Dodaj do ulubionych

Zabijam / przekraczam :-P

26.02.09, 14:40
Sprawa zaczyna sie tak samo - mojemu, majacemu wazne PJ, kumplowi
pozyczam samochod.


Opowiesc 1.

Kumpel okazuje sie niegodnym zaufania draniem. "Puszcza" samochod do
swojego kolegi, a ten... zabija na przejsciu czlowieka, a nastepnie
ucieka. Swiadkowie zapamietali numer rejestracyjny oraz gebe kolegi
mojego (juz bylego) kumpla.

Oczywiscie, po moim powrocie zjawia sie u mnie policja i... mnie
przesluchuje, bo rysopis sprawcy nie odpowiada wygladowi mojej geby,
a nawet geby mojego (bylego) kupla. Nikt nawet sie nie zajaknie o
tym, ze mam obowiazek nadzorowac swoj samochod, i ze poniose
jakakolwiek odpowiedzialnosc za to, ze kolega mojego (bylego) kumpla
kogos zabil.

Prowadzone jest sledztwo, ktorego ukoronowanie jest sprawa sadowa, w
czasie ktorej prokurator musi koledze mojego (bylego) kumpla
UDOWODNIC wine. Jezeli mu sie to nie uda, kolega mojego (bylego)
kumpla odejdzie wolno.


Opowiesc 2.

Kumpel okazuje sie niegodnym zaufania draniem. "Puszcza" samochod do
swojego kolegi, a ten... po przekroczeniu predkosci daje sie
sfotografowac automatowi. System wysyla do mnie mandat i... musze
poniesc tego konsekwencje, bo nie wiem kto prowadzil. Nikt nie
zawraca sobie glowy udowadnianiem mi winy, a wiec w zasadzie nie mam
szans na obrone. Jezeli nie zaplace w terminie (a wyjechalem i nawet
nie wiem, ze musze), to pieniadze zostana mi po prostu zabrane.


KONKLUZJA

Wychodzi na to, ze PRZEKROCZENIE predkosci i NIE ZABICIE przy tym
nikogo, jest grozniejsze niz NIE PRZEKROCZENIE predkosci i ZABICIE
kogos. Bo zabojca (oraz wlasciciel "corpus delicti") ma prawo do
obrony...
Obserwuj wątek
    • analny_wybawca Re: Zabijam / przekraczam :-P 26.02.09, 14:56
      A kontik i tak Ci odpisze że najlepiej NIE przekraczać, bo on NIGDY nie
      przekracza, nie łamie przepisów. A kto nie łamie przepisów (jak wiadomo za
      sprawą pana kontika) ten jeździ bezpiecznie i nie ma wypadków.
    • inguszetia_2006 Re: Zabijam / przekraczam :-P 26.02.09, 15:21
      Witam,
      Mam jedno "ale" do opowieści nr 1.
      Dlaczego prokuratorowi ma się nie udać udowodnienie winy?
      Przecież są świadkowie, którzy powiedzą; "tak, to był ten".
      Pzdr.
      Inguszetia

      • emes-nju Re: Zabijam / przekraczam :-P 26.02.09, 15:24
        Jezeli kolega mojego (bylego) kumpla jest odopowiednio obrotny, to
        moze pozabijac albo chociaz zastraszyc swiadkow :-P

        W wypadku mandatu z fotoradaru nawet taka opcja odpada... ;-P ;-D
        • inguszetia_2006 Re: Zabijam / przekraczam :-P 26.02.09, 15:41
          emes-nju napisał:

          > Jezeli kolega mojego (bylego) kumpla jest odopowiednio obrotny, to
          > moze pozabijac albo chociaz zastraszyc swiadkow :-P
          >
          > W wypadku mandatu z fotoradaru nawet taka opcja odpada... ;-P ;-D
          >
          Witam.,
          Tak, tak... Pozabijać, nafaszerować śrutem, rozpłatać im brzuchy
          maczetą... No nie wiem... chyba kolegujesz się z niewłaściwymi
          osobami;-D
          Pzdr.
          Inguszetia
        • tbernard Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 11:17
          > W wypadku mandatu z fotoradaru nawet taka opcja odpada... ;-P ;-D

          Czy nie możesz wskazać komu pożyczyłeś a tamten nie może wskazać komu pożyczył?
          Jeśli twarz na fotce będzie wyraźna, to chyba po problemie. Jeśli niewyraźna to
          może zacząć się wypieranie i słowo przeciw słowu ale to już Twój problem, że
          kolegujesz się z takimi kłamliwymi typami.
          • emes-nju Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 11:24
            tbernard napisał:

            > > W wypadku mandatu z fotoradaru nawet taka opcja odpada... ;-P ;-D
            >
            > Czy nie możesz wskazać komu pożyczyłeś a tamten nie może wskazać
            > komu pożyczył?

            Jeszcze raz. Nie wiem czy ostatni, ale popracuje nad soba ;-P

            Jezeli panstwo chce, w imieniu obywateli, ukarac kogos za cos, to na
            panstwie powinien spoczywac ciezar dowiedzenia winy. Przerzucanie
            tego ciezaru na obywatela, bo chodzi o wykroczenie, a nie o
            przestepstowo, to zwyczajana gierka slowna.

            Dlaczego jezeli popelnie wykroczenie mam byc traktowacy GORZEJ niz
            jak popelnie przestepstwo? Czy nie dlatego, ze na moim wykroczeniu
            panstwo swietnie zarabia i chodzi o to, ze kasa plynela jak
            najszerszym, nieprzerwanym strumieniem? Niewazne od kogo byleby...

            > Jeśli twarz na fotce będzie wyraźna, to chyba po problemie.

            W polskim prawie obowiazek zeznawania/donoszenia dotyczy tylko
            najciezszych przestepstw... Czy jazda szybciej niz waaadza
            dozwolili, to najciezsze, zmuszajace nas do zeznawania/donoszenia,
            przestepstwo?
            • tbernard Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 12:03
              > W polskim prawie obowiazek zeznawania/donoszenia dotyczy tylko
              > najciezszych przestepstw... Czy jazda szybciej niz waaadza
              > dozwolili, to najciezsze, zmuszajace nas do zeznawania/donoszenia,
              > przestepstwo?

              Popatrz na to nie jak na karę dla właściciela (bo właściwie punktów nie ma ani
              żadnego innego rejestru o karalności, czyli nic co by brudziło "sumienie"). To
              jest kara dla sprawcy i państwo daje wolną rękę właścicielowi: donieść, czy
              rozliczyć się z nim po koleżeńsku na zasadach jakich auto było pożyczane.
              Państwo daje Ci wolność jak to rozliczyć jeśli nie jesteś winnym. Tylko
              dyskomfort mogą czuć ci którym niepamięć doskwiera (nieistotne, czy to gierka w
              niepamięć, czy faktycznie ktoś nie pamięta, bo trochę czasu upłynęło). Jeśli
              ktoś czuje, że może mieć z tym problem, to ma prawo nikomu nie pożyczać, lub
              prowadzić ewidencję. Państwo niczego nie narzuca a wręcz daje swobodę dużo
              większą niż obowiązkowy nakaz ewidencji każdego użycia pojazdu (kto, kiedy,
              skąd, dokąd).
              • emes-nju Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 12:13
                tbernard napisał:

                > państwo daje wolną rękę właścicielowi: donieść, czy
                > rozliczyć się z nim po koleżeńsku na zasadach jakich auto było
                > pożyczane.

                Jakiez mamy laskawe panstwo! Lamie nasze prawa obywatelskie, ale
                pozwala policzyc sie z kolega...

                Nie wiem czy wiesz, ale jezeli moj kolega poczuje sie do
                zrefundowania mi zaplaconego za niego mandatu, to w swietle prawa,
                jest to moj przychod. I musze go opodatkowac...

                ZUSu chyba nie musze od tego placic :-P To tez powod do radosci z
                laskawosci naszego panstwa! :-P
                • tbernard Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 12:19
                  W czym problem?
                  To niech Ci kumpel zwróci tyle, żeby po opłaceniu tych państwowych haraczy
                  zostało Ci tyle w kieszeni jakby żadnego mandatu nie było. Jeśli kumpel uczciwy
                  w stosunku do Ciebie, to zgodzi się.
      • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 27.02.09, 22:12
        > Dlaczego prokuratorowi ma się nie udać udowodnienie winy?

        Właściwie jest to nieistotne. Może się zdarzyć że winy nie da się dowieść.
        Istotą problemu jest to, że w przypadku fotopstryka winny jest ustawowo
        właściciel. I winy nie trzeba dowodzić.
        • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 08:47
          klemens1 napisał:


          > Istotą problemu jest to, że w przypadku fotopstryka winny jest ustawowo
          > właściciel. I winy nie trzeba dowodzić.

          Problemu tu żadnego nie ma . Jeśli na działce wykopiesz dół i go odpowiednio nie
          ogrodzisz ( działka otwarta ) to "ustawowo" jesteś winny jeśli ktoś do dołu
          wpadnie i się zabije . Chyba że udowodnisz że dół wykopał ktoś inny bez Twojej
          wiedzy .
          • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 19:20
            > Chyba że udowodnisz że dół wykopał ktoś inny bez Twojej
            > wiedzy .

            Po co to piszesz? Porównuję dwie sytuacje - zabicie kogoś i fotopstryk. W jednej
            z nich kierowcy muszą coś udowodnić a w drugiej to kierowca musi coś udowodnić.
            Pojmujesz? Chodzi o porównanie dwóch sytuacji a nie o to jak się uniewinnić po
            fotopstryku.
            • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 20:25
              klemens1 napisał:

              > > Chyba że udowodnisz że dół wykopał ktoś inny bez Twojej
              > > wiedzy .
              >
              > Po co to piszesz?

              Po to byś zrozumiał , że posiadając i pożyczając pojazd musisz sie liczyć z
              konsekwencjami czynu . Za przekroczenie prędkości odpowiada kierowca którego
              własnością jest samochód chyba że go pożyczył komuś innemu . Z samym soba masz
              te same problemy . To Ty musisz udowodnić że nazywasz się Kowalski nie Nowak a
              nie ktoś ma to Tobie udowodnić . Czy to tez jest ograniczanie swobód
              obywatelskich ???
              • staszek585 Re: Zabijam / przekraczam :-P 01.03.09, 10:46
                Ale macie problemy.
                Zanik jakiejkolwiek odpowiedzialności czy co?
                Przecież, jeżeli:
                1.Jest zdjęcie i widać samochód i jego numer rejestracyjny to jest to jakiś
                dowód, nie? W pewnych sytuacjach można ten dowód zakwestionować.
                2.Jeżeli był wypadek to też są jakieś dowody, że sprawcą był ten, a ten
                człowiek. I też te dowody sa oceniane.
                Natomiast dziwne jest to, że:
                1.Przekraczający dopuszczalną prędkość to "pirat drogowy".
                2.Natomiast przekraczający bezpieczną prędkość (zwykle dopuszczalną też) i
                powodujący przy tym nawet zabicie człowieka to już nie "pirat drogowy", ale
                wręcz ofiara. A winnym jest dziura w drodze, wniesienie czy zakręt ograniczający
                widoczność.
                To kreuje nonsensowne pojmowanie zasad bezpieczeństwa, czy wręcz ich
                negowanie. I myślenie: jak mam prawo jechać, bo banany się zepsują. Inni niech
                uważają, bo ja mam prawo zabijać. Mi się spieszy.


              • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 01.03.09, 16:46
                > Po to byś zrozumiał , że posiadając i pożyczając pojazd musisz sie
                > liczyć z konsekwencjami czynu .

                Już ci pisałem że nie o to mi chodzi, tylko o porównanie 2 sytuacji.
                • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 01.03.09, 23:26
                  klemens1 napisał:

                  > > Po to byś zrozumiał , że posiadając i pożyczając pojazd musisz sie
                  > > liczyć z konsekwencjami czynu .
                  >
                  > Już ci pisałem że nie o to mi chodzi, tylko o porównanie 2 sytuacji.
                  >

                  Jakich dwóch sytuacji ?
                  • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 21:18
                    Tych o których napisałem wcześniej. Może z wielkim trudem uda ci się ten opis
                    znaleźć, ale nie liczyłbym na to.
                    • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 03.03.09, 00:07
                      klemens1 napisał:

                      > Tych o których napisałem wcześniej. Może z wielkim trudem uda ci się ten opis
                      > znaleźć, ale nie liczyłbym na to.
                      >

                      Tam nie ma żadnego opisu tylko bleblacja . Napisz coś co można skomentować .
                      • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 05.03.09, 21:48
                        Tam jest opis, a jak jesteś głupi i nie rozumiesz to pozostań głupi i nierozumny.
                        • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 05.03.09, 22:29
                          Nie ma tam opisu tylkko jakies brednie opisane na około żeby wrazie wpadki z
                          habudziekiem można się było sianem wykręcić . Opisz to sakramencko precyzyjnie ,
                          tak byś się wyślizgać nie mógł gdy wezmę się do pisania .
                          • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 06.03.09, 23:25
                            Wszystko jest dokładnie opisane. Po prostu przestań się pienić i przyjmij do
                            wiadomości prosty fakt że jesteś idiotą.
                            • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 06.03.09, 23:49
                              Gdyby tak było jak piszesz nie miałbyś problemów z opisaniem tego precyzyjnie i
                              jednoznacznie .
                              • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 08.03.09, 20:29
                                Zgadza się - jest tak jak piszę i nie mam problemów z opisaniem tego precyzyjnie
                                i jednoznacznie.
                                To ty masz problemy z rozumieniem. Gdybyś nie był idiotą to tych problemów byś
                                nie miał.
        • tbernard Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 11:23
          > Istotą problemu jest to, że w przypadku fotopstryka winny jest ustawowo
          > właściciel. I winy nie trzeba dowodzić.

          Bo istotą jest tu zaufanie komu się pożycza. Po prostu rozliczycie się po
          koleżeńsku na tej samej zasadzie jak sobie auto pożyczaliście. Ten komu
          pożyczono auto i wyzwolił fotkę jeśli jest porządny to po prostu odda kwotę
          mandatu. Jeśli nie jest porządny, to znaczy, że niewłaściwie pożyczający
          ulokował zaufanie. Ot tak jakby prywatnie w biznesie poprzez nieudane decyzje
          poniósł stratę.
          • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 02.03.09, 21:17
            Tylko że w sytuacji rozjechania pieszego tego problemu już nie ma.
            • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 03.03.09, 00:08
              klemens1 napisał:

              > Tylko że w sytuacji rozjechania pieszego tego problemu już nie ma.
              >

              Jakiego problemu nie ma ?
              • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 05.03.09, 21:50
                > Jakiego problemu nie ma ?

                Wszystko masz wyraźnie napisane, tylko musisz się nauczyć nie zapominać jednego
                zdania gdy przeczytasz następne.
            • tbernard Re: Zabijam / przekraczam :-P 03.03.09, 08:46
              klemens1 napisał:

              > Tylko że w sytuacji rozjechania pieszego tego problemu już nie ma.

              Nie znam się na prawie ale zdaje się, że to inna kwalifikacja czynu. Przy
              rozjechaniu jest poszkodowany. Przy TYLKO przekroczeniu prędkości przepisowej
              jest stwarzanie niebezpieczeństwa i dlatego zupełnie inny charakter mają obie
              kary (w drugim przypadku nie ma żadnych wpisów o karalności ani punktów, więc
              można to we własnym gronie rozliczyć).
              • klemens1 Re: Zabijam / przekraczam :-P 05.03.09, 21:52
                > (w drugim przypadku nie ma żadnych wpisów o karalności ani
                > punktów, więc
                > można to we własnym gronie rozliczyć).

                Gorzej gdy grono jest trudno rozliczalne.
                Ale i tak dobrze że nie jest na odwrót - kara/sytuacja.
    • mejson.e O żesz ku... 26.02.09, 18:26
      ...mple!

      W pierwszej chwili przyznałem Ci całkowitą rację.

      Ale potem...

      Po pierwsze kumpel Twojego (byłego) kumpla nie uniknie odpowiedzialności za
      zabicie człowieka, chyba, że zabije Twojego (byłego) kumpla i nikt go nie
      rozpozna, bo w postępowaniu o morderstwo nie ma sentymentów.

      Po drugie sfotografowanie Twojego samochodu to nie to samo co morderstwo, więc
      tę sprawę prawo zostawia Tobie do uregulowania.
      Punktów nie dostaniesz, bo nie Twoja gęba będzie na zdjęciu, ale mandat zapłacisz.
      Jak wskażesz policji, kto prowadził i porównają go ze zdjęciem, nie zapłacisz nic.
      Jeśli nie, to pozostanie Ci odzyskać kasę od kumpla albo ... skreślić go z listy
      kumpli.

      Jak dla mnie O.K.

      Trzeba tylko umiejętnie dobierać sobie kumpli... ;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • emes-nju Re: O żesz ku... 26.02.09, 18:48
        mejson.e napisał:

        > Po drugie sfotografowanie Twojego samochodu to nie to samo co
        > morderstwo, więc tę sprawę prawo zostawia Tobie do uregulowania.

        No wlasnie - przekroczenie predkosci to nie to samo, co morderstwo.
        Dlaczego zatem podejrzany o morderstwo moze odmawiac zeznan
        (szczegolnie obciazajacych jego lub mu bliskich), moze "nie
        pamietac" itd., a podejrzany o przekroczenie predkosci jest z
        automatu karany?
        • mejson.e Re: O żesz ku... 26.02.09, 18:55
          emes-nju napisał:

          erstwo, więc tę sprawę prawo zostawia Tobie do uregulowania.
          >
          > No wlasnie - przekroczenie predkosci to nie to samo, co morderstwo.
          > Dlaczego zatem podejrzany o morderstwo moze odmawiac zeznan
          > (szczegolnie obciazajacych jego lub mu bliskich), moze "nie
          > pamietac" itd., a podejrzany o przekroczenie predkosci jest z
          > automatu karany?

          W obu przypadkach trzeba udowodnić winę.
          W przypadku zdjęcia z fotoradaru do udowodnienia winy wystarczy czytelne zdjęcie
          tablicy rejestracyjnej i ... dowód rejestracyjny.

          Za użycie broni też odpowiada właściciel, choćby strzelał jego syn.
          Właściciel odpowie za brak nadzoru a syn za użycie.

          Właściciel samochodu też odpowiada za nadzór na swoim samochodem...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: O żesz ku... 26.02.09, 19:10
            mejson.e napisał:

            > Właściciel samochodu też odpowiada za nadzór na swoim samochodem...

            Moge sie mylic, ale jestem przekonany, ze ow nadzor ogranicza sie do
            tego, zeby do auta nie dorwaly sie osoby nieuprawnione. Jezeli
            pozyczam auto komus, kto ma wazne PJ, to chyba nie musze siadac na
            miejscu pasazera i prowadzic nadzoru...?

            Wychodzi na to, ze musze.

            Moge przeciez poniesc konsekwencje czyjegos groznego przestepstwa
            polegajacego na za szybkim przejechaniu kolo fotoradaru. Troszke
            ulgi w tym wszystkim przynosi mi to, ze jak majaca PJ osoba, ktorej
            pozyczylem auto kogos zabije, to nie ja pojde siedziec, ale jednak
            odbedzie sie dochodzenie i proces, a skazany bedzi
            enajprawdopodobniej winnym :-P W tym wypadku moj "nadzor" bedzie
            odpowiedni jezeli okaze sie, ze sprawdzilem czy zabojca mial wazne
            PJ - nikt nie postawi mi zarzutu, ze pozyczajac komus auto
            doprowadzilem do czyjejs smierci. Nie to co przy przekraczaniu
            predkosci - tu jak pozycze auto, to odpowiadam za czyjes wykroczenie.

            Jednak za szybka jazda musi byc bardziej spolecznie szkodliwa niz
            zabicie kogos...

            PS Nie widze prawnego podobienstwa broni do samochodu.
            • mejson.e Podobieństwo 26.02.09, 19:31
              emes-nju napisał:


              > PS Nie widze prawnego podobienstwa broni do samochodu.

              Jakieś jest.
              Proporcjonalne do konsekwencji za brak nadzoru nad bronią i zapominanie, komu
              udostępniliśmy samochód...

              Nie napinaj się tak, po prostu nie pożyczaj samochodu. ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • tomek854 Re: O żesz ku... 26.02.09, 19:37
              > Moge sie mylic, ale jestem przekonany, ze ow nadzor ogranicza sie do
              > tego, zeby do auta nie dorwaly sie osoby nieuprawnione. Jezeli
              > pozyczam auto komus, kto ma wazne PJ, to chyba nie musze siadac na
              > miejscu pasazera i prowadzic nadzoru...?

              Nie. Wystarczy że powiesz "użyczyłem samochód temu a tamtemu". On był wtedy w
              posiadaniu samochodu to on wtedy jest odpowiedzialny za dalsze jego ewentualne
              użyczanie (jak Ci się to nie podoba, to możesz go potem pozwać albo się na niego
              obrazić, ale to juz nie ma się nijak do kwestii o której mówimy).
      • tomek854 Re: O żesz ku... 26.02.09, 19:35
        > Jak wskażesz policji, kto prowadził

        Nie musi wskazywać kto prowadził! Wystarczy że wskaże komu użyczył samochód.
        Jeżeli pożyczy samochód tobie i mnie i pojedziemy sobie w wyprawę dookoła Polski
        to on wcale nie musi wiedzieć który z nas prowadził samochód podczas naszego
        przejazdu przez Bździdówek Dolny. Mówi "Pożyczyłem Orysiowi". Policja do mnie
        przychodzi bo w owym czasie ja byłem posiadaczem pojazdu (nie: właścicielem, ale
        posiadaczem) i to jest wtedy już mój problem.

        Jeżeli emes powie "pożyczyłem mejsonowi" a mejson powie "nieprawda, wcale mi nie
        pożyczył" to któryś z nich kłamie i sprawa już idzie do sądu. Tak jest w UK i to
        bardzo dobrze działa.
        • st1545 Re: O żesz ku... 27.02.09, 09:44
          omek854 napisał:
          > > Jak wskażesz policji, kto prowadził
          > Nie musi wskazywać kto prowadził! Wystarczy że wskaże komu użyczył
          [...]
          > on wcale nie musi wiedzieć który z nas prowadził
          [...]
          > Mówi "Pożyczyłem Orysiowi". Policja do mnie
          > przychodzi [...] i to jest wtedy już mój problem.
          > Jeżeli emes powie "pożyczyłem mejsonowi" a mejson powie "nieprawda, [...]
          Mnie się wydaje, że takie przepychanki na zasadzie "to nie ja, to on - a właśnie
          że nie, to ..." itd. przysparzają tylko policji głupiej roboty tj. wypisywania
          kolejnych papierków. A przecież wszyscy się zgadzamy, że nie od tego ona jest -
          płacimy jej (w podatkach) za pilnowanie bezpieczeństwa (np. patrolowanie ulic
          nocą) a nie za produkcję makulatury. Prawda?

          Jest wolność i liberalizm, społeczeństwo obywatelskie, przyjazne państwo,
          uproszczenie procedur, ograniczenie ilości potrzebnych "zaświadczeń" i okienek
          ... (-; ... Jeśli ktoś ma na tyle zaufanego kolegę, by pożyczać mu samochód, to
          nie będzie miał problemu z odzyskaniem od niego pieniędzy za mandat. Po co
          mieszać aparat państwowy do spraw, które obywatele mogą załatwić między sobą?
          Tak jest szybciej i prościej, a nawet "płynniej" tj. bez zacięć i niepotrzebnych
          zatorów (-: O to nam przecież chodzi - także na drogach, prawda?

          pozdrawiam, tomek
          • tomek854 Re: O żesz ku... 27.02.09, 18:35
            Wszystko to prawda.

            Ale widzisz, są ludzie, którzy od razu mówią "Tak, zrobiłem źle, albo wiem kto
            zrobił, załatwię to, przepraszam" a są tacy którzy wołają "Państwo zmusza mnie
            do udowadniania mojej niewinności!" "To straszne, że muszę sobie zanotować
            ołóweczkiem na karteluszku że pożyczam Mejsonowi samochód" albo na przykład,
            żeby ciągle po emesie nie jeździć, "ratunku! Niemcy mnie biją" :D
            Niemniej jak tacy kapelusznicy albo emesy nie mogą się zmusić do tego, żeby
            ułatwić policji ewentualnego dochodzenia sprawy no to wtedy policja niestety
            musi marnować swój czas do dojścia do sprawy samemu.
            • babaqba Re: O żesz ku... 02.03.09, 08:12
              tomek854 napisał: > Ale widzisz, są ludzie, którzy od razu mówią "Tak,
              zrobiłem źle, albo wiem kto
              > zrobił, załatwię to, przepraszam" a są tacy którzy wołają "Państwo
              zmusza mnie
              > do udowadniania mojej niewinności!" (...)

              Zdaję sobie sprawę, że nikt tu nie kapuje skąd ta zasada, że komuś
              trzeba udowodnić winę, a nie żądać od niego by udowodnił swą niewinność.
              Polecam drobny research :) Dziwi mnie dośc prostackie podejście typu, że
              prawo twarde, ale nie ma się co bać, bo praworządnych nie dotknie. Dziwi
              mnie wiara we władze, które co chwile udowadniają, że bliżej im z
              kolesiami z pruszkowa niż z porządnymi ludźmi. Polska od dwudziestu lat
              konsekwentnie odrzuca ratyfikacje wszelkich kolejnych aktów w rodzaju
              Karty Praw Podstawowych etc. To nie przypadek. I mimo tego przywiązanie
              do polityków i stanowionych przez nich praw jest dość silne. Dlaczego?
              Na gwałt szukamy sobie nowego okupanta, bo wolność jak gorący kartofel -
              parzy w łapska i nie wiadomo co z nią począć? W tym konkretnym przypadku
              administracyjne, masowe karanie za niegroźne przecież, złamanie
              administracyjnego zakazu, jest wyłomem za którym może pójść następne
              "prawo" w rodzaju "skutecznego dostarczenia pisma procesowego" poprzez
              dwukrotne wystawienie kwitka awizo. I my się na to godzimy. I wcale a
              wcale nie rozumiemy połączenia pomiędzy trudnymi warunkami życia w tym
              kraju a takimi sprawami. W imię "bezpieczeństwa" pozwalamy odebrać sobie
              wolność. Może od razu zamieszkajmy w więzieniu? Wolności nie ma, ale
              tego nikt nie ceni, za to co za bezpieczeństwo!
              • emes-nju Dziekuje 02.03.09, 10:57
                Zaczalem "watpic" czytajac wypowiedzi swiadczace o calkowitym
                niezrozumieniu ducha prawa, ktorego nadrzedna zasada jest to, ze
                jezeli panstwo chce, w imieniu obywateli, ukarac kogos za cos, to na
                panstwie spoczywa ciezar udowodnienia winy... I to niezaleznie od
                slowa jakim okreslana jest ta wina. Kara nie moze byc oderwana od
                winy niezaleznie od slowa jakim te wine okreslimy - przestepstwo czy
                wykroczenie.

                Ciesze, ze nie tylko ja rozumiem wolnosci obywatelskie ;-)
                • habudzik Re: Dziekuje 02.03.09, 12:29
                  Za wczasu sie cieszysz . Nie zrozumiałeś bo nie chciałeś .
                  Pojazd który przekroczył prędkość jest Twoja własnością i to Ty zań
                  odpowiadasz chyba że zrobił to kos inny . Za wystepki nieletnich np
                  odpowiadaja opiekunowie i to automatycznie czy to też odbieranie
                  wolności obywatelskiej ?
                • tomek854 Re: Dziekuje 02.03.09, 12:51
                  No mnie trafi zaraz coś:
                  - jak narusza Twoją wolność obywatelską obowiązek odpowiedzialności za narzędzia
                  będące Twoją własnością? Toż habudzik podał powyżej kolejny przykład -
                  odpowiedzialnosć za dzieci. A dzieci przynajmniej, w przeciwieństwie do
                  samochodu, mają własną wolę i mogą psocić bez Twojej wiedzy, więc to jest
                  JESZCZE WIĘKSZE NARUSZENIE WOLNOŚCI OBYWATELSKIEJ bo samochód albo zostawiłeś
                  zaparkowany albo komuś pożyczyłeś, a dziecko sobie może samo pójść gdzie chce!

                  Naprawdę, Twój opór w tej kwestii mnie fascynuje i w życiu bym nie pomyślał, że
                  będę w jednej linii z habudzikiem dyskutował z kimś kto jest tak zaślepiony
                  swoją teorią że ręce opadają do kostek.

                  Jedyną rzeczą która jest be, to jest to "uznawanie za doręczone" przy czym
                  ponieważ dla normalnego człowieka wydawałoby się normalną rzeczą jest
                  interesowanie się czy coś ważnego nie przyszło do jego domu jak go nie ma
                  przykład jest wysoce wydumany, ale TAK, ZGADZAM SIĘ, może się zdarzyć opisana
                  przez Ciebie sytuacja, ponieważ jednak jest ona tak skrajna, jestem w stanie się
                  na nią zgodzić przy zastrzeżeniu że musi istnieć mechanizm odwoławczy opisany
                  powyżej.
              • tomek854 Re: O żesz ku... 02.03.09, 12:47
                > parzy w łapska i nie wiadomo co z nią począć? W tym konkretnym przypadku
                > administracyjne, masowe karanie za niegroźne przecież, złamanie
                > administracyjnego zakazu, jest wyłomem za którym może pójść następne
                > "prawo" w rodzaju "skutecznego dostarczenia pisma procesowego" poprzez
                > dwukrotne wystawienie kwitka awizo.

                No i właśnie. Gdyby nie ta zasada, to problem emesa by nie istniał.

                Z drugiej jednak strony gdyby nie ta zasada, to byłby paraliż wszystkich
                czynności administracyjnych. Nie ma idealnej metody dostarczania listów
                poleconych ludziom, którzy ich unikają, albo się nie interesują tym, co
                przychodzi tam, gdzie są zameldowani ale nie mieszkają.

                Dlatego jeżeli o mnie chodzi, to przy stworzeniu jakiejś formy odwołań dla
                takich dziwaków z przykładu emesa ja jestem za możliwością wydawania decyzji
                zaocznie w takich przypadkach. Z tym że cały czas mówię: zorientowałem się że
                zostałem taką decyzją obciążony niesprawiedliwie, idę, wyjaśniam, wszystko się
                cofa, nie ponoszę żadnych kosztów.
                • emes-nju Re: O żesz ku... 02.03.09, 12:56
                  tomek854 napisał:

                  > Nie ma idealnej metody dostarczania listów
                  > poleconych ludziom, którzy ich unikają

                  To prawda. Tylko, ze ci, ktorzy unikaja to wyjatek. A po lapach (po
                  wolnosciach obywatelskich) dostaje cala reszta...

                  > albo się nie interesują tym, co przychodzi tam, gdzie są
                  > zameldowani ale nie mieszkają.

                  Najbardziej nie interesuja sie obloznie chorzy albo nieobecni
                  czasowo :-P I ci wlasnie najbardziej obrywaja...

                  > Dlatego jeżeli o mnie chodzi, to przy stworzeniu jakiejś formy
                  > odwołań dla takich dziwaków z przykładu emesa

                  I vice versa - dla mnie dziwakiem jest ktos, kto pokornie godzi sie
                  na to, zeby panstwo zawlaszczalo jego (wydawaloby sie) niezbywalne
                  prawa...

                  > idę, wyjaśniam, wszystko się cofa, nie ponoszę żadnych kosztów.

                  Ja np. ponosze. Nie ma mnie w pracy. Albo nie moge ryckac sie z
                  kobieta, bo uzeram sie z funkcjonariuszem, ktory ma tak wszystko w
                  DUPIE, ze sprawia, ze zmienia sie prawo tak, zebym to ja musial sie
                  uzerac z nim, a nie on ze mna.
                  • tomek854 Re: O żesz ku... 02.03.09, 13:20
                    >
                    > To prawda. Tylko, ze ci, ktorzy unikaja to wyjatek. A po lapach (po
                    > wolnosciach obywatelskich) dostaje cala reszta...
                    >
                    > Najbardziej nie interesuja sie obloznie chorzy albo nieobecni
                    > czasowo :-P I ci wlasnie najbardziej obrywaja...

                    Ja jestem nieobecny czasowo ponad trzy lata w mieszkaniu w którym obcy ludzie
                    mieszkają. I mieszkam 2000 km od tamtego miejsca. A mimo to wiem co do mnie
                    przychodzi. Chcieć to móc.

                    A co do obłożnie chorych - założę się że jest ich mniej niż, weźmy, samych
                    unikaczy alimentów.

                    > I vice versa - dla mnie dziwakiem jest ktos, kto pokornie godzi sie
                    > na to, zeby panstwo zawlaszczalo jego (wydawaloby sie) niezbywalne
                    > prawa...

                    Się uwziąłeś. Wymaganie od Ciebie przestrzeganie prawa to nie jest zawłaszczanie
                    Twojej wolności!

                    > Ja np. ponosze. Nie ma mnie w pracy. Albo nie moge ryckac sie z
                    > kobieta, bo uzeram sie z funkcjonariuszem, ktory ma tak wszystko w
                    > DUPIE, ze sprawia, ze zmienia sie prawo tak, zebym to ja musial sie
                    > uzerac z nim, a nie on ze mna.

                    Ja wolę pójść do policjanta raz na jakieś statystyczne 3000 lat pewnie niż
                    zapie...ć dodatkowo żeby opłacić z podatków moich tych, którzy się będą
                    uganiać za takimi, co nie odbierają poczty.

                    No chyba, że masz jakiś lepszy pomysł na rozwiązanie tego problemu?
                    • emes-nju Re: O żesz ku... 02.03.09, 13:34
                      tomek854 napisał:

                      > Wymaganie od Ciebie przestrzeganie prawa to nie jest zawłaszczanie
                      > Twojej wolności!

                      Nawet nie wiesz jak sie mylisz... Zeby nie powolywac sie na slusznie
                      miniony rezim, w ktorym tez byly prawa, ktore trzeba bylo
                      przestrzegac, zadam Ci pytanie.

                      Coz stoi na przeszkodzie, zeby ustanowione prawo bylo niezgodne z
                      prawem?

                      Przeciez ustanawiaja je takie tuzy, jak nasi parlamentarzysci. Nie
                      wiem czy zauwazyles, ale naprawde znaczna czesc prawa stanowionego
                      przez naszych fspanjalych, kwestionuje TK albo Trubunal w
                      Strasburgu...

                      > No chyba, że masz jakiś lepszy pomysł na rozwiązanie tego problemu?

                      Podal go Jurek. Genialnie prosty i tani - niemiecki ;-) A przede
                      wszystkim, choc zamordystyczny, UCZCIWY wobec obywatela...
                      • kontik_71 Re: O żesz ku... 02.03.09, 13:43
                        I zauwaz jadna ciekawa sprawe.. Mamy w Polsce dwie partie ktore tylko
                        czekaja na potkniecie drugiej.. Jak myslisz, gdyby nowe przepisy byly
                        sprzeczne z Konstytucja to PIS siedzialaby cichutenko i nic nie
                        powiedzial? Nie wykorzystalby tak idealnej okazji aby dokopac PO?
                        A tu cisza i spokoj, nikt nie krzyczy, nie stawia barykad i nie
                        podlizuje sie milionowej rzeszy kierowcow = wyborcow... No tak, to
                        jest pewnie ponadpartyjny spisek, majacyna celu zniewolenie
                        spoleczenstwa i wsadzenie do do obozow koncentracyjnych.. :P
                        • emes-nju Re: O żesz ku... 02.03.09, 14:02
                          kontik_71 napisał:

                          > Mamy w Polsce dwie partie ktore tylko czekaja na potkniecie
                          > drugiej..

                          Masz racje. Klopot w tym, ze jezeli pisuar postanowilby ganic PO za
                          wprowadzanie zamordystycznych, w imie wyzszych celow, przepisow, to
                          CHYBA bylby malo wiarygodny... ;-)
                          • kontik_71 Re: O żesz ku... 02.03.09, 14:11
                            Juz bardziej niewiarygodni nie moga byc.. sam widzisz, ze KAZDA
                            okazja jest dobra, nawet taka ktora robi z nich jeszcze wieksza bande
                            idiotow niz juz sa..
                      • tomek854 Re: O żesz ku... 02.03.09, 14:41
                        > Coz stoi na przeszkodzie, zeby ustanowione prawo bylo niezgodne z
                        > prawem?

                        A na przyklad Trybunal Konstytucyjny. Albo Trybunal w Strasburgu. Sam podales.

                        Natomiast nie uwazam, zeby wymaganie od Ciebie zebys byl w stanie podac komu
                        uzyczales samochod w jakikolwiek sposob bylo niezgodne z (innym) prawem.

                        > Podal go Jurek. Genialnie prosty i tani - niemiecki ;-) A przede
                        > wszystkim, choc zamordystyczny, UCZCIWY wobec obywatela...

                        A mozesz przytoczyc? Bo chyba cos mnie ominelo.

                        (Nawet jednak jesli sa lepsze metody to nie znaczy, ze tutaj masz racje!).
                  • habudzik Re: O żesz ku... 02.03.09, 14:03
                    emes-nju napisał:

                    > Najbardziej nie interesuja sie obloznie chorzy albo nieobecni
                    > czasowo :-P I ci wlasnie najbardziej obrywaja...

                    To obłożnie chorzy sami sobie usługują ale po liścik wyjść nie
                    mogą ? Czasowo nieobecni powinni to zgłsić i podac inne miejsce
                    przebywania . Dla włesnej wygody
    • tomek854 Re: Zabijam / przekraczam :-P 26.02.09, 19:32
      Ech, nudny już jesteś.

      Ad 1:
      W pierwszym przypadku jakoże Twoja gęba nie odpowiada rysopisowi, dodatkowo
      jesteś kryty tym, że Cię nie było wtedy, ty jesteś bezpieczny. Natomiast jeżeli
      chodzi o to czy złapią kolegę byłego kolegi czy nie, to to akurat jest problem
      inny, bo jakby jechał samochodem który były kolega wypożyczył z wypożyczalni to
      tak samo by się to skończyło, a sprawa zupełnieby Cię to nie dotyczyła. Czyli to
      osobne zagadnienie do tego do którego pijesz.

      Ad 2.
      > Kumpel okazuje sie niegodnym zaufania draniem. "Puszcza" samochod do
      > swojego kolegi, a ten... po przekroczeniu predkosci daje sie
      > sfotografowac automatowi. System wysyla do mnie mandat i... musze
      > poniesc tego konsekwencje, bo nie wiem kto prowadzil.

      BŁĄD W ROZUMOWANIU! Ty nie masz wiedzieć KTO PROWADZIŁ. Ty masz obowiązek
      wskazać KOMU UŻYCZYŁEŚ SAMOCHÓD czyli kto był za niego w danej chwili
      odpowiedzialny. W praktyce wygląda to tak: Policja przychodzi i pyta: czy to
      Pan, panie emesie, prowawdził samochód w zeszły grudzień w czwartkowe
      popołudnie? Ty sprawdzasz sobie w Twoich zapiskach będących dowodem opresji
      jakim Cię poddaje to Orwellowskie państwo i mówisz "Nie, wtedy użyczyłem
      samochodu mojemu koledze" (bo jeszcze nie wiesz co jest grane, więc kolega
      pewnie jeszcze nie jest były :D)Policja idzie do byłego kolegi i mówi "Z naszych
      informacji wynika, że w dniu takim a takim był pan w posiadaniu pojazdu
      należącego do pana emesa. Czy to pan prowadził ów pojazd wtedy a wtedy?"

      I tak dalej.

      Tak to działa w krajach cywilizowanych i wiem to z własnego doświadczenia, bo
      list z systemu kamerowego dolazł do mnie kiedyś po przejściu przez firmę
      leasingującą ciężarówki, firmę transportową użytkującą owe, agencję pracy
      tymczasowej w której byłem zatrudniony i na końcu do mnie. 4 Instancje, trzy
      miejsca po drodze zostały odwiedzone, nikt z nich nie poniósł nieuzasadnionej
      kary za to, że ja przekroczyłem (w sumie ja też nie poniosłem ale to już inna
      historia). Oczywiście, możesz grzmić, że oni musieli sprawdzić w dokumentach i
      odpisać im kto wtedy był za pojazd odpowiedzialny i że to narusza ich prawa
      człowieka czy cokolwiektam, jednak w praktyce tak to wygląda.

      Nikt nie
      > zawraca sobie glowy udowadnianiem mi winy, a wiec w zasadzie nie mam
      > szans na obrone. Jezeli nie zaplace w terminie (a wyjechalem i nawet
      > nie wiem, ze musze), to pieniadze zostana mi po prostu zabrane.

      Jak właśnie wykazałem, policja zawraca sobie głowę. Tylko że jak sam słusznie
      zauwazyłeś, przekroczenie prędkości to nie to samo co masowe morderstwa i tak
      dalej, czyli trudno oczekiwać tego, że policja rozpocznie szeroko zakrojoną
      akcję poszukiwawczą bo emes nie odbiera poczty. Po prostu będą do Ciebie wysyłać
      ponaglenia i takie tam, a jeżeli naprawdę nie będzie Cię w domu przez kilka
      ładnych miesięcy i nikt nie będzie przychodził sprawdzać czy nie ma do Ciebie
      poczty wtedy faktycznie mogą nasłać na Ciebie komornika.

      Czyli w sumie cała ta sytuacja w której sprawie się pienisz od kilku dni jest
      bardzo nieprawdopodobna.

      Ale pójdę dalej:

      Owszem, jest możliwe, ze komornik zajmie Ci pensję przez co Ty, przebywający
      akurat od 14 miesięcy w Gambii i nieinteresujący się kompletnie tym, co się u
      Ciebie w mieszkaniu dzieje, czy się nie spaliło i czy nie przyszła jakaś ważna
      poczta nie będziesz mógł wyjąć z bankomatu pieniędzy. Myślę jednak, że w takim
      przypadku (wielce nieprawdopodobnym, przypominam) będziesz mógł się skontaktować
      jakoś z krajem i odkręcić sprawę. A jeżeli sprawy nie będzie dało się odkręcić,
      to wtedy możesz iść do Strasburga.

      Czyli: owszem, jak mówiłem, problem jest, ale dotyczyć on będzie znikomego
      ułamka posiadaczy pojazdów wyjeżdżających na bardzo długi okres czasu i nie
      interesujących się tym, co się u nich w mieszkaniu dzieje i czy jakaś ważna
      poczta nie przyszła (czyli naprawdę niewielkiego promila społeczeństwa jak
      mniemam). I, jeszcze raz dodam, problem nie będzie wynikał z systemu łapania
      kierowców tylko z tego prawa, które uznaje niedoręczone listy polecone za
      doręczone.
    • emes-nju Pas 26.02.09, 20:06
      Wszystko sprowadza sie do tego, ze jest git, bo tak mowia przepisy.

      To ze ja mowie, ze nie podobaja mi sie te przepisy (bo... a co bede
      paluchy po raz kolejny obijal), jakos umyka Waszej uwagi :-(

      Odnosze wrazenie, ze przy ogromnym spolecznym poparciu, waadza, w
      imie byc moze nawet slusznej IDEI, odbiera nam kolejny kawalek
      naszej wolnosci. I to kawalek, ktory dosc niedawno temu zawarla w
      nowym, niekomunistycznym i nietotalitarnym ustawodawstwie...

      Ja chyba za dobrze pamietam czasy, w ktorych obywatel musial na
      kazdym kroku udowadniac, ze nie jest winien tego, co akurat ktos mu
      zarzuca. I nie chce, zeby to wrocilo. Nawet imie obietnic poprawy
      mego bezpieczenstwa.

      A najgorsze jest to, ze naszemu zachodniemu sasiadowi udalo sie tak
      skonstruowac ustwodawstwo w tej kwestii, zeby zapewnic skutecznosc
      dzialania bez lamania podstawowych praw obywatelskich... Da sie.
      Tylko po co? Przeciez "przypadkowe spoleczenstwo" zupelnie nie
      rozumie co to sa prawa obywatela.
      • tomek854 Re: Pas 27.02.09, 14:40
        > To ze ja mowie, ze nie podobaja mi sie te przepisy (bo... a co bede
        > paluchy po raz kolejny obijal), jakos umyka Waszej uwagi :-(

        Ależ my to zauważyliśmy ;-)

        Po prostu to, że one Ci się nie podobają, to jest Twoje prawo. Ale to nie
        znaczy, że one są głupie.

        Może ci się na przykład nie podobać prawo zachowania energii także. Ale
        Perpetuum Mobile nie zbudujesz, sorry :-)
    • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 26.02.09, 23:11
      Dobrze że spasowałeś i że spasował Jura . Tłumaczyłem ale trafiło straszliwie
      późno . No cóż Oto Polska właśnie .
      Pożyczasz koledze wóz a wóz widac na zdjęciu ale to nie Twoja facjata na nim .
      Przychodzi zapłacić ale Ty się upierasz że to nie Ty prowadziłeś . Przedstawiasz
      oświadczenie że pożyczyłeś wóz Kowalskiemu ( i ew. oswiadczenie że Kowalski
      odmawia okazania kopi dowodu ) i masz wszystko z głowy . Teraz Kowalski musi
      albo zapłacic albo przedstawić podobne oświadczenie że on ten wóz pożyczył ( w
      dodatku bez Twojej wiedzy więc juz zupełnie śpisz spoko ) Nowakowi i od tej
      chwili Nowak albo płaci albo wskazuje następnego ( o ile był nastepny ) lub tez
      oświadcza że nie pożyczał mu żaden Kowalski samochodu bo Kowalskiego nie zna
      albo go wcześniej zamordował a kluczyki od kajdanek wyrzucił do Wisły . Teraz
      ktoś się wqu...a i powiadamia prokuratora o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
      z jakiegoś tam paragrafu ....... ale Ty śpisz smacznie w łóżku już od kilku
      tygodni . Jeszcze raz powtarzam - błedy , nawet śmiertelne zdarzaja się nawet w
      Ameryce ale normalnie uczciwy człowiek nie musi się niczego obawiać i nikt mu
      nie chce odebrać żadnej wolności . To tylko taka nerwica natręctw .
    • naprawdetrzezwy Konfabulujesz. 27.02.09, 10:28
      W jednym i drugim przypadku przedkładasz policji umowę użyczenia
      pojazdu (bo jesteś normalny i spisałeś, prawda?) i masz po sprawie.
      • rekrut1 Re: Konfabulujesz. 28.02.09, 11:20
        naprawdetrzezwy napisał:"W jednym i drugim przypadku przedkładasz
        policji umowę użyczenia pojazdu (bo jesteś normalny i spisałeś,
        prawda?) i masz po sprawie."

        Z tą normalnością to nie jest tak do końca prawda. Nigdy nie
        zdarzyło Ci się tak: wpada kolega, potrzebuję na chwilę(kilka godzin)
        samochodu, mój w warsztacie(wzięła żona)? Mnie co najmniej kilka
        razy w roku. Fakt że gdyby go coś pstryknęła i się wyparł byłby już
        tylko byłym ale.....
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • habudzik Re: Konfabulujesz. 28.02.09, 16:10
          I co , i ciężko zapamietać kiedy sie samochód pozyczyło ? Przecież
          fotka dzieki zmianom przyjdzie po 2 -3 tygodniach
          • naprawdetrzezwy A po co mam pamiętać? 04.03.09, 01:34
            Data jest na umowie.
      • kozak-na-koniu Re: Konfabulujesz. 28.02.09, 16:04
        Tak? A ja mam z firmy jedno upoważnienie do użytkowania trzech
        samochodów (karty drogowe wypełnia się hurtem na koniec miesiąca
        tak, by wszystko pasowało), czasami na życzenie szefa okazjonalnie
        jeżdżę także jego samochodem oraz oczywiście moim własnym - i co
        wtedy?:)
        • habudzik Re: Konfabulujesz. 28.02.09, 16:12
          kozak-na-koniu napisał:

          > Tak? A ja mam z firmy jedno upoważnienie do użytkowania trzech
          > samochodów (karty drogowe wypełnia się hurtem na koniec miesiąca
          > tak, by wszystko pasowało),

          No i co w związku z tym ????
        • naprawdetrzezwy I wtedy idiota nie spisujący umowy 04.03.09, 01:37
          ma kłopoty.
    • jane14 Nie matura lecz chęć szczera ... 27.02.09, 11:17
      ... czyni z ciebie menadżera.

      W zasadzie wszystko już jak widże wyjaśniono choc zapewne
      bezskutecznie, jednak jedno zastanawia. Emes jak ty prowadzisz swoją
      firme (pisałeś gdzieś że ją prowadzisz czyż nie ?).
      Przecież ty wogóle nie rozrózniasz kodeksu karnego, kodeksu
      wykroczeń od administracyjnego czy cywilnego czy karno-skarbowego.
      A warto bo róznice miedzy nimi sa istotne.
      Np "Pozwolenie na budowę". Starałeś sie kiedyś?. To typowy przykład
      postepowania administracyjnego.
      To na tobie ciąży dowód że np. dzialka na której chcesz budowac jest
      twoja, a nie na administracji że ma ci udowadniac że nie twoja.
      To ty masz udowodnic (projektami a potem budową zgodnie z nimi), że
      twa budowla nie bedzie nikomu zagrażac a nie administracja, że
      bedzie.
      Itd.
      Własnie brak punktów za przekroczenie predkosci wynika nie z checi
      władzy do ulżenia wariatom drogowym ale z faktu przeniesienia
      wykroczeń za predkosć z postepowania karnego do administracyjnego.
      Upraszcza to procedure bo ciezar dowiedzenia że nie własciciel auta
      odpowiada za wykroczenie przeniesiony jest na tegoż właściciela.
      Czyli on udowadnia, że nie prowadził albo płaci.
      Za to punktów karnych nie ma bo są one narzedziem karania z kodeksu
      wykroczeń.
      PROSTE ?
      PS Nie jestem prawnikiem ale te róznice były tłumaczone w szkole
      średniej przed matura. Wiec może trochę zawile tłumacze. Ale za to
      powinny byc oczywiste dla kazdego z matura.
      • kozak-na-koniu Re: Nie matura lecz chęć szczera ... 28.02.09, 15:56
        Aha. Skoro więc jest to postępowanie administracyjne (nb. nie kodeks
        administracyjny, tylko Kodeks Postępowania Administracyjnego - w
        skrócie KPA), więc te opłaty administracyjne będzie można sobie
        odliczać od podatków?:D
    • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 27.02.09, 20:01
      W tym wszystkim chodzi moim zdaniem o kierowców pojazdów słuzbowych przede
      wszystkim . Prywatnie rzadko kiedy pozyczamy komuś samochód i o tym nie
      pamiętamy . Berze go żona , dziecko wiec i tak wszystko pozostaje w rodzinie .
      Koledze tez pożyczamy rzadko a jeśli juz to raczej wiemy kiedy to było no i
      sprawdzamy potem co kolega woził i czy nie zarysował .
      Inaczej się sprawa ma z pojazdami firmowymi . Do tej pory kierowca olewał bo
      olewał właściciel . Jak właściciel będzie musiał koszty mandatów rozłozyć na
      pracowników to juz oni zmuszą kolegoe do zapłacenia mandatu .
      • kozak-na-koniu Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 15:59
        Nie, koleś. Właściciel nie będzie się bawił w ustalanie kto
        kierował, tylko karę zapłaci i wpuści w koszty firmy (na przykład
        utworzy jakiś specjalny fundusz), a na zaganianych repów nie będzie
        już nawet bata w postaci punktów karnych.
        • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 16:01
          Do tej pory nic nie płacił . Teraz zaplaci .
        • tomek854 Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 16:04
          Akurat nie.

          Czasem może tak zrobić, bo mu się nie będzie chciało szukać w jakichś
          ekstremalnych sytuacjach. Ale generalnie zrobi tak, że każdy samochód przypisany
          będzie do jednej odpowiedzialnej osoby i to ona się będzie wyginać jak przyjdzie
          zdjęcie.

          Albo wywiesi ogłoszenie "w związku z nadmierną ilością wykroczeń drogowych
          zawiesza się możliwośc użytkowania pojazdów służbowych do celów prywatnych".

          Tak to wygląda tu, gdzie takie same rozwiązanie już od dawna funkcjonuje.
          • tomek854 Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 16:04
            P.S. Bo mandaty to nie są koszta prowadzenia interesu (chyba, że w Polsce).
          • habudzik Re: Zabijam / przekraczam :-P 28.02.09, 16:07
            Dokładnie tak będzie . Wliczanie w koszty tez ma swoja graniecę .
            Bedzie w koncu musiał podnieść cene towary czy usługi a w dobie
            kryzysu ( o którym pisałem a którego wmawiano mi że nie ma )
            zakończy sie taka praktyka zwolnieniem kilu pracowników . Suma
            summarum stracą na tym kierowcy .
    • kontik_71 Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 12:54
      pownienies pomysloec jak sie uchronic np przed "dostarczeniem"
      mandatu w czasie dluzszej nieobecnosci. A na to bylaby bardzo prosta
      metoda.. Gdyby istniala mozliwosc poinformowania poczty o
      nieobecnosci i gdyby poczta miala obowiazek informowania o tym
      nadawcy listu poleconego, to nie byloby problemu. Jedziesz na pol
      roku na wakacje, informujesz poczte, poczta nie dostarcza przesylek a
      w razie listu poleconego informuje nadawce o Twojej nieobecnosci co
      powoduje, ze list nie moze zostac uznanym za doreczony...

      • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:08
        kontik_71 napisał:

        > Gdyby istniala mozliwosc poinformowania poczty o
        > nieobecnosci i gdyby poczta miala obowiazek informowania o tym
        > nadawcy listu poleconego, to nie byloby problemu.

        No co Ty?! A jak sciagac kary za tak potezne naruszenie prawa jakim
        jest za szybka jazda?!

        A poza tym ja to cwicze - poczta ma przesylac mi przesylki polecone
        (firmowe i prywatne) na adres biura, a nie siedziby firmy (formalne
        przenosiny, to za duze i bezcelowe koszty). Dochodzi jakies 3/4
        korespondencji (w baaaaardzo roznych, raczej odleglejszych niz
        blizszych terminach). Reszta na stary adres albo nie dochodzi
        nigdzie. Jak dojdzie mandat, to moge sie o nim dowiedziec za pozno -
        wiem, ze to wystarczajacy powod do wpisania mnie na liste dluznikow
        po bezskutecznej egzekucji komorniczej (od czasu gdy skarbowka na
        pol roku zjeb... mi nieslusznie - po pol roku oddali - wszystkie
        pieniadze, na prywatnym koncie mam tyle, ile potrzebuje na biezace
        zakupy).
        • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:16
          Wiec zajmujesz sie zupelnie zlym zagadnieniem.. Zamiast trasic sily,
          zacznij walke z Poczta.. gdybym mogl to z mila checia bym Cie w tym
          zboznym celu poparl..
          • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:21
            I ja właśnie o tym!

            Emes: nie tu szukasz problemu gdzie on jest!
            • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:23
              I obydwaj piszecie z kraju, w ktorym BYC MOZE nie ma problemu...
              • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:26
                Bo spoleczenstwa tych krajow nie maja w zwyczaju siedziec i marudzic,
                tylko cos robia w kierunku poprawy systemu.. A w Polsce kazdy ma to w
                doopie i tylko czeka az tzw "panstwo" cos zrobi.. a ze panstwo to
                kazdy z nas to juz wydaje sie byc niezrozumiale dla rodakow.. :/
                • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:44
                  Wiesz... W krajach, z ktorych piszecie sa mechanizmy pozwalajace
                  obywatelowi na jakas forme walki (oczywiscie obywatelowi, ktory sie
                  naprawde uprze - reszta tak, jak my siedzi i narzeka :-P ).

                  W Polsce carsko-bolszewickim urzedasem stojacej, naprawde mozna
                  schodzic buty, zeby... nic nie zalatwic. Bo oberurzedas wie lepiej
                  niz glupi obywatel.
                  • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:46
                    Oj kochaniutki to Ty nigdy nie miales do czynienia z obcymi
                    urzednikami.. :/ Zapewniam Cie, ze urzednicy sa wszedzie tacy sami..
                    Powiedzialbym wrecz, ze jest to inny gatunek.. taka specjalna odmiana
                    homo sapiens.
                    • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:57
                      Wiem co to jest urzedniczenie!

                      Wiem tez, ze na Zachodzie, w czasach dosc dawnych (kiedy rzadzily
                      elity, a nie wybrane dzieki tabliodom barachlo), udalo sie
                      zaprowadzic pewne procedury chroniace obywateli przed omnipotencja
                      panstwa. W Polsce, zanim do wladzy nie dorwaly sie zalosne skutki
                      tablidyzacji polityki (od Lepperow, po kaczki), sie to nie udalo...
                      • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 14:10
                        Gdyby polskie spoleczenstwo mialo wiecej ochoty na udzial w
                        zarzadzaniu panstwem to sytuacja bylaby duzo lepsza. Niestety nadal
                        panuje opinia, ze pansto i spoleczenstwo to nie jest jedno i to samo.
                        Wiec nie dziw sie, ze jest jak jest..
                        • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 17:24
                          Juz pare razy to pisalem. W odroznieniu od Ciebie wiem co to jest
                          walka o spoleczenstwo obywatelskie w Polsce.

                          Np. moja osobista pracuje w fundacji (prywatnej), ktora zajmuje sie
                          m. in. szkoleniami w zakresie zagadnien prawno-podatkowych w
                          dzialalnosci 3-go sektora (znajdz sobie w sieci co to jest - mozesz
                          tez poslugiwac sie skrotem NGO).

                          "Jej" fundacja siedzi w samym srodku tych zagadnien i doskonale
                          znajac wszelkie trudnosci z jakim boryka sie w Polsce 3-ci sektor,
                          dosc czesto wystepuja z inicjatywami do parlamentu czy RPO. Chodzi
                          glownie o usuwanie przepisow wzajemnie sprzecznych,
                          niejednoznacznych, czy luk w przepisach. To wazne dla SPOLECZENSTWA
                          OBYWATELSKIEGO (ktorym tak nam tu oczy wykluwasz), bo ewentualne
                          bledy, albo "bledy" ("lokalne" roznice w interpretacji przepisow)
                          moga z uczciwych, dzialajacych dla SPOLECZENSTWA OBYWATELSKIEGO
                          ludzi zrobic przestepcow.

                          Jak sadzisz jak skuteczne sa "naciskowe", prowadzone od lat
                          dzialania tej fundacji?

                          Dla ulatwienia dodam, ze moja kobieta w czasie prowadzonych szkolen
                          nader czesto musi uzywac sformulowania, ze WYDAJE JEJ SIE, ze cos
                          nalezy zrobic tak i tak, ale jako, ze przepisy sa w tej kwestii
                          wzajemnie sprzeczne, nie moze "dac gwarancji", ze nalezy postepowac
                          zgodnie z jej nauka...

                          Moi stauszkowie swego czasu aktywnie dzialali w stowarzyszeniu
                          branzowym, ktore staralo sie m. in. regulowac prawne
                          zagadnienia "ich" branzy. Skutki? Waaaadza zawsze wiedziala lepiej i
                          co nowelizacja prawa, to burdel w przepisach wiekszy - dochodzilo do
                          tego, ze w zasadzie "ich" branza (wazna - z ich uslug czesto i
                          obowiazkowo korzystaja sady...) nie miala zadnego umocowania
                          prawnego. Ot, zapominali o calej branzy...

                          Wybacz, ale ja naprawde wiem jak wygladaja obywatelskie dzialania w
                          Poslce!
                          • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 19:35
                            Jedno pytanie.. skad wiesz, ze ja nie wiem czym jest spoleczenstwo
                            obywatelskie i co daje Ci prawo to oceniac?
                            • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 20:19
                              kontik_71 napisał:

                              > Jedno pytanie.. skad wiesz, ze ja nie wiem czym jest spoleczenstwo
                              > obywatelskie i co daje Ci prawo to oceniac?

                              Alez wiedz sobie co to jest spoleczenstwo obywatelskie. Mozesz sobie
                              dzialac nawet w milione szwajcarskich engieosow i... z tego co
                              piszesz nadal wynika, ze nic nie wiesz o tym jak to (nie) dziala w
                              Polsce.

                              A ja wiem. Z bliska.
                          • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 19:47
                            Super.

                            Uważasz więc zatem na podstawie powyższych doświadczeń, że każde prawo z
                            definicji jest złe i należy przeciwko niemu protestować? Bo nie widzę innego
                            związku z kwestią mandatów za prędkość o której tu dyskutujemy.
                            • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 19:51
                              Tak swoja droga, to mam nadzieje, ze szanowna malzonka mesa ma nieco
                              inne podejscie do instytucji panstwa i do prawa jako takiego.. Bo
                              jesli nie to... az sie boje pomyslec o tym czego uczy biedne
                              spoleczenstwo..
                              • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 20:25
                                kontik_71 napisał:

                                > Tak swoja droga, to mam nadzieje, ze szanowna malzonka mesa ma
                                > nieco inne podejscie do instytucji panstwa i do prawa jako
                                > takiego..

                                Po pierwsze nie malzonka, a po drugie nawet nie wiesz jakbys sie
                                zdziwil ;-)

                                Nawet nie wiesz jakbys sie zdziwil gdybys wzial kiedys udzial w
                                jakiejs dyskusji z ludzmi znajacymi sie na prawie i dzialajacymi w
                                POLSKICH NGO.

                                Emesowe pyskowki, to maly pikus...
                            • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 20:21
                              tomek854 napisał:

                              > Uważasz więc zatem na podstawie powyższych doświadczeń, że każde
                              > prawo z definicji jest złe i należy przeciwko niemu protestować?

                              Nie. Dlaczego.

                              Kontik co jakis czas wykluwa mi oczy, ze tylko pyskuje, i ze nie
                              dzialam. Wyjasnilem mu wiec jak owo dzialanie wyglada W PRAKTYCE w
                              Polsce.

                              A zreszta skad on wie, ze nie dzialam?
                              • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 20:27
                                Z zasady jestem przeciwny uzywaniu przemocy.. wiec nie wykluwam Ci
                                oczu :P
                                • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 20:42
                                  kontik_71 napisał:

                                  > Z zasady jestem przeciwny uzywaniu przemocy.. wiec nie wykluwam Ci
                                  > oczu :P

                                  Z zasady nie czepiam sie jak ktos uzywa metafor czy przenosni :-P
                                  • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 20:46
                                    Na chwile obecna wole brak wszystko doslownie :P
                    • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 14:46
                      Aczkolwiek w jednym emesowi trzeba racje przyznac - urzedy w Wielkiej Brytanii
                      sa lepiej zorganizowane, uprzejmiejsze, ladniejsze i w ogole pachnace fiolkami.
                      Dzieki temu po zmarnowaniu ilustam roboczogodzin na chodzeniu za swoja sprawe
                      gowno sie udaje zalatwic w sposob zyczliwy i uprzejmy :D
                      • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 14:49
                        Tak to trzeba przyznac emesowi.. ale z drogiej strony w tej pienkej
                        czystej i pachnacej atmosferze mozna zostac czasami tak wycyckanym ze
                        az "milo"... Ja kiedys prawie do tubylczego sadu najwyzszego
                        ciagnalem sprawe ewidentnej pomylki pewnego urzedu... Chodzilo o
                        drobnostke w postaci 50kchf...
                        • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 16:30
                          Ode mnie z kolei zadali dostarczenia dowodow wyplaty za okres w ktorym nie
                          pracowalem wiec z oczywistych powodow takowego posiadac nie moglem.

                          Informowalem ich dwukrotnie, ale poniewaz nie mialem zadnego papieru aby
                          udowodnic ze zarobilem zero funtow uznali dokumentacje za niekompletna i po
                          pewnym czasie umorzyli moja sprawe.

                          Odwolalem sie, ale wtedy sie okazalo, ze cala papierologie musze dostarczyc od
                          nowa, jako ze po umorzeniu sprawy i miniecu terminu moja teczka zostala zniszczona.

                          Dalem sobie spokoj bo to bylo wiecej zachodu niz to weszystko warte.

                          Ale generalnmie milo sie to wszystko odbywalo, internetowo i w ogole.
                          • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 16:33
                            tak.. brak kolejek to najwiwksza roznica.. ale sam ten brak jest
                            niewiele wart gdy urzad chce czlowieka zmieszac z blotem... :/ Od
                            tamtej pamietnej sprawa (trwala w sumie ponad 2 lata) nie robie
                            prawie nic bez konsultacji z ksiegowym i ewentualnie prawnikiem...
                  • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 14:45
                    emes-nju napisał:

                    > Wiesz... W krajach, z ktorych piszecie sa mechanizmy pozwalajace
                    > obywatelowi na jakas forme walki (oczywiscie obywatelowi, ktory sie
                    > naprawde uprze - reszta tak, jak my siedzi i narzeka :-P ).

                    Oczywiscie. W moim kraju jest mechanizm pozwalajacy mi na podanie kto byl w
                    posiadaniu mojego samochodu w danym dniu i dzieki temu uniknieciu zaplacenia
                    mandatu.

                    > W Polsce carsko-bolszewickim urzedasem stojacej, naprawde mozna
                    > schodzic buty, zeby... nic nie zalatwic. Bo oberurzedas wie lepiej
                    > niz glupi obywatel.

                    A urzedy w UK to sa bardziej carskie czy bolszewickie? :-)
              • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 14:43
                Ja pisze z kraju w ktorym jest DOKLADNIE TAKIE SAMO rozwiazanie jak to,
                przeciwko ktoremu sie pienisz. I bardzo jestem zadowolony, ze zyje akurat w tym
                kraju a nie w naszym, bo w tym kraju (pomimo jego wszystkich wad) jest jeszcze
                wiele innych przepisow ktore, choc mozna by sie do nich przyczepic znacznie
                ulatwiaja wszystkim zycie.
                • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 14:47
                  Dla jasnosci.. u mnie tez jest dokladnie taki system, z ta roznica,
                  ze mi fotki nikt nie przysle tylko mandat z 30 dniami na
                  ustosunkowanie sie do tematu lub zaplacenie...
                  • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 16:27
                    U mnie wyglada to tak:
                    Przychodzi list, opisana jest sytuacja i przedstawione moje mozliwosci:
                    - przyznaje sie ze to ja jechalem i wtedy przyjmuje "fixed penalty" i opisane sa
                    kroki co zrobic zeby to zaakceptowac
                    - przyznaje sie ze to ja jechalem, ale nie przyjmuje "fixed penalty", sprawa
                    idzie do sadu
                    - wskazuje kogos innego kto w owym czasie byl w posiadaniu mojego pojazdu.
                    • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 16:28
                      A fotke dostajesz?
                      • tomek854 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 16:54
                        Moge sobie zamowic albo udac sie do urzedu jak palam niezwykla checia obejrzenia
                        jej sobie.

                        Jezeli nie przypominam sobie jednak przekrocznia predkosci moge byc pewny, ze
                        zostanie mi ona okazana w sadzie.
                        • kontik_71 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 19:36
                          Nie mam wiecej pytan :)
          • emes-nju Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:23
            Najlepsza metoda walki z poczta (inna niz wybijanie im szyb albo
            pozywanie za kazdy opozniony lub niedostarczony list), jest
            niekorzystanie z jej uslug. Klopot w tym, ze nasze omnipotentne
            panstwo zalatwilo tej hydrze monopol. I np. policja nie moze
            korzystac z uslug istniejacej konkurencji...

            Najgrosze sa przesylki opoznione np. o miesiac...
            • inguszetia_2006 Re: Zamiast tracic siely na spiskowe teorie 02.03.09, 13:31
              Witam,
              Ja kiedyś dostałam przesyłkę po dwóch miesiącach i jeszcze do tego
              była dziurawa. Jakieś lepkie łapki macały moje skarby;-DDD
              To zalety Poczty Polskiej.
              Pzdr.
              Inguszetia

    • tomek854 Kończ waść, wstydu (sobie) oszczędź. 02.03.09, 19:50
      "Nawet nie wiesz jak się mylisz", "w przeciwieństwie do Ciebie wiem" i tak dalej...

      To ma być dyskusja na poziomie przyzwoitego emesa? Nazwałbym to habudzikowaniem
      gdyby nie to, że w kontekście tego (i pokrewnego) wątku byłoby to dla habudzika
      nieco uwłaczające...
      • kontik_71 Re: Kończ waść, wstydu (sobie) oszczędź. 02.03.09, 19:53
        Nalezy przy tym zaznaczyc, ze o ile wiem to habudzik nigdy nie
        wspieral sie przykladem najwiekszych dyktatorow w dziejach..
        • emes-nju Juz? Ulzyliscie sobie? 02.03.09, 20:26
          Nie podoba sie, ze gloszac swoje poglady robie sobie wstyd, to nie
          musicie w tym brac udzialu.

          Ja np. ze wzmiankowanym tu habudzikiem nie dyskutuje. Wy mozecie
          przestac ze mna. To proste, nie?
          • kontik_71 Re: Juz? Ulzyliscie sobie? 02.03.09, 20:29
            Emes.. nie unos sie.. Wbrew pozorom to te dyskusje sa calkiem fajne i
            czasami nawet zabawne i nie mam tu Ciebie na mysli.. A ze czlowiek
            czasami upusci pary przy pomocy ironii.. no coz, lepiej tak niz przy
            pomocy np epitetow..
            • emes-nju Re: Juz? Ulzyliscie sobie? 02.03.09, 20:39
              kontik_71 napisał:

              > Emes.. nie unos sie..

              Nie unosze sie.

              Malo mnie to zwilza. No, moze z wyjatkiem porownywania mnie do
              habudzika... :-P

              (Jak na razie) mam prawo do swojego zdania, mam prawo je glosic i...
              czekac az (a moze czy) wyjdzie na moje ;-)
              • kontik_71 Re: Juz? Ulzyliscie sobie? 02.03.09, 20:48
                > (Jak na razie) mam prawo do swojego zdania, mam prawo je glosic
                i... czekac az (a moze czy) wyjdzie na moje ;-)

                Nie wyjdzie.. no chyba, ze jakims cudem znowu sie pis do wladzy
                dorwie i bedzie mial samodzielna wiekszosc konstytucyjna.. :/
                • tomek854 Re: Juz? Ulzyliscie sobie? 02.03.09, 23:15
                  > > (Jak na razie) mam prawo do swojego zdania, mam prawo je glosic
                  > i... czekac az (a moze czy) wyjdzie na moje ;-)
                  >

                  W sumie tak.

                  To ja od dzisiaj twierdzę, że Ziemia jest płaska i Słońce krąży w okół niej. I
                  mam prawo to powiedzieć na forum.

                  A teraz sobie usiąde i poczekam, aż wyjdzie na moje ;-)
          • habudzik Re: Juz? Ulzyliscie sobie? 03.03.09, 00:23
            emes-nju napisał:


            > Ja np. ze wzmiankowanym tu habudzikiem nie dyskutuje.

            Eeetam , dyskutujesz dyskutujesz . Tylko korespondencyjnie jest bezpieczniej bo
            na trudne pytania nie trzeba udzielać odpowiedzi wykręcając się honorem . To nie
            przejdzie , nie ze mną . Ludzie dziela się na 3 typy : tych co ze mna dyskutują
            i tych którzy nie dyskutują . Dyskutujący maja mnie na zawsze na karku i żałują
            że rozpoczęli ( kończą jednym zdaniem prostym ) . Nie dyskutujący natomiast się
            cieszą że mieli nosa i nie zaczęli .
            P.s. Dyskutujących nie mylimy z rozmawiajacymi - to trzecia grupa .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka