edek40
22.03.09, 14:54
Ciagle powracaja kwestie nieprzestrzegania kardynalnych zasad ruchu drogowego. A to potracenie na przejsciu, a to wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym itp. Czesto poruszana jest kwestia odpowiedzialnosci za takie wykroczenia. No i wylania sie bardzo ponury obraz swiadomosci obywateli. Otoz padaja postulaty zaostrzania kar, sankcji finansowych. Czytam to i czytam i ze zdumienia ciagle wyjsc nie moge. Otoz powszechna jest swiadomosc, ze jedynym wykroczeniem na ktorym koncentruje sie policja, to predkosc. I to w miejsca raczej powszechnie znanych. Wszyscy ci, ktorzy postuluja zaostrzenie kar godza sie wiec na ich NIE egzekwowanie. Ludziska bowiem bulwersuja sie az do nerwowej sr...czki na nieadekwatnymi ich zdaniem karami, zlymi przepisami, a zapominaja o prawie calkowitej bezkarnosci, gdy do nie dojdzie do tragedii.
Jakbym chcial, aby powszechne staly sie postulaty: istnieje zakaz wyprzedzania na przejsciu. Nie trzeba go jeszcze bardziej zakazywac, jak wielu by chcialo, a za nieprzestrzeganie rozstrzeliwac, a dzieci skazanca skazywac na glod, po konfiskacie majatku. Wystarczy wyegzekwowac istniejace przepisy najlepiej ZANIM dojdzie do tragedii. A do tego potrzebna jest po prostu obecnosc policji na drogach. Nie fotoradary i zaostrzanie kar za wykroczenia, ktore i tak nie sa wykrywane.