic szybciej niz 50-60 km/h (a najlepiej kolo 30-40 km/h, bo wtedy po olsnieniu swiatlami jadacych z przeciwka, jezeli na drodze cos bedzie, to wyrzne w to z w miare bezpieczna predkoscia). Bo to, co napisales hamowaniu ze 80-85 km/h po zauwazeniu przeszkody w swiatlach mijania, to niebezpieczne bajki...

                                        > Najwiecej wypadków jest w dobrych warunkach i
                                        > widoczności i przyczepności. A to dlatego że przeceniamy swe
                                        > możliwości.

                                        A DEZorganizator ruchu DOSKONALE zdajac sobie z tego sprawe i DOSKONALE zdajac sobie sprawe, ze jak na razie zadne sposoby zapobiezenia temu nie daly rezultatow, funduje tym przeceniajacym swoje sily nowe siurpryzy - tym razem na srodku drogi i z potencjalna ofiara w srodku...

                                        > Wydaje się niektórym ze czegoś nie dostrzegli bo było
                                        > żle widoczne. A nie dostrzegli bo niezdązyli dostrzec. Dajcie sobie
                                        > szansę na dostrzeżenie to i pewnie dostrzegniecie.

                                        Jezdzisz w nocy max. 50-60 km/h? Nie. To przestan udzielac mi rad o dostrzeganiu!
                                        • jane14 Dobrze że na drogach jeżdzą GURU. 03.04.08, 21:24
                                          Bo ten kierowca z tego tira którego wyprzedzałeś to jakiś Guru był skoro widział
                                          tą wysepkę w swoich światłach mijania i pokazał ci ją palcem (włączył długie).
                                          No i dobrze, że nie słyszałeś co mówił pod nosem bo pewnie przeszła by ci ochota
                                          na "uciskanie go"
                                          Co do bajek to wiem że twoim autem się nie da. Już to przerabialiśmy przy okazji
                                          żółtych świateł. No ale moim się da. Pochwalę się "bajka nie auto".
                                          A co do tego zabijania się, to dobrze. Naprawdę mnie lata, że ktoś się rozwali
                                          na wysepce bo jest głupi.
                                          Wbrew pozorom to z pożytkiem dla pieszych, bo szansa, że akurat trafi w pieszego
                                          niewielka za to jeśli nadal bezkarnie będzie wyprzedzał gdzie się da i jak się
                                          da, nie patrząc na znaki, przejścia i skrzyżowania no to na pewno wcześniej czy
                                          później kogoś trafi.
                                          A wiec dajmy mu szanse by zabił się sam nie sprawiając kłopotu innym. Znak się
                                          naprawi!
                                  • edek40 Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 13:59
                                    To skupienie i widzenie u Ciebie funkcjonuje w podobnym mechanizmie, jak zamkniecie oczu u mojej corki i propozycja, aby jej szukac. Ona ma 3 lata, wiec jest to zabawne. Twoje przekonanie, ze jesli uwazasz, to wszystko widzisz, jest niebezpieczne. Tobie tylko wydaje sie, ze wszystko widzisz, a tego czego nie widzisz nie uznajesz, bo nie widzisz. Ja przyjmuje do wiadomosci, ze jakiegos tam odsetka znakow z roznych powodow moge nie zauwazyc, albo nie rozpoznac. Z miliona roznych powodow. Niech Ci np. kolo wpadnie w wieksza dziure, ktore nie zauwazyles, bo np. zmieniales stacje w radiu. Kazdy (z wyjatkiem habudzika) wyleje adrenaline uszami, zanim ustali, ze nikogo nie potracil, ze kola sa na swoim miejscu, ze kierownica dziala itp. W kazdy razie moj organizm na takie niespodzianki reaguje koncentracja na czym innym niz znaki. Jezeli wiec wysepka oznakowana jest jednym znakiem i scietym wszesniej przez pirata na srodku, to spokojnie, przy zachowaniu wszelkich regul mozesz sie w nia wbic.

                                    W listopadzie, w pieskiej pogodzie, wracalem z gor. Od Krakowa, po nocy jechalem glownie za TIRami, ktore smigaly, niezaleznie od zabudowy 70-90 km/h. Gdy ktorys zbyt dlugo jechal 70 km/h w koncu zabieralem sie za wyprzedzanie. I pod Grojcem wbilem sie na wysepke. Owszem byla dosc daleko, aby nie bylo powaznego ryzyka staranowania jej, jednak z jakichs powodow nie zauwazylem znaku informujacego o tym przejsciu. Byc moze juz zaczalem schodzi w lewo? Nie wiem. I teraz uwaga - depnalem w miare porzadnie, wiec aby nie wjechac na te wysepke musialem dosc zdecydowanie zahamowac. A jechalem gora 80 km/h. ABS zadzialal na pelnych wody koleinach.

                                    A wystarczyloby oswietlenie od gory. Wtedy nawet znaki nie sa potrzebne, bo nawet czesciowo slepy zobaczy w nocy jasny kawalek szosy. Za trudne? Ilu pieszych i kierowcow musi polec, aby biurokraci od znakow dostrzegli, ze popelnianie bledow to nie tylko piractwo, ale rowniez rzecz ludzka? Lampa od gory, skierowana w dol i oswietlone znaki rowniez nad przejsciem. Jesli ktos czegos takiego nie zauwazy, to znaczy, ze jest niewidomy. Ciekawe ile taka lampa kosztuje? 2000 zl ze slupem? Ale w odroznieniu od slupa od radaru nie zarabia na siebie...
                              • emes-nju Re: Jest trzecie wyjście... 03.04.08, 11:36
                                jane14 napisał:

                                > Ja sądzisz o kim to ? O mnie ?

                                O Tobie tez. Np. uwazasz sie za miszcza, ktory jak sie dobrze napnie, to wszystko widzi i wszystko wie... Klasyczny polski kierowca... :-P
                                • jane14 Pare słow o mnie... 03.04.08, 13:00
                                  "Miszczem" to ty mnie nazywasz, ale jak wspomniałem choć dziekuje za
                                  uznanie, ale sie nie poczuwam.
                                  Ja jestem tylko ostrozny, może nawet przesadnie ostrożny.
                                  Czy ostrożnośc bywa utożsamiana z mistrzostwem, może ale napewno nie
                                  w powszechnym odczuciu.
                                  Mistrzem to se może byc Kubica. Ja jakbym miał taka klatke co
                                  wytrzymuje 250/h w mur też może przestałbym być ostrożny i
                                  został "miszczem". Ale i to wątpie...
                                  • emes-nju Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 13:27
                                    jane14 napisał:

                                    > Ja jestem tylko ostrozny, może nawet przesadnie ostrożny.

                                    Nawet przesadna ostroznosc nie jest gwarancja zauwazenia wysepki ze skoszonym przez kogos (moze tylko nieco mniej ostroznego) oznakowaniem, w nocy, w czasie deszczu.

                                    Jezeli uwazasz, ze pacaneum na kaca jest ostroznosc, to zrob sobie test - zacznij pisac posty baaaardzo ostroznie tak, zeby nie robic w ogole literowek. Powodzenia ;-P

                                    Ja wiem, ze na drodze, jakbym nie uwazal, moga mi sie zdarzyc "literowki" i jezdze z pelna tego swiadomoscia. Dlatego mam swiadomosc, ze ZNAK (pojecie magiczne) nie jest odpowiednim zabezpieczeniem dla pieszego stojacego pomiedzy dwoma sznurami aut na polskim jednojezdniowym dukcie miedzynarodowym.
                                    • edek40 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 13:31
                                      > Dlatego mam swiadomosc, ze ZNAK (pojecie magiczne) nie jest
                                      > odpowiednim zabezpieczeniem dla pieszego stojacego pomiedzy dwoma s
                                      > znurami aut na polskim jednojezdniowym dukcie miedzynarodowym.

                                      I jak z reguly sie z Toba zgadza, to tu musze interweniowac. Znak moze byc zabezpieczeniem. Wystarczy, ze bedzie mial odpowiednia konstrukcje i wytrzymalosc zdolna przyjac energie czolgu. Taki znak rozwiaze problemy pieszych na wysepkach. Nie da sie go bowiec sciac.
                                    • jane14 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 13:41
                                      emes-nju napisał:
                                      >...mam swiadomosc, ze ZNAK (pojecie magiczne) nie jest odpowiednim
                                      zabezpieczeniem dla pieszego...
                                      No i dobrze że masz bo to nie znak jest gwarancja, ale twoja reakcja
                                      na znak.
                                      To dlatego uczą znaczenia znaków na kursie. Zebyś je widział i
                                      rozpoznawał znaczenie. Nie dla pielegnacji okultystycznych
                                      obyczaji...
                                      • simon921 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 13:54
                                        Pamiętaj tylko o jednym - człowiek nie jest maszyną - może się
                                        pomylić, coś przegapić, może znak jest zawalony błotem (widywałem
                                        takie), może go nie być, bo ktoś ukradł, czy zapomnieli postawić, bo
                                        coś tam jeszcze. Dodatkowe zabezpieczenie czy oświetlenie na wysepce
                                        może się przydać raz jeden, ale jak to uratuje komuś życie, to
                                        znaczy, że było skuteczne.
                                        • edek40 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 14:03
                                          Simon, z jane jest taki problem, ze on uznaje, ze jesli nie widzial znaku to go nie bylo. Robi to niestety z cala swiadomoscia, ale na szkode wszystkich uzytkownikow jezdni.
                                          • simon921 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 14:11
                                            Ale jak mu 10 osób coś napisze, to może się jednak nad tym zastanowi.

                                            Ja swój test na nieomylność miałem w momencie jak na oddalonych od
                                            siebie o 50m światłach prawdopodobnie zapatrzony w drugie na
                                            pierwszych przejechałem na czerwonym. Na szczęście bez konsekwencji.
                                            Czy byłem piratem - chyba nie - nie było to celowe. Mogłem
                                            spowodować wypadek - mogłem.
                                            • edek40 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 14:24
                                              Dla mnie istota bezpiecznego prowadzenia samochodu jest uzmyslowienie sobie wlasnej OMYLNOSCI i NIEDOSKONALOSCI. Jednak na forum bardzo latwo jest tlumaczyc (np. moj ulubieniec habudzik), ze na 10 godzinnej trasie ma zawsze 100% koncentracji. Na pewno nie ma. Moze celowo pisze dyrdymaly. Duzo gorzej, gdy mysli, ze rzeczywiscie po 10 godzinach jest swiezy i wypoczety.

                                              Z kolei ustawiacze znakow powinni brac pod uwage, ze danym odcinkiem drogi nie jezdza wylacznie tubylcy, ktorych jedynym problemem jest to, ze postawiono nowy znak, ktorego nie zauwazyli. Dla "tranzytowca" wszystkie znaki i kocopaly znakologow sa nowe. Kazdy wymaga przyjecia do wiadomosci. Gdy znakow jest za duzo, spokojnie moga umknac uwadze te naprawde istotne. W drodze do domu mijam przejscie dla pieszych. Ma ono stosowny znak, umieszczony w stosownej i przepisowej odleglosci. Cudnie. Problemem jest to, ze znak widac w ostatnie chwili, bo zasloniety jest slupem latarni. Rozumiem, ze rozwiazaniem jest ciagle patrzenie sie na pobocze. Lub nieprzepisowe ustawienie znaku, dalej niz wynika to z przepisow. Bedzie nieprzepisowo, ale WIDOCZNIE.
                                          • jane14 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 14:38
                                            edek40 napisał:

                                            > ... z jane jest taki problem, ze on uznaje, ze jesli nie widzial
                                            znaku to go nie bylo.

                                            Czytasz ale widze nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć. Znak
                                            można przeoczyc, ale nie w momencie gdy szykujesz się do manewru
                                            wyprzedzania a jego obecność i twoja wiedza o tym czy on tam jest
                                            czy nie decyduje o zyciu i śmierci.
                                            Można nie byc skoncentrowanym podczas jazdy w trasie na 100% ale
                                            trudno sie wyluzowac tuż przed zamierzonym zamiarem wyprzedzania itd
                                            itd...
                                            Jesli uważasz inaczej no to ... gratuluje luzu i życzę niskich
                                            wysepek!
                                            • edek40 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 15:04
                                              Nie chce byc zlym prorokiem, ale Ty prosisz sie o smierc tak bohaterska, jak tragiczna. Gdy wychodze na wyprzedzanie mam w glebokim powazaniu znaki po prawej. Oczekuje dobrego oznakowania i juz. Na ruchliwych szosach po obu stronach. Wtedy nie bedziesz musial mi nic zyczyc. Swiatlo od gory i obustronne oznakowanie. Do tego slupki na wysepce.
                                              • jane14 Masz rację Edku... 03.04.08, 22:12
                                                Prędzej doczekam się śmierci niż ty oznakowania które zawsze zauważysz. Tyle, że
                                                nie wiem czy będzie ona "bohaterska" bo czy przydarza się taka "ostrożnym"?

                                                PS Twoja córka zasłania oczy nie dlatego ze myśli, że jak nie widzi to tego nie
                                                ma. Ona myśli że jak ona nie widzi, to nikt nie widzi.
                                                No cóż od kogoś się tego nauczyła.
                                                Ale ma szanse, że inni zweryfikują jej przekonanie. Cóż 3 lata to chłonny wiek
                                                wtedy dzieci uczą się szybko i jeszcze nie mają blokady, że skoro ja nie
                                                potrafię, to nikt nie potrafi.
                                            • simon921 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 15:19
                                              Jedno pytanie - widziałeś kiedyś wysepkę, na której był ścięty znak?
                                              Wysepka w kolorze asfaltu, bo po co wyróżnić, niewiele wyżej ponad
                                              asfalt wystająca, a ponadto po ustawieniu wysepki drogowcy jeszcze
                                              niezdążyli rozmalować oznakowania poziomego. Jesteś pewnien, że
                                              zauważysz taką? I nie jest to wcale rzadkość na naszych drogach.
                                              • edek40 Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 15:25
                                                Mysli, ze zauwazy. To straszne.
                                              • emes-nju Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 15:27
                                                simon921 napisał:

                                                > Jesteś pewnien, że zauważysz taką?

                                                Nie zauwazy, ale po ksztalcie znaku, ktorego nie zauwazy, zorientuje sie kilkaset metrow wczesniej, ze nie moze wyprzedzac :-P
                                      • emes-nju Re: Pare słow o mnie... 03.04.08, 13:57
                                        jane14 napisał:

                                        > emes-nju napisał:
                                        > >...mam swiadomosc, ze ZNAK (pojecie magiczne) nie jest odpowiednim
                                        > > zabezpieczeniem dla pieszego...

                                        > No i dobrze że masz bo to nie znak jest gwarancja, ale twoja
                                        > reakcja na znak.
                                        > To dlatego uczą znaczenia znaków na kursie.

                                        GURU moj, GENIALNY TEORETYKU! A co mi da znajomosc znaczenia znaku, ktorego z bardzo wielu calkiem realnych przyczyn moge nie zauwazyc?

                                        Wiesz... Przejecalo sie obok stadko zasyfionych ciagnikow i stojace tuz przy ziemi ZNAKI (pojecie magiczne) przybraly modny kolor ziemi, ktos ZNAK (pojecie magiczne) scial, jakis dowcipnis ZNAK (pojecie magiczne) tylko obrocil. Wymyslac dalej zjawiska NAGMINNE na naszych drogach?
                                        • jane14 Naucz się znaków... 03.04.08, 14:31
                                          Wtedy bedziesz wiedział ze znaki ostrzegawcze sa określonego
                                          kształtu wiec nawet zasyfione można rozpoznac. A potem przypomnij
                                          sobie kodeks i wtedy się dowiesz że niewazne przed czym ostrzega
                                          ale w wiekszości na odcinkach uznanych takim znakiem za
                                          niebezpieczne wyprzedzanie jest zabronione. Do rozsądku już nie
                                          apeluje to zostawiam prawdziwym Guru.
                                          • emes-nju Re: Naucz się znaków... 03.04.08, 14:48
                                            jane14 napisał:

                                            > Wtedy bedziesz wiedział ze znaki ostrzegawcze sa określonego
                                            > kształtu wiec nawet zasyfione można rozpoznac.

                                            GURU moj! Dzieki!

                                            Jak juz NIE ZAUWAZE znaku, to po jego ksztalcie na pewno go rozpoznam :-P

                                            > A potem przypomnij sobie kodeks i wtedy się dowiesz że niewazne
                                            > przed czym ostrzega ale w wiekszości na odcinkach uznanych takim
                                            > znakiem za niebezpieczne wyprzedzanie jest zabronione.

                                            Wiem. Jak juz NIE ZOBACZE znaku, ktorego nie zobaczylem, to nie powinienem wyprzedzac :-P

                                            GURU moj! Jakie zycie staje sie proste dzieki Twym swiatlym radom...
                                            • jane14 Skoro nie zauwazyłeś tych znaków ... 03.04.08, 21:42
                                              ... to skąd wiesz że były zasyfione i nawet wiesz, że zrobiły to jakieś traktory.
                                              Ech, że ja, TAKI GURU muszę tłumaczyć tak oczywiste rzeczy !
                      • edek40 Re: Niezaprzeczalne dowody... 02.04.08, 13:01
                        Ty chyba z wielkim trudem rozrozniasz kogos, kto widzi wyczyny bandytow na drogach od tych, ktorzy bandytami sa na prawde? Jezeli ktos widzi i analizuje slady hamowania, sciete slupki, to prawdopodobnie to nie on dokonal tych spustoszen. A skoro pisze, znaczy ze trwoga go zdjela i zastanawia sie jak natychmiast zminimalizowac niebezpieczenstwo, bez absolutnie utopijnego natychmiastowego zmienienia "portfela" kierowcow.

                        Pierwszy jest habudzik, ktory do Raciborza potrzebuje tylko ponad cztery godziny. Ja wstydzilbym sie przyznac do takiego wyniku, bo to piractwo czystej wody. Nawet w nocy i bez ruchu oznacza bowiem jazde ze srednia powyzej 80 km/h, co zwazywszy stopien zurbanizowania Slaska oznacza, ze w terenie zabudowanym jedzie... Ale na nikogo nie zwala winy i nie scina slupkow.
                        • jane14 Re: Niezaprzeczalne dowody... 02.04.08, 14:08
                          Rozróżniam bandytów i tych co usprawiedliwiają bandyctwo "siłami
                          wyższymi". Rozróżniam też tych co nie widza dla bandyctwa
                          usprawiedliwienia, bo sami potrafią nie tylko nie byc bandytą z
                          premedytacji ale i z przypadku.
                          Z tych trzech grup jedno jest pewne ci wśrodku maja najmniej rozumu.
                          Bo bandyta to moze i rozum ma, tylko wypaczony. Ale jak ktoś
                          twierdzi że bycie bandytą jest nieuniknione, albo że mamy dostosowac
                          świat do bandytów no to chyba powinien się leczyć.
                          Jesli rzeczywiście chcesz zminimalizowac niebezpieczeństwo
                          to "szukaj" tych znaków bo to jedyna droga. Utyskiwania sa dobre ale
                          dla tych co nie musza jechać.

                          PS. Habudzik i jego droga do Raciborza to twój problem, ja nawet nie
                          wiem skad Habudzik tam jechał. Ale np wiem że noca mimo mniejszego
                          ruchu trzeba liczyć srednia przejazdu o min 5-10 niższa niż w dzień
                          o ile oczywiście nie ma po drodze dużych miast. Wtedy jedynie
                          średnia nocą wychodzi porównywalna. I wysepki nic do tego nie maja.
                          Poprostu musisz noca wyjatkowo, szczególnie na nieznanej drodze,
                          uważac na znaki. Tylko one daja zasieg wzroku na kilkaset metrów do
                          przodu. To nie do pogardzenia, zwłaszcza w nocy.
                          • tiges_wiz Re: Niezaprzeczalne dowody... 02.04.08, 14:22
                            mloze dlatego, ze samemu sie nacialem, gdy zaczynam wyprzedzac ciezarowke w nocy
                            (DK, linia przerywana) a tu sie okazuje, ze nagle zaczyna mi majaczyc cos na srodku?

                            Oczywiscie decyzja byla jedyna sluszna (hamowanie, powrot za ciezarowke), ale
                            niesmak pozostal.
                            • edek40 Re: Niezaprzeczalne dowody... 03.04.08, 14:51
                              > Oczywiscie decyzja byla jedyna sluszna (hamowanie, powrot za ciezarowke), ale
                              > niesmak pozostal.

                              Dobrze, ze nie mokre lub, co gorsza lepkie, majty :) Ale dobrze Ci tak piracie Ty!
                          • edek40 Re: Niezaprzeczalne dowody... 02.04.08, 14:44
                            Tu nikt bandytow nie usprawiedliwia. Chodzi o to, aby bandyta nie musial sie w sadzie tlumaczyc z zamordowania pieszego, bo to do niczego nie prowadzi, a juz na pewno nie pocieszy bliskich ofiary. Dlatego postuluje o naprawde widoczne oznakowanie. A to nie ma nic wspolnego z usprawiedliwianiem. Co wiecej, z racji setek tysiecy kilometrow na karku, dopuszczam mysl, ze moge czegos nie zauwazyc i chcialbym aby miejsc, ktorych mozna nie zauwazyc bylo jak najmniej.
          • emes-nju Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 02.04.08, 10:13
            jane14 napisał:

            > edek40 napisał:
            > >Po jasna cholere zrobili te wysepki?
            >
            > Już pisałem przy innej okazji, one są tam gdzie ABSOLUTNIE nie
            > wolno wyprzedzać.

            Nie jest prawda jakoby.

            Przed zdecydowana wiekszoscia wysepek wyprzedzac wolno. Zeby doszlo do nieszczescia wystarczy wtedy tylko kretyn, ktory nie pozwoli sie wyprzedzic i zablokuje wyprzedzajacemu powrot na pas. Malo to takich jezdzi? Moze Ty, moj GURU, umiesz takiego kretyna od niekretyna odroznic, ale ja nie. I czasem, O! wybacz mi moj GURU, przedsiebieram manewr wyprzedzania... :-P

            > Tyle ze jak też już pisałem i nie jestem tu odkrywcą "ludziom
            > wystarczy zakaz i linia, bydłu potrzebny płot". Na razie taki
            > malutki, ale może jak postuluja niektórzy im potrzebny jest MUR!

            W Anglii, dla angielskiego bydla, widzialem takie mury. Tamtejszy organizator ruchu ma po prostu wiecej niz Ty i nasi DEZorganizatorzy wyobrazni i dopuszcza mysl, ze mimo paragrafow (i surowych kar za ich nieprzestrzeganie) MOZE zdarzyc sie ktos, kto na wysepke wjedzie. Mur sluzy wlasnie do tego, zeby nie wjechal, bo angielska waaadza widocznie nie zadowala sie tym, ze kierowca, ktory rozjedzie wysepke z pieszym poniesie srogie konsekwencje - widocznie, dekadenci, biora tez pod uwage bezpieczenstwo pieszego inne niz pozagrobowa satysfakcja z ukarania jego zabojcy... :-P

            PS Jestem fatalnym kierowca, bo raz juz malo sie po takiej wysepce ze skoszonym wczesniej oznakowaniem w nocy mao nie przejechalem...
        • simon921 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 14:39
          > Dotykasz sendna problemu. Po jasna cholere zrobili te wysepki?
          Chowajacy sie na
          > nich pieszy to ewidentny pretendent do nagrody Darwina.

          Weź tylko pod uwagę, że jak nie ma wysepki, to pieszego, który
          wejdzie na pasy puścić musisz. A jak jest wysepka pieszy przechodzi
          pół jezdni i utyka na środku, bo z drugiej strony nikt Cię nie
          puści. A ruch jest często taki, że z obu stron jednocześnie długo
          możesz nie mieć wolnego, żeby przejść od razu całą jezdnię, a nie
          utknąć a wyspie. I dlatego zakładając tego posta pisałem o daniu
          pieszemu możliwośći jak najszybszej ewakuacji z wyspy.
          • edek40 Re: Czy kierowca ma jeszcze rozum ? 01.04.08, 14:49
            Jezeli przejscie jest na poziomie jezdni (nawet jesli sa podwyzszenia z kraweznika, ale pasy namalowane sa na asfalcie), to i tak trzeba puscic pieszego. Stawanie jednak na srodku jezdni, gdy jedyna ochrona jest metalowa rurka fi50 mm, czasem krawezniki leciutko przycementowane do nawierzchni, to proszenie sie o smierc.

            Nie neguje problemu z przechodzeniem jezdni tranzytowych o wielkim natezeniu ruchu. Wysepki zalatwiaja wylacznie "nagrode" za pomysl racjonalizatorski. Bezpieczenstwo poprawiaja glownie na papierze.
    • wojtek33 Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 10:13
      Nie jeżdżę 8, za to zdarza mi się nocą 12 między Radomiem a
      Zwoleniem. Tam też po remoncie jest dużo takich wysepek (przy
      większości nie ma żadnych ograniczeń) ale moje obserwacje są trochę
      inne niż Wasze. Przede wszystkim te wysepki są tak oblepione
      odblaskowymi znakami, że ich oświetlenie długimi powoduje, że robi
      się tak jasno, że zaczynają piać koguty w okolicznych wioskach. Nad
      każdą wisi też oświetlony znak z dodatkowo migającym żółtym
      światłem, nie sposób ich przeoczyć. Inna sprawa, że nocą ruch jest
      tam tak mały, że nieliczne tiry wyprzedza się nie zmieniając
      prędkości "przelotowej".
      • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 10:32
        Np wiec wlasnie na tej 12 pomiedzy Radomiem i Zwoleniem malo nie nadzialem sie na wysepke, z ktorej ktos przedtem skosil oznakowanie.

        Nie wiem jak ten ktos nie zauwazyl wysepki (ale bylo to bezspornym, podwazajacym zasadnosc stosowania wysepek na takich drogach, faktem!), ale jak ja jej w nocy, w czasie PRZEPISOWEGO wyprzedzania TIRa nie zauwazylem, wiem dokladnie. I nadal dostaje dygotkow jak sobie to przypominam... Gdyby pan z TIRa, widzac co sie dzieje, nie zapalil poteznych drogowych, byloby bum. Pirat emes zniszczylby auto. Na szczescie bylo na tyle pozno, ze tylko auto...
      • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 10:36
        Na DK 7 czy 8 ruch trwa cala dobe i jest nielichy.
        • Gość: fragi Re: Wysepka dla pieszych IP: 212.122.221.* 02.04.08, 12:05
          Wiele jest też skoszonych słupków między jezdnią a chodnikiem czy to znaczy że
          jezdnie z obu stron należy obudować murami ?
          Dlaczego lepiej miałoby być gdyby zabił się kierowca i pasażerowie pojazdu niż
          pieszy ? A gdyby postulowany mur miałby powodować "tylko" uszkodzenie pojazdu to
          pieszy i tak by zginął. Gdybyście uczyli się fizyki to wiedzielibyście że nie ma
          możliwosci zatrzymania pojazdu na odcinku 2 metrów z prędkości 80 km/h tak żeby
          tylko stłuc lampę lub zgnieść błotnik. Albo zabijemy kierowcę i pasażerów albo
          pieszego. Albo jednych i drugich. Oszołomy !
          • emes-nju Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 12:46
            Gość portalu: fragi napisał(a):

            > Wiele jest też skoszonych słupków między jezdnią a chodnikiem czy
            > to znaczy że jezdnie z obu stron należy obudować murami ?

            Na szybkich odcinkach, tam gdzie tych skoszonych znakow jest wiecej, warto sie nad takimi murami/barierami zastanowic. To lepiej zda egzamin niz stawianie kolejnego ZNAKU (pojecie magiczne) i naiwne myslenie, ze juz ten konkretnie ZNAK (pojecie magiczne), to juz na pewno bedzie respektowny :-P
          • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 12:53
            Gdybys chodzil na wszystkie lekcje fizyki, wiedzialbys ze w prosty sposob mozna skierowac energie jadacego pojazdu w taki sposob, ze ani pieszy nie zginie, ani kierowca pechowego samochodu (wyjatkiem jest uderzenie centralne - cudow nie ma, niektorzy za glupote musza polec). To tak samo jak z barierami energochlonymi. Czesc energii jest przez nie pochlaniana na odksztalcenie, a czesci kierowana przez otarcie w innym kierunku. Ponial?
            • jane14 Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 13:41
              OK tylko w która strone ?
              Pod jadacego obok Tira ?
              A moze na w lewo na chodnik ?
              • edek40 Re: Wysepka dla pieszych 02.04.08, 13:58
                Przeciez kazdy bedzie hamowal. Zakladam wiec, ze o ile nie wyjdzie na wyprzedzanie wprost na wysepke, to wytraci predkosc na tyle, aby minal "ostroge" lub uderzyl w nia juz gdy bedzie probowal wracac na swoj pas. TIR powinien po prostu sobie pojechac. Uderzenie centralne w chwile po wyjsciu na wyprzedzanie nie wyjdzie na dobre ani kierowcy, ani pieszemu. Proba ominiecia z lewej to akt skandalicznego piractwa drogowego i proszenie sie o czolowe.

                Co to jest chodnik na DK? Jak czesto widujesz cos takiego?
    • emes-nju Z innej strony 03.04.08, 14:06
      Teraz zapytam geniuszy kierownicy, ktorych zdolnosci w sredniowieczu zaprowadzilyby na stanowisko do obrobki termicznej - tych, ktorzy nawet nie widzac, widza i raguja. Wrozki znaczy.

      Chyba kazdy, kto troche jezdzi po drogach, sciete wysepki widzial. Oczywiscie jest to efekt czyjes nieostroznosci! Bez watpienia. Ale jak spowodowac, zeby w przyszlosci takich scietych wysepek nie bylo?
      • edek40 Re: Z innej strony 03.04.08, 14:12
        Zbedny wysilek. Pytanie skierowane do nie wlasciwych osob. Wrozki odpowiedza dyrdymaly o czujnosci, wzmozonosci, erekcji intelektualnej, widzeniu, uwadze, wolnosci i dostosowaniu itp.
      • jane14 Re: Z innej strony 03.04.08, 22:32
        dziś w radiu słuchałem o jednym takim co we wróżki nie wierzył.
        Jechał sobie podobno DK7 wyprzedzając wszystko co się rusza i spychając na pobocze. Nie zważał rzecz jasna na skrzyżowania, przejścia itp pierdoły. Podsumowali go na 25p + 5000 zł. I co ?
        No oczywiście mandatu nie przyjął. Bo czuł się niewinny! Znaki jakieś takie "magiczne" skąd miał wiedzieć o zakazach czy skrzyżowaniach. Linie też takie zatarte to skąd miał wiedzieć że oni uciekają na pobocze.
        Tak sobie myślę, że szkoda że nie było żadnej wysepki po drodze. Mechanik by mu dołożył pewnie z 10 tyś bo to jakieś BMW było.
        Może auta z naprawy, w proteście też by nie odebrał.
        PS Po co pytasz skoro znasz odpowiedź, a przynajmniej swoją "jedynie słuszną" wersję.
        • edek40 Re: Z innej strony 04.04.08, 08:35
          Czy znasz jakies kolory poza czarnym i bialym. Czy mozesz sobie, nawet z wielkim trudem, wyobrazic sobie NIEpirata, ktory jest zdania, ze drogi powinny byc tak zrobione, aby nie bylo zadnych watpliwosci czy wypatrywania. Ze zaden przepis nie zabrania dobrego i widocznego oznakowania.

          Swoja droga z jaka latwoscia w Polsce przyjmuje sie do wiadomosci stwierdzenia, ze Zientarski sie rozbil, bo nie przestrzegal 50 km/h. Ja jestem zdania, ze rozbil sie, bo jechal zdecydowanie za szybko, ale bezposrednia przyczyna byla hopa na drodze, ktora od lat ZDM "naprawia" ta wlasnie piecdziesiatka. Czy takie postawienie sprawy robi ze mnie pirata, promujacego szalona jazde? Jakos przez lata komuny w ludziach taka pokora sie wyrobila. Komunikat brzmi: kilkunastoletni plywak utonal w miejscu, w ktorym jest zakaz kapieli. Czyli OK. Utonal, bo nie bylo wolno, wiec wszyscy sa zadowoleni, bo sobie sam winien, a asekuranckie czynniki odpowiedzialne (zeby z komuny wziac nowomowe) sa czyste jak lza. Ja twierdze, ze utonal, bo nie umial plywac. To byla przyczyna, a nie zakaz kapieli. Ale tak oficjalnie nie mozna powiedziec, bo ktos inteligentny moglby zadac pytanie, dlaczego dzieciak nie nauczyl sie plywac w szkole? Z tego samego powodu Zientarski oficjalnie rozbil sie, bo jechal za szybko, dzieki temu ZDM jest czysty jak lza, choc nie naprawia miejsca naprawde niebezpiecznego. Czyli jestem pirat, bo wprawdzie metnie przyznaje, ze jechal za szybko, ale cos tam zwalam na hope w drodze?

          Kogo na tym forum typujesz na odpowiednik tego kierowcy BMW i dlaczego? Smialo tu nikt ci nic nie zrobi.
          • jane14 Re: Z innej strony 04.04.08, 09:16
            Zientarski sie rozbił bo był...w tej grupie o której mówił twój
            znajomy Niemiec (pamietasz). I to w czołówce tej grupy !!!

            "kilkunastoletni plywak utonal...bo nie umial plywac...ktos
            inteligentny moglby zadac pyta nie, dlaczego dzieciak nie nauczyl
            sie plywac w szkole? "

            Ktos inteligientny może zapytac dlaczego nazywasz pływakiem kogoś
            kto nie umie pływać ?!
            I przez analogie czy jest kierowca ktoś kto nie umie kierować?

            Ty też masz szanse, to tylko kwestia czasu, jak dalece uwierzysz w
            to ze predkość nie ma wpływu na twoją zdolnośc postrzegania. A jesli
            jeżdziłeś kiedyś 150/h (a pewnie jeździłeś) to wiesz że wtedy
            wszyscy sa zawalidrogami których MUSISZ wyprzedzić, a tobie wydaje
            sie ze jedziesz tak szybko ze napewno im nie przeszkadzasz, bo
            robisz te manewry tak sprawnie, tak precyzyjnie i tak szybko...no bo
            nic wiecej nie dostrzegasz, tylko siebie.
            • edek40 Re: Z innej strony 04.04.08, 15:23
              > Zientarski sie rozbił bo był...w tej grupie o której mówił twój
              > znajomy Niemiec (pamietasz). I to w czołówce tej grupy !!!

              A droga nie miala z tym absolutnie nic wspolnego.

              > Ktos inteligientny może zapytac dlaczego nazywasz pływakiem kogoś
              > kto nie umie pływać ?!

              Czepiasz sie slowek i tyle tylko massz do powiedzenia?

              > Ty też masz szanse, to tylko kwestia czasu, jak dalece uwierzysz w
              > to ze predkość nie ma wpływu na twoją zdolnośc postrzegania. A jesli
              > jeżdziłeś kiedyś 150/h (a pewnie jeździłeś) to wiesz że wtedy
              > wszyscy sa zawalidrogami których MUSISZ wyprzedzić, a tobie wydaje
              > sie ze jedziesz tak szybko ze napewno im nie przeszkadzasz, bo
              > robisz te manewry tak sprawnie, tak precyzyjnie i tak szybko...no bo
              > nic wiecej nie dostrzegasz, tylko siebie.

              Najszybciej jak w zyciu jechalem to bylo okolo 180 km/h w Niemczech. W Polsce nigdy nie przekraczam 130 km/h. Tak sie sklada, ze przy predkosciach, ktore rozwijam nie jestem ani zawalidroga, ani nie mam szczegolnych pretensji do tych, ktorzy jada wolniej. Ale konfabuluj dalej i wyobrazaj sobie jaki to pirat drogowy z goscia, ktory na forum "bezpieczenstwo na drodze" postuluje o wyrazne i jasne dla kazdego glaba oznakowanie. Co wiecej, nawet nie odnosi tego postulatu do siebie. To ze zdarzylo mi sie "wbic" na wysepke nie oznacza ze ja staranowalem czy nadludzkim wysilkiem ominalem. Zdarzylo mi sie za pozno zauwazyc ja. Adrenaliny troszke sie ulalo, ale bylo na tyle daleko, ze wzglednie bezpiecznie. Gdyby oznakowanie bylo dobre po prostu nie wyszedlbym na wyprzedzanie. Z jakiegos powodu nie zauwazylem znaku. To naprawde srednio istotne dlaczego. Na pewno nie dlatego, ze pedzilem jak wariat, poniewaz jechalem za TIRem cos kole 70 km/h. Ja z takiego przeoczenia wyciagam dwa wnioski. Po pierwsze jestem omylny i mam tego swiadomosc. Drugi to taki, ze oznakowanie powinno byc lepsze, aby jakis prawdziwy pirat nie staranowal tego przejscia.
              • jane14 Re: Z innej strony 07.04.08, 09:24
                edek40 napisał:

                > A droga nie miala z tym absolutnie nic wspolnego.

                Miała! Tak jak dom ma wiele wspólnego z tym, że jakiś szakleniec
                wyskoczył z jego okna.

                > Czepiasz sie slowek i tyle tylko massz do powiedzenia?

                Nie, czepiam sie tego, że uważasz siebie za b.inteligientnego w
                porównaniu z tym motłochem organizujacym ruch. A tym czasem luki w
                twym rozumowaniu są tak znaczne że zorganizowany przez ciebie ruch
                byłby podobny do ... no moze Tureckiego ?

                >... konfabuluj dalej i wyobrazaj sobie jaki to pirat drogowy
                z goscia, ktory na forum "bezpieczenstwo na drodze" postuluje o
                wyrazne i jasne dla kazdego glaba oznakowanie.

                Zawsze w takich dyskusjach nasuwa mi sie skojarzenie z czasami nie
                tak dawnymi kiedy to "wszystko było nasze" Wtedy to dzień żeby coś
                nie wyniesc, dla wielu był dniem straconym. Wynosili wszystko od
                papieru z ubikacji poprzez żarówki z korytarza czy wszelakie
                narzędzia. Oczywiście kazdy z tej grupy nie tylko nie uważał sie za
                złodzieja ale wrecz był dumny że sobie w zyciu radzi.
                Złodziej to był ten na górze, co sie nachapał ale ja ? Z tych czasów
                jeszcze pozostało przekonanie że jeśli ktos ma coś wiecej niż ja no
                to musi być złodziej!
                Podobnie jest że wspólczesnymi kierowcami, przekraczanie nagminne
                predkosci, wyprzedzanie na skrzyżowaniach/przejsciach, to ma byc
                piractwo. To tylko "koniecznośc bo mnie rozjadą". Nie wyprzedze ja
                to zaraz mnie jakis "pirat" wyprzedzi. No bo wiadomo kto to pirat.
                To ten co mnie wyprzedza.
                No a co z tymi co nie boją się "że ich rozjadą". E tam nie ma
                takich !

                > Z jakiegos powodu nie zauwazylem znaku. To naprawde srednio
                istotne dlaczego.

                No właśnie i tym sie różnimy. Ja jak popełniam bład to nie jest dla
                mnie nieistotne dlaczego. Bo jak wiem dlaczego to nastepna razą go
                nie popełnie. I nie zadowalam się najprostszym wytłumaczeniem typu
                to wina ich, albo systemu.

                > Na pewno nie dlatego, ze pedzilem jak wariat, poniewaz jechalem za
                TIRem cos kole 70 km/h.

                Znowu wracamy do wersji jak tir jedzie 70 ?

                > Ja z takiego przeoczenia wyciagam dwa wnioski. Po pierwsze jestem
                omylny i mam tego swiadomosc.

                To dobrze tyle ze trzeba iśc krok dalej czyli zmarginalizowac swoją
                omylnosc. I to na dwa sposoby, ograniczyć sytuację w których
                popełnia sie błedy i jezdzić tak by ewentuany bład można naprawić.

                >Drugi to taki, ze oznakowanie powinno byc lepsze, aby jakis
                prawdziwy pirat nie staranowal tego przejscia.

                "Prawdziwy" pirat z definicji ma w nosie oznakowanie i reguły, nawet
                to najlepsze. Wiec nic mu "super" oznakowanie nie pomoże a
                wysepka ... to juz co innego.Ona nie ucieka na pobocze!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja