Dodaj do ulubionych

Na mapce geodezyjnej

11.03.09, 13:56
Do celow projektowych bylo OK.

poboczem.pl/galerie/poboczem/galeria/zdjecie,982917,1,
A potem naturalnie nikt nie sprawdzil czy jest OK.

Ludzie sobie jezdza, pekaja ze smiechu, podobnie jak ja, gdy na odcinku 150 m
dwukrotnie wjezdzam badz wyjezdzam z Warszawy lub na podobnym odcinku widze
trzy znaki zakazu zatrzymywania, a zadnych drozek bocznych nie ma.

Ale nie, to nie jest tak, ze znaki sa stawiane "od czapy". Nie. Tylko ten z
linku i ten z moich zdjec (rowniez z tych, ktorych jeszcze nie zrobilem). Ale
to przeciez nie moze miec wplywu na postrzeganie pracy "znakologow".

Klamczuszek mowi, ze wprawdzie rozmija sie z prawda tu i owdzie, ale teraz to
mur-beton!!!
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Na mapce geodezyjnej 11.03.09, 14:05
      Ja bym temu drogowskazowi nie ufal...

      Jak klamczyszek-znakolog tak sie zarzeka, ze tym razem nie klamie,
      ze az stawia dwa znaki, to cos w tym musi byc...
      • staszek585 Re: Na mapce geodezyjnej 11.03.09, 14:12
        Polska to bardzo bogaty kraj. W którym pojęcie "odpowiedzialność" istnieje tylko
        w słowniku.
        A wytłumaczenie jest proste: wymieniano znaki, ktoś tak zdecydował.
        Kierownik "od stawiania znaków" przysłał swoich ludzi. Przyjechali, postawili,
        co zresztą widać. A kierownik "od ściągania znaków" czeka aż dostanie pismo z
        planem znaków do usunięcia. Jak je dostanie to rozpatrzy i w stosownym czasie
        wyśle swoją ekipę.
        • emes-nju Re: Na mapce geodezyjnej 11.03.09, 14:14
          I nadal otwarta pozostaje kwestia dlaczego jak Polska dluga i
          szeroka musimy akceptowac takie absurdy. I nie tylko o zdublowane
          drogowskazy chodzi...
          • staszek585 Re: Na mapce geodezyjnej 11.03.09, 14:28
            Obawiam się, że dyskutując dlaczego, zejdziemy na politykę.
            PS: Teoretycznie to proste: wystarczy, aby każdy rzetelnie wykonał swoją robotę.
            • sokolasty Re: Na mapce geodezyjnej 11.03.09, 19:28
              Nie no, sprawa jest banalnie prosta. Pan Staszek, co to firmę ma, jakby
              zadzwonił do znakologa, że znak już jeden stoi:
              a) straciłby impulsy w telefonie
              b) nie zarobiłby kasy za postawienie znaku
              c) nie zarobiłby kasy z marży za znak i słupek
              d) nie zarobiłby kasy za zdjęcie znaku
              e) nie zarobiłby kasy za złom (znak) oraz słupek (który może sprzedać w cenie
              nowego).

              A znakolog? A co go to, w końcu nie jego pieniądz. Ważne, że herbata jest, a
              zresztą Jurek ma imieniny.
              • staszek585 Re: Na mapce geodezyjnej 11.03.09, 23:16
                Skoro pan Staszek zrobi to sprawniej i pewnie taniej, to po co nam potrzebny
                znakolog?
                Niech idzie na imieniny do Jurka. Za swoje pieniądze. Dlaczego ma marnotrawić
                nasze?
    • tomek854 Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 01:36
      Przyczyna jest zupełnie inna. I na całym świecie tak się robi.

      Wymieniając znak razem ze słupkami stawia się nowy przed a potem demontuje
      stary.W ten sposób nie ma ani przez chwilę problemu z brakiem znaku.

      Zwróć uwagę że jasno widać, że słupki tylnego znaku są stare podczas gdy
      przedniego są nowe.

      Pytanie jest inne: po co wymieniać znak skoro stary jest jak widać dobry?
      • edek40 Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 07:37
        > Przyczyna jest zupełnie inna. I na całym świecie tak się robi.
        >
        > Wymieniając znak razem ze słupkami stawia się nowy przed a potem demontuje
        > stary.W ten sposób nie ma ani przez chwilę problemu z brakiem znaku.

        Skoro jednak komus udalo sie strzelic fotke dwoch znakow, a nie ma ani sladu facetow z lopatami, to z wielka doza prawdopodobienstwa mozna zalozyc, ze oba znaki sobie troszke postoja.

        U mnie zas, o czym pisalem, sa dwa znaki informujace o tym, ze Warszawa jest zabudowana. Oba sa nowe i umieszczone okolo 150 m od siebie. Czyzby tu zaczeto wprowadzac to, co fajnie opisal emes - jesli afrykanski tubylca nie rozumie Anglika, ten zaczyna mowic glosniej...

        > Pytanie jest inne: po co wymieniać znak skoro stary jest jak widać dobry?

        O ile Twoje poprzednie wypowiedzi swiadcza jasno, ze zapomniales jak to u nas jest, to to pytanie tylko mnie utwierdza. Znak wymieniono, poniewaz ktos go wyprodukowal i sprzedal drogo zarzadcy.
        • tomek854 Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 14:07
          > Skoro jednak komus udalo sie strzelic fotke dwoch znakow, a nie ma ani sladu fa
          > cetow z lopatami, to z wielka doza prawdopodobienstwa mozna zalozyc, ze oba zna
          > ki sobie troszke postoja.

          Bo jedna firma zajmuje się montażem a inna demontażem? :-) I się nie domówili co
          do terminu wykonania prac? :)
          • edek40 Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 15:22
            > Bo jedna firma zajmuje się montażem a inna demontażem? :-) I się nie domówili co
            > do terminu wykonania prac? :)

            Masz Ty chlopie racje! Juz wiem dlaczego oznakowanie w Polsce przypomina chory
            sen wariata. Otoz jedna forma frojektuje onakowanie, a druga je stawia. I ciagle
            sie nie dogaduja :))))
            • emes-nju Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 15:33
              edek40 napisał:

              > Juz wiem dlaczego oznakowanie w Polsce przypomina chory
              > sen wariata. Otoz jedna forma frojektuje onakowanie, a druga je
              > stawia.

              A kazda z zatrudnionych przy znakowaniu firm montujacych i
              demontujacych dziala na zlecenie jednego z 2500 urzedow zajmujacych
              sie znakowaniem.

              A z reszta...

              Czy nie moze byc tak, ze jeden z pokazanych przez Ciebie
              drogowskazow postawil na granicy swego urzedniczenia urzad nr 1987,
              a drugi, rowniez na granicy urzad nr 1988...? ;-P
    • etom Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 03:24
      img22.imageshack.us/my.php?image=czeladz.jpg
      img22.imageshack.us/my.php?image=niedotyczy.jpg
      img21.imageshack.us/my.php?image=rower.jpg
      • sokolasty Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 19:54
        Zakazy wjazdu, ech, tylko sobie tapetę zrobić z tego :)


        "Nie odtyczy mieszkanców" zapewne ten znak, co to sobie mieszka nad tym o
        poprzecznych nierównościach.


        To z rowerem, tylko z innego kata zrobione ujecie, krąży już po necie od
        jakiegoś czasu, ale sądziłem, że to Photoshop. Teraz mnie przekonałeś, że jednak
        nie.
        • tomek854 Re: Na mapce geodezyjnej 12.03.09, 20:42
          To z rowerem to jest taki trik prawny (absurdalny, ale takie mamy prawo):

          Zakaz wjazdu rowerów dotyczy rowerów ORAZ rowerów z silnikiem tudzież riksz
          rowerowych, natomiast "nie dotyczy rowerów" dotyczy tylko rowerów o napędzie
          nożnym :-)

          A zatem taka kombinacja to nic innego jak "wjazd tylko dla normalnych rowerów"

          Głupie, nie? :-)
          • etom Re: Na mapce geodezyjnej 13.03.09, 04:26
            tomek854 napisał:

            > To z rowerem to jest taki trik prawny (absurdalny, ale takie mamy prawo):
            >
            > Zakaz wjazdu rowerów dotyczy rowerów ORAZ rowerów z silnikiem tudzież riksz
            > rowerowych, natomiast "nie dotyczy rowerów" dotyczy tylko rowerów o napędzie
            > nożnym :-)
            > A zatem taka kombinacja to nic innego jak "wjazd tylko dla normalnych rowerów"

            No nie bardzo. :-)
            Skoro zakaz dotyczy rowerow a tabliczka zezwala na jazde rowerami to sa ze soba
            sprzeczne, niezaleznie czego jeszcze ten zakaz dotyczy.

            Poza tym, nie znam takiego "wiazanego" znaku jaki opisujesz.
            - znak B-9 "zakaz wjazdu rowerów" oznacza zakaz ruchu na jezdni i poboczu rowerów.
            - Znak B-10 "zakaz wjazdu motorowerów" oznacza zakaz ruchu motorowerów.
            • staszek585 Re: Na mapce geodezyjnej 13.03.09, 09:15
              Mamy tak wiele znaków, że rzeczy pozornie proste robią się absurdalnie trudne.
              Rzeczywiście znak B-9 "Zakaz wjazdu rowerów" oznacza zakaz ruchu i poboczu rowerów.
              A "rower" to pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby
              jadącej tym pojazdem.
              Natomiast tabliczka T-22 to tabliczka wskazująca, że znak nie dotyczy rowerów
              jednośladowych.
              Czyli nie dokładnie tak, jak pisał poprzednik, ale "coś w tym jest".
              PS:Ciekawe co to jest: pojazd jak rower, ale poruszany silnikiem
              elektrycznym? Albo rower z doczepionym silnikiem spalinowym: Czy jak rowerzysta
              nie korzysta z silnika to jest to rower, a po uruchomieniu silnika staje się
              motorowerem?
        • emes-nju Re: Na mapce geodezyjnej 13.03.09, 09:34
          sokolasty napisał:

          > "Nie odtyczy mieszkanców" zapewne ten znak, co to sobie mieszka
          > nad tym o poprzecznych nierównościach.

          Znakolodzy lubia znak informujacy o wertepach. Jakis czas temu
          wrzucilem taki znak z tabliczka, ze dotyczy tylko ciezarowek - to
          chyba byl pierwszy w historii znak dla szklarzy :-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka