Dodaj do ulubionych

Boję się żółtego światła...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 01:02
Witam.To mój problem.Żółte światło.Prawko mam od 10 m-cy,i
właściwie tyle czasu samodzielnie jeżdżę.Nawet nieźle sobie już
radzę,i lubię siedzieć za kółkiem.Do pewnego momentu,gdy
dojeżdżałam do skrzyżowania i zapalalo się żółte,zatrzymywałam
się.Do czasu.Miesiąc temu byłam świadkiem,jak właśnie w takiej
sytuacji doszło do poważnego wypadku.Kierowca zatrzymał się na
żółtym,a jadący za nim samochód dosłownie go
staranował,bo...kierowca myślał,że ten przed nim
przejedzie...Paranoja.I od tamtego czasu panicznie wręcz boję się
zatrzymywania się na żółtym,obsesyjnie wręcz patrzę w tylne
lusterko.Co robicie na żółtym,zatrzymujecie się,czy przejeżdżacie?
No,i te skręty w prawo,gdy też można usłyszeć za sobą pisk
opon...Boję się,i nie wiem,jak sobie z tym strachem poradzić...
Obserwuj wątek
    • mejson.e Przewidywalność 26.07.08, 08:32
      Dojeżdżając do sygnalizatora na którym właśnie zielone zmieniło się na żółte
      staraj się ocenić, czy zatrzymanie przed nim będzie wymagało stanowczego
      hamowania, czy normalnego, spokojnego.
      Żółte światło to nie nakaz bezwzględnego zatrzymania, tylko ostrzeżenie.
      Jeśli zapali Ci się gdy będziesz zbyt blisko, by zatrzymać się "spokojnie", to
      jedź dalej.
      Jeśli zdołasz zatrzymać się łagodnie hamując, to odpowiednio wcześniej zamrugaj
      "stopem" i zwolnij do zatrzymania.
      Takie hamowanie nawet jeśli zirytuje jadącego za Tobą, to na pewno nie zaskoczy
      go niebezpiecznie i ten zdąży wyhamować, albo nawet wyprzedzić Cię drugim pasem,
      by "przelecieć" skrzyżowanie.

      Żółte światło to sygnał do oceny, czy zdążymy łagodnie się zatrzymać, niestety
      przez wielu uważane za sygnał do oceny, czy zdąży się jeszcze przejechać i do
      ... przyspieszenia.

      Po pewnym czasie dojdziesz do wprawy z oceną żółtego światła, choć niepewności
      się nie pozbędziesz ;-).

      W tym przypadku, jak we wszystkich drogowych rebusach obowiązuje tylko jedna
      zasada - nie zaskakiwać innych!
      Bądź przewidywalna wręcz nudna na drodze, a staniesz się dla innych ...
      przezroczysta.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • jaki71 Re: Przewidywalność 26.07.08, 09:10
        W jakim ty kraju żyjesz? Jeśli w Polsce to w jakiś cudownym mieście. W Krakowie
        nikt żółtego nie traktuje jako czas do refleksji tylko jako sygnał do buta do
        podłogi.
        Pierwszy odruch gdy się widzi żółte to zerknięcie w lusterko, jak widzisz gościa
        z amokiem w oczach siedzącego w twoim bagażniku nikt normalny nie hamuje. Nie
        raz już miałem taki przypadek że na widok żółtego naszła mnie refleksja że może
        warto się zatrzymać. Gdy się nie zatrzymałem to za mną 2 a czasem jeszcze 3 bez
        refleksji przelatuje.
        Inna uroda Krakowa jest nieuznawanie świateł w nocy. Czerwone nie ma znaczenia,
        po 23 nikt się na nich nie zatrzymuje.
        Generalnie jak uczy kolo w TVN Turbo: trzeba się uczyć czytać ruch na ulicach i
        WALCZYĆ o swoje życie. Najgorsze jest to:eby być zdrowym trzeba myśleć i uważać
        za wszystkich dookoła.
        • kozak-na-koniu Re: Przewidywalność 26.07.08, 12:42
          Kraków to wiocha. U nas (nie piszę o Warszawie) między 23.00 a 05.00
          sygnalizacje są wyłączane i zastępowane pulsującymi żółtymi
          światłami.:P
        • swoboda_t Re: Przewidywalność 28.07.08, 13:00
          "trzeba się uczyć czytać ruch na ulicach i
          WALCZYĆ o swoje życie" - jak czytam/słyszę taki tekst odnośnie
          prowadzenia samochodu to przytpomina mi się stwierdzenie,
          że "walczyli o pokój tak zażarcie, że kamień na kamieniu nie
          został" :D Za kierownicą trzeba być wyluzowanym i życzliwym - walkę
          zostawmy sportowcom :) Co do hamowania przed żółtym to najlepiej
          ocenić jego sensowność zanim żółte się pojawi. Ja zwykle wiem czy
          będę hamował czy nie zawczasu, po prostu obieram punkt po
          przekroczeniu którego hamować nie warto no i upewniam się czy mi na
          zadku ktoś nie siedzi.


          P.S.: U mnie też w większości przypadków po 23ej sygnalizacja
          przechodzi na żółte migające - taki high-tech ;)
        • Gość: zsdxs Re: Przewidywalność IP: *.autocom.pl 28.07.08, 23:09
          jaki kraków masz na myśli
          chyba żyjemy w dwóch innych miastach
          moim zdaniem kraków to jedno z najluźniejszych miast jeżeli idzie o kierowców
          i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś przejechał na czerwonym świetle w nocy
          a jeżdżę po tym mieście od 15 lat
      • marek.dumle Re: Przewidywalność 26.07.08, 12:28
        mejson.e napisał:

        > Żółte światło to nie nakaz bezwzględnego zatrzymania,
        > tylko ostrzeżenie. Jeśli zapali Ci się gdy będziesz
        > zbyt blisko, by zatrzymać się "spokojnie", to
        > jedź dalej.

        Radził bym tak się przed policją nie tłumaczyć. Bo dla nich czerwone
        i żółte to tyle samo punktów karnych :)
        • Gość: tomcio Re: Przewidywalność IP: 217.153.24.* 28.07.08, 12:08
          Chyba żartujesz. Gdzie w przepisach masz nakaz zatrzymania się na żółtym świetle?
          • Gość: pm na 'zoltym' nigdzie, IP: *.gprs.plus.pl 28.07.08, 13:00
            bo nigdzie w KD nie ma mowy o zadnym swietle 'zoltym'

            Co do swiatla pomaranczowego to w nowym KD (zona wlasnie zdaje prawko, to mialem
            okazje sie doksztalcic) jest tak jak wczesniej, tzn. zabrania sie wjezdzania na
            skrzyzowanie przy zapalonym swiatle pomaranczowym

            A, ze malo kierowcow respektuje prawo, no coz to juz ich wina, ja obiecalem
            sobie solennie, ze nastepny kierowca ktory wjedzie mi w 'pupe' (zdarzylo sie juz
            parokrotnie), skonczy z ciezkimi obrazeniami ciala - niezaleznie od przebiegu
            samej kolizji
            • Gość: tery Re: na 'zoltym' nigdzie, IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.07.08, 13:23
              > Co do swiatla pomaranczowego to w nowym KD (zona wlasnie zdaje prawko, to miale
              > m
              > okazje sie doksztalcic) jest tak jak wczesniej, tzn. zabrania sie wjezdzania na
              > skrzyzowanie przy zapalonym swiatle pomaranczowym

              Bzdura! Podaj paragraf, który o tym mówi
            • oblesnik Re: na 'zoltym' nigdzie, 30.07.08, 15:01
              Tak? To dlaczego te światła są żółte?
              • ewosia do autorki wątku 01.08.08, 11:17

                jak się boisz jeździć, to musisz przestać jeździć.
                ja się boję w parku wodnym tymi wysokimi rurami zjeżdżać i proszę
                ciebie, nie robię tego.
                • bwv1004 Re: do autorki wątku 01.08.08, 15:42
                  ewosia napisała:

                  >
                  > jak się boisz jeździć, to musisz przestać jeździć.

                  Kocham takie kretyńskie wypowiedzi.
                  • ewosia Re: do autorki wątku 04.08.08, 11:06
                    bwv1004 napisał:

                    > ewosia napisała:
                    >
                    > >
                    > > jak się boisz jeździć, to musisz przestać jeździć.
                    >
                    > Kocham takie kretyńskie wypowiedzi.

                    a jakiej porady udzielić lasce, która nie umie po paru miesiącach
                    jeżdżenia nauczyć się patrzeć na światła i oceniać czy zdąży czy nie
                    zdąży. Co ona we mgle jeździ i pięć metrów przed sygnalizatorem
                    zaczyna odbierać jakie światło jest włączone i od kiedy? Ja też się
                    bałam żółtego - na kursie. potem pańcio mnie nauczył patrzeć przed
                    siebie (m.in na najbliższe światła i nastęne jeśli je widać a nie
                    tylko na zderzak poprzedzającego).
                    A jak jeszcze nadmienia, że przy prawych skrętach hamują za nią z
                    piskiem, to znaczy, że za późno daje migacz. I taka jestem
                    nieporadna. Musi się przestać bać i zacząć myśleć, obserwować
                    otoczenie a nie zderzak przed sobą i zachowywać się przewidywalnie
                    dla innych albo dać sobie spokój. Człowiek, jak się boi, to nie
                    myśli o tym co robi, tylko o wywołującym strach faktorze. Takie
                    mentalne wiadro na głowie - nie widzi co się dzieje, nie wie jakie
                    są opcje, bo jest zahipnotyzowany świadomością, że światło się zaraz
                    zmieni/ może zmienić/ może się nie zmieni i jeszcze obawa, a co jak
                    się nie zmieni.
                    Moja wypowiedź tylko pozornie była kretyńska. Ale trzeba
                    reprezentować pewien poziom abstrakcji, żeby ją odczytać.
                    • bwv1004 Re: do autorki wątku 04.08.08, 23:53
                      ewosia napisała:

                      > Musi się przestać bać i zacząć myśleć, obserwować
                      > otoczenie a nie zderzak przed sobą i zachowywać się przewidywalnie
                      > dla innych

                      To tak trzeba było napisać. Ironie i abstrakcje łatwo giną w
                      internetowym słowie pisanym. Nie widzę sensu w dołowaniu kogoś, kto
                      ma problem i próbuje sobie z nim poradzić.
                      • ewosia Re: do autorki wątku 05.08.08, 09:30
                        bwv1004 napisał:
                        Ironie i abstrakcje łatwo giną w
                        > internetowym słowie pisanym. Nie widzę sensu w dołowaniu kogoś,
                        kto
                        > ma problem i próbuje sobie z nim poradzić.

                        ok, zrozumiałam, postaram się stosować.
          • tiges_wiz nie w kodeksie a rozporzadzeniu o znakach 05.08.08, 09:42
            1) sygnał zielony - zezwolenie na wjazd za sygnalizator,
            2) sygnał żółty - zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia
            tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być
            zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza jednocześnie,
            że za chwilę zapali się sygnał czerwony,
            3) sygnał czerwony - zakaz wjazdu za sygnalizator,
    • rapid130 Re: Boję się żółtego światła... 26.07.08, 09:12
      Mejson już wszystko co trzeba napisał o żółtym.

      > No,i te skręty w prawo,gdy też można usłyszeć za sobą pisk
      > opon...

      A to sugeruje, że być może zbyt późno informujesz innych o swoich
      zamiarach przed skrętem.

      Przyjrzyj się sobie [obiektywnie], czy aby za późno nie włączasz
      kierunkowskazów.

      Dobrym zwyczajem jest, żeby kierunkowskaz poprzedzał światła stopu.
      • jaki71 Re: Boję się żółtego światła... 26.07.08, 09:34
        rapid130 napisał:

        > Mejson już wszystko co trzeba napisał o żółtym.
        >
        > > No,i te skręty w prawo,gdy też można usłyszeć za sobą pisk
        > > opon...
        >
        > A to sugeruje, że być może zbyt późno informujesz innych o swoich
        > zamiarach przed skrętem.
        >
        > Przyjrzyj się sobie [obiektywnie], czy aby za późno nie włączasz
        > kierunkowskazów.
        >
        > Dobrym zwyczajem jest, żeby kierunkowskaz poprzedzał światła stopu.

        Mam niejakie przeczucie że chodziło o skręt warunkowy w prawo na zielonej
        strzałce i dylemat: Zatrzymywać się czy nie?
      • Gość: LS Chodziło o warunkowy skręt w prawo. IP: 129.35.231.* 28.07.08, 16:11
        Ma racje

        Mi nóż mi się w kieszeni otwiera - jak patrzę jak sobie wszyscy śmigają na tej
        "strzałce" - a jak się pieszy napatoczy to jeszcze opr dostanie.

        Są cztery modele:
        1. Zwolnię tylko przed strzałką, stawać nie będę bo mi się nie chce ruszać od
        zera (w sumie logicznie akceptowalne - z tym że niedefiniowalność "zwolnienia"
        nakazuje przepisowo stosować "zatrzymanie").
        2. Po co zwalniać - jest strzałka to się jedzie.
        3. Strzałka się nie świeci - pewnie przepaliła się żarówka, co to w ogóle znaczy
        że się nie świeci - JADĘ!!!
        4. NIE MA ŻADNEJ STRZAŁKI - ale JADĘ, w końcu to normalne że na czerwonym skręca
        się w prawo, o co chodzi z tą strzałką?

        Patrząc na popularność podejścia nr 3 i 4 oraz skalę klaksonów dla stotujących
        podejście 1 i "zerowe" to rewiduję moje podejście do strzałek - chyba lepiej
        zdjąć. Daje się ludziom palec a oni rękę, nogę wszystko. Nikt sobie nie zdaje
        sprawy że najczęściej z dużą prędkością przecinają przejście dla pieszych dla
        których świeci się zielone. I że stojące obok samochody skutecznie zasłaniają
        przechodzących. Grrr....
        • llukiz Re: Chodziło o warunkowy skręt w prawo. 28.07.08, 19:51
          > podejście 1 i "zerowe" to rewiduję moje podejście do strzałek - chyba lepiej
          > zdjąć

          pewnie że zdjąć. Przecież to zbytek. W prawo powinno się móc skręcać zawsze,
          zachowując szczególną ostrożność i ustępując pierwszeństwa uczestnikom ruchu
          mającym zielone...
          • Gość: instruktor NJ Re: Chodziło o warunkowy skręt w prawo. IP: 194.181.197.* 29.07.08, 09:22
            jak zdejma strzałki to obowiązywa będzie zakaz wjazdu za
            sygnalizator przy zapalonym czerwonym (i nie będzie żadnego "po
            ustapieniu pierwszeństwa mającym zielone")
          • Gość: LS Fatalny pomysł IMO IP: 129.35.231.* 29.07.08, 10:12
            > pewnie że zdjąć. Przecież to zbytek. W prawo powinno się móc skręcać zawsze,
            > zachowując szczególną ostrożność i ustępując pierwszeństwa uczestnikom ruchu
            > mającym zielone...

            Praktyka pokazuje że "szczególną ostrożność" i "ustępowanie pierwszeństwa" mamy
            głęboko w czeluściach już przy zapalanej strzałce.

            Strzałka jest o tyle potrzebna, że zapalana jest zwykle kilka sekund po zielonym
            świetle dla pieszych. W ten sposób unika się sytuacji w której na raz ruszają
            pieszy i samochód. Przy strzałce (zakładając prawidłowe przy niej zachowanie)
            pieszy są już na prześciu i nie ma dylematów czy było komu ustąpić pierwszeństwa
            czy pieszy "wskoczył mi na szybę"...
        • emes-nju Re: Chodziło o warunkowy skręt w prawo. 28.07.08, 20:10
          Gość portalu: LS napisał(a):

          > Mi nóż mi się w kieszeni otwiera - jak patrzę jak sobie wszyscy
          > śmigają na tej "strzałce" - a jak się pieszy napatoczy to jeszcze
          > opr dostanie.

          Bajeczki dla niegrzecznych dzieci. Od naprawde dawna nie widzialem na strzalce (a i bez strzalki) sytuacji z gatunku klakson i k.rwy przez otwarte okno. Ale ja to w Warszawie mieszkam :-P
          • Gość: LS Re: Chodziło o warunkowy skręt w prawo. IP: 129.35.231.* 29.07.08, 10:07
            No ja jestem w stanie sobie przypomnieć z 5 przykładów z ostatniego tygodnia.
            Fakt, to nie jest stuprocentowa norma - chciałem tylko zarysować jak powszechna
            jest pogarda dla "zielonej strzałki" i brak wyobraźni co do możliwych skutków
            takich wykroczeń.

            "Stop" przed strzałką jest dlatego, że piesi mają w tym czasie zielone światło
            (w przeważającej większości przypadków). Jakoś nikomu nie przyjdzie do głowy
            wbijać się na czerwonym na przejście na wprost. No ale w prawo to już wolno, bo
            przecież piesi na środku przejścia wskakują w studzienkę i wyłażą dopiero na
            chodniku ... ;-)

            Aaaa, jeszcze jest wersja 5 "strzałki". Samochody stoją grzecznie do skrętu w
            prawo (strzałka zgaszona lub brak). No to wystarczy przecież ominąć ich pasem do
            jazdy na wprost i bryk w prawo za przejściem...
    • inguszetia_2006 Re: Boję się żółtego światła... 26.07.08, 10:34
      Witam,
      Swoim strachem się nie przejmuj. Strach moblizuje, serce szybciej
      bije, krew szybciej krąży, widzenie się wyostrza. Jak jesteś pod
      sygnalizatorem i widzisz pomarańczowe to gaz do dechy i ucieczka.
      Jak jesteś dalej, to patrz w lusterko i zaczynaj hamowanie.
      I nie popadaj w paranoję. Każdy kierowca poza świrem i dewiantem,
      będzie się starał też hamować, by Jemu nic się nie stało.
      Poza tym większość kierowców widzi, że jest pomarańczowe, więc też
      szykuje się do hamowania. Wyjątki tylko potwierdzają regułę.
      Nikt na drodze nie chce zginąć, nie tylko Ty. Zaufaj więc innym i
      sobie i zachowuj się przewidywalnie. I głowa do góry;-) Nie Ty jedna
      czegoś się boisz. Inni też;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • ica11 Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 11:22
        Z tym zaufaniem na drodze to ostrożnie ...

        Zdecydowanie lepiej stosować zasadę "ograniczonego zaufania" -
        lepiej się na tym wychodzi
    • Gość: maria Re: Boję się żółtego światła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 12:05
      Dzięki za wsparcie,liczyłam na nie :).Muszę się przełamać,wiem.I
      przejeżdżać,gdy żółte "łapie" mnie na skrzyżowaniu,nie bać się tego
      manewru,i jak napisała Inguszetia zaufać trochę innym...Nie będzie
      to łatwe,wiem.Ale spróbuję :).Najgorsze,że byłam świadkiem
      kraksy,słyszę do dzisiaj huk zderzenia...A co do moich skrętów w
      prawo-naprawdę sygnalizuję kierunkiem dużo wcześniej,a jednak mimo
      to ze dwa razy trafił mi się ktoś zaskoczony moim
      manewrem...Dziękuję raz jeszcze ,no i ciągle tu zaglądam :).
    • kozak-na-koniu Re: Boję się żółtego światła... 26.07.08, 12:39
      Na to jest tylko jedna rada: w gęstym ruchu nie wykonuje się żadnych
      gwałtownych manewrów - skrętów, zmian pasa, hamowań i zawsze
      odpowiednio wcześnie się je sygnalizuje. Dojeżdżając do skrzyżowania
      z sygnalizacją lepiej puścić gaz i widząc zmieniające się światło
      hamować łagodnie tak, by znajdującym się z tyłu dać szansę na
      dostosowanie się. Jeśli żółte zapali się w momencie, gdy znajdujemy
      się w niewielkiej odległości, lepiej przejechać mimo wszystko albo
      zatrzymać się dalej (np. na linii zatrzymania, za przejściem dla
      pieszych). Sam nieraz muszę nagle wbijać pedał hamulca w podłogę,
      gdy jakiś "zgodny z przepisami" postanowi dokładnie się do nich
      zastosować lub np. "przepuścić" stojącego na chodniku pieszego,
      zupełnie nie myśląc o tym, co się dzieje za mim i obok niego. Poza
      tym, można się nauczyć rozpoznawać zachowania takich "niepewnych"
      kierowców obserwując styl ich jazdy i lepiej trzymać się od nich z
      daleka...
    • karw123 Re: Boję się żółtego światła... 26.07.08, 15:20
      Teoretycznie wygląda to tak:

      "Zgodnie z par. 95 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z
      31.07.2002r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. Nr 170, poz. 1393),
      sygnał żółty nadawany przez sygnalizator S-1 oznacza zakaz wjazdu za
      sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia tego sygnału pojazd znajduje się tak
      blisko sygnalizatora, że nie może być zatrzymany przed nim bez gwałtownego
      hamowania;"

      Czyli światło żółte oznacza ZAKAZ WJAZDU i należy się przed nim zatrzymać, o ile
      nie wymaga to gwałtownego hamowania.

      Tyle teorii.

      W praktyce pokutują dwa zjawiska.

      1. Ludzie nie wiedzą/nie chcą wiedzieć/leją na to, że żółte oznacza zakaz wjazdu
      i walą na żółtym jak na zielonym.
      2. Szczególnie na dwu/trzy pasmówkach ludzie przekraczają dozwoloną prędkość np.
      zamiast dozwolonych 50 albo 70 jadą np. 90. Powoduje to, że światła są ustawiane
      na pewną prędkość i jeśliby jechali z dozwoloną prędkością to normalne
      zatrzymanie po zobaczeniu żółtego nie byłoby problemem, zaś przy nadmiernej
      prędkości lepszą strategią jest DOCIŚNIĘCIE GAZU niż hamowanie.

      Co do rad.

      1. LUSTERKO WSTECZNE! Możesz hamować dowolnie gwałtownie, o ile nikt za Tobą nie
      jedzie ;) ale jeśli ktoś jedzie, to upewnij się, że widzi Cię i że zareaguje na
      Twój manewr. To czy się zirytuje nie ma żadnego znaczenia ... Nie przejmuj się tym.
      2. Jeśli ktoś Ci wjedzie w tyłek, pamiętaj!!! TY MASZ RACJĘ!!! Wina jest tego co
      wjechał (tu masz cały wachlarz możliwości) i nie wdawaj się w czcze gadanie
      tylko dzwoń po Policję.
    • tomek854 Re: Boję się żółtego światła... 26.07.08, 21:03
      To ja Cię jeszcze dostraszę :P

      Ja się zatrzymałem na czerwonym, postałem 2 sekundy... BUM! ;-)

      Teraz też strachliwie patrże w lusterko hamując i jak ktoś jedzie za blisko,
      przelatuję na żółtym.

      Czekam tylko na fotkę (tak tak, w innych krajach robią fotki nie tylko za
      prędkość!)
      • Gość: maria Re: Boję się żółtego światła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 21:13
        Tomku,już Cię lubię :)!Byłam przekonana,że tylko mnie spotykają
        takie rzeczy :).
        • Gość: asdad Re: Boję się żółtego światła... IP: *.adsl.inetia.pl 26.07.08, 22:12
          Decydujesz, czy wolisz mieć palanta w bagażniku i remont wozu na jego koszt, czy
          też wolisz skasować pieszego na wątpliwym żółtym, bo tenże palant siedział Ci na
          zderzaku. Zapewniam Cię, że drugi scenariusz jest dużo goooooooooooorszy :(
          • Gość: vk Re: Boję się żółtego światła... IP: 153.19.49.* 28.07.08, 11:01
            Z tym drobnym wyjątkiem, że w pierwszym przypadku to Ty masz bardzo duże
            prawdopodobieństwo doznania poważnego urazu szyjnego odcinka kręgosłupa.
            Będziesz miał więc siedząc na wózku inwalidzkim dziką satysfakcję, że to była
            wina tego z tyłu...
            • tymon99 Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 16:53
              radzieccy uczeni wynaleźli już zagłówki, wiesz?
              • Gość: vk Re: Boję się żółtego światła... IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.08, 18:51
                I na pewno Ty właśnie wozisz specjalnie w tym celu zagłówek przed głową, tak? W
                sumie to już w takim razie jest przedgłówek a nie zagłówek...
                • bwv1004 Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 18:55
                  Gość portalu: vk napisał(a):

                  > I na pewno Ty właśnie wozisz specjalnie w tym celu zagłówek przed
                  głową

                  Ekhm, chyba kompletnie nic nie rozumiesz. Po uderzeniu w tył urazy
                  kręgoslupa szyjnego powstają gdy głowa leci do tyłu. Zagłówek temu
                  zapobiega.
                  • Gość: vk Re: Boję się żółtego światła... IP: 153.19.49.* 29.07.08, 12:13
                    No więc rozumiem czy nie? Oto cytat z opracowania "naukowego" na ten temat:
                    ---------------
                    Badania wykazują, że większość aut ma zagłówki nie zapewniające należytego
                    bezpieczeństwa a większość kierowców nie dba o właściwe ich ustawienie. Tym
                    czasem w przypadku uderzenia w tył samochodu – nawet takiego, któremu samemu
                    pojazdowi nie przyniesie poważniejszych szkód – życie i zdrowie kierowcy oraz
                    pasażerów może znaleźć się w poważnym niebezpieczeństwie. W tego typu kolizjach
                    każdego roku tysiące osób odnoszą poważne obrażenia kręgosłupa szyjnego. By temu
                    zapobiec firma Saab opracowała zagłówek aktywny.
                    W przypadku uderzenia w tył auta, pod wpływem nacisku wywieranego przez osobę
                    siedzącą na fotelu, następuje wyzwolenie mechanizmu zagłówka. Przemieszcza się
                    on do przodu zapobiegając nadmiernemu odchyleniu głowy do tyłu. Pełni więc
                    podobną rolę jak poduszka gazowa.
                    System SAHR stanowi prawdziwy przełom w dziedzinie ochrony przed skutkami
                    najechania na samochód od tyłu. Choć już wcześniejsze modele Saaba miały fotele
                    zaliczane do najlepszych na rynku, to system SAHR zmniejsza ryzyko odniesienia
                    poważnych obrażeń szyi o dalsze 75%.Oprócz zauważalnie mniejszej liczby
                    przypadków obrażeń szyi stwierdzono, że żaden z foteli wyposażonych w system
                    SAHR nie wymagał po wypadku naprawy ani wymiany.
                    Działanie zagłówków systemu SAHR polega na tym, że ciało siedzącej w fotelu
                    osoby w momencie najechania na samochód od tyłu wciskane jest w oparcie fotela,
                    co uruchamia napędzany siłą tego nacisku mechanizm wysuwający zagłówek do góry i
                    do przodu, a tak wysunięty zagłówek hamuje i ogranicza wymuszone uderzeniem,
                    gwałtowne cofnięcie głowy pasażera oraz minimalizuje przesunięcie głowy względem
                    dolnych partii szyi. W ten sposób urządzenie pomaga rozwiązać jeszcze jeden
                    znany problem – mianowicie ten, że wielu ludzi jeździ ze źle wyregulowanymi
                    zagłówkami.
                    --------------
                    Rozumiem, że Ty w swoim Saabie masz zagłówki aktywne. Ja niestety (i większość
                    użytkowników dróg) nie.
                    • bwv1004 Re: Boję się żółtego światła... 29.07.08, 16:18
                      Gość portalu: vk napisał(a):

                      > No więc rozumiem czy nie?

                      Możliwe, że jednak rozumiesz, jednak z poprzedniej wypowiedzi to nie
                      wynikało. Bo nawet jesli zwykły niesaabowski zagłówek nie chroni
                      całkowicie przed uszkodzeniem kręgosłupa szyjnego, to chroni
                      znacznie lepiej niż brak zagłówka lub sugerowany przez ciebie
                      przedgłówek. Jak miałby chronić przedgłówek??

                      Nie mam Saaba, mam poprawnie ustawione zagłówki.
          • Gość: ertret Re: Boję się żółtego światła... IP: *.xdsl.centertel.pl 28.07.08, 17:54
            > Zapewniam Cię, że drugi scenariusz jest dużo goooooooooooorszy

            chyba "duuuuuuuuuużo gorszy"...
        • edek40 Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 11:43
          Ech, na drogach zdarzaja sie rozne rzeczy. Mnie kiedys staranowali na zielonym swietle. Otoz gosc przede mna mial gwaltowna potrzebe wysadzenia kogos tuz przed skrzyzowaniem, a dokladnie tuz pod sygnalizatorem wyswietlajacym zielone swiatlo. Ja zdarzylem wyhamowac. Ten za mna nie. Pech chcial, ze ja jechalem escortem, a ci z przodu z z tylu duzymi fijatami. Mocne to bydlaki. Gdy ten z tylu mnie dopchnal (a wydzialem, ze we mnie wjedzie i naciskalem na hamulec) to tyl idioty, ktory zatrzymal sie dosc kontrowersyjnie stracil jeden klosz lampy i lekko pogial sie zderzak. Ten, ktory najechal mial podgjety zderzak, urwala mu sie tablica rejestracyjna, stlukly dwie lampy i kierunek. Moj samochod stracil obie przednie lampy, kierunki, zderzak zrobil sie plaski, z tylu w zasadzie nie zostalo nic - klapa poszla do gory, bo pekl zamek a "obudowa" bagaznika skrocila sie nieomal do osi.

          O tego czasu patrze w lusterko z zasady. Tu pomoglo to o tyle, ze przod samochodu ocalam na tyle, ze do czasu wyplacenia odszkodowania mialem czym jezdzic, mialem bowiem lekko uszkodzona lampe przednia, wiec wymienilem te zniszczona, a z tylu dorobilem piekne lampy z folii.
    • korek1000 Lepiej dostać w kuper niż z boku 28.07.08, 12:02
      Zdarza się nie przeczę, że ktoś wjeżdża komuś w tyłek przy żółtym
      ale, jak w tytule, "lepiej dostac w kuper niż z boku" tym bardziej,
      że w pierwszym wypadku (od tyłu) wina będzie po stronie tego z tyłu
      a w drugim może być różnie. Nie hamuj gwałtownie a wszystko będzie
      OK. W krytycznej sytuacji możesz też dać znać temu z tyłu przez
      przychamowanie, puszczenie hamulca i ponowne zachamowanie (o ile
      oczywiście czas na to pozwoli)
      • korek1000 Przyhamowanie cholerka 28.07.08, 12:05
        Przychamowanie - hm,... oczywiście nie chodziło o zmniejszenie i
        walkę z chamstwem na drodze jeno o przyHamowanie.

        Cuil vs Google
    • Gość: gość Re: Boję się żółtego światła... IP: *.wwg.pl 28.07.08, 12:44
      dokładne patrzenie w lusterko wsteczne czy nikt ci na zderzaku nie siedzi nie
      jest niczym nienormalnym. Tak naprawde nawet chodzi o to czy na zderzaki ci nikt
      nie siedzi tylko raczej czy nie spowodujesz niebezpieczeństwa zatrzymując się.
      Tak powinno się jeździć.
      Ludzie często zapominają do czego służy to lusterko i wtedy wydarzają się
      wypadki. Bez patrzenia zatrzymują się na środku i dzwon. nie bój się żółtego
      światła i krępuj patrzeć w lusterko, tylko dobrze o tobie świadczy.
      • wyjadacz_parkietuf Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 15:31
        Ech... a ja w sobotę miałem takie zdarzenie: Wracamy z działki - ja,
        żona, teściowa. Samochód załadowany śliwkami i innymi dobrami :-) Na
        dodatek jest to Opel Agila. Tak więc widzicie, że III prędkości
        kosmicznej ani przyspieszenia 9 G nie byliśmy w stanie osiągnąć. No
        i na jednym ze skrzyżowań podjeżdża za mną kolo w zdezelowanym
        Nissanie 240Z.
        OK. zielone i ruszamy. Ja spokojnie - na ile ten mój hebel z maks
        obciążeniem daje radę, a tamten już pali gumy i podchodzi na 5 cm.
        do mojego tylnego zderzaka. No tak mnie podpuszcza debil jeden -
        gazuje, podjeżdża na centymetr i gwałtownie hamuje i tak co parę
        sekund. Wreszcie zatrzymuję się na kolejnym skrzyżowaniu. Stoimy pod
        górkę - tak dosyć strono, ja robię lewoskręt i czekam aż będzie
        droga wolna. Tamten palant ciągle "przegazowyje" swojego Nissana i
        również czeka na skręt w lewo. OK. Droga wolna - ruszami i skręcam.
        A wiecie co zrobił idiota? Przegazował auto bo było mocno pod górę,
        wpadł w poślizg, zakręcił bączka na spalonych gumach i wpieprzył się
        do dosyć głębokiego rowu melioracyjnego. Obserwując całą sytuację,
        cała nasza trójka zgodnie krzyknęła "Dobrze ci tak, skur....!!!"
        Zatrzymałem się i podchodzę do auta. Pytam gościa czy nic mu nie
        jest - na jego pieprzone szczęście nic, ale widok podrapanego auta w
        rowie i mina tego dresiarza jak u zmokłego psa - BEZCENNE!

        Gość portalu: gość napisał(a):

        > dokładne patrzenie w lusterko wsteczne czy nikt ci na zderzaku nie
        siedzi nie
        > jest niczym nienormalnym. Tak naprawde nawet chodzi o to czy na
        zderzaki ci nik
        > t
        > nie siedzi tylko raczej czy nie spowodujesz niebezpieczeństwa
        zatrzymując się.
        • wyjadacz_parkietuf Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 15:41
          Poprawka - to nie był Nissan 240Z tylko Porsche 928 - teraz
          dokładnie przyglądnąłem się przednim reflektorom na zdjęciach....
          • Gość: na zimno To jest wersja dla "oszczednych" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.07.08, 15:45
            niemniej jednak, naprawa bedzie sporo kosztowac.
            • mobile5 Re: To jest wersja dla "oszczednych" 28.07.08, 19:21
              Teraz tak, kiedyś to była gruba kasa.
            • Gość: swoboda_t Re: To jest wersja dla "oszczednych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 20:29
              Gość portalu: na zimno napisał(a):

              > niemniej jednak, naprawa bedzie sporo kosztowac.

              Oj chyba jednak pomyliłeś (lub wyjadacz pomylił) z 924 - 928 to auto
              bardzo kosztowne w utrzymaniu.
              • wyjadacz_parkietuf Re: To jest wersja dla "oszczednych" 28.07.08, 22:53
                Hi! Sprawdzałem dokładnie czy się nie pomyliłem :-) To było Porsche
                928. 924 miała chowane reflektory w prostokątnych "powiekach" a tam
                były one "na wierzchu". Podaję linka. (mam nadzieję, że się wklei)
                commons.wikimedia.org/wiki/image:Porsche928.jpg
        • Gość: na zimno Niby nieladnie jest cieszyc sie z cudzego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.07.08, 15:42
          nieszczescia, ale gdy palec Bozy to sprawil, to widocznie
          tak musialo byc. Na nauke nigdy nie jest zbyt pozno.
          Nawet w rowie.

      • man_sapiens Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 23:57
        > nie siedzi tylko raczej czy nie spowodujesz niebezpieczeństwa zatrzymując się.
        > Tak powinno się jeździć.

        Naucz się, kolo, trzymać odstęp od poprzednika. Mądrzy ludzie dawno temu
        wymyślili regułę 2 sekund. Oszczędza zdrowie, życie i kłopotów.
        Jeżeli samochód przed tobą zahamuje, to twoim obowiązkiem jest zatrzymać się nie
        na jego zderzaku. Jeżeli nie jesteś w stanie utrzymać odstępu (pamietaj, 2
        sekundy), to oddaj prawo jazdy i przesiądź się na furmankę. Koń będzie za ciebie
        uważał.
    • Gość: q Re: Boję się żółtego światła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 13:49
      Wystarczy jechać powoli... wtedy nie będziesz hamować gwałtownie i raczej nikt
      się za tobą nie rozpędzi widząc "zawalidrogę". Warto też zwalniać dużo wcześniej
      przed skrzyżowaniem:) żeby dać czas na reakcję psychopatom lecącym za tobą
    • Gość: na zimno Otrzymalas 1000 rad. I wnioski? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.07.08, 14:16
      Wystarczyloby, gdyby KAZDY za kolkiem pilnowal odstepu od
      pojazdu poprzedzajacego. Odstep ten okreslaja prawa fizyki.

      Jezeli ktos jadacy z tylu tego nie potrafi, to tylko swiadczy o jego
      beznadziejnej glupocie.

      I te glupki jadace "na styk" doprowadzaja do tego, ze Ty sie boisz.
      To jest odwrocenie lancucha przyczynowo-skutkowego.

      Kompletna paranoja. Dyktatura kretynow na drogach.
      I jak tu czasem nie rzucac miesem?
      Dlugo tak bedzie jeszcze?
      • Gość: kozerny Re: Otrzymalas 1000 rad. I wnioski? IP: *.pools.arcor-ip.net 28.07.08, 14:30
        No wlasnie, dyktatura niedouczonych kretynow, nowych europjczykow.
        Wazny, siedzi za kolkiem, jedzie, najczesciej skladakiem.
        • Gość: na zimno Nie wyzywaj sie na nowych, starzy tez daja ciala. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.07.08, 15:05

          Ci "starzy" tez jezdza na styk, dlatego tez w Niemczech
          od nowego roku znacznie wzrasta wysokosc mandatow za
          np. "siedzenie na zderzaku" (drängeln) na autostradach.

          Niedouczonych kretynow spotyka sie na kazdej szerokosci
          geograficznej.


    • Gość: bombardiero Re: Boję się żółtego światła... IP: *.chello.pl 28.07.08, 15:10
      to jedz i sie nawet nie zastanawiaj, a jak juz zmieni sie na czerwone to wtedy
      wychyl sie przez okno i krzycz
      ciemnozielone!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)
      • Gość: cc Re: Boję się żółtego światła... IP: 78.8.78.* 28.07.08, 16:30
        stary ale masz problem...
        wiem cos o tym - ja sie boje zoltego sera panicznie.
        pomozcie! (i dajcie to na glowna strone)
        • inguszetia_2006 Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 20:07
          Gość portalu: cc napisał(a):

          > stary ale masz problem...
          > wiem cos o tym - ja sie boje zoltego sera panicznie.
          > pomozcie! (i dajcie to na glowna strone)
          Witam,
          Sera się nie bój;-)Do dziury na trzeźwo nie wpadniesz;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
    • Gość: EmiM Re: Boję się żółtego światła... IP: *.elartnet.pl 28.07.08, 16:11
      Wiesz - ostatnio jeden palant jadący oczywiście z nadmierną prędkością nie
      zatrzymał się ani na żółtym, ani na czerwonym świetle, ale dopiero na
      samochodzie mojego ojca przejeżdżającym poprawnie skrzyżowanie na zielonym.
      Rozwalił sobie samochód, rozwalił samochód mojego ojca (kasacja), a ponadto
      głowy swoich dwóch znajomych jadących z nim w aucie. Teraz o kolorach pogadamy
      sobie w sądzie.

      Jeszcze jedna rzecz jest chora - co niektórzy kierowcy lubują się w hamowaniu w
      ostatniej chwili - na światłach, na skrzyżowaniu, przed przejściem dla pieszych.
      W ogóle. Kusi ich sprawdzenie wydolności swojej maszyny, raduje pisk opon. A że
      wprowadza to totalny chaos na drodze - to akurat mają gdzieś. Czasem hamują,
      czasem nie - generalnie trudno wyczuć co takiemu kretynowi w danym momencie
      strzeli do łba.
    • Gość: świeży kierowca nie hamuj gwałtownie, zachowaj dystans od auta IP: *.tktelekom.pl 28.07.08, 16:23
      przed Tobą.

      dojeżdżając do świateł uważnie obserwuj, abyś mogła w odpowiednim czasie zareagować.

      jeśli masz gwałtownie hamować, to lepiej depnąć w gaz i zdążyć przejechać. o ile
      oczywiście sytuacja na drodze na to pozwala.

      żółte zezwala na wjazd warunkowo - jeśli miałabyś hamować z piskiem, to lepiej
      tego uniknąć i spróbować jednak zdążyć przejechać.
    • fiambala Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 16:47
      To i ja się podzielę przeżyciami. Ja też się boję pomarańczowych
      świateł. Kiedy byłam zupełnie świeżym kierowcą (jakieś 3 tygodnie
      samodzielnego prowadzenia) i dzielnie zatrzymywałam się na
      pomarańczowym, zaliczyłam inny samochód w bagażniku, bo Pani
      założyła, że przejadę. Pewnie powinnam była, ale w głowie dźwięczały
      mi słowa instruktora „POMARAŃCZOWE BYŁO!”. Efekt, 0 ofiar i samochód
      przez miesiąc w warsztacie i skłonność do „przyciskania” na
      pomarańczowych. Kilka miesięcy później, kiedy przejechałam na
      pomarańczowym – mandat … Wyjaśniłam spokojnie, skąd wzięła się u
      mnie skłonność do takowych zachować i … Pan policjant wyjaśnił, że
      chyba lepiej zatrzymać się na pomarańczowym przed i nie mieć
      samochodu wbitego w bok. W sumie racja, w tył chyba jednak
      bezpieczniej ;) Efekt – dalej mam schizy przed skrzyżowaniami i
      tylko czekam jak to podstępne zielone światło zmieni kolor….
      • Gość: gosc Re: Boję się żółtego światła... IP: 65.171.193.* 28.07.08, 17:53
        hmm a dlaczego nikt niewspomni ze kiedy sie oswieci zielone to mozna
        wjechac na skrzyzowanie gdy juz wszystkie pojazdy go opuszcza tak
        wiec kiedy wjezdzasz nanie nawet pod koniec zoltego przeciwny
        kierunek wciaz ma czerwone to jakim cudem ma uderzyc cie w bok?
        no chyba ze jakis niecierpliwy uderzy spoznionego i tyle w temacie
        • Gość: EmiM Re: Boję się żółtego światła... IP: *.elartnet.pl 29.07.08, 00:26
          Bo ci, co zaczynają przejeżdżać na żółtym, po pewnym czasie przejeżdżają też na
          czerwonym. Przecież widzimy to codziennie- przynajmniej w Wa-wie. Zawsze można
          jeszcze trochę przyśpieszyć, nie? Więc może jednak szanujmy przepisy. I dajmy
          szansę tym z boku przedrzeć się przez skrzyżowanie. Jest mnóstwo skrzyżowań, na
          których światło zielone dla skręcających w bok świeci dosłownie chwilę - na
          dziesięć samochodów przedzierają się przez skrzyżowanie cztery. I taki burak
          jadący na żółtym/czerwonym z naprzeciwka jeszcze skraca ten czas. A na dodatek
          od czasu do czasu wali w bok samochodu skręcającego...
        • bosa1981 Re: Boję się żółtego światła... 30.07.08, 13:57
          Gość portalu: gosc napisał(a):
          >kiedy wjezdzasz nanie nawet pod koniec zoltego przeciwny
          >kierunek wciaz ma czerwone to jakim cudem ma uderzyc cie w bok?

          Przeczytałam cały wątek i czekałam, aż ktoś odpowie osobie, którą cytuję powyżej.
          Otóż, jeśli wjeżdżasz na skrzyżowanie pod koniec żółtego, to często (Warszawa) za MOMENT na światłach prostopadłych również zapala się pomarańczowe (przed zielonym). Jedzie ktoś z daleka, nikt nie stoi na światłach, przejazd (wydaje mu się) jest pusty. Jedzie szybko i liczy, że czerwone zmieni się w zielone. Nie zwalnia. Na swoim wczesnym pomarańczowym wjeżdża rozpędzony na skrzyżowanie. A Ty, na swoim głębokim pomarańczowym zjeżdżasz z niego. I to ostatnie, co w życiu zrobiłaś/eś, ponieważ nikt z tego wypadku nie wychodzi żywy. Trochę wyobraźni, moi Drodzy.

          Jeszcze jedno:
          Gość portalu: karw123 napisał(a):
          >2. Jeśli ktoś Ci wjedzie w tyłek, pamiętaj!!! TY MASZ RACJĘ!!! Wina >jest tego co wjechał (tu masz cały wachlarz możliwości) i nie wdawaj >się w czcze gadanie tylko dzwoń po Policję.

          Już tak nie ma. Nie jest w tej chwili tak, że obligatoryjnie wina jest tego, kto wjechał, bo różni ludzie (nie chcę używać brzydkich słów...) jeżdżą po ulicach. Ja miałam kiedyś taką sytuację, że na Podwalu (jednokierunkowa) był mały korek, a za mną jechał zdesperowany kierowca czarnego mercedesa z przyciemnionymi szybami i tabliczką TAXI na dachu (Warszawiacy wiedzą, o kogo chodzi). Nie kierowca korporacyjny, tylko prywaciarz wiozący podróżnego z Centralnego na Marszałkowską za 200 pln. W każdym razie gdzieś mu się bardzo spieszyło i był zły, za wszelką cenę starał się mnie wyprzedzić, ale nie miał możliwości, bo nie ma miejsca z boku, poza tym przede mną stały samochody. Przede mną się rozluźniło, więc przytuliłam się do zaparkowanych samochodów, żeby mógł mnie ominąć, po czym pan furiat zatrzymał się przede mną z piskiem opon, wrzucił wsteczny i rusza z gazem do dechy. Dobrze, że mam refleks i za mną nikogo nie było, bo zrobiłam to samo i przez chwilę mnie tak ścigał tyłem po Podwalu, aż zrezygnował. Chciał mnie zapewne tylko nastraszyć, co zresztą mu się udało, bo trzęsłam się cała. Natomiast gdybym nie wrzuciła wstecznego, to nieźle by we mnie przywalił, idiota. I policji by tłumaczył, że ja w niego wjechałam. Niestety w Warszawie takie barany się zdarzają i przynajmniej tu policja nie zakłada od razu, że wina jest tego, który wjechał. Dzięki Bogu.
          • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Boję się żółtego światła... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 10:06
            bosa1981 napisała:

            > Już tak nie ma. Nie jest w tej chwili tak, że obligatoryjnie wina jest tego,
            kto wjechał, bo różni ludzie (nie chcę używać brzydkich słów...) jeżdżą po ulicach.

            Mylisz 2 krańcowo różne sytuacje:

            1) hamujesz, a ktoś za tobą "nie wyrabia" i wbija się w twój kufer - ewidentna
            wina tego za tobą

            2) stoisz, a ktoś przed tobą cofa i wbija się w twój przód - ewidentna wina tego
            przed tobą

            Rozróznienie obu sytuacji i udowodnienie kto był winny nie powinno nastręczyć
            ŻADNYCH trudności - choćby po sladach hamowania, dlatego twoje obawy są
            cokolwiek nieuzasadnione...
            ;)
    • tymon99 Re: Boję się żółtego światła... 28.07.08, 16:50
      nie należy przejeżdżać na żółtym. i już.
    • Gość: jola raport Policji nt. brd w 2007 IP: *.chello.pl 28.07.08, 18:11
      "/.../ do większości wypadków dochodzi, bo kierowcy jeżdzą po zwykłych jednojezdniowych szosach z autostradowymi prędkościami. 120-130 km/h jest przecież standardem. Podobnie jak wyprzedzanie na trzeciego i przeskakiwanie skrzyżowań na żółtym. Nieprawda? Zachęcam do lektury raportu policji nt. bezpieczeństwa ruchu drogowego w 2007 r./.../"
      www.pardon.pl/artykul/5542/polacy_morduja_polakow_na_drogach
      W linku raport do pobrania w PDFie.
      www.policja.pl/portal/pol/8/21830/Wypadki_drogowe_w_Polsce_w_2007_r.html
      Polecam zwlaszcza tym, ktorzy na zoltym dodaja gazu.
      • Gość: smoczek Re: raport Policji nt. brd w 2007 IP: *.aster.pl 28.07.08, 20:09
        A ja sugieruje co ponie kturim jeźdić siem nałuczyć
    • tees1 jest dylemat: mandat albo kufer 28.07.08, 21:02
      Przejedziesz na zoltym - policja czyha na mandat za "czerwone". Nie
      wytlumaczysz sie.
      Zatrzymasz sie na zoltym - jest ryzyko, ze "predki a bezpieczny"
      wjedzie ci w kufer. Tym bardziej sie nie wytlumaczysz.
      Jazda samochodem kosztuje.
    • Gość: gr Re: Boję się żółtego światła... IP: *.ztpnet.pl 28.07.08, 23:30
      Kiedyś w pięknym mieście Tychy było tak, że przed zmianą świateł z
      zielonego na pomarańczowe, przez parę sekund było zielone pulsujące,
      informujące kierujących, że za chwilę nastąpi zmiana świateł. Proste
      i skuteczne rozwiązanie. Tyle że niezgodne z przepisami i chyba już
      nie jest stosowane. Zresztą po co ludziom ułatwiać życie?. W razie
      czego i tak zawsze winien jest kierowca.
      • Gość: tom Re: Boję się żółtego światła... IP: *.chello.pl 29.07.08, 00:00
        Cytat z amerykańskiego filmu "zielone jedź, czerwone stój, pomarańczowe jedź
        bardzo szybko" :) czyli zielone jedziesz normalnie, jak za tobą ktoś jedzie to
        też powoli i nawet on zdąży zahamować, a jak się zapala pomarańczowe w ostatniej
        chwili to cegłówka na gaz i spoko uciekniesz przed tym co cię miał trafić.
      • man_sapiens Re: Boję się żółtego światła... 29.07.08, 00:06
        > Kiedyś w pięknym mieście Tychy było tak, że przed zmianą świateł z
        > zielonego na pomarańczowe, przez parę sekund było zielone pulsujące,
        > informujące kierujących, że za chwilę nastąpi zmiana świateł. Proste
        > i skuteczne rozwiązanie.

        Tak jest w Austrii. Przed zmianą na żółte zielone zawsze i wszędzie mruga cztery
        razy - cztery sekundy. Bardzo to ułatwia jazdę.
      • Gość: MonX Tychy to faktycznie fajne miasto... IP: *.wroclaw.mm.pl 29.07.08, 00:24
        ... ale pomysł idiotyczny. Po to właśnie jest światło żółte - żeby zrobić bufor
        pomiędzy czerwonym a zielonym. I zasada jest prosta - jeśli zdążysz normalnie
        zahamować, bez pisku opon i napinania pasów - hamuj. W przeciwnym wypadku -
        przejeżdżaj! Jeżeli Ty masz żólte, ci z boku na pewno mają jeszcze czerwone.
        Jeżeli ktoś ma kłopoty z żółtym, nie powinien w ogóle siadać za kierownicą. Pani
        wywołująca wątek zdecydowanie nie powinna.
        • Gość: Dosia Re: Tychy to faktycznie fajne miasto... IP: 195.33.121.* 30.07.08, 12:35
          Dokladnie. A w nastepnej kolejnosci przed pulsujacym swiatlem bedzie
          trzeba jeszcze dodac swiatlo rozowe, zeby kierowca wiedzial, ze
          zaraz bedzie pulsowac, co zapowiada zolte. A przed rozowym jeszcze
          moze jakis kolor, zeby przypadkiem ktos sie nie zagapil. Paranoja.
          Jadac w kierunku skrzyzowania najczesciej dosc prosto jest ocenic od
          JAKIEGO CZASU mniej wiecej pali sie zielone i czy przypadkiem nie
          zmieni sie zaraz na zolte. I za wczasu sie zwalnia. Nie mowiac juz o
          tym, ze jadac z przepisowa predkoscia NIE MA SZANS nie zauwazyc
          zoltego i sie przed nim nie zatrzymac. Chyba, ze zmienilo sie
          dokladnie gdy je mijalismy...
          Naprawde nie wiem jaki problem.
    • Gość: janin nie martw sie... IP: *.brodnica.pl 29.07.08, 08:11
      zawsze to Ty mozesz wjechac komus w d.pę :)
    • Gość: . Re: Boję się żółtego światła... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 10:49
      Widziałam w Kaliningradzie dobry wynalazek. Pod kolorowymi światłami
      jest wyświetlacz, który podaje ile jeszcze sekund będzie zielone. Od
      razu wiesz, czy jeszcze przez 40 sekund i wtedy jedziesz spokojnie,
      czy to ostatnia sekunda, więc warto hamować.
      • Gość: na zimno I to jest bardzo dobre rozwiazanie! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.07.08, 10:58
        Oceniam, ze taka zmiana w PoRD potrwa u nas jakies 10 lat.

        Wiadomo, wypowie sie 23 profesorow, 34 doktorow habilitowanych,
        sejmowa komisja zatrudni 154 opinidawcow, instytuty "czegostam"
        beda miec granty przez 5 lat, rodzina kilku parlamentarzystow
        zalozy firme, ktorej tablice zdobeda homologacje, rodzina
        innych parlamemtarzystow zalozy firme do instalacji tablic
        no i wtedy my bedziemy miec wyswietlacz sekundowy.

        Daj Boze. O Boze!

        • Gość: Xiom Re: I to jest bardzo dobre rozwiazanie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 11:45
          Dojeżdżając do skrzyżowania warto obserwować nie tylko sygnalizację dla aut, ale
          także dla pieszych (tych, którzy idą równolegle do naszego kierunku). Zanim
          kierowcom zapali się światło żółte, pieszym zacznie mrugać światło zielone. Dla
          kierowców to znak, że "ich" zielone za chwilę zgaśnie i zapali się żółte.
          Polecam tę metodę.
          Pozdrawiam!
          X.
      • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Boję się żółtego światła... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.08, 09:57
        ość portalu: . napisał(a):

        > Widziałam w Kaliningradzie dobry wynalazek. Pod kolorowymi światłami
        > jest wyświetlacz, który podaje ile jeszcze sekund będzie zielone. Od
        > razu wiesz, czy jeszcze przez 40 sekund i wtedy jedziesz spokojnie,
        > czy to ostatnia sekunda, więc warto hamować.

        To samo rozwiązanie jest na wielu skrzyżowaniach w... Rumunii (!) No ale to
        przecież dziki kraj, a my to cywilizacja ! ;)))
    • xiom Re: Boję się żółtego światła... 29.07.08, 11:47
      Dojeżdżając do skrzyżowania warto obserwować nie tylko sygnalizację dla aut, ale
      także dla pieszych (tych, którzy idą równolegle do naszego kierunku). Zanim
      kierowcom zapali się światło żółte, pieszym zacznie mrugać światło zielone. Dla
      kierowców to znak, że "ich" zielone za chwilę zgaśnie i zapali się żółte.
      Polecam tę metodę.
      Pozdrawiam!
      X.
    • Gość: Lucek Re: Boję się żółtego światła... IP: *.cust.uk.viatel.net 29.07.08, 11:56
      Kup sobie czolg z demobilu i nie bedziesz miala problemu jak ktos Ci
      wjedzie w kufer.
      • Gość: na zimno A u Was tam w tym "jukej" sa jakies do sprzedania? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.07.08, 12:15
        • Gość: dysydorf Re: A u Was tam w tym "jukej" sa jakies do sprzed IP: *.cust.uk.viatel.net 29.07.08, 12:18
          a u was w dyserdolfie ni mo?
          • Gość: na zimno Ni mo chopie, ni mo ni jednego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.07.08, 17:11
    • info-tw Re: Boję się żółtego światła... 30.07.08, 12:02
      Ja też, raz mnie ugryzło ;)
      P.S. A na poważnie, jak jesteś rozpędzona to przejeżdżaj na żółtym a nie hamuj
      raptownie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka