Gość: Moto
IP: *.lot.pl
04.09.03, 03:40
Wiele razy zdarzyło mi się czytać na tym forum pytania o przepisy, o ich
zmiany, o to czy kodeks jest w internecie, itp. Wydaje mi się, że dla wielu
osób problemem jest dotarcie do przepisów , a zwłaszcza ich uzupełnień,
aktualizacji i zmian. To może rodzić przesłanki do niewłaściwych zachowań na
drodze i powodowania zagrożenia. Jeżeli osoby mające dostęp do internetu
zadają często pytania o podtawowe rzeczy, to jaką wiedzę mają kierowcy z
małych wsi i miasteczek ? Nie chcę tu nikogo dyskryminować ale kto jest w
stanie śledzić zmiany w kodeksie na bieżąco zwłaszcza, że są wprowadzane w
kilku terminach w roku: jedne od pierwszego stycznia, drugie od pierwszego
lipca, inne od listopada, itp. Przecież trudno prenumerować dzienniki ustaw i
rozporządzenia rady ministrów, żeby być na bieżąco. Myślę, że większość
kierowców jak się nie dowie przypadkiem z telewizji lub od znajomych, to
dopiero na drodze wyjaśni im policja ale za drobną "opłatą". A to i tak
będzie najmniejsze zło. Prasa motoryzacyjna nie jest takimi informacjami
zbytnio nasycona, bo woli epatować czytelników opisami super-bolidów i
namawiać do ich kupna. Po za tym dziennikarze często podają własną
interpretacje zmian, a nie esencje przepisu. Podobnie jest w telewizji.
Często na forum pisze się o młodych kierowcach lekceważących przepisy, które
przecież muszą mieć w pamięci, bo są tuż po kursie. A co mają w pamięci
kierowcy, którzy robili prawo jazdy 20 albo 30 lat temu ? O ilu zmianach
wiedzą i pamiętają ? Czy jeżdżą na pamięć, czy tylko patrzą na innych ? Czy
są mniej niebezpieczni od młodych ? Nie dawno rozmawiałem z kierowcą " gdzieś
w Polsce", który upierał się, że foteliki dla małych dzieci zaczną być
obowiązkowe po wejściu Polski do Unii...
Piszę to po to, żeby zwrócić uwagę Pań Ekspertek na bardzo słabą propagandę w
zakresie bezpieczeństwa ruchu i przepisów. Wasze badania i powstające w ich
konsekwencji zmiany przepisów muszą jak najszybciej docierać do
zainteresowanych. Wiem,że macie zapewne ograniczoną siłę sprawczą ale
próbujcie. No i najlepiej by było, żeby wprowadzać te zmiany w określonym
jednym terminie, poprzedzonym kampanią w mediach. Inaczej mylą się terminy i
zmiany. Ulotki ze zmianami powinny być wręczane na każdej stacji benzynowej
lub roznoszone wraz z innymi reklamówkami po domach. Nowy kodeks nie może
trafiać do sprzedaży pół roku po wejściu zmian w życie ale jednocześnie z
nimi. Myślę, że mogłyby to finansować np. firmy ubezpieczeniowe, zamiast
płakać, że rośnie liczba wypadków i znowu muszą podwyższyć składki. Stać ich
na to. Firmy samochodowe też mogą się włączyć, a dilerzy wraz z raklamówkami
powinni przysyłać lub rozdawać aktualności w przepisach. W stacjach obsługi
powinniśmy dostawać takie zmiany wraz z rachunkiem. Kiedyś przy wchodzeniu w
życie kolejnych zmian widziałem w TV policjanta, który stwierdził, że
wręczają te zmiany każdemu kontrolowanemu kierowcy. Dobre i to ale kto wręcza
tym nie kontrolowanym???!!! No i na koniec - internet. Mimo, że korzysta z
niego tylko ok.20% Polaków, to powłączeniu też powinien wyskakiwać mały
bannerek z info o zmianach. Dla tych, którzy może myślą, że to wszystko
będzie bez większego sensu, mam pytanie a na odpowiedź macie 5 sekund:
Od kiedy w tym roku musimy jeździć na światłach mijania?
a. od 1 października
b. od 1 listopada
c. od momentu zmiany czasu na zimowy
d. od 1 stycznia 2004 ale już przez cały rok
Dodam, że te wszystkie terminy usłyszałem w dyskusjach prowadzonych przez
kierowców z dużym stażem za kierownicą...