mejson.e
28.04.09, 23:15
Robót drogowych i okołodrogowych ostatnio zatrzęsienie - prawie każda gmina dłubie w pasie drogowym, nie to żeby zaraz autostradę budowała, ale inwestycje w wodociągi, kanalizację, linie ciepłownicze itp., rozgrzebują nasze drogi jak kury grządki.
Z jednej strony fajnie, bo coś się zmienia a zaległości we wszystkim mamy liczone dziesięcioleciami, ale z drugiej strony utrudnienia dla mieszkańców i miejscowych oraz przejezdnych kierowców są czasami ogromne i prawie zawsze dokuczliwe.
Nie ma wyjścia - trzeba sie z tym pogodzić i wytrzymać.
Tylko czy zawsze wytrzymywać musimy wszystko, co nam upichcą dłubiący?
Czy WSZYSTKIE te cierpienia są niezbędne?
Pomijając planowanie i organizacje robót, które skracałyby czas robót i długości zamkniętych odcinków do niezbędnego minimum, wiele jest do zrobienia w uświadomieniu odpowiedzialnych za dłubanie społecznych konsekwencji popełnianych błędów.
Codziennie w drodze do pracy mijam dwa miejsca dotknięte robotami okołodrogowymi - jedno to wymiana linii ciepłowniczych w podwarszawskim miasteczku a drugie to duża warszawska budowa osiedla tuż koło drogi angażująca mnóstwo sprzętu między innymi ciężkich wywrotek.
To drugie miejsce trochę spowalnia ruch ale w zasadzie nigdy go nie blokuje, a na dodatek codziennie widzę tam robotnika ze szczotką, który na bieżąco sprząta z jezdni to, co naniosły ogromne wywrotki.
A to pierwsze miejsce blokuje jeden pas ruchu - najpierw dwudziestometrowy, teraz już stumetrowy.
I tworzy dwudziestominutowe korki w godzinach szczytu.
A to za sprawą sygnalizacji świetlnej, na tyle prymitywnej, że praktycznie niewidocznej w słońcu i powodującej jazdę na czuja.
W efekcie tworzyły się ogromne korki ze strony, z której było dobrze widać sygnalizator - tam pojawienie się czerwonego zatrzymywało ruch a z przeciwnej strony wcale...
Co czuli, myśleli i wykrzykiwali kierowcy stojący na zielonym to sobie sami dopowiedzcie...
Dopiero po tygodniu ktoś zajarzył, że wystarczy osłona przeciwsłoneczna na sygnalizator ze zwykłego starego kartonu, by wszystko wróciło do normy.
I tak rozwiązano problem - jak całą organizacje remontu - po dziadowsku, ale na szczęście skutecznie.
www.youtube.com/watch?v=9n1RXoNFQXg
Nie zdziwię się, gdy po skończonej pracy pozostaną jakieś zapomniane znaki drogowe...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.