Dodaj do ulubionych

W poniedziałek pierwsza jazda jako instruktor

27.10.07, 15:38
Uff, będzie się działo :)))
Obserwuj wątek
    • xadam30 To był mój najcudowniejszy poniedziałek... 29.10.07, 17:45
      (mimo tego, że się jeszcze nie skończył :)). Dzisiaj jeździłem tylko
      dwie godziny, bo później poszedłem do mojej "stałej" pracy. Te dwie
      godziny jeździłem z Anią (wyjeździłą 13,5h). Po pierwszej godzinie
      Ania pyta mnie:
      - czy długo już pracuję u pana Henia (właściciela OSK), więc
      odpowiadam,
      - że jest to moja pierwsza godzina,
      - a wcześniej gdzie uczyłeś
      No nie mogłem jej okłamać:
      - nigdzie :)))))
      Trochę była zdziwiona, że tak dobrze mi "idzie" i mówi:
      - ja chcę z tobą już do końca tego kursu jeździć
      - Tak, dlaczego? - pytam
      - Bo pozwalasz mi jeździć i ogólnie się nie stresuję.
      - no bo przecież to ty masz jeździć a nie ja - odpowiadam.
      Uczyliśmy się parkowania, zawracania i ruszania na wzniesieniu (co
      całkiem dobrze Jej szło). Pod koniec jazdy mówi mi, że te 13,5 godz.
      które wyjeździła z p. Heniem to były godziny stracone (ale się
      uśmiałem :)))). Ja tak nie uważam. No, na pewne rzeczy zwróciłem
      uwagę, które nieprawidłowo wykonywała, np. cofanie "na lusterka",
      itp., ale ogólnie dobrze jeździ, co przecież jest zasługą p.H. nie
      moją.
      Po powrocie do OSK p. H. pyta się Ani jak było i kiedy następna
      jazda? Ona odpowiada, że kiedy Adamowi będzie odpowiadało, bo ona
      chce już dokońca ze mną jeździć. No normalnie mnie zatkało, "cegłę
      spaliłem", itd! To mi reklamę zrobiła u kierownika zrobiła, co
      nie? :)). W samozachwyt nie popadam. Nie mogę się doczekać następnej
      jazdy, a to dopiero w środę :(

      • linia.frontu Re: To był mój najcudowniejszy poniedziałek... 29.10.07, 18:09
        xadam30 napisał:

        > (mimo tego, że się jeszcze nie skończył :)). Dzisiaj jeździłem
        tylko
        > dwie godziny, bo później poszedłem do mojej "stałej" pracy. Te
        dwie
        > godziny jeździłem z Anią (wyjeździłą 13,5h). Po pierwszej godzinie
        > Ania pyta mnie:
        > - czy długo już pracuję u pana Henia (właściciela OSK), więc
        > odpowiadam,
        > - że jest to moja pierwsza godzina,
        > - a wcześniej gdzie uczyłeś
        > No nie mogłem jej okłamać:
        > - nigdzie :)))))
        > Trochę była zdziwiona, że tak dobrze mi "idzie" i mówi:
        > - ja chcę z tobą już do końca tego kursu jeździć
        > - Tak, dlaczego? - pytam
        > - Bo pozwalasz mi jeździć i ogólnie się nie stresuję.
        > - no bo przecież to ty masz jeździć a nie ja - odpowiadam.
        > Uczyliśmy się parkowania, zawracania i ruszania na wzniesieniu (co
        > całkiem dobrze Jej szło). Pod koniec jazdy mówi mi, że te 13,5
        godz.
        > które wyjeździła z p. Heniem to były godziny stracone (ale się
        > uśmiałem :)))). Ja tak nie uważam. No, na pewne rzeczy zwróciłem
        > uwagę, które nieprawidłowo wykonywała, np. cofanie "na lusterka",
        > itp., ale ogólnie dobrze jeździ, co przecież jest zasługą p.H. nie
        > moją.
        > Po powrocie do OSK p. H. pyta się Ani jak było i kiedy następna
        > jazda? Ona odpowiada, że kiedy Adamowi będzie odpowiadało, bo ona
        > chce już dokońca ze mną jeździć. No normalnie mnie zatkało, "cegłę
        > spaliłem", itd! To mi reklamę zrobiła u kierownika zrobiła, co
        > nie? :)). W samozachwyt nie popadam. Nie mogę się doczekać
        następnej
        > jazdy, a to dopiero w środę :(

        Kurde, no, nie przesadzę, jeśli powiem, że co mnie trzyma przy tym
        forum, to właśnie takie opisy!!! Bardzo się cieszę za te wspaniałe
        początki! Przecież każdy instruktor chciałby usłyszeć: ja chcę z
        tobą już do końca tego kursu jeździć. A w moich ustach też mi
        ostatnio brakuje takich słów.
        Naprawdę serdeczne gratulachy! Serce rośnie, jak się czyta o nowym
        instruktorze z takim fajnym podejściem! :D
      • no-comments Re: To był mój najcudowniejszy poniedziałek... 29.10.07, 19:35
        xadam30 napisał:

        (...)
        > W samozachwyt nie popadam. Nie mogę się doczekać następnej
        > jazdy, a to dopiero w środę :(

        Masz teraz ten objaw, co poniektórzy kursanci (łącznie z tutaj to piszącą;)
        wsiadłszy pierwszy raz w życiu do autka - "o rany, jakie to boskie, czy następna
        jazda nie może być wcześniej":D
        Dużo wytrwałości szczerzę Ci życzę, żeby ten entuzjazm i pozytywne nastawienie
        (zwłaszcza do kursantów - my naprawdę to lubimy:) nigdy się nie kończył, nawet
        jak trafisz na jakieś "nieopierzone, teoretycznie niewyuczalne" przypadki;)

        Pozdrawiam
    • jedyny-jasny-punkt-widzenia Re: W poniedziałek pierwsza jazda jako instruktor 30.10.07, 10:44
      Nie ma nic lepszego dla nauczyciela jak pochwała z ust ucznia. Szkoda, że ja
      swojemu nie powiedziałam tego i wielu innych rzeczy i tylko pozostaje nadzieja,
      że on po prostu o tym wie. Gratuluję. Czekam na relację jak dalej potoczy się
      nauka z kursantką ... czekam też na relację z jazd pierwszego kursanta, którego
      będziesz uczył od podstaw ...

      Chłopaku chyba będziesz musiał założyć bloga, żeby nie było krzyku, że wydłużamy
      wątek ...
      • xadam30 Re: do Adama 02.11.07, 14:18
        Oczywiście, że możesz. Prawo jazdy mam 16 lat. Ile wyjeździłem km? Hmm, ok. 500
        tys. przez 4 lata (zawodowo - ciężarówką) a pozostałe to jakieś 200 tys.
        Czemu pytasz?
        • iberia.pl Re: do Adama 02.11.07, 17:56
          dzieki a odpowiedz:-).Pytam poniewaz chcialam wiedziec, jakie osoby
          ucza jezdzic przyszlych kierowcow.
          Wiadomo, ze aby zostac instruktorem nie trzeba zbyt wiele i czesto
          sa to osoby z przypadku.
    • Gość: Luzaczka Blogowy komentarz-PRAWA STRONA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 08:53
      Blagam-przestancie uczyc kursantow tej jazdy blisko prawej krawedzi
      jezdni!Jak jednej kursantce powiedziales:"Jedzmy blizej prawej
      strony"to ona sie wsciekla,ze beda ja wyprzedzac.Uczcie jezdzic
      srodkiem pasa!I nie chodzi o wyprzedzanie,ale o to,ze po prawej
      stronie sa dziury i studzienki,a poza miastem miekie pobocze.Jak
      kolo wpadnie na takie pobocze to samochod laduje w rowie.Mialam
      niedawno okazje jechac za "eLeczka".Nie dosc,ze wypadla zza zakretu
      jak szalona to widac bylo,ze instruktor kazal jechac wlasnie blizej
      prawej strony,a tam brak asfaltu no i "eLka"pomimo tych
      niedogodnosci jechala wlasnie blisko prawej strony.Ciekawa jestem
      czy panowie instruktorzy tez sie trzymaja usilnie prawej strony i
      dlateczego tak ucza?Bo tak mowi kodeks?Kodeks kodeksem,ale stan
      polskich drog mowi sam za siebie...
      • xadam30 Luzaczko, skomentuję to tak: 05.11.07, 18:56
        1) "Jedzmy blizej prawej
        > strony"to ona sie wsciekla,ze beda ja wyprzedzac.
        Wcale się nie wściekła, tylko taki mam charakter, cyt.:"wszędzie chcę
        pierwsza". To wszystko.

        2) Uczcie jezdzic
        > srodkiem pasa!I nie chodzi o wyprzedzanie,ale o to,ze po prawej
        > stronie sa dziury i studzienki,a poza miastem miekie pobocze.Jak
        > kolo wpadnie na takie pobocze to samochod laduje w rowie.

        Nie uogólniaj i nie popadaj w skrajności. "Bliżej prawej" to pojęcie
        względne. Moim skromnym zdaniem do tematu trzeba podejść indywidualnie, tzn. wg
        możliwości i umiejętności kursanta. Jeśli jedzie środkiem pasa z tendencją toru
        jazdy "do prawej" jest OK. Natomiast, jeśli jedzie środkiem pasa i przyciąga go
        jakiś magnes do osi jezdni, a nawet poza nią to (mimo największego zaufania do
        kursanta) należałoby chyba zwrócić uwagę i skierować go na właściwy tor, prawda?

        3) Ciekawa jestem
        > czy panowie instruktorzy tez sie trzymaja usilnie prawej strony i
        > dlateczego tak ucza?Bo tak mowi kodeks?Kodeks kodeksem,ale stan
        > polskich drog mowi sam za siebie...

        Kodeks kodeksem - zgadza się, jak najbliżej prawej strony. O tym powinno się
        mówić na zajęciach teoretycznych. Na praktyce j.w. Poza tym należy pamiętać też
        o innych uczestnikach ruchu. Przede wszystkim tych którzy jadą za "elką" i chcą
        ją wyprzedzić. Jakby nie patrzeć "elka" jest "zawalidrogą"i nie wzbudza zaufania
        na drodze, a już na pewno nie ta, która jedzie wężykiem przy osi jezdni. Ale się
        rozpisałem. Czy się ze mną zgodzicie?
          • Gość: Luzaczka Moge sie zgodzic,ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 19:15
            Po kursie ludzi bedzie "ciagnac"na ta prawa strone.Wiem,bo mnie
            ciagnelo,a jak wspomnialam pobocza poza miastem sa miekie.Raz kolo
            tam sie prawie "poslizgnelo" i sie oduczylam-jezdze srodkiem
            pasa.Uczyc ok,ze "eLka"zawalidroga-wszystko przyjmuje,ale nie
            dostalam odpowiedzi na pytanie czy tak rzeczywiscie ucza
            instruktorzy?No i te studzienki,dziury...typowe polskie drogi.
            • Gość: . Re: Moge sie zgodzic,ale... IP: 80.54.170.* 05.11.07, 20:13
              Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

              > Uczyc ok,ze "eLka"zawalidroga-wszystko przyjmuje,ale nie
              > dostalam odpowiedzi na pytanie czy tak rzeczywiscie ucza
              > instruktorzy?No i te studzienki,dziury...typowe polskie drogi.

              Ja Ci odpowiem - tak, tak uczą instruktorzy - mnie też ciągle powtarzali "bliżej
              prawej" i jakoś nie uznaje tego za straszny błąd w metodyce ich uczenia - powody
              podali Ci już wyżej - łatwiej kogoś takiego wyptrzedzic, jeśli wyprzedza
              osobówka - pół biedy, jeśli wyprzedza większy pojazd - typu dostawczak,
              cieżarówka, duży TIR - to te pare centymetrów, które nie chcesz jechać blizej
              prawej - TIRowi robi róznice i poważnie utrudnia mu wyprzedzanie, a za
              konieczność telepania się za kimś jadącym z przepisową prędkością wdzięczny nie
              będzie.

              > Po kursie ludzi bedzie "ciagnac"na ta prawa strone.Wiem,bo mnie
              > ciagnelo,a jak wspomnialam pobocza poza miastem sa miekie.Raz kolo
              > tam sie prawie "poslizgnelo" i sie oduczylam-jezdze srodkiem
              > pasa

              Luzaczko - prowadzenie pojazdu = myślenie - instruktorzy dla naszego dobra uczą
              trzymania się prawej, jeśli widzisz miękkie pobocze - nikt Ci nie każe do tej
              prawej się zbytnio zbliżać, ale myśląc tak dopasowac tor jazdy, żeby nie
              przeszkadzać innym na drodze (czyt nie utrudniać wpyprzedzania, nie spowodować
              groźnej sytuacji, kiedy nieznacznie ruszysz kierownicą w lewo) i nie szkodzić
              sobie - mówiąc krótko - kierowca ma oceniać sytuację na drodze i się do niej
              stosować.

              No i wyobraź sobie egzamin - gdybyś przez całe 40 minut sunęła na egzaminie
              blisko lewej strony (gdzie stres robi swoje i nerwowe rzucanie kierownicą może
              spowodować, że kursant zacznie jechać już po linii) - gwarantuje, że
              egzaminatorowi by się to nie spodobało.

              Tak więc Luzaczko - masz żal do swoich instruktorów, gdzie możesz na forum - tam
              ciągle piszesz zarzucając im "rażące" w Twojej ocenie błędy (tylko, że oni to
              robią od lat, więc swoje powody mają - Ty jesteś kierowcą od... miesiaca??),
              więc porzuć wreszcie teksty typu "nie chce pluć na instruktorów, ale...." i
              zluzuj trochę swój stosunek do instruktorów i zarzucanie im, że wszystko, czego
              uczą, uczą źle i postaraj się zrozumieć, że czasem to oni mają rację.... I jak
              to mówią - nie ucz rodzica, jak ma dzieci robić;)
              • Gość: Luzaczka Re: Moge sie zgodzic,ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 21:02
                Ale nie jezdze jeszcze sama!Obok mnie siedzi "pilot",ktory czuwa
                nademna :)Ma prawo jazdy x lat i przejechal moze wiecej(a moze
                mniej?)kilometrow niz instrukotrzy mnie uczacy i widzi jakim bledem
                jest trzymanie sie prawej strony.No,ale to juz nudne sie robi,w
                kazdym razie widzi bledy jakie robie,myslac,ze jest ok,bo tak mnie
                nauczono,co sie okazuje niezbyt poprawne.Wyprzedzania tez mnie
                uczy,bo tego na kursie nie przerabialam :/ Nie uogolniam-sa swietni
                instruktorzy,ale takich jest malo no i ja trafilam na takich
                srednich,a nawet bardzo przecietnych...troche mnie jednak
                nauczyli,zeby nie bylo,ze tacy sa be ;)
                • linia.frontu Re: Moge sie zgodzic,ale... 07.11.07, 08:43
                  Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

                  > Nie uogolniam-sa swietni instruktorzy,ale takich jest malo no i ja
                  trafilam na takich srednich,a nawet bardzo przecietnych...troche
                  mnie jednak nauczyli,zeby nie bylo,ze tacy sa be ;)

                  Czasami mam wrażenie, że jest to opinia Twojego Taty, lub kogoś
                  bliskiego, czyli tego "najlepszego" kierowcy. To nie żadne
                  pomówienie, mój też był "najlepszym" kierowcą:D. Ten "ktoś" uczy
                  dobrze, a instruktorzy są be.
    • iberia.pl do Adama ponownie :-) 06.11.07, 21:08
      czy to jest taka norma, ze jazdy na placu po zmroku odbywaja sie bez
      wlaczonych swiatel w samochodzie?Plac jest co prawda oswietlony ale
      mimo to wg mnie troche niczego nie tlumaczy.A zatem?
            • iberia.pl Re: do Adama ponownie :-) 07.11.07, 10:31
              xadam30 napisał:

              > Jak jest ładna pogoda to światła mogą być wyłączone.

              pytalam o parkowanie na placu po zmroku :-).Plac oc prawda nie jest
              ciemny, ale na Boga, jak sie jezdzi po parkingu pod marketem to
              musze miec wlaczone swiatla wiec po kiego grzyba niektorzy ucza
              jazdy bez?Potem jezdza takie leluje jak studentka w bordowej astrze-
              wyjechala spod marketu bez swiatel...mruganie niewiele dalo, po
              jakims czasie dopiero je wlaczyla...
              • xadam30 Re: do Adama ponownie :-) 07.11.07, 17:08
                Po prostu się nie zrozumieliśmy. Ja myślałem o placu manewrowym. W takim
                przypadku, cyt.:"ale na Boga, jak sie jeździ po parkingu pod marketem", masz
                100% racji, światła muszą być włączone.
                • iberia.pl Re: do Adama ponownie :-) 07.11.07, 17:24
                  dobra jeszcze raz bo faktycznie sie nie rozumiemy:
                  Scenka rodzajowa:widze jak kursanci ucza sie jezdzic na (jako tako
                  oswietlonym )placyku manewrowym po zmroku-jezdza bez wlaczonych
                  swiatel mijania.Podejrzewam, ze instrultorzy w ten
                  sposob "oszczedzaja".Moje pytanie:czy taka praktyka jest
                  ogolnopolska czy tylko lokalna?

                  BO jesli ogolnopolska to nie dziwie sie , ze potem kieroFcy
                  wyjezdzajac spod marketu nie pamietaja aby wlaczyc swiatla bo i po
                  co?
                  DLa mnie logiczne, ze jesli ktos uczy kursanta, ze na placu po
                  zmroku to moze bez swiatel jezdzic to uczy ZLE, co potem bedzie mial
                  swoje konsekwencje.Poza tym skoro tak, to moze i pasy odpiac?Bo po
                  co w nich jezdzic gdy sie parkuje?
                  • xadam30 Re: do Adama ponownie :-) 07.11.07, 19:33
                    iberia.pl napisała:

                    widze jak kursanci ucza sie jezdzic na (jako tako
                    > oswietlonym )placyku manewrowym po zmroku-jezdza bez wlaczonych
                    > swiatel mijania.Podejrzewam, ze instrultorzy w ten
                    > sposob "oszczedzaja".

                    Po zmroku to pojęcie względne.

                    > DLa mnie logiczne, ze jesli ktos uczy kursanta, ze na placu po
                    > zmroku to moze bez swiatel jezdzic to uczy ZLE,

                    Jeśli jest to plac "zamknięty" to może jeździć bez włączonych świateł nawet w
                    nocy, jeśli będzie widział :)
                      • xadam30 Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 07.11.07, 19:59
                        ale spróbuję odpowiedzieć. Chociaż będzie ciężko, bo przecież nie
                        jestem Bogiem ;) (nie widziałem jak jeździsz). Jeśli swoim kursantom
                        mówię podobne rzeczy (a powiedziałem tylko jednej osobie) to muszą
                        na to "zasłużyć" i uważam, że mają zadatki na DOBREGO kierowcę. Sam
                        kiedyś usłyszałem coś podobnego od swojego instruktora i myślę, że
                        się sprawdziło :).
                        A teraz do Tych co podobnych rzeczy nie usłyszeli: to nie oznacza,
                        że będziecie "złymi" kierowcami.
                        • Gość: laik Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... IP: *.stk.vectranet.pl 07.11.07, 21:03
                          dzięki właśnie chodziło mi o opinię kogoś kto uczy czyli to musiałam sobie
                          nieźle zasłużyć a tak swoją drogą to co on myślał że przez 30h jazd będę takim
                          samym laikiem (nigdy wcześniej nie jeździłam)jak na samym początku no bez
                          przesady ileż można !owszem byłam przez pierwsze 9h nawet sam instruktor myślał
                          że zacznę jeździć po 15, 18h to wyobraź sobie jakie musiały być moje początki
                          pozdrawiam:>
                        • linia.frontu Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 07.11.07, 21:37
                          xadam30 napisał:
                          > A teraz do Tych co podobnych rzeczy nie usłyszeli: to nie oznacza,
                          > że będziecie "złymi" kierowcami.

                          Mój szwagier, który jest świetnym kierowcą (jak niegdyś uważałam:
                          niestety tylko) był zwolennikiem teorii, że jeśli się ma być dobrym
                          kierowcą, to czuje się to od początku. Więc po pierwszych jazdach
                          usilnie pytałam instruktora, czy mi dobrze idzie, ale odpowiadał, że
                          nie jest w stanie udzielić mi takiej informacji po jednej, czy dwóch
                          godzinach, że przychodzi taki moment, kiedy się łapie, o co chodzi,
                          że może to być np na 25 godzinie, i że odpowiwe mi na pytanie, czy
                          będę dobrym kierowcą, dopiero po 30 godzinach. Gdzieś około 25
                          uslyszałam, że niestety przez moje marudzenie nie przerobiliśmy
                          dobrze parkowania (trochę było racji w tymże marudzeniu) i muszę
                          dokupić jeszcze z 6 godzin, minimum, potem usłyszałam, że 10.
                          Takie "olśnienie" nadeszło tylko w związku z łukiem, po prostu
                          któregoś razu nadeszło: pyk! i już umiałam, załapałam (co nie
                          przeszkadzało mi uwalić na 3 egzaminie, pyk! nastąpiło po 1
                          podejściu. Obawiam się jednak, iż szwagier miał rację. A mam dobrego
                          instruktora. I nikomu nie wolno twierdzić, że jest inaczej, w
                          oparciu tylko o moje wypowiedzi, bo mówię różne rzeczy.
                              • linia.frontu Xadaaaaam? 08.11.07, 11:23

                                > xadam30 napisał:
                                > > > bo mówię różne rzeczy.
                                > > I chyba dużo? ;D

                                Umiałbyś i chciał jeździć z takim gadatliwym babskiem? :D
                                Mój Instruktor rozwiązuje to tak, że jak jest kawałek prostej drogi,
                                to gadam, ale jak wjeżdżamy na trasę, to słyszę: Teraz jesteśmy na
                                trasie, wyobraź sobie, że to egzamin! i wówczas milknę :D
                                Miałeś już jakieś gadatliwe stworzenie???
                                  • linia.frontu Re: Xadaaaaam? 08.11.07, 21:22
                                    xadam30 napisał:

                                    > Myślę, że bym sobie poradził :D. Czy miałem już takie gadatliwe
                                    stworzenie? Chyba nie? :DD

                                    Błwehehehehe, sugerujesz, że większe gaduły nie istnieją? :D
                                    A z tym sprzątaniem, to nie rozumiem... możesz mi wyjaśnić analogię?
                                    A, mówisz chyba o moich komentarzach w blogu, tak?
                                    • xadam30 Re: Xadaaaaam? 08.11.07, 22:14
                                      Nieee, nic nie sugeruję :), a z tym sprzątaniem chodziło o to, że
                                      nie miałem akurat czasu na dłuższe rozpisywanie się, bo musiałem w
                                      domu posprzątać :) a nie w blogu twoje komentarze :D
                                      • linia.frontu Re: Xadaaaaam? 09.11.07, 08:40
                                        xadam30 napisał:

                                        > Nieee, nic nie sugeruję :), a z tym sprzątaniem chodziło o to, że
                                        > nie miałem akurat czasu na dłuższe rozpisywanie się, bo musiałem w
                                        > domu posprzątać :) a nie w blogu twoje komentarze :D

                                        Hehehe, wybacz, łapię wszelkie aluzje, ale mam problemy z tekstem,
                                        który znaczy dokładnie to, co ktoś w nim napisał :DDD
                          • Gość: 3_kropka Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.07, 08:53
                            xadam30 napisał:
                            > A teraz do Tych co podobnych rzeczy nie usłyszeli: to nie oznacza,
                            > że będziecie "złymi" kierowcami.

                            Myślę, że kierowcą każdy "się staje" i że jest to proces długotrwały.
                            Nie każdy kursant ma tę świadomość a niektórzy myślą, że jak sprawnie zmieniają biegi i zaliczą rękaw to są "dobrymi" kierowcami; może instrutorzy nie mówia takich rzeczy, żeby nie wprawiać ich w "samozachwyt" ?
                          • no-comments Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 08.11.07, 18:38
                            linia.frontu napisała:

                            > xadam30 napisał:
                            > > A teraz do Tych co podobnych rzeczy nie usłyszeli: to nie oznacza, że
                            będziecie "złymi" kierowcami.
                            >
                            > Mój szwagier, który jest świetnym kierowcą (jak niegdyś uważałam:
                            > niestety tylko) był zwolennikiem teorii, że jeśli się ma być dobrym
                            > kierowcą, to czuje się to od początku...

                            Cholera i tym sposobem wnioskując z waszych wypowiedzi padł mit, że no-comments
                            będzie kiedykowiek dobrym kierowcą.... nie - obniżmy troche wymagania....
                            poprawnym kierowcą..... nie obniżmy loty jeszcze trochę, bądźmy realistamoi....
                            przeciętnym polskim kierowcą.... cholera chyba nawet na to nie mam szans;(((
                            • linia.frontu Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 08.11.07, 21:28
                              no-comments napisała:

                              > Cholera i tym sposobem wnioskując z waszych wypowiedzi padł mit,
                              że no-comments
                              > będzie kiedykowiek dobrym kierowcą.... nie - obniżmy troche
                              wymagania....
                              > poprawnym kierowcą..... nie obniżmy loty jeszcze trochę, bądźmy
                              realistamoi....
                              > przeciętnym polskim kierowcą.... cholera chyba nawet na to nie mam
                              szans;(((

                              Wiesz, kiedy się zakochałam w instruktorze? Na drugiej godzinie.
                              Powiedział: "Te swoje teorie, to sobie Twój szwagier może
                              wsadzić..." :D
                              Uwielbiam go od tej pory, znaleźliśmy wspólny język:D! Teraz mam do
                              szwagra trochę inne podejście, jest w porządku, ale czy to
                              jego "bycie dobrym" na dobre wychodzi? Wyprzedzanie bez zachowania
                              choćby minimalnego bezpiecznego odstępu, brawurowa jazda, poglądy,
                              że ludzie jadący z przepisową prędkością to zawalidrogi, które
                              tamują ruch, ignorancja pasów ruchu na rondach, ścinanie wysepek.
                              Zdolności odmówić mu nie można.
                              Rację ma jednak INSTRUKTOR :D
                            • linia.frontu Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 08.11.07, 21:31
                              no-comments napisała:

                              > Cholera i tym sposobem wnioskując z waszych wypowiedzi padł mit,
                              że no-comments będzie kiedykowiek dobrym kierowcą....

                              I jeszcze coś: może nam to pójdzie wolniej, może trudniej, może z
                              większym oporem, ale Z GŁOWĄ :D
                              Będziemy potem jeździć, jak ludzie, a nie jak, przepraszam
                              najmocniej, przeciętni polscy kierowcy (których mam okazję
                              obserwować i nie życzę).
                              • no-comments Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 09.11.07, 21:14
                                linia.frontu napisała:

                                > no-comments napisała:
                                >
                                > > Cholera i tym sposobem wnioskując z waszych wypowiedzi padł mit,
                                > że no-comments będzie kiedykowiek dobrym kierowcą....
                                >
                                > I jeszcze coś: może nam to pójdzie wolniej, może trudniej, może z
                                > większym oporem, ale Z GŁOWĄ :D
                                > Będziemy potem jeździć, jak ludzie, a nie jak, przepraszam
                                > najmocniej, przeciętni polscy kierowcy (których mam okazję
                                > obserwować i nie życzę).

                                Poddaje siebie, Ciebie z błędu wyprowadzać nie będę, bo faktycznie wierzę w
                                Ciebie i na dodatek Ci życzę, żebyś porządnym kierowcą była, że będziesz (oby
                                kierowcą szybciej, żeby bylo co doskonalić;), a ja sobie pozostanę wyjątkiem
                                potwierdzającym regułę, taka zimna kropla w ciepłym morzu, która przypomina, ze
                                należy się z tego ciepłego morza cieszyć, bo zawsze może być gorzej;)

                                P.S. jak najbardziej prywatnie - Linia.... wieesz, co mi obiecałaś;)
                                • Gość: linia.frontu Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.07, 13:18
                                  Jak to z błędu? Nie wierzysz, że będę najlepszym kierowcą? ;p
                                  Mam najkochańszego instruktora na świeeecie, opowiem Ci w tym, co
                                  obiecałam:))). Tylko kawałek jest na drugim kompie, do którego nie
                                  mam dostępu, a kawałek pewnie spłodzę dziś, bo czuję potrzebę:)))
                                  Muszę Ci powiedzieć, co mam w głębokim powaźaniu, a raczej kogo,
                                  nie, nie instruktora, bardzo lubię, jak ktoś wyładowuje na mnie
                                  swoje flustracje i prosty fakt, że nie ogarnia i nie jest w stanie
                                  przekażac najprostszych rzeczy, no dobra, ale to temat nie na to
                                  forum:)))). Chociaż...
                                  • no-comments Re: Witam. No, ładnie! Takich pytań się... 10.11.07, 18:15
                                    Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                                    > Jak to z błędu? Nie wierzysz, że będę najlepszym kierowcą? ;p

                                    Z błędu, że "MY" nie chciałąm wyprowadzać;) Bo, że "TY" będziesz to ja mam
                                    szczerą nadzieję i wiare, że dokładnie tak będzie, oczywiście z czasem;)

                                    > Mam najkochańszego instruktora na świeeecie, opowiem Ci w tym, co
                                    > obiecałam:))). Tylko kawałek jest na drugim kompie, do którego nie
                                    > mam dostępu, a kawałek pewnie spłodzę dziś, bo czuję potrzebę:)))

                                    Pisz, pisz, pisz, na początek może być kawałek:D

                                    > Muszę Ci powiedzieć, co mam w głębokim powaźaniu, a raczej kogo,
                                    > nie, nie instruktora, bardzo lubię, jak ktoś wyładowuje na mnie
                                    > swoje flustracje i prosty fakt, że nie ogarnia i nie jest w stanie
                                    > przekażac najprostszych rzeczy, no dobra, ale to temat nie na to
                                    > forum:)))). Chociaż...

                                    Nie, najpierw napisz do mnie:D Bo jak się już tu wygadzasz to znowu będę musiała
                                    szukac po wątkach, a maila nie dostanę;) A potem możemy rozprawiać na forum;)
                    • iberia.pl Re: do Adama ponownie :-) 07.11.07, 20:22
                      xadam30 napisał:


                      > Po zmroku to pojęcie względne.

                      u mnie o g.17 jest juz ciemno i o tej porze wlasnie widzialam Lki na
                      placu.


                      > Jeśli jest to plac "zamknięty" to może jeździć bez włączonych
                      świateł nawet w nocy, jeśli będzie widział :)

                      plac jest nie tyle zamkniety co wydzielony....czyli co idac tym
                      tokiem rozumowania po parkingu pod marketem mozna sobie jezdzic bez
                      wlaczonych swiatel, natomiast swialtla wlaczyc jak sie wlacza do
                      ruchu?
                      Wiesz co, rece mi opadaja jak widze (obojetnie o jakiej porze roku)
                      jak instruktor zamiast patrzec jak kursant jedzie to sie oglada za
                      tym kto idzie chodnikiem....
                      Nie wiem moze dziwna jestem, ale jak ucze siostre jezdzic to jestem
                      skoncentrowana 3 razy bardziej niz jak sama jade i staram sie miec
                      oczy dokola glowy za trzech.
    • linia.frontu Xadam? 22.11.07, 22:20
      " I nie mów, że cię sposobami uczyłem, bo nie mam takiego zwyczaju i
      nie lubię tego, a jak podałem jakiś, to tylko dlatego, że inaczej
      nie docierało, a szkoda mi było, żebyś nie zdała"

      Powiedz mi, jak mam się do tego ustosunkować?
      Chodzi mi o podejście instruktora do kursanta.
      • linia.frontu Re: Xadam? 23.11.07, 17:03
        linia.frontu napisała:

        > " I nie mów, że cię sposobami uczyłem, bo nie mam takiego zwyczaju
        i nie lubię tego, a jak podałem jakiś, to tylko dlatego, że inaczej
        > nie docierało, a szkoda mi było, żebyś nie zdała"

        Błagam, bo nie ogarniam.
        Czy mam zaprzeczać faktom i przyjąć, że nie uczył mnie na sposób, a
        jeśli tak, to jak mam w to uwierzyć?
        Czy mam uznać, że mój instruktor wbrew zapewnieniom, skreślił mnie
        jako kierowcę w momencie, w którym pokazał mi sposób? I że okłamywał
        mnie przez 70 godzin, twierdząc, że jeżdżę po to, żeby mnie nauczyć,
        podczas gdy jednocześnie nie wierzył w skutek tych jazd?
        Czy może przyznać, że mój instruktor uważał mnie za idiotkę, tak
        tępą, że musiał pokazać mi ten sposób, bo przecież taka głupia laska
        jak ja nigdy nie nauczy się na wyczucie?
        Więc jak mam wziąć to wszystko za dobrą monetę? Bo nawet moja
        mitologizacja przeczywistości tego nie ogarnia.
    • xadam30 Mam dwa powody do radości!!! :) 18.12.07, 16:28
      1. Łukasz.
      2. Wiktoria.


      1. Po skończeniu wczorajszych jazd poszedłem do szefa, żeby dał mi "nowych"
      kursantów pod skrzydła:

      - No dobra. Jest tu od ciebie Łukasz "X" - mówi "majster"

      - Ode mnie? Nie znam, żadnego Łukasza "X" - odpowiadam

      - Zapisał się na kurs i mówi, że chce z tylko tobą jeździć, więc już go do
      ciebie przypisałem.

      - Naprawdę go nie znam. To znaczy, że ktoś z kursantów mnie jemu polecił!

      - No, chyba tak? :)

      - :)))


      2. Wiktoria miała dłuższą przerwę (ponad rok) w "kursowaniu". Przed egzaminem
      wyjeździła ok. 10h doszkalających w "moim" ośrodku (sześć ze mną, w tym dwie tuż
      przed egzaminem). Wczoraj o 17 - tej miała egzamin na bródnie. O 18.30 odbieram
      telefon:

      - Cześć, tu Wiktoria. Zapraszam cię na jazdy ze mną, ale już roli kierowcy!
      Zdałaaaam!!!! :)))))))))

      - Super, gratuluję!!!!

      (Jak to czytasz, to jeszcze raz gratulacje! :D)

      Fajnie się dzień zakończył.
      • linia.frontu Masz trzy powody do radości! 18.12.07, 23:06
        xadam30 napisał:

        > - Naprawdę go nie znam. To znaczy, że ktoś z kursantów mnie jemu
        polecił!
        > - No, chyba tak? :)
        > - Cześć, tu Wiktoria. Zapraszam cię na jazdy ze mną, ale już roli
        kierowcy!
        > Fajnie się dzień zakończył.

        Naprawdę gratuluję! To są chyba dwie najpiękniejsze rzeczy, jakie
        mogą spotkać Instruktora!

        Dodam trzecią:
        3. Rezygnuję z prawka!!! :D
        W związku z tym unikniesz najgorszej rzeczy, jaka może spotkać
        instruktora: nie usłyszysz nigdy, że Twoja kursantka zabiła dzisiaj
        matkę z dwojgiem dzieci na przykład. Czy to nie wpaniałe?


        Parę rzeczy się przewaliło i wiesz co? Ani mi się śni odpowiadać za
        czyjeś życie z moją pokichaną psychiką, moim rozkojarzeniem i
        nierozgarnięciem. I wiesz co? Ja nie wiem, jak ja bym w oczy
        spojrzała swojemu instruktorowi ze świadomością, że on mnie
        wyszkolił, gdyby coś się stało. Pewnie myślisz, że tragizuję, może i
        tak, ale parę rzeczy do mnie dotarło i tak postanowiłam.