Dodaj do ulubionych

"Na zabudowanym się nie wyprzedza"...

27.04.09, 20:25
...taką pewnie wiadomość chciał mi przekazać kierowca tej wyprzedzanej lawety:


www.youtube.com/watch?v=HgpBO13OyMk

Chciałem wyprzedzić po kolei - najpierw lawetę, potem przy nadarzającej się sposobności drugą ciężarówkę - obie sunęły poniżej 20 km/godz.
Gdy wyprzedzałem lawetę, kierujący nią dojechał do poprzednika i zmusił mnie do wjechania na skrzyżowanie lewym pasem.
Fakt - mogłem przecież się zatrzymać i wjechać z powrotem za niego.

Wspaniały nauczyciel - wszyscy poczuliśmy się bezpieczniej...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 27.04.09, 22:02
      Niestety i takie też się zdarzają przypadki . Miałem coś podobnego z tym że na
      trasie . Popełniłem bład , przeliczyłem się , a raczej nie doliczyłem i musiałem
      się ratować wciskając między dwa tiry ale ten drugi postanowił dać mi nauczkę .
      Tak jak sam bym nie wiedział że źle zrobiłem .
      Z tego co wiem to powinni przynajmniej na trasie zostawić tyle miejsca bym mógł
      się tam schować
    • pmro Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 27.04.09, 22:49
      1. Nie popieram zachowania tego Pana w ciężarówce, bo robiąc tak stwarzył
      niepotrzebne zagrożenie, ale:

      2. Ty jeździsz niebezpiecznie. To jest teren zabudowany, są domki jednorodzinne,
      i w dodatku byłeś bardzo blisko skrzyżowania, a więc:

      a. Może tam w każdej chwili wyskoczyć dziecko
      b. Jeżeli wiesz że tam jest skrzyżowanie i MUSISZ wyprzedzić (chociaż nie
      rozumiem dlaczego), powinieneśbył poczekać aż przejedziesz do skrzyżowanie
      c. Na skrzyżowaniu mógł ktoś skręcić i wjechać wprost na Ciebie - i nawet gdyby
      ciężarówka Cie wspuściła byłby to niebezpieczny manewr, typu "o włos"
      d. Ktoś mógł wyjeżdżać z posesji i co wtedy?
      e. Luka między tymi dwiema ciężarowkami była wystarczająco duża żebyś wjechał,
      owszem, ale na 100% spowodowałbyś u kierowcy z tyłu albo spuszczenie gazu, albo
      lekkie hamowanie - innymi słowy, zajeżdżasz komuś drogę

      W przypadku takich osób jak Ty, zawsze ustępuję żeby ktoś sobie krzywdy nie zrobił.

      Dobry kierowca potrafi jeździć w ten sposób, żeby przewidzieć niektóre sytuacje
      stwarzające zagrożenie i ich unikać.

      Swoją jazdą zademonstrowałeś, że myślisz tylko i wyłącznie o tym jak najszybciej
      wyprzedzić ciężarówki - a więc myślisz o sobie. Nie zakładasz, że w ten sposób
      stwarzasz zagrożenie - bo tak, to Ty stwarzasz zagrożenie zmieniająć płynność
      ruchu, nawet jeśli ten ruch płynie 20 km/h.

      Już nic nie powiem o kierowcy Avensisa Kombi (o ile się nie mylę) który mógłby
      mieć niemiłe spotkanie z kierowcą ciężarówki.






      • rekrut1 Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 27.04.09, 23:39
        mejson.e - Ty naprawdę jeździsz niebezpiecznie!
        Do niedawna uważałem że kierowca nie jest jasnowidzem i nie wszystko
        potrafi przewidzieć. Kilkanaście dni temu był tu taki wątek wraz z
        filmikiem na którym kierowca "pirat" wyprzedzał TIRa przed którym
        jechał drugi TIR, w rezultacie wyprzedzał na skrzyżowaniu. Pan
        Policjant z przekonaniem stwierdził że kierowca powinien to
        przewidzieć. Inni forumowicze przekonali mnie że miał rację
        (Policjant). A ty widać tego wątku nie czytałeś(a szkoda)i nie
        przewidziałeś, stąd miałeś problem.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • mejson.e Przewidzieć 28.04.09, 09:53
          rekrut1 napisał:

          > mejson.e - Ty naprawdę jeździsz niebezpiecznie!
          > Do niedawna uważałem że kierowca nie jest jasnowidzem i nie wszystko
          > potrafi przewidzieć. Kilkanaście dni temu był tu taki wątek wraz z
          > filmikiem na którym kierowca "pirat" wyprzedzał TIRa przed którym
          > jechał drugi TIR, w rezultacie wyprzedzał na skrzyżowaniu. Pan
          > Policjant z przekonaniem stwierdził że kierowca powinien to
          > przewidzieć. Inni forumowicze przekonali mnie że miał rację
          > (Policjant). A ty widać tego wątku nie czytałeś(a szkoda)i nie
          > przewidziałeś, stąd miałeś problem.

          Masz rację - moja wina.
          Zaniedbałem lekcje wróżbiarstwa...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • rekrut1 Re: Przewidzieć 28.04.09, 10:09
            "Zaniedbałem lekcje wróżbiarstwa..."
            Zapomniałem na końcu o "uśmiechu" dlatego wyszło tak poważnie.
            A tak naprawdę poważnie "to punk widzenia zależy od punktu
            siedzenia".:))
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • mejson.e Re: Przewidzieć 28.04.09, 10:27
              rekrut1 napisał:

              > Zapomniałem na końcu o "uśmiechu" dlatego wyszło tak poważnie.
              > A tak naprawdę poważnie "to punk widzenia zależy od punktu
              > siedzenia".:))

              Ja doskonale wiedziałem, że to nie na serio... ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • hanni niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 10:09
          rekrut1 napisał:

          > mejson.e - Ty naprawdę jeździsz niebezpiecznie!

          Niebezpiecznie jak niebezpiecznie, przede wszystkim - sorry za okreslenie -
          bezmyslnie i prostacko.

          Dlatego jeszcze dlugo Polska bedzie widziana i traktowana tak jak do tej pory,
          jako nieciekawy kraj pelen prymitywnych ludzi.

          Sorry, jesli brzmi twardo ale tak niestety jest.
          • rekrut1 Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 10:12
            "Dlatego jeszcze dlugo Polska bedzie widziana i traktowana tak jak
            do tej pory, jako nieciekawy kraj pelen prymitywnych ludzi."
            Szanujmy sami siebie inni to docenią.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • habudzik Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 10:23
              rekrut1 napisał:

              > "Dlatego jeszcze dlugo Polska bedzie widziana i traktowana tak jak
              > do tej pory, jako nieciekawy kraj pelen prymitywnych ludzi."
              > Szanujmy sami siebie inni to docenią.

              Problem właśnie w tym że się nie szanujemy . I nie prędko zaczniemy się szanować .
              • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 10:27
                habudzik napisał:

                > Problem właśnie w tym że się nie szanujemy . I nie prędko zaczniemy się
                szanować .

                Otoz to. I jesli sami sie nie szanujemy, to dlaczego inni mieliby nas szanowac?
                • emes-nju Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 14:59
                  anni napisał:

                  > Otoz to. I jesli sami sie nie szanujemy, to dlaczego inni mieliby
                  > nas szanowac?

                  Otoz to, zajaczku puszysty! Dlaczego nie szanujesz nas do tego
                  stopnia, ze nawet nie potrafisz odroznic dobrego od zlego?

                  A nie potrafisz dlatego, ze wkladasz do jednego wora wszystkich
                  Polakow, bo ze swoich szwajcarskich wyzyn nie jestes wstanie
                  odrozniac jednostek. A raczej Ci sie nie chce...
                  • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 16:15
                    emes-nju napisał:

                    > Otoz to, zajaczku puszysty! Dlaczego nie szanujesz nas do tego
                    > stopnia, ze nawet nie potrafisz odroznic dobrego od zlego?

                    Otoz to drogi lemingu (tez mam pasujaca nazwe dla ciebie) jest sednem sprawy, ze
                    w przeciwienstwie do lemingow odrozniam dobro od zla.

                    > A nie potrafisz dlatego, ze wkladasz do jednego wora wszystkich
                    > Polakow,

                    Otoz nie, drogi lemingu. "Do jednego wora" to ja wcale nie wkladam wszystkich
                    Polakow tylko statystycznego Polaka.

                    • emes-nju Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 16:30
                      hanni napisał:

                      > "Do jednego wora" to ja wcale nie wkladam wszystkich
                      > Polakow tylko statystycznego Polaka.

                      Rozumiem, zajaczku puszysty, ze nie jestes "statystycznym Polakiem"?

                      Gratuluje samopoczucia.

                      PS Co mozesz zarzucic mojemu stylowi jazdy na podstawie tego, co
                      pisze, a raczej na podstawie tego, co z tego rozumiesz?
                      • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 16:40
                        emes-nju napisał:

                        > Rozumiem, zajaczku puszysty, ze nie jestes "statystycznym Polakiem"?

                        Staram sie lemingu przynajmniej tak nie zachowywac.

                        > PS Co mozesz zarzucic mojemu stylowi jazdy na podstawie tego, co
                        > pisze, a raczej na podstawie tego, co z tego rozumiesz?

                        Pewnie bedzie ci trudno w to uwierzyc ale twoj styl jazdy interesowal mnie do
                        tej pory tyle, co zimna kawa sprzed tygodnia.
                        • emes-nju Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 16:43
                          hanni napisał:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > > PS Co mozesz zarzucic mojemu stylowi jazdy na podstawie tego, co
                          > > pisze, a raczej na podstawie tego, co z tego rozumiesz?
                          >
                          > Pewnie bedzie ci trudno w to uwierzyc ale twoj styl jazdy
                          > interesowal mnie do tej pory tyle, co zimna kawa sprzed tygodnia.

                          To postaraj sie wiec wyjasnic mi na jakiej podstawie nazywasz mnie
                          lemingiem.

                          Zajaczku :-P
                          • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 16:58
                            emes-nju napisał:

                            > To postaraj sie wiec wyjasnic mi na jakiej podstawie nazywasz mnie
                            > lemingiem.

                            Bo chce ci uswiadomic jak infantylnym zachowaniem jest tytulowanie innych
                            forumowiczow nazwami ze swiata zwierzat.
                            • emes-nju Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 17:29
                              Rozumiem.

                              A wrzucenie wszystkich do jedego wora i dyskutowanie z nimi na
                              podstawie wlasnych, subiektywnych i "jedynie slusznych" pogladow,
                              nie jest infantylne?
                              • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 17:47
                                emes-nju napisał:

                                > A wrzucenie wszystkich do jedego wora i dyskutowanie z nimi na
                                > podstawie wlasnych, subiektywnych i "jedynie slusznych" pogladow,
                                > nie jest infantylne?

                                Nie wiem. I prawde powiedziawszy jakos nigdzie nie moge sie tego dopatrzyc.
          • pmro Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 11:01
            Zgodzę się tutaj z rekrutem i powiem "szanujmy siebie to inni to docenią"

            Polska ogólnie na świecie nie jest widziana w ogóle więc ja bym się tym nie
            przejmował. Dla wielu wszystko za zachodnią granicą Niemiec to nadal Rosja i
            okolice.

            mejson nie wyzywa, nie upiera się że to my jesteśmy tacy a nie inni, tylko
            otwarcie przyznaje się do błędu. Nie jest tak źle, ale za zademonstrowaną jazdę
            punkty karne i mandat odemnie by dostał gdybym był policjantem :) Tak z 10 i
            1000 PLN.

            Wyjeżdżająć poza granice Polski (Czechy, Węgry, Słowacja, Niemcy, Litwa)
            przekraczam ograniczenie prędkości o jakieś 10 km/h bo wiem, że bardzo szybko
            się mnie przyczepią. W Polsce można prawo łamać, a granica tolerancji jest
            +-30%. W żadnym z powyższych krajów nie widziałem tak makabrycznego zachowania
            na drodze jak w PL typu wyprzedzanie na trzeciego - ale jak w Niemczech (a
            ostatnio chyba nawet w Czechach) dają mandaty to by na roczne pełne
            ubezpieczenie wystarczyło przy mniejszym wykroczeniu.

            A więc wcale nie uważam że np. Niemcy są bardziej kulturalni, właściwie to wręcz
            przeciwnie - szczególnie w stosunku do innych automatycznie *gorszych* narodów,
            ale jakby taki wyprzedzający na trzeciego dostał mandat 2500 PLN albo roboty
            społeczne przez 30 dni (najchętniej przy budowaniu autostrad :) to brawurowa
            jazda zmniejszyłaby się pewnie o jakieś 80%.





            • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 11:12
              pmro napisał:

              > A więc wcale nie uważam że np. Niemcy są bardziej kulturalni,
              > właściwie to wręcz przeciwnie - szczególnie w stosunku do innych
              > automatycznie *gorszych* narodów,

              Nic nie dzieje sie "automatycznie". Chyba warto przy tej okazji zadac sobie
              pytanie, dlaczego wlasnie jedne narody uchodza za *gorsze* a inne za *lepsze*?

              Czy to tylko zbieg okolicznosci, ze akurat Brytyjczycy albo Skandynawowie maja
              taki dobry "brand" a Polacy nie?
              Osobiscie uwazam, ze ma to spory zwiazek z tym, jak sami sie traktujemy nawzajem
              i sposob organizacji ruchu i normy zachowan na drodze to wedlug mnie ewidentne
              odzwierciedlenie tego problemu.
              • pmro Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 14:32
                Wchodzimy tutaj w polityczną dyskusje, i nie wiem czy to odpowiednie forum.

                Brytyjczycy zbyt dobrego wizerunku sobie ostatnio w Polsce nie zrobili,
                szczególnie w Krakowie.

                Zgodze się jednak, że bardzo istotne jest sami siebie traktujemy i kultura jazdy
                jest odpowiednio proporcjonalna do kultury narodu.

                Ale co ja poradzę na to, że mamy takich ludzi a nie innych? Wszystkich nie zmienię.






                • hanni Re: niebezpiecznie jak niebezpiecznie... 28.04.09, 16:17
                  pmro napisał:

                  > Zgodze się jednak, że bardzo istotne jest sami siebie traktujemy i
                  > kultura jazdy jest odpowiednio proporcjonalna do kultury narodu.

                  To by moglo byc mottem nadrzednym tego forum.

                  > Ale co ja poradzę na to, że mamy takich ludzi a nie innych?
                  > Wszystkich nie zmienię.

                  Ja (i kilka innych osob) przyjmniej probujemy o tym otwarcie mowic narazajac sie
                  na niewybredne ataki sfanatyzowanych pseudopatriotow.

                  • trypel A'propos kultury narodu 28.04.09, 17:35
                    hanni napisał:

                    > pmro napisał:
                    >
                    > > Zgodze się jednak, że bardzo istotne jest sami siebie traktujemy i
                    > > kultura jazdy jest odpowiednio proporcjonalna do kultury narodu.
                    >
                    > To by moglo byc mottem nadrzednym tego forum.
                    >
                    > > Ale co ja poradzę na to, że mamy takich ludzi a nie innych?
                    > > Wszystkich nie zmienię.
                    >
                    > Ja (i kilka innych osob) przyjmniej probujemy o tym otwarcie mowic narazajac si
                    > e
                    > na niewybredne ataki sfanatyzowanych pseudopatriotow.
                    >

                    Mówimy (i piszemy) ja i osioł, w kazdym innym przypadku siebie wymieniamy na
                    drugim miejscu.
                    • hanni Masz na mysli à propos? 28.04.09, 17:48
                      trypel napisał:

                      > Mówimy (i piszemy) ja i osioł, w kazdym innym przypadku siebie wymieniamy na
                      > drugim miejscu.

                      I co ta historyjka o tobie i osle mialyby wnosic à propos kultury narodu?
                      • trypel Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 18:14
                        to że tak bardzo skupiłeś sie na kulturze jazdy że zapomniałeś o swojej a
                        kultura narodu składa sie z kultury jednostek.
                        • hanni Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 18:28
                          No to rzeczywiscie przewinienie nie z tej ziemi. Az dziw, ze admin jeszcze nie
                          usunal mojego wpisu.
                          Dobrze, ze ktos taki jak ty czuwa i wytyka tak nieslychane rzeczy, co jak sie
                          domyslam dowodzi wyjatkowej kultury....

                          Szkoda, ze ciagle nie bardzo jeszcze wiem, co to wtracenie wnosi nowego do
                          tematu poza oczywistym banalem, ze "kultura narodu składa sie z kultury jednostek"?
                          • trypel Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 18:31
                            wnosi to samo co twoje:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=94593074&a=94629788
                            ja nie podkreślam swojej wyjątkowej kultury natomiast jak ktoś lansuje sie na
                            ideała to niestety patrzy mu sie na ręce :)
                            • hanni Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 18:36
                              trypel napisał:

                              > wnosi to samo co twoje:

                              Chyba nieco sie przeceniasz.

                              To, ze "kultura narodu sklada sie z kultury jednostek" jest oczywistym i
                              niepodwazalnym banalem.

                              To, ze "kultura jazdy jest odpowiednio proporcjonalna do kultury narodu" nie
                              jest dla wielu wcale tak oczywiste, co wykazala tu juz niejedna dyskusja.

                              > ja nie podkreślam swojej wyjątkowej kultury

                              A ktos to tutaj w ogole robi? Kto?


                              • trypel Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 18:42
                                wchodząc na poziom dyskusji akademickich spod budki z piwem można powiedziec że
                                skoro wiesz że kultura jednostek wpływa na kulturę narodu to powinieneś dbać o
                                to aby twoja kultura ową wielką kuture podnosiła a nie dołowała jak obecnie.

                                Skoro zaznaczasz jak straszne dla ciebie jest łamanie prawa to jednoznacznie
                                sugerujesz że ty nigdy tego nie robisz. Czyli stajesz na podium jako ideał o
                                wyjatkowej kulturze jazdy. To są wnioski dość logiczne dla każdego po szkole
                                sredniej.
                                • hanni Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 19:00
                                  Dobrze byloby, gdybys wzial pare glebszych oddechow i przemyslal to i owo.

                                  Chyba tego w twoim zacietrzewieniu nie widzisz ale wszystkie twoje posty na tym
                                  watku dotycza glownie jednego - mojej skromnej osoby!

                                  Twoimi nieporadnymi atakami i teoriami usilujesz mnie trafic, co bardzo mnie co
                                  prawda wzrusza ale i nieco juz nudzi.

                                  Dobrze byloby, gdybys moze dla odmiany bardziej skoncentrowal sie na temacie a
                                  mniej na tych zabawnych atakach pod adresem innych forumowiczow?


                                  • trypel Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 19:47
                                    wszystkie moje posty wystepują w jednym miejscu i dotyczą tego że
                                    wytknąłem twoj brak szacunku dla rozmówcow stojących po tej samej
                                    stronie (nie mówie o oponentach)
                                    Ty albo nie chcesz sie do tego przyznać albo po prostu brak szacunku
                                    do innych wyniosłeś z domu. I stąd ta bezsensowna dyskusja. Wiem że
                                    to kopanie sie z koniem bo jak ktos (zakładam dorosły) pewnych
                                    rzeczy nie rozumie to już nie zrozumie ale może inni przeczytają i
                                    pomyślą. W końcu skoro, jak niektórzy twierdzą wystarczająco duzo
                                    chamstwa mamy na drogach, to może warto zachować kulturę
                                    przynajmniej tutaj. Prawda? Spójrz choćby na Habudzika. Co by nie
                                    pisał to zawsze robi to na pewnym poziomie.
                                    Koniec tematu :)
                                    • pmro Re: Masz na mysli à propos? 28.04.09, 22:53
                                      Gdyby kultura jazdy w Polsce była równa poziomowi tego forum to byłbym
                                      wniebowzięty. Serio.
                                      • hanni Re: Masz na mysli à propos? 29.04.09, 10:37
                                        pmro napisał:

                                        > Gdyby kultura jazdy w Polsce była równa poziomowi tego forum to byłbym
                                        > wniebowzięty. Serio.

                                        No wiesz?! Nie widziales "a'propos" mojego przewinienia? Odnoszac sie do kilku
                                        innych osob na tym forum wymienilem je po mnie a nie przede mna!!!

                                        Cale szczescie, ze mamy tak kulturalne i czujne osoby jak ta tutaj:


                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=74059614&a=74225782
                                    • hanni Re: Masz na mysli à propos? 29.04.09, 09:50
                                      trypel napisał:

                                      > wszystkie moje posty wystepują w jednym miejscu i dotyczą tego że
                                      > wytknąłem twoj brak szacunku dla rozmówcow

                                      I kto to napisal? :)

                                      Ale znow piszesz o mnie....
                                      Jesli nie masz nic do napisania na temat to moze zdrowiej byloby sie wylaczyc?
      • mejson.e Niebezpieczna jazda 28.04.09, 08:52
        pmro napisał:

        > 2. Ty jeździsz niebezpiecznie. To jest teren zabudowany, są domki jednorodzinne
        > ,
        > i w dodatku byłeś bardzo blisko skrzyżowania, a więc:
        >
        > a. Może tam w każdej chwili wyskoczyć dziecko
        > b. Jeżeli wiesz że tam jest skrzyżowanie i MUSISZ wyprzedzić (chociaż nie
        > rozumiem dlaczego), powinieneśbył poczekać aż przejedziesz do skrzyżowanie
        > c. Na skrzyżowaniu mógł ktoś skręcić i wjechać wprost na Ciebie - i nawet gdyby
        > ciężarówka Cie wspuściła byłby to niebezpieczny manewr, typu "o włos"
        > d. Ktoś mógł wyjeżdżać z posesji i co wtedy?
        > e. Luka między tymi dwiema ciężarowkami była wystarczająco duża żebyś wjechał,
        > owszem, ale na 100% spowodowałbyś u kierowcy z tyłu albo spuszczenie gazu, albo
        > lekkie hamowanie - innymi słowy, zajeżdżasz komuś drogę
        >


        Wszystko to prawda, masz rację, ale należy wziąć pod uwagę, że wszystko to
        działo(by) się na odcinku dwudziestu paru metrów przez kilka sekund, jakie
        były(by) potrzebne do wyprzedzenia i nawet najbardziej rącze dziecko nie
        pokonałoby widzianego przeze mnie obszaru, żaden samochód nie wyskoczyłby na
        skrzyżowaniu - po prostu, to co widziałem przed wyprzedzaniem "wystarczyłoby" na
        te kilka sekund.
        Odległość między ciężarówkami była wtedy dużo większa, zaczęła się gwałtownie
        zmniejszać po włączeniu przeze mnie lewego kierunkowskazu.
        Nie neguję, że grzeczna jazda za tymi ciężarówkami byłaby bezpieczniejsza niż
        ich wyprzedzanie.

        Jeszcze bezpieczniej byłoby, gdyby takie potwory nie omijały korka na DK 8 przez
        ciasne uliczki osiedlowe...

        Ale...
        > 1. Nie popieram zachowania tego Pana w ciężarówce, bo robiąc tak stwarzył
        > niepotrzebne zagrożenie,

        No i o tym był ten wątek ;-)


        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • pmro Re: Niebezpieczna jazda 28.04.09, 10:50
          Cieszy mnie to, że widzisz w tym wszystkim swój błąd. Mniej mnie cieszy, chociaż
          całkowicie rozumiem ludzką naturę, że i tak próbujesz ten błąd uzasadnić.

          Sam nie jestem aniołkiem na drodze jak zapewne każdy. Natomiast bardzo szanuję
          ludzi potrafiących się przyznać do (czasamy naprawde oczywistej) winy a jeszcze
          bardziej tych którzy potrafią pisac normalnie bez bluzgania i obrażania
          (ortografii się nie czepiam bo sam mam nienajlepszą :) Z tej strony masz plus,
          ale co do stylu jazdy to niestety opinii nie zmienę.

          Mogę Ci powiedzieć szczerze i otwarcie, że trochę mi zajeło psychiczne
          wyluzowanie. Nawet przyznam się, że idąc śladem jednego z kolegów, początkowo
          mając prawo jazdy jeździłem "na zderzaku". Nie było to spowodowane jakąś
          złośliwością, ale po prostu przyzwyczajeniem. Dopiero później zauważyłem, że
          jest to niebezpieczne i drażliwe dla osoby jadącej przed nami.

          Na kursie prawa jazdy nauczyłem się jeździć po koleinach asfaltowych przy
          chodniku (jak najbliżej prawej strony) i że parkowanie z odstępem większym niż
          ileśtam cm jest wielkim grzechem powodującym niezaliczenie egzaminu. Dopiero po
          kilku latach jazdy zacząłem dojrzewać i uczyć się. Robię teraz wszystko żeby
          zminimalizować ryzyko dla siebie i dla innych w celu uniknięcia kolizji -
          czasami nawet idąc tak daleko, że staram się żeby nie jechał za mną TIR,
          szczególnie jeśli jedzie zbyt blisko bo on nie zahamuje tak szybko jak ja.

          Czy jeżdżę szybko? Nie wiem, ale przepisy prędkości poza obszarem zabuowanym
          często łamię. Na Autostradzie 150 a nie 130, a na normalnej DK 110-120 zamiast
          90. Odkryłem nawet, że szybka jazda pomaga mi utrzymać koncentracje ale ostatnio
          miałem pewien incydent jadąc 90 - leżało na drodze jakieś wielkie zwierze które
          musiałem ominąć z racji tego że mam niskie auto, szybi manewr i ominąłem - nie
          wiem czy bym zdołał wyprowadzić auto z lekkiego poślizgu przy np. 120.






          • inguszetia_2006 Re: Niebezpieczna jazda 28.04.09, 11:21
            pmro napisał:

            > Cieszy mnie to, że widzisz w tym wszystkim swój błąd. Mniej mnie
            cieszy, chocia
            > ż
            > całkowicie rozumiem ludzką naturę, że i tak próbujesz ten błąd
            uzasadnić.
            >
            > Sam nie jestem aniołkiem na drodze jak zapewne każdy. Natomiast
            bardzo szanuję
            > ludzi potrafiących się przyznać do (czasamy naprawde oczywistej)
            winy a jeszcze
            > bardziej tych którzy potrafią pisac normalnie bez bluzgania i
            obrażania
            > (ortografii się nie czepiam bo sam mam nienajlepszą :) Z tej
            strony masz plus,
            > ale co do stylu jazdy to niestety opinii nie zmienę.
            >
            > Mogę Ci powiedzieć szczerze i otwarcie, że trochę mi zajeło
            psychiczne
            > wyluzowanie. Nawet przyznam się, że idąc śladem jednego z kolegów,
            początkowo
            > mając prawo jazdy jeździłem "na zderzaku". Nie było to spowodowane
            jakąś
            > złośliwością, ale po prostu przyzwyczajeniem. Dopiero później
            zauważyłem, że
            > jest to niebezpieczne i drażliwe dla osoby jadącej przed nami.
            >
            > Na kursie prawa jazdy nauczyłem się jeździć po koleinach
            asfaltowych przy
            > chodniku (jak najbliżej prawej strony) i że parkowanie z odstępem
            większym niż
            > ileśtam cm jest wielkim grzechem powodującym niezaliczenie
            egzaminu. Dopiero po
            > kilku latach jazdy zacząłem dojrzewać i uczyć się. Robię teraz
            wszystko żeby
            > zminimalizować ryzyko dla siebie i dla innych w celu uniknięcia
            kolizji -
            > czasami nawet idąc tak daleko, że staram się żeby nie jechał za
            mną TIR,
            > szczególnie jeśli jedzie zbyt blisko bo on nie zahamuje tak szybko
            jak ja.
            >
            > Czy jeżdżę szybko? Nie wiem, ale przepisy prędkości poza obszarem
            zabuowanym
            > często łamię. Na Autostradzie 150 a nie 130, a na normalnej DK 110-
            120 zamiast
            > 90. Odkryłem nawet, że szybka jazda pomaga mi utrzymać
            koncentracje ale ostatni
            > o
            > miałem pewien incydent jadąc 90 - leżało na drodze jakieś wielkie
            zwierze które
            > musiałem ominąć z racji tego że mam niskie auto, szybi manewr i
            ominąłem - nie
            > wiem czy bym zdołał wyprowadzić auto z lekkiego poślizgu przy np.
            120.
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            Witam,
            No pięknie.
            A teraz jeszcze po buziaczku;-D
            Pzdr.
            Inguszetia
          • st1545 Re: Niebezpieczna jazda 28.04.09, 16:06
            pmro napisał:
            > Cieszy mnie to, że widzisz w tym wszystkim swój błąd.
            Błąd to mejson zrobił taki ... że się dschował między te trucki. Był już
            przecież za skrzyżowaniem - mógł kontynuować wyprzedzanie, zgodnie z planem.
            Co do samego planu - miejsca do skrzyżowania: dość, prędkość: +/- zero,
            odległość między ciężarówkami: nawet z przyczepą by się zmieścił (gdyby ją
            miał). Wynik: manewr poprawny. Więcej: gdyby mejson go zaniechał, gość w Toyocie
            z pewnością rozpocząłby wyprzedzanie trzech pojazdów naraz.
            pozdrawiam, tomek
    • jane14 Na "śpiących policjantach" się nie wyprzedza ! 28.04.09, 07:30
      Widze że lubisz ten manewr przeprowadzać na "śpiących policjantach"
      to taka nowa moda ? Masz jakaś zniszke w warsztacie czy promocje u
      dentysty ?
      Ale chyba przeceniasz swoje znaczenie na drodze. Obawiam sie ze nikt
      cie nie chciał pouczyc. Gośc poprostu nieco przyspieszył gdy był juz
      za "śpiochem" a z kolei jadacy przed nim zwolnił dojezdzajac do
      skrzyzowania.
      Wyprzedzałeś w tak "fajnym" miejscu ze trudno sie dziwic że nikt sie
      tam ciebie nie spodziewał. A nawet tak drobna zmiana predkosci mogła
      być kłopotliwa. Pewnie cię nawet nie widział ten z lawety, aż nie
      znalazłeś się przed nim, by mu zajechać droge.
      PS Do ilu tam było ograniczenie bo twa kamera takich niuansów nie
      łąpie, do 20/h?
      • mejson.e Re: Na "śpiących policjantach" się nie wyprzedza 28.04.09, 09:20
        jane14 napisał:

        > Widze że lubisz ten manewr przeprowadzać na "śpiących policjantach"
        > to taka nowa moda ? Masz jakaś zniszke w warsztacie czy promocje u
        > dentysty ?

        To zależy od samochodu - w jednym tak wyprofilowany garbek powoduje tylko
        bujnięcie a w drugim walenie sztywnymi chlapaczami o nawierzchnię. Są też garby
        różnie wyprofilowane. A wyprzedzam tylko na tych mi znanych.
        Także dlatego, że niektóre samochody zwalniają tam do prędkości węszącego psa
        zamiast do znakowych 30 km/h.

        > Ale chyba przeceniasz swoje znaczenie na drodze. Obawiam sie ze nikt
        > cie nie chciał pouczyc. Gośc poprostu nieco przyspieszył gdy był juz
        > za "śpiochem" a z kolei jadacy przed nim zwolnił dojezdzajac do
        > skrzyzowania.
        > Wyprzedzałeś w tak "fajnym" miejscu ze trudno sie dziwic że nikt sie
        > tam ciebie nie spodziewał. A nawet tak drobna zmiana predkosci mogła
        > być kłopotliwa. Pewnie cię nawet nie widział ten z lawety, aż nie
        > znalazłeś się przed nim, by mu zajechać droge.

        Przyznam szczerze, że nie analizowałem tego pod tym kątem. ;-)

        Ale nigdy nie przeceniam mojej obecności na drodze, więc staram się być zawsze
        widocznym - przed wyprzedzaniem mrugnę światłami będąc w zasięgu lusterek
        poprzednika.
        Może wyprzedzany uznał, że nie będę się rozdrabniał i wyprzedzę jednym skokiem
        obie ciężarówki jak mój następnik, nie przejmując się skrzyżowaniem?
        A jego poprzednik nie zwolnił, cały czas tak jechał, to on wyhamował nas do 20
        km/godz - poprzednio laweta nikła mi z oczu pędząc boczną drogą (bez garbów).

        > PS Do ilu tam było ograniczenie bo twa kamera takich niuansów nie
        > łąpie, do 20/h?

        Do 30 i rzadko wskakuję na garb z większą prędkością.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • jane14 Re: Na "śpiących policjantach" się nie wyprzedza 28.04.09, 12:18
          mejson.e napisał:

          >... niektóre samochody zwalniają tam do prędkości węszącego psa
          > zamiast do znakowych 30 km/h.

          No własnie tyle, że potem przespieszaja i może być przykra
          niespodzianka. Zwłaszcza ze ty za bardzo przyspieszyc nie możesz bo
          jesteś przed garbem a on może bo jest już za...
          Pewnie że gośc w zasadzie wykonuje manewr niedozwolony tylko on to
          robi bezwiednie nie wiedzac zapewne ze jest wyprzedzany.

          > ... przed wyprzedzaniem mrugnę światłami będąc w zasięgu lusterek
          > poprzednika...

          Nie przeceniałbym osobiscie skuteczności tej sygnalizacji w dzień, a
          tym bardziej słoneczny. Jeśli nie patrzył akurat w lusterko to nie
          zobaczył.
    • emes-nju "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 11:10
      ... a jak cos stoi, to sie nawet nie omija.

      Przeciez zza stojacego moze wybiec dziecko!

      Przeciez zza stojacego moze wyjsc Matka Wasza!

      Przeciez zza stojacego moze wyczolgac sie prawy, acz nieco
      wczorajaszy obywatel!

      Przeciez zza stojacego moze wyjechac rowerzysta!

      Przeciez zza stojacego moze wyjechac samochod!

      Przeciez...

      Mam dosc. A Ty, Mejson?

      Pzdr
      • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 11:15
        emes-nju napisał:

        > ... a jak cos stoi, to sie nawet nie omija.
        >
        > Przeciez zza stojacego moze wybiec dziecko!
        >
        > Przeciez zza stojacego moze wyjsc Matka Wasza!
        >
        > Przeciez zza stojacego moze wyczolgac sie prawy, acz nieco
        > wczorajaszy obywatel!
        >
        > Przeciez zza stojacego moze wyjechac rowerzysta!
        >
        > Przeciez zza stojacego moze wyjechac samochod!
        >
        > Przeciez...

        Dokładnie tak może być i dlatego w takich miejscach sa ograniaczenia do 30-20km/h




        > Mam dosc. A Ty, Mejson?

        Nie wiem co Mejson ale ja sie mu podlizywać nie będę .
      • mejson.e Ja wiedzialem, ze tak będzie ;-) 28.04.09, 13:04
        > Mam dosc. A Ty, Mejson?

        Ja nie ;-)

        Ja po prostu wiedziałem, że tak będzie - wątek jest o utrudnianiu wyprzedzania a
        większość wpisów będzie dotyczyć przekroczenia prędkości i decyzji o
        wyprzedzaniu na garbach.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • habudzik Re: Ja wiedzialem, ze tak będzie ;-) 28.04.09, 13:08
          mejson.e napisał:
          wątek jest o utrudnianiu wyprzedzania
          > a
          > większość wpisów będzie dotyczyć przekroczenia prędkości i decyzji o
          > wyprzedzaniu na garbach.

          Oooo co to to nie . Moje nic takiego nie zawierają .
    • inguszetia_2006 Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 11:25
      Witam,
      Jak już się pokajałeś, Mejsonie, to ci powiem, że za cholerę nie
      widzę sensu w wyprzedzaniu na spowalniaczach. Co najwyżej, można
      sobie michę olejową upitolić i to będzie jedyny pożytek płynący z
      akcji.
      Jednym słowem; nowa miska, jest lepsza niz stara miska;-D
      Jakom pragmatyk i skąpiec nie wyprzedzam na spowalniaczach.
      Ale innym nie utrudniam.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • nelsonek Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 11:56
      Nie popieram zachowania kierowcy ciezarowki - stworzyl dodatkowe zagrozenie na
      drodze - to jasne. Zdaje sie jednak, ze tam bylo ograniczenie predkosci do 20km/h...
      • mejson.e Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 13:00
        nelsonek napisał:

        > Nie popieram zachowania kierowcy ciezarowki - stworzyl dodatkowe zagrozenie na
        > drodze - to jasne. Zdaje sie jednak, ze tam bylo ograniczenie predkosci do 20km
        > /h...
        >

        Do 30 km/godz - od pierwszego garbu, wcześniej było 50.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 13:06
      Dobra chłopaki i dziewczyno , nie znęcajcie się nad Mejsonem bo nikt z Was
      20km/h tamtędy by nie jechał nie wyłączając mnie . No może jechałbym 20km/h ale
      tylko swoim samochodem ( garby ) a nie służbowym lub wyżej zawieszonym
      • mejson.e Wyprzedzaczka 28.04.09, 13:14
        habudzik napisał:

        > Dobra chłopaki i dziewczyno , nie znęcajcie się nad Mejsonem bo nikt z Was
        > 20km/h tamtędy by nie jechał nie wyłączając mnie .

        Ale to Mejson ma wyprzedzanie we krwi - on nie ujedzie minuty bez wyprzedzenia poprzednika:

        video.google.pl/videoplay?docid=8045084242034628674&q=source%3A013711449036507323756&hl=pl

        ;-)
        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • pmro Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 14:37
        Przypomina mi się historia z kilku dni wstecz jak sprzedawca rowerów w jednym z
        Warszawskich supermarketów powiedział że ktoś "wywiózł" rower i zapłacił
        następnego dnia, a ochrona go nie zatrzymała. Ten Pan mówi do mnie, "Ja bym już
        tu nie przyszedł, i Pan też dobrze wie że Pan by nie przyszedł."

        Otóż ja, tak jak i ten Pan który wrócił zapłacić za rower, wróciłbym bo nie
        jestem złodziejem, ale złodziej myśli że wszyscy inni myślą tak samo jak on :)

        • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 14:42
          pmro napisał:

          > Przypomina mi się historia z kilku dni wstecz jak sprzedawca rowerów w jednym z
          > Warszawskich supermarketów powiedział że ktoś "wywiózł" rower i zapłacił
          > następnego dnia, a ochrona go nie zatrzymała. Ten Pan mówi do mnie, "Ja bym już
          > tu nie przyszedł, i Pan też dobrze wie że Pan by nie przyszedł."
          >
          > Otóż ja, tak jak i ten Pan który wrócił zapłacić za rower, wróciłbym bo nie
          > jestem złodziejem, ale złodziej myśli że wszyscy inni myślą tak samo jak on :)

          Zapłacić za rower byś wrócił bo to żadne pieniądze a kamera przemysłowa mogłaby
          ustalić kim jesteś . Twój profil psychologiczny mowi jednak że gdybyś kupił
          największy na świecie diament i zapomniał zapłacić to byś nie wrócił .
          • pmro Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 14:55
            Powtórze się - niektórzy myślą że wszyscy inni myślą tak jak on.

            • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 14:58
              Powtórze się - niektórzy myślą że oni zrobiliby inaczej
              • pmro Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 15:02
                Jeśli mają inne wartości w życiu poza pieniędzmi, to tak.
                • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 28.04.09, 15:14
                  pmro napisał:

                  > Jeśli mają inne wartości w życiu poza pieniędzmi, to tak.

                  Nie ma osoby zdrowej psychicznie która by sie po milion nie schyliła. Wszystko
                  jak już pisałem jest kwestią ceny . Za 1000 czy dwa nie opłaca sie ryzykować ale
                  za $1000000 juz tak .
                  • tbernard Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 29.04.09, 11:18
                    habudzik napisał:

                    > pmro napisał:
                    >
                    > > Jeśli mają inne wartości w życiu poza pieniędzmi, to tak.
                    >
                    > Nie ma osoby zdrowej psychicznie która by sie po milion nie schyliła. Wszystko
                    > jak już pisałem jest kwestią ceny . Za 1000 czy dwa nie opłaca sie ryzykować al
                    > e
                    > za $1000000 juz tak .

                    Mylisz się odnośnie tego, że każdego kupisz/złamiesz czy to ceną, czy torturami. Byli tacy co życie poświęcili i nic ich nie ruszyło i nie wszyscy z nich musieli być chorzy psychicznie.
                    Prawdą jednak jest, że byli i tacy co składali deklaracje w stylu "mnie to nic nie złamie choćby nie wiem co" lecz brutalna rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje.
                    • habudzik Re: "Na zabudowanym się nie wyprzedza"... 29.04.09, 15:28
                      Dokładnie tak jest . nie pisałem że się nie da tylko że 99,999999
                      zarobi właśnie tak bo...
    • naprawdetrzezwy Z tego filmu wynika tylko jedna rzecz. 29.04.09, 21:54
      Że nie wyprzedza się przed skrzyżowniem, na śpiącym policjancie z
      ograniczeniem prędkości do 30 (? chyba, film ma kiepską jakość w tym
      miejscu).


      Reszta to twoje słowa - nie widać, by ktoś ci zajeżdżał drogę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka