Dodaj do ulubionych

Czyja wina?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 10:59
www.superfoto.pl/zdjecia/foto/o/2/9/5/33884508_d.jpg
Sytuacja następująca:
Pojazdy X posklecają w prawo z drogi głównej w podporządkowaną , pojazdy Y
chcące skręcić w lewo w tę sama drogę podporządkowaną stoją ustępując
pierwszeństwa pojazdom X.
pojazd B korzystając z okazji skręca w lewo z drogi podporządkowanej w główną,
niestety w tej samej chwili kierowca auta A omija kolumnę samochodów
zamierzając jechać prosto drogą z pierwszeństwem. Na szczęście udaje sie
uniknąć stłuczki.
Droga główna jedno jezdniowa z jednym pasem ruchu do jazdy w każdą stronę.
Pasy nie oddzielone linią.
I teraz pytanie. Który kierowca byłby winien gdyby doszło do stłuczki?
przepraszam, za chaotyczny i mało fachowy opis sytuacji :)

Obserwuj wątek
    • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 11:18
      Kierujący pojazdem A łamie następujace przepisy:
      Art 24.7.3: Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego
      po jezdni(...)na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu
      okrężnym lub na którym ruch jest kierowany. Zakończenie manewru
      wyprzedzania (zjazd na swój pas) odbyłoby sie juz na skrzyzowaniu
      czyli jest to ewidentne złamanie przepisu
      Art 24.1: Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
      upewnić się w szczególności, czy :
      1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania
      bez utrudnienia komukolwiek ruchu
      3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie
      zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku
      jazdy lub zmiany pasa ruchu
      • tiges_wiz Re: Czyja wina? 29.05.08, 11:25
        no i dostalby mandat ...
        policja uznalaby winnego wyjezdzajacego z podporzadkowanej. Sad moze by zmienil
        ta decyzje.
        tak to u nas zazwyczaj wyglada. Roznica jest taka, ze na idiote wyprzedzajacego
        na skrzyzowaniu i przed przejciem wpada kolo skrecajacy z drugiej strony w
        prawo, patrzac sie w lewo czy nikomu drogi nie zajezdza.
        • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 11:50
          > policja uznalaby winnego wyjezdzajacego z podporzadkowanej.
          Moze niekoniecznie. To zalezy, gdzie by sie stuknęły. Jak na środku
          skrzyżowania to pewnie masz rację. Ale jak B zdążyłby skręcić i
          ujechał kawałek, to policja pewnie potraktowałaby A jako typowe
          wyprzedzanie na trzeciego. Bo tak by bylo najprościej. Opis wypadku:
          Kierujący pojazdem A nie zachował szczególnej ostrozności i nie
          upewnił sie przed rozpoczeciem manewru czy z przeciwka nie nadjeżdża
          inny pojazd, rozpoczął wyprzedzanie i doprowadził do zderzenia
          czołowego. Mapka sytuacyjna w załączeniu. Koniec raportu. Po co
          analizowac ,czy B mógł widziec A, albo czy A miał szanse przewidzieć
          manewr B, kto naruszył przepisy bardziej, a kto mniej itp...
          • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 29.05.08, 12:02
            To nie jest "typowe wyprzedzanie na trzeciego", tylko wyprzedzanie z
            wymijaniem, w pewnych warunkach zwane wyprzedzaniem kolizyjnym.
            Wyprzedzanie na trzeciego polega na wyprzedzaniu pojazdu, który
            właśnie wyprzedza inny pojazd.
    • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 29.05.08, 11:57
      Niemal identyczną sytuację widziałem parę tygodni temu: omal nie
      doszło do czołówki. Moim zdaniem, ewidentną winę ponosi B, który
      wymusił pierwszeństwo oraz A, który wyprzedzał na skrzyżowaniu, przy
      ograniczonej widoczności - czyli współwina.
      • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:25
        > Moim zdaniem, ewidentną winę ponosi B, który
        > wymusił pierwszeństwo oraz A, który wyprzedzał na skrzyżowaniu,
        > przy ograniczonej widoczności - czyli współwina
        A jesli zmodyfikujemy nieco sytuację,np. nie ma pojazdu B, ale drugi
        w kolejce pojazd X nie skręca ale jedzie prosto. Tyle, ze grzecznie
        czeka, az pierwszy X skręci (A tego nie może widzieć). Rusza i na
        środku skrzyzowania spotyka się z A który próbuje wrócić na swój
        pas. Albo inna sytuacja. Pierwszy Y nie przepuszcza B tylko
        podjeżdża do środka skrzyzowania jak najblizej linii srodkowej aby
        pojazdy za nim mogły go ominąć. I pojazd A wali w niego, bo nie ma
        sie gdzie zmiścić miedzy nim a skręcającymi X-ami? Czyja wg Ciebie
        będzie wtedy wina?
        • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 29.05.08, 12:31
          Tak samo, chyba że B nie istnieje. Z podporządkowanej wyjeżdża się
          wtedy, gdy ma się wolną drogę oraz nie wyprzedza się mając
          ograniczoną widoczność, trudności z określeniem prędkości pojazdu
          nadjeżdżającego z przeciwka albo niepewny "zapas" miejsca.
          • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:17
            > Z podporządkowanej wyjeżdża się wtedy, gdy ma się wolną drogę
            To co powiesz na taka sytuację (realne skrzyżowanie, Poznań ul
            Grunwaldzka i Wołczyńska)
            img89.imageshack.us/my.php?image=skrzyowaniefg9.jpg
            Przejazd kolejowy zamkniety i brązowe auta czekaja w często kilkuset
            metrowym korku. Co cwańszy nie chcący stać 15 minut zeby skręcić w
            lewo(w podporzadkowaną) tną lewym pasem az do skrzyżowania.
            Niebieski pojazd nadjeżdża z podporządkowanej i spokojnie skreca w
            prawo (ma pusto przed sobą). I wtedy zza zakretu wyskakuje czerwony
            cwaniak i jest BUUUM!!! Wina niebieskiego? Przeciez wlączał się z
            podporządkowanej? Takie sytuacje widuję codzinnie. Zwykle "czerwony
            ucieka na trawnik, ale widzialem już dwa rozbite auta i dwie karetki
            w tym miejscu.
            • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 29.05.08, 13:33
              Moim zdaniem - jeśli już zdążył się włączyć z podporządkowanej -
              wtedy wina czerwonego (wymuszenie pierwszeństwa); jeśli do zdrezenia
              dochodzi w momencie włączania się - jego wina (też wymuszenie
              pierwszeństwa, z ewentualną współwiną tego drugiego.
              • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:52
                > Moim zdaniem - jeśli już zdążył się włączyć z podporządkowanej -
                > wtedy wina czerwonego (wymuszenie pierwszeństwa);
                Oczywiscie, że zdąrzył sie wlączyć (czyli był juz na pasie na drodze
                z pierszeństwem). Nikt normalny nie wjedzie na skrzyżowanie (nawet
                jak ma pierwszeństwo) widząc, ze na wprost po jego pasie jedzie na
                czołowe jakiś wariat. Zwróc uwagę, ze moja sytuacja tak naprawdę nie
                rózni sie od sytuacji Agaty. Jak wymazesz z jej rysunku auta Y (nic
                nie wnoszą do sytuacji) to jedyna róznica polega na tym ze u mnie
                niebieskie auto skreca w prawo, a u niej auto B w lewo. W obu
                przypadkach jadacy z podporządkowanej nie ma szansy zobaczyc
                cwaniaka omijającego kolejkę. Kierowca skreca z podporządkowanej,
                jedzie kawałek po swoim pasie i BUUUM! z kierowca lamiącym przepisy.
                Dlatego napisalem, że ewidentna wina kierowcy A.
                • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 29.05.08, 14:33
                  Ależ różni się! W tamtym przypadku pojazd A naruszył:
                  art. 24, ust. 7:
                  "Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
                  1. przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;
                  2. na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;
                  3. na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na
                  którym ruch jest kierowany."
                  ust. 8:
                  "Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscach, o których mowa w ust. 7 pkt
                  1 i 2, na jezdni:
                  1. jednokierunkowej;
                  2. dwukierunkowej na odcinku z wyznaczonymi pasami ruchu, pod
                  warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do
                  ruchu w kierunku przeciwnym - w miejscu, gdzie jest to zabronione
                  znakami na jezdni."
                  Ust. 9:
                  "Dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt 3,
                  pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że kierujący
                  nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku
                  przeciwnym."

                  Pojazd B
                  Art. 25 ust. 1:
                  "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany
                  zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
                  nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także
                  jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo."

                  Obaj natomiast
                  Art. 25, ust. 4 pkt. 1:
                  "Kierującemu pojazdem zabrania się:
                  wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma
                  miejsca do kontynuowania jazdy;"
                  • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 15:18
                    > Pojazd B
                    > Art. 25 ust. 1:
                    > "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest
                    > obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa
                    > pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo -
                    > także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w
                    > prawo."
                    To nie ten przepis. Gdyby go jednak zastosować, to A powinien
                    przepuścic B bo ma go po prawej stronie :-)
                    > Obaj natomiast
                    > Art. 25, ust. 4 pkt. 1:
                    > "Kierującemu pojazdem zabrania się:
                    > wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie
                    > ma miejsca do kontynuowania jazdy;"
                    Ten przepis tez nie pasuje wg mnie. W ten sposób nigdy bysmy np. nie
                    skręcili w lewo na skrzyżowaniu na którym nie widzimy min.
                    kilkudziesieciu metrów jezdni za skrzyżowaniem na którą zamierzamy
                    wjechać. Bo przecież dopiero dojeżdżając do środka skrzyżowania albo
                    nawet dopiero wykonując skręt mozemu ujrzec, ze nie mozemy
                    kontynuowac jazdy bo:
                    1. w poprzek jezdni lezy pijak.
                    2. dzieci graja w piłke na jezdni
                    3. cały pas ruchu zajęty jest przez modlacych się muzułmanów.
                    4. pod prad zasuwa maniaki-samobójca chcący w ten sposób przejechac
                    skrzyżowanie na czerwonym swietle
                    5. W jezdni jest dziura 3mx4m, 5 m głęboka.
                    • misiu-1 Re: Czyja wina? 29.05.08, 21:49
                      > To nie ten przepis. Gdyby go jednak zastosować, to A powinien
                      > przepuścic B bo ma go po prawej stronie :-)

                      Reguła prawej strony ma zastosowania tylko w sytuacji równorzędnej, a nie na
                      skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną.
                      • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 08:41
                        Dlatego napisałem, że to nie ten przepis :-)
                        • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 30.05.08, 08:49
                          Dlaczego nie? Pojazd znajdujący się na podporządkowanej tym bardziej
                          musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim znajdującym się na drodze
                          głównej - także pojazdom Y, które przecież znajdowały się w obrębie
                          skrzyżowania. W takich sytuacjach nie ma miejsca na uprzejme
                          wpuszczanie się, gdyż zawsze prowadzi to do zupełnie niepotrzebnego
                          zamieszania, nieporozumień i zagrożeń - co zostało dowiedzione.
                          • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 09:46
                            > Pojazd znajdujący się na podporządkowanej tym bardziej
                            > musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim znajdującym się na drodze
                            > głównej - także pojazdom Y, które przecież znajdowały się w
                            > obrębie skrzyżowania
                            Pojazd Y oczywiście znajdował się na drodze z pierwszeństwem. To nie
                            podlega dyskusji. Ale nie wjechał na skrzyżowanie (i prawidłowo) bo
                            kodeks drogowy zabrania mu tego, gdyz nie ma mozliwosci
                            kontynuowania jazdy poza skrzyzowaniem. Czyli jest na drodze z
                            pierwszeństwem, ale nie wolno mu wjechac na skrzyżowania. Przez
                            analogię, stoje na drodze z pierwszeństwem ale jest sygnalizacja i
                            mam czerwone światło. Tak że nie wiem,czy mozna tu mówic o
                            uprzejmosci, czy o prostym poszanowaniu przepisów. W kazdym razie B
                            nie wymusił na nim pierszeństwa. Oczywiscie, gdyby kierowca Y był
                            bucem to wjechałby na środek skrzyzowania i stał tam blokując
                            skrzyżowanie.
                            > W takich sytuacjach nie ma miejsca na uprzejme
                            > wpuszczanie się, gdyż zawsze prowadzi to do zupełnie
                            > niepotrzebnego
                            > zamieszania, nieporozumień i zagrożeń - co zostało dowiedzione.
                            Ja bym nie był taki radykalny. Codziennie jeżdżę po zatłoczonej
                            drodze do pracy. W bok odchodzi dziesiatki małych uliczek. Gdyby nie
                            wpuszczanie, kierowcy z tych ulic w godzinach szczytu stali by po 20
                            minut aby skręcić w prawo, a skręcie w lewo to wogóle mozna by bylo
                            nie mysleć (przy toczących się wolno w obie strony sznurach auta
                            zderzak za zderzakiem nie masz szansy, aby wycelowac w lukę aut z
                            obu kierunków)
                            • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 30.05.08, 09:55
                              Kierowca Y, chcąc zkręcić w lewo POWINIEN
                              • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 30.05.08, 10:09
                                Kierowca Y, chcąc zkręcić w lewo, zgodnie z przepisami i zdrowym
                                rozsądkiem POWINIEN wjechać na skrzyżowanie, ustawić się jak
                                najbliżej środka jezdni - nie blokując tym samym i ułatwiając
                                ominięcie go jadącym za nim, przepuścić jadących z przeciwka i
                                skręcających w prawo i skręcić. Wpuszczenie wjeżdżającego z
                                podporządkowanej świadczyło o braku wyobraźni, której zabrakło, by
                                wyobrazić sobie jadącego z przeciwka gościa, któremu wydawało się
                                że "się zmieści".
                                Co do ułatwiania sobie życia w gęstym, powolnym ruchu lub korku - to
                                już jest zupełnie inna sprawa...
                                • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 10:14
                                  > Kierowca Y, chcąc zkręcić w lewo, zgodnie z przepisami i zdrowym
                                  > rozsądkiem POWINIEN wjechać na skrzyżowanie, ustawić się jak
                                  > najbliżej środka jezdni - nie blokując tym samym i ułatwiając
                                  > ominięcie go jadącym za nim, przepuścić jadących z przeciwka i
                                  > skręcających w prawo i skręcić. Wpuszczenie wjeżdżającego z
                                  > podporządkowanej świadczyło o braku wyobraźni, której zabrakło, by
                                  > wyobrazić sobie jadącego z przeciwka gościa, któremu wydawało się
                                  > że "się zmieści".
                                  Gdyby tak zrobił to najprawdopodobniej (zalezy od rozmiarów
                                  skrzyżowania) zamknąłby drogę temu spieszącemu się A i sam zarobił z
                                  nim czołówkę. :-)
                                  > Co do ułatwiania sobie życia w gęstym, powolnym ruchu lub korku -
                                  > to już jest zupełnie inna sprawa...
                                  Cos mi wyglada, że ta sytuacja Agaty to własnie taki powolny ruch i
                                  korek
                                  • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 30.05.08, 10:20
                                    ...Albo A, nie widząc przed sobą "wolnej" drogi nie zrobił by
                                    takiego "wygibasa".
                                    Co do Agaty, nie wiem. Nie podała tego na wstępie.
                                    • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 10:32
                                      > ...Albo A, nie widząc przed sobą "wolnej" drogi nie zrobił by
                                      > takiego "wygibasa".
                                      Jesli ktos jest tak głupi, ze ryzykuje taki manewr, to watpię, żeby
                                      powstrzymał go widok Y. Zreszta on go widział, ze stoi przed nim i
                                      mruga migaczem. Pewnie liczył, że zrobi zygzak przed i zdąży wrócić
                                      na swój pas. I się przeliczył, bo nie wziął pod uwagę B.
                                  • Gość: Agata Re: Czyja wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 14:49
                                    > Cos mi wyglada, że ta sytuacja Agaty to własnie taki powolny ruch i
                                    > korek

                                    To skrzyżowanie jest naprawdę wąskie [Częstochowa, ul. św. Brata Alberta
                                    (podporządkowana)i Michałowskiego (główna)]i trzeba jechać naprawdę wolniutko,
                                    żeby skręcić w podporządkowaną. Więc gdy skręca kilka samochodów to robi się
                                    mały zator. Gdyby pojazd Y wyjechał na środek krzyżówki tak jak ktoś tu
                                    proponował , to pojazdy X nie dały by rady skręcić w prawo. Stały więc tak jak
                                    przedstawiłam to na rysunku .Aha, i droga główna jest tez wąska, więc nawet
                                    gdyby skręcające Y stanęły maksymalnie przy lewej krawędzi to kolejne Y jadące
                                    prosto przez krzyżówkę i tak nie dałyby rady ominąć tych skręcających.
                                    Zawile, ale mam nadzieję , że zrozumiecie .
                                • kozak-na-koniu Re: Czyja wina? 30.05.08, 10:16
                                  "Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub
                                  zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.
                                  2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:
                                  1.do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo;
                                  2.do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej
                                  jej krawędzi - jeżeli zamierza skręcić w lewo.
                                  3. Przepisu ust. 2 nie stosuje się, jeżeli wymiary pojazdu
                                  uniemożliwiają skręcenie zgodnie z zasadą określoną w tym przepisie
                                  lub dopuszczalna jest jazda wyłącznie w jednym kierunku.
                                  /.../
                                  5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
                                  sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz
                                  zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru."

                                  • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 10:28
                                    Czyli powinien stanąć tak:
                                    img61.imageshack.us/img61/7712/33884508dox2.jpg
                                    Sytuacja specjalnie sie nie zmieniła. Pozostałe Y-ki i tak go nie
                                    ominą (za wąsko).
                                    Zwróć uwagę, że podane przez Ciebie przepisy nic nie mówia, że
                                    powinien wjechać na skrzyżowanie. A inny przepis tego zabrania.
                                    Mówia tylko, że powinien stanąc jak najblizej osi jezdni
                  • Gość: Agata Re: Czyja wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 20:36
                    > Pojazd B
                    > Art. 25 ust. 1:
                    > "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany
                    > zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
                    > nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także
                    > jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo."
                    ja wiem, porostu nie spodziewałam sie, że ktoś wjedzie na przeciwny pas ruchu by
                    wyprzedzić kilka aut skręcających w prawo (jadących bardzo powoli)
                    • misiu-1 Re: Czyja wina? 29.05.08, 21:41
                      To, że się nie spodziewałaś, nie ma nic do rzeczy. Były już przypadki, kiedy
                      kierowca pojazdu znajdującego się na drodze podporządkowanej zderzył się z
                      pojazdem, którego się nie spodziewał. Nie spodziewał się go dlatego, że droga z
                      pierwszeństwem była jednokierunkowa, więc uważał tylko na jedną stronę,
                      tymczasem pojazd nadjechał z kierunku "pod prąd".
                      Nie ogarniasz całej sytuacji na drodze z pierwszeństwem - czekasz aż będziesz
                      widzieć wszystko.
                      • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 08:47
                        > Nie ogarniasz całej sytuacji na drodze z pierwszeństwem - czekasz
                        > aż będziesz widzieć wszystko.
                        Gdyby przyjąć taka argumentację to w duzych miastach NIKT by nie
                        wyjechał z podporzadkowanej w godzinach szczytu.
                        Przepisy mówią o zasadzie ograniczonego zaufania a nie zasadzie
                        całkowitego braku zaufania. I całe szczęście. Facet jadący pod prąd
                        jednokierunkową zdecydowanie wychodzi poza zasadę ograniczonego
                        zaufania. Jak wjeżdżam na ustostrade to nie zakładam, że za chwilę
                        pojawi się przedemną rozpędzony facet jadący pod prąd. Inaczej nigdy
                        bym na tę autotradę nie wjechał.
                        • misiu-1 Re: Czyja wina? 30.05.08, 14:28
                          Gość portalu: Piotr napisał(a):

                          > Gdyby przyjąć taka argumentację to w duzych miastach NIKT by nie
                          > wyjechał z podporzadkowanej w godzinach szczytu.
                          > Przepisy mówią o zasadzie ograniczonego zaufania a nie zasadzie
                          > całkowitego braku zaufania. I całe szczęście. Facet jadący pod prąd
                          > jednokierunkową zdecydowanie wychodzi poza zasadę ograniczonego
                          > zaufania.

                          Ty chyba w ogóle nie rozumiesz, co oznacza zasada ograniczonego zaufania.
                          Przeczytaj ją sobie. Znajdziesz ją w art.4 ustawy PoRD. Jak już przeczytasz, to
                          może do Ciebie trafi prosta konstatacja, że nie możesz mieć zaufania do kogoś,
                          kogo nie widzisz. Jeśli nie widzisz, to skąd wiesz, czy nie zachodzą
                          okoliczności uzasadniające ograniczenie tegoż zaufania? To, co Ty proponujesz,
                          to zasada nieograniczonego (ślepego) zaufania, nie znajdująca pokrycia w PoRD.
                          • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 14:50
                            > Ty chyba w ogóle nie rozumiesz, co oznacza zasada ograniczonego
                            > zaufania. Przeczytaj ją sobie.
                            Proponuję, zebys spokojnie przeczytał art4:
                            Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają
                            prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów
                            ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość
                            odmiennego ich zachowania.
                            Zwłaszcza poczatek: uczestnik (...)MA PRAWO liczyc, że inni
                            uzytkownicy przestrzegaja przepisów. Powtórzę: MA PRAWO sądzić, że
                            inni przestrzegaja przepisów.
                            Chyba, że okolicznosci wskazuja inaczej.
                            > że nie możesz mieć zaufania do kogoś,
                            > kogo nie widzisz. Jeśli nie widzisz, to skąd wiesz, czy nie
                            > zachodzą
                            Jesli kogos nie widzę, to skąd mam wiedziec, czy on wogole istnieje?
                            Jaka okoliczność wskazuje, ze on istnieje i nie przestrzega
                            przepisów? Jadę ulica jednokierunkową i nikogo nie widze, to jaka
                            okiliczność wskazuje, ze zaraz za zakretu wyskoczy TIR jadacy pod
                            prąd? Agata nie widzial pojazdu A, więc zgodznie z art4 miala prawo
                            przypuszczać, ze go tam nie ma. Bo przepisy nie pozwalaja mu tam
                            być. Gdyby widziala go a mimo to skreciła, wtedy by zlamała przepisy
                            Art4, bo okolicznosci wskazywalyby, ze facet nie zjedzie na swój pas
                            bo nie ma gdzie. Jesli masz pierwszeństwo i dojeżdżasz do
                            skrzyżownia i nie widzisz innego auta to przejeżdżasz nie zdejmujac
                            nogi z gazu. Bo masz prawo przypuszczać, że nie wyskoczy z tamtad
                            grzejace 200 km/h Porsche. Jak dojezdzasz do tego skrzyzowania i
                            widzisz samochód stojacy aby Cię przepuscić, to masz prawo
                            rozumowac, że nie ruszy nagle jak będziesz 10m od niego. Ale jak
                            widzisz, ze do skrzyżowania zbliża się szybko samochód, nie hamuje
                            to dziala art4 czyli okolicznosci wskazuja, ze facet wymusi
                            pierwszenstwo.
                            Ufff, troche dlugie, ale moze zrozumiesz.
                            P.S. To co Ty propagujesz, to jest zasada bezwzglednego BRAKU
                            zaufania. Czyli bez wzgledu na okoliczności zawsze licz się z tym,ze
                            przed toba pojawi sie pojazd amiacy przepisy. Na szczęście taka
                            zasada nie wystepuje w PoRD.
                            • misiu-1 Re: Czyja wina? 30.05.08, 15:30
                              Gość portalu: Piotr napisał(a):

                              > Agata nie widzial pojazdu A, więc zgodznie z art4 miala prawo
                              > przypuszczać, ze go tam nie ma.

                              Nie, ponieważ jej obowiązkiem było ustąpienie pierwszeństwa _wszystkim_ pojazdom
                              znajdującym sie na drodze z pierwszeństwem, a nie tylko tym w zasięgu jej pola
                              widzenia. Wjechała na drogę z pierwszeństwem nie upewniwszy się (bo nie widziała
                              drogi w najbliższym sąsiedztwie), że nikt się na niej nie znajduje.

                              > P.S. To co Ty propagujesz, to jest zasada bezwzglednego BRAKU
                              > zaufania.

                              Mylisz się. Zasada bezwzględnego braku zaufania nakazywałaby autorce czekać z
                              ruszeniem nie ze względu na pojazd, którego nie widziała, tylko ze względu na
                              pojazdy skręcające w prawo i w lewo. Bo wówczas nie mogłaby ufać, że sygnalizują
                              zgodnie z zamiarami.
    • a_weasley Skomplikuję sytuację dodatkowo 29.05.08, 12:02
      Jak rozumiem, wszyscy są zgodni co do winy wyprzedzającego, bo nie wolno
      wyprzedzać na skrzyżowaniu.
      A otóż wolno. Sygnalizującego zamiar skrętu wolno wyprzedzać na skrzyżowaniu,
      jeśli się nie przejeżdża na przeciwległą połowę jezdni. Jeśliby więc nasz
      wyprzedzający nie przejeżdżał?
      Niezależnie od tego mamy drażliwą kwestię "zrzeczenia się pierwszeństwa". PoRD
      takiej instytucji nie zna. Teoretycznie na podporządkowanej mam ustąpić
      pierwszeństwa i szlus, a puszcza mnie kto, to mi nie wolno z tego korzystać. I
      proszę mi nie tłumaczyć, że bez takiego puszczania w ogóle by się jeździć nie
      dało, a już na pewno włączyć do ruchu, bo ja o tym doskonale wiem...
      • Gość: Piotr Re: Skomplikuję sytuację dodatkowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:05
        > Jeśliby więc nasz wyprzedzający nie przejeżdżał?
        Wtedy nie doszłoby do kolizji i minęli by sie grzecznie z B machając
        do siebie łapkami :-)
        • a_weasley Re: Skomplikuję sytuację dodatkowo 29.05.08, 14:29
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          >> Jeśliby więc nasz wyprzedzający nie przejeżdżał?

          > Wtedy nie doszłoby do kolizji

          Zważywszy, że jak pisze autorka wątku

          > kierowca auta A omija kolumnę samochodów
          > zamierzając jechać prosto drogą z pierwszeństwem

          to jak najbardziej byliby na kolizyjnym, przy czym A miał pierwszeństwo. Czyli
          jeśli po stronie drogi podporządkowanej było dość miejsca na takie wyprzedzanie,
          B powinien był się z tym liczyć i ustąpić pierwszeństwa.
          • Gość: Piotr Re: Skomplikuję sytuację dodatkowo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 14:59
            > to jak najbardziej byliby na kolizyjnym, przy czym A miał
            > pierwszeństwo.
            Patrząc na miejsce gdzie autorka rysunku postawiła gwiazdkę
            symbolizującą ew kolizję to pojazd musiałby być już na swoim pasie
            ruchu, więc minąłby sie z A (jeśli faktycznie A nie przekroczyłby
            osi jezdni) i nie byłyby na kolizyjnym. No chyba, ze B tak łagodnym
            łukiem by skręcał,ze jeszcze na gwiazdce blokowalby pas ruchu A. To
            co innego...
      • kozak-na-koniu Re: Skomplikuję sytuację dodatkowo 29.05.08, 12:07
        Da się... No, chyba że sytuacja jest naprawdę skrajna. W 90%
        sytuacji wystarczy wyczekać odpowiedni (czasem dość długo, prawda)
        moment i jak najszybciej dostosować własną prędkość do prędkości
        innych (czyli nie ruszać z dwójki i nie bać się chwilowych
        przyspieszeń). Na drodze nie ma miejsca na uprzejmości takie, jak
        rezygnacja z pierwszeństwa (chyba że wszyscy stoją w korku), bo to
        zawsze stwarza zagrożenie.
    • misiu-1 Re: Czyja wina? 29.05.08, 13:03
      Problem, którego komentatorzy nie zauważyli to to, że nigdzie nie jest wprost
      napisane, że pojazdy X są w ruchu. Jest natomiast wyraźne stwierdzenie, że
      pojazd A _omija_ kolumnę samochodów skręcających (tzn. zamierzających skręcać) w
      prawo. Jest więc prawdopodobne, że pojazdy X _stoją_, wówczas nie ma
      zabronionego na skrzyżowaniu wyprzedzania, tylko omijanie, a omijać wolno. :-)

      • tiges_wiz Re: Czyja wina? 29.05.08, 13:12
        jezeli jest przejcie to nie ...
      • Gość: :-) Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:21
        ale wystrczy, żeby w trakcieomijania któres z aut przetoczyło się o
        20 cm i juz omijanie zamienia się w wyprzedzanie:-)
      • Gość: Agata Re: Czyja wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:34
        Pojazdy X były w ruchu - ok 5 skręcało w prawo, Pojazd A Wyprzedzał je więc - de
        facto pod prąd. Przejścia dla pieszych tam nie ma - jest ok 30 metrów dalej. Ja
        jechałam pojazdem B. Po wydarzeniu czułam się całkowicie winna - wyjeżdżałam
        przecież z podporządkowanej, więc powinnam poczekać aż się sytuacja na
        skrzyżowaniu rozluźni. Ale po głębszym przeanalizowaniu zdarzenia nie jestem już
        taka pewna czy wina leży tylko po mojej stronie.
        • wojtek33 Re: Czyja wina? 29.05.08, 14:02
          Gość portalu: Agata napisał(a):

          > Pojazdy X były w ruchu - ok 5 skręcało w prawo, Pojazd A

          Ale po głębszym przeanalizowaniu zdarzenia nie jestem ju
          > ż
          > taka pewna czy wina leży tylko po mojej stronie.

          A jak zachowałabyś się, gdyby iksy stały, ale tak samo zasłaniały
          widoczność w lewo?
          IMO ewidentnym winnym kolizji jest B.
        • misiu-1 Re: Czyja wina? 29.05.08, 21:35
          Ewentualna wina za spowodowanie wypadku byłaby w całości po Twojej stronie
          niezależnie od tego, czy ze strony A było to wyprzedzanie, czy omijanie.
          Kierowca pojazdu A odpowiedziałby najwyżej za wyprzedzanie na skrzyżowaniu.
          Przepis jest tak skonstruowany, że kierowca na drodze podporządkowanej ma
          obowiązek ustąpić pierwszeństwa _wszystkim_ pojazdom na drodze z pierwszeństwem.
          Przepis nie uzależnia tego nakazu od prawidłowości ich ruchu.
          • Gość: Piotr Re: Czyja wina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 08:40
            Tylko,ze do kolizji doszłoby POZA skrzyżowaniem. Pojazd B skręcił
            nie wymuszając pierwszeństwa na pojazdach X, czy Y, był na swoim
            pasie ruchu i zderzył się z wyprzedajacym nieprawidłowo A.
    • Gość: Wiktor Miejsce do przejazdu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 14:11
      Są sytuacje,że układ i splot sytuacji umożliwia przejazd, wjazd na
      skrzyżowanie.
      Przy założeniu, że inni stosuja przepisy ruchu drogowego o zakazie
      wyprzedzaniu na skrzyżowaniu jest to możliwe.
      Tak nagminnie czynimy skręcając w lewo na zielonym zwykłym gdy z
      przeciwka nie jadą - nie widzimy dlaczego ON z przeciwka stoi.
      Tak robimy opuszczając skrzyżowanie - wg zatrzymywania się
      wjeżdżających.
      Jestem zdania, że takich zwykłych skrzyżowań nie powinno się
      blokować a raczej zostawiać miejsca dla wyjeżdżających z
      podporządkowanych.
      Tak się czyni i to wszystko ułatwia nam ruch.
      Problemem śmiertelnym są wyprzedzający wszystkich wszędzie i to musi
      być karane = zawsze 100 % winy.
      Inaczej doprowadzimy do paranoi.
      pozdr
      • Gość: fragi Re: Miejsce do przejazdu IP: 212.122.221.* 29.05.08, 21:30
        ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić
        innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany
        prędkości, a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;
        W rozważanym przypadku ruch pojazdu B nie może zmusić innego pojazdu do zmiany
        kierunku, pasa ruchu ani istotnej zmiany predkosci. Zatem moze on zgodnie z
        przepisami wyjechać na drogę z pierwszeństwem. Nie łamie żadnego przepisu.
        Jedynym winnym kolizji byłby kierowca pojazdu A, który łamie przepis
        zabraniający wyprzedzania na skrzyżowaniu i bezposrednio przed nim. Czytać
        kodeks ! To nie boli.
        • misiu-1 Re: Miejsce do przejazdu 29.05.08, 21:44
          Gość portalu: fragi napisał(a):

          > ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch
          > mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu
          > albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się,
          > zwolnienia lub przyspieszenia kroku;
          > W rozważanym przypadku ruch pojazdu B nie może zmusić innego
          > pojazdu do zmiany
          > kierunku, pasa ruchu ani istotnej zmiany predkosci.

          Jak nie, jak tak? Przecież właśnie zmusił.
          • Gość: Wiktor Re: Miejsce do przejazdu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 22:04
            Sprawa byłaby jasna gdyby definicja ustąpienia pierwszeństwa
            brzmiała:
            ustąpienie pierwszeństwa -
            powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego
            <<prawidłowo>> kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo
            istotnej zmiany prędkości,

            a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;

            pozdr
            • misiu-1 Re: Miejsce do przejazdu 29.05.08, 22:05
              Zgadzam się. Taka forma zresztą w kodeksie istnieje. Tam, gdzie mowa o postoju w
              miejscu utrudniającym wyjazd innemu, _prawidłowo_zaparkowanemu_ pojazdowi.
          • Gość: Piotr Re: Miejsce do przejazdu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 08:56
            > Jak nie, jak tak? Przecież właśnie zmusił.
            To wyobraź sobie sytuację, gdy podjeżdżasz do drogi z pierszeństwem.
            Skręcasz w prawo. Z lewej pusto na 100m a dalej jest zakręt i dalej
            nic nie widzisz. Skręcasz, przyspieszasz do 50 km/h (teren
            zabudowany) i zza zakretu wyskakuje facet grzejacy 180 km/h. Hamuje
            i wali Cię w kufer. Twoja wina, zgadza się? Wjechałeś z
            podporządkowanej i zmusiłeś keirowce na drodze z pierszeństwem do
            znacznej zmiany predkości. To wytłumacz mi, jak skręcić w takiej
            sytuacji w prawo nie ryzykując wymuszenia predkości. Załóżmy, ze nie
            je jadę Ferrari.
            • kozak-na-koniu Re: Miejsce do przejazdu 30.05.08, 09:02
              Jeśli zdążyłeś wyjechać i rozpędzić się do mniej więcej przeciętnej
              prędkości a do kolizji doszło poza skrzyżowaniem, wina ewidentnie
              leży po stronie tego, który "najechał".
              • Gość: Piotr Re: Miejsce do przejazdu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 09:31
                No właśnie, jaka musi byc (wg kodeksu)odległość od skrzyżowania (i
                od którego punktu liczona) aby mówic o wypadku poza skrzyzowaniem. I
                jaka powinna byc moja predkość aby nie było mowy o wymuszeniu? 40
                km/h ? A moze 30 km/h wystarczy? Bo takie prędkości przecietne auto
                osobowe osiaga w 3-4 sekundy. A jak jadę 50ka to i tak zmuszam
                kazdego kto przekracza predkość do hamowania.
    • rav107 Re: Czyja wina? 29.05.08, 22:10
      Jeżeli A wjechał na pas do ruchu w kierunku przeciwnym (na który
      chciał wjechać B) to winny jest A. Jeżeli miał dość miejsca i nie
      wjechał, to winny jest B.
      • Gość: Agata Re: Czyja wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 22:45
        Wjechał.
        • rav107 Znak zapytania 30.05.08, 18:19
          Zastanawiając się głębiej nad tą sprawą mam jednak wątpliwości...
          Mianowicie nie jestem pewny, czy kierowca wjeżdzający z drogi
          podporządkowanej w drogę z pierwszeństwem przejazdu ma obowiązek
          ustąpić pierwszeństwa tylko tym poruszającym się po tej drodze,
          którzy jadą zgodnie z przepisami, czy wszystkim. Nie wiem czy jednak
          A nie dostałby w tej sytuacji mandatu jedynie za wyprzedzanie na
          skrzyżowaniu, zaś B za nieustąpienie pierwszeństwa i spowodowanie
          kolizji...

          Nie mówię że tak jest ani że to jest słuszne, tylko że jednak mam
          wątpliwości... kiedyś na tym forum była bowiem dyskusja czy
          wjeżdżając z drogi podporządkowanej w jednokierunkową drogę główną
          mamy obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdowi który łamiąc przepisy
          porusza się pod prąd i większość dyskutantów stwierdziła że tak i że
          w razie kolizji winny jej spowodowania będzie kierowca wjeżdżający z
          podporządkowanej a nie jadący pod prąd... a więc sytuacja
          analogiczna.
          • Gość: Agata Re: Znak zapytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 10:34
            No właśnie - na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się takie oczywiste, a po
            chwili zastanowienia jednak przychodzą wątpliwości:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka