mejson.e
26.04.08, 19:56
... do odległości?
Taka mnie naszła refleksja obserwując własne zachowanie na drodze po zmianie
odległości dojazdów do pracy.
Wcześniej miałem do pokonania 60 km przez całą Warszawę (z wjazdem i wyjazdem)
i wiedziałem, że zejdzie mi na to min. półtorej godziny.
Teraz mam dwadzieścia parę i jeżdżę bardziej nerwowo.
Co za licho?
Czyżby strata kilku minut z powodu czyjegoś bezmyślnego zachowania bardziej
bolała przy krótszym dystansie?
Chyba tak, bo konieczność jechania 45 minut zamiast kwadransa to nie to samo
co dwóch godzin zamiast półtorej.
Sytuacja trochę zabawna, trochę śmieszna ale przy okazji chyba diabelnie
niebezpieczna - nigdy nerwy nie były dobrym doradcą na drodze.
Obiecuję się bardziej kontrolować.
A Wy?...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.