Dodaj do ulubionych

Perfekcyjne drogi zachodniej Europy...

05.09.09, 22:27
...czyli parę fotek moich z wczoraj, z pracy i z powrotu z pracy.

orys.blox.pl/2009/09/Szkockie-drogi.html
To co, umiem jeździć po dziurawych, źle oznakowanych, wąskich drogach z
natężeniem ruchu wielokrotnie przerastającym to, do jakiego powstały, czy nie?
;-)

Emesowi dedykuję oczywiście :-)
Obserwuj wątek
    • dmuchawcelatawce Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 05.09.09, 23:14
      W Holandii tez kiedys udalo mi sie zbladzic w takie cos co
      przypominalo droge i mialo nawet nazwe choc posrod przepastnych pol
      z kukurydza bylo zbudowane.
      Niestety nie mozemy z tego tutulu popadac w samozadowolenie ... a ze
      to u nas wcale nie jest tak zle.
      Roznica polega na tym, ze w Polsce takie drogi to norma a w
      zachodniej Europie (przynajmniej znane mi sa drogi Holandii) to
      wyjatek w jakis polach zbudowany i zapomniany przez Boga i ludzi.
      • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 05.09.09, 23:30
        W Szkocji takie drogi to norma, tylko że większość z niej jest słabo zaludniona...
        • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 05.09.09, 23:37
          Chcesz się załapać na nowego trolla? Może jeszcze coś o obwodnicy
          Paryża; autostradzie w Berlinie, po której się jeździ 60km/godz,
          moście w Saint Nazaire oraz obowiązkowo o strefach 30km/godz. w
          Grazu? Wiesz, że koło Małkini - treblinki jest taka droga i taki
          most drogowo - kolejowy, że na ich widok niejednemu Szkotowi oko by
          zbielało? Tylko co to ma do rzeczy?:)
          • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 00:57
            Zasadniczo to jako ciekawostka, ale generalnie emes sugeruje, że skoro nie
            jeżdże po PL to nie wiem, jak to jest jeździć po dziurawych, zatłoczonych
            drogach przez miasta i wioski z dużą liczbą działań znakologicznych i
            fotoradarów. Emes na tej podstawie wyciąga wniosek, ze nie mam prawa mieć
            własnej opinii na tym forum. Chciałem pokazać że jakieś pojęcie jednak mam, a
            przez to zapewnić sobie jakiś mandat do odzywania się tutaj ;-)
            • dmuchawcelatawce Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 01:22
              Tomku wybacz ale zdarzylo mi sie pare lat temu i to dwa razy byc w
              pieknej Szkocji. Bardzo dobrze ja poznalam, sporo pojezdzilam i
              pozwiedzalam ... i nie pamietam takich drog.
              Chyba jednak nie uda ci sie nikogo przekonac do tego, ze na
              zachodzie jest rownie xle z drogami jak w Polsce.
              Nie wiem tylko dlaczego ci az tak na tym zalezy.
              • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 16:59
                dmuchawcelatawce napisała:

                > Tomku wybacz ale zdarzylo mi sie pare lat temu i to dwa razy byc w
                > pieknej Szkocji. Bardzo dobrze ja poznalam, sporo pojezdzilam i
                > pozwiedzalam ... i nie pamietam takich drog.

                O to przepraszam. Ja tu jeżdże zawodowo od ponad trzech lat. Moja znajomość
                Szkockich dróg na pewno jest o wiele mniejsza niż Twoja nabyta podczas dwóch
                turystycznych wizyt. A ten cały artykuł to oszustwo, zdjęcia są zrobione w
                Pierdzistanie.

                A tak co do zwiedzania: co widziałaś podczas swoich wizyt? Byłaś na Newhouse
                Industrial Estate? A może w centrum kontenerowym w Belshill (na które wjeżdża
                się przez osiedle domków szeregowych!)? Może udało Ci się odwiedzić olbrzymie
                centra dystrybucyjne koło Livingston? Na pewno też nie odpuściłaś sobie
                rafinerii w Grangemouth, okolic Port Glasgow ani słynnej dzielnicy Tradeston,
                tuż obok centrum Glasgow...
              • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 17:36
                > Nie wiem tylko dlaczego ci az tak na tym zalezy.

                Zaczęło się od Emesa, który pojęcie o drogach zachodu ma takie jak ty, czyli
                gdzieś tam był na wycieczce i mu się podobało. Na tej podstawie w wątku o
                słupkach wielokrotnie odmawia mi on prawa do zajmowania stanowiska w dyskusjach
                na tym forum jako komuś, kto mieszka w drogowym raju i o tego rodzaju jeździe
                pojęcia nie ma.

                Jest jednak jeszcze jedna para kaloszy:
                Na tym forum często za tragiczny stan bezpieczeństwa na naszych drogach obwinia
                się ich stan, albo inaczej mówiąc, brak porządnych dróg.

                W myśl tego rozumowania kiedy w Polsce będą lepsze drogi to i bezpieczeństwo się
                powiększy. Jest to prawdą, ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

                Wyobraź sobie drogi z moich obrazków pełne typowych polskich kierowców, czyli
                "wyprzedzaczy-za-wszelką-cenę",
                "nie-dających-się-wyprzedzić-choćby-nie-wiem-co",
                "będących-ponad-prawem-bo-im-się-śpieszy" i tak dalej. Wyobraź sobie owe
                szkockie drogi (nawet te dobre z Twoich wakacji) pełne przedstawicieli
                handlowych, którzy mają postawione nierealne zadania a boją się utraty pracy.
                Wyobraź sobie, że kierowcy cięzarówek śmigają po tych drogach jak szaleni, bo
                nie mają płacone za godzine pracy a za milę czy % od frachtu. Wyobraź sobie
                Wiesława McLeoda wiozącego tonę pustaków w swoim przerdzewiałym Roverze 214,
                który przegląd przeszedł tylko dlatego, ze w stacji MOT pracuje szwagier-in-law
                Wiesława, Zdzisław MacDonald. Wyobraź sobie, ze tymi ścieżynkami wracają z
                dyskoteki pijane nastolatki bez prawa jazdy, upakowane po ośmiu do swoich 15
                letnich Vauxhalli Cavalierów z pierdzącymi tłumikami i Austinów Maestrów po
                tuningu optycznym... To byłaby przecież rzeź.

                Ale jakoś nie jest.

                Jakoś jazda po tych naprawdę kiepskich drogach jest płynna. I nie dlatego, że
                nie ma słupków uniemożliwiających wyprzedzanie: słupki są, ale nawet jeśli ich
                nie ma wyprzedza mało kto, a zjazd na pobocze żęby przepuścić ciągnący się za
                nimi korek jest codziennością w wykonaniu traktorzystów czy kierowców TIRów. Tu
                nie ma olbrzymich zatorów za chcącymi skręcić w prawo (to tak jakby w Polsce w
                lewo) bo najdalej trzeci, czwarty pojazd jadący z przeciwka przepuści ich przed
                sobą mrugnięciem świateł. Jeżdżąc po tych dziurawych, krętych duktach człowiek
                jest zrelaksowany. NIe ma nerwówki, zawiści, agresji, złośliwości drogowych...

                To prawda, drogi w Polsce są złe. Ale to nie jest ani jedyny powód niskiego
                stanu bezpieczeństwa, ani usprawiedliwienie dla opisanych przeze mnie zachowań.
            • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 09:53
              Cóż, emes ma jednak sporo racji w tym, co pisze choć rzeczywiście za
              często się zacietrzewia, co owocuje przesadną tendencją
              do "schodkowania". Nie on jeden, są na tym forum lepsi "w te
              klocki"...:)
              Myślę jednak, że wyciąganie przykładów jeszcze gorszych dróg lub
              bardziej restrykcyjnych ograniczeń (przeważnie jednak lokalnych) w
              innych krajach prowadzi do niczego oprócz pyskówek. W końcu, na
              każdy przykład zawsze można znaleźć kontrprzykład: w Rumunii drogi
              ogólnie są jeszcze gorsze, a w Mongolii to już szkoda gadać, a po
              moście w Saint-Nazaire mimo stosunkowo wąskiej jezdni, momentami
              silnych wiatrów itd. na ogół można jeździć 90km/godz. - tak samo jak
              po wszystkich "pozostałych drogach" (termin z PORD) poza obszarem
              zabudowanym lub strefą zamieszkania - jeśli znaki nie określają
              inaczej, bez względu na ich stan, status itd..;)
              • staszek585 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 10:17
                Główna różnica, ze tam kierowcy ROZRÓŻNIAJĄ autostrady, czy drogi ekspresowe od
                innych dróg. I biorą pod uwagę to po czym jadą.
                U nas część kierowców myśli życzeniowo. I życzy sobie, aby wszystkie drogi
                były autostradami. Co z tego, że nie są ?
                I tak jeździ tak jakby jednak były nimi.
                • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 10:43
                  Wszystko dlatego, że w bogatszych krajach, gdzie do problemu
                  komunikacji drogowej podchodzi się poważnie i kompleksowo,
                  przelotowe drogi główne - takie jak między innymi autostrady i drogi
                  ekspresowe są i to na ogół w wystarczającej ilości, długości,
                  a także z odpowiednią infrastrukturą i rozwiązaniami ruchu. Drogi
                  lokalne natomiast, jak sama nazwa wskazuje służą do komunikacji
                  lokalnej i krótkodystansowej. W krajach biedniejszych,
                  zakompleksionych cudze rozwiązania zrzyna się żywcem, nie
                  zastanawiajac się nad ich sensem oraz celowością w innych warunkach.
                  Dlatego, rozwiązania dobre dla dróg lokalnych przenosi się tam na
                  istniejące drogi główne, zapominając że w takiej sytuacji budowa
                  nowych, dostosowanych do potrzeb dróg głównych powinna być
                  absolutnym i niepodlegającym dyskusji priorytetem. Skutkiem takich
                  postaw jest to, co jest: niespadajaca wypadkowość, spadający komfort
                  podróżowania, korki, nerwy itd..
                  • staszek585 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 12:28
                    Twój przodek, prawdziwy Kozak na koniu, jak spadł z konia to wyciągał wnioski.
                    I uczył się jeździć, chociaż nie było OSK dla kozaków.
                    Jak wyrżnął łbem w drzewo, albo wpadł w dziurę to nie szukał Ministerstwa ds.
                    dziko rosnących drzew tylko następnym razem uważał.
                    Chyba, że nie przeżył. Wtedy inni wiedzieli, że bicie łbem w drzewo nie jest zdrowe.
                    Teraz wszyscy są winni, tylko nie Kozak.
                    • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 12:43
                      No cóż, na takie dictum może być tylko jedna odpowiedź: trzeba
                      głupim polaczkom zabronić posiadania, albo przynajmniej kupowania
                      nowych pojazdów i zamknąć kraj dla ruchu tranzytowego do czasu
                      zbudowania porządnych dróg, które to zbudowanie nastąpi za 5 lat
                      albo za 50, jak polaczki dorosną. Obecnie bowiem istniejące drogi i
                      tak są przeciążone ponad wszelką miarę i już od dawna niewydolne, a
                      także ich możliwości nie odpowiadają potrzebom. Z Saskiej Kępy do
                      biura w Centrum bowiem przecież równie dobrze można dojechać
                      rowerem, a jak się nie podoba to niech wypitalają do kulturnych
                      krajów i tam niech jeżdżą metrem. Wszelkie działania wiodące do
                      totalnego zakorkowania dróg i zatrzymania ruchu są więc ze wszech
                      miar uzasadnione.
                      • staszek585 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 17:25
                        Eeeeee, czyzbyś brał wzór z Habudzika ? Kłopoty ze zrozumieniem ?
                        Jeździj sobie gdzie i kiedy chcesz. Twoja sprawa. Ale bierz pod
                        uwagę po czym i gdzie jedziesz.
                        Nowoczesny samochód potrafi jeździć z dowolną prędkością, od zera do
                        maksymalnej.
                        Dziwne, ale np. taki Niemiec po autostadzie, którą mu wolno
                        jechać teoretycznie z dowolną prędkością, jedzie autem sportowym z
                        prędkością 100 km/h. W dodatku potrafi się utrzymać na prawym pasie.
                        Dziwne, ale tym samym autkiem jedzie 50 km/h, tam gdzie to
                        potrzebne. A i pieszych przepuści!
                        Gdzie im do naszych "mistrzów kierownicy". Takich co to nie
                        muszą nawet drogi widzieć, a jadą z prędkością maksymalną
                        samochodu. A spieszyć się musi, bo mu się banany zepsują.
                        PS:
                        To co napisałem w niczym nie przeszkadza, aby domagać się
                        poprawy jakości naszych dróg i organizacji ruchu na nich. A jak ktoś
                        chce chodzić piechotą to też mnu nie przeszkadzać.
                        • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 07.09.09, 09:17
                          staszek585 napisał:

                          > Eeeeee, czyzbyś brał wzór z Habudzika ? Kłopoty ze zrozumieniem ?
                          > Jeździj sobie gdzie i kiedy chcesz. Twoja sprawa. Ale bierz pod
                          > uwagę po czym i gdzie jedziesz.

                          Po co brać pod uwagę? A habudzik jest moim idolem. Jego portret
                          powiesiłem sobie nad łózkiem i codziennie modlę się do niego.

                          > Nowoczesny samochód potrafi jeździć z dowolną prędkością, od zera
                          do
                          > maksymalnej.

                          Nie mów, a staroświecki nie może???

                          > Dziwne, ale np. taki Niemiec po autostadzie, którą mu wolno
                          > jechać teoretycznie z dowolną prędkością, jedzie autem sportowym z
                          > prędkością 100 km/h. W dodatku potrafi się utrzymać na prawym
                          pasie.

                          Wierzę na słowo, bo nigdy nie jechałem niemiecką autostradą - ale w
                          ten prawy pas nigdy nie uwierzę. To niemożliwe:D

                          > Dziwne, ale tym samym autkiem jedzie 50 km/h, tam gdzie to
                          > potrzebne. A i pieszych przepuści!

                          No patrz, kurna, zupełnie jak u nas w powiecie - może z wyjątkiem
                          centrum Warszawy.

                          > Gdzie im do naszych "mistrzów kierownicy". Takich co to nie
                          > muszą nawet drogi widzieć, a jadą z prędkością maksymalną
                          > samochodu.

                          Rzecz w tym, jaką maksymalną prędkość i jaki pojazd jest w stanie
                          rozwinąć. Bo to, wiesz, jeden od zera do 200 rozpędza się w sześć
                          sekund, a takiemu ciągnikowi rolniczemu to i 40 km/godz. jest za
                          szybko.

                          A spieszyć się musi, bo mu się banany zepsują.

                          Każdemu wedle potrzeb.

                          > PS:
                          > To co napisałem w niczym nie przeszkadza, aby domagać się
                          > poprawy jakości naszych dróg i organizacji ruchu na nich. A jak
                          ktoś
                          > chce chodzić piechotą to też mnu nie przeszkadzać.

                          Amen.:P
          • habudzik Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 21:55
            kozak-na-koniu napisał:

            > Chcesz się załapać na nowego trolla? Może jeszcze coś o obwodnicy
            > Paryża; autostradzie w Berlinie, po której się jeździ 60km/godz,
            > moście w Saint Nazaire oraz obowiązkowo o strefach 30km/godz. w
            > Grazu? Wiesz, że koło Małkini - treblinki jest taka droga i taki
            > most drogowo - kolejowy, że na ich widok niejednemu Szkotowi oko by
            > zbielało? Tylko co to ma do rzeczy?:)

            Ma to do rzeczy tyle , że podawane przez Edzia/Emciaka przykłady problemów z
            jakimi borykają się polscy kierowcy sa do zobaczenia wszędzie na świecie . Z
            jego wypocin wynikałoby zupełnie coś innego . Oto TAM jest super , są
            wolne , puste i piękne drogi a TU ich nie ma . Oto TU są krzywo
            namalowane pasy , bezsensowne ograniczenia a TAM wszystko jest od linijki
            i bez ograniczeń . Oto TU 50km/h w centrum na 3 pasmówce jest
            "dupochronem urzędniczym" a TAM 30km/h jest przemyślanym ,
            przeanalizowanym poprawnym działaniem . Oto TU średnia prędkość wynosi
            70km/h ( sam ja osiągnął ) a TAM na drodze o identycznej klasie 100km/h
    • 1realista Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 12:12
      > To co, umiem jeździć po dziurawych, źle oznakowanych, wąskich drogach z
      > natężeniem ruchu wielokrotnie przerastającym to, do jakiego powstały, czy nie?

      Nie potrafisz bo jeździsz pod prąd. Typowy lewopasmowiec. A fuj...

      Kolegi raczej nie przekonasz bo mam wrażenie że wie swoje i stosuje swoje zasady. Jak większosć kierowców. MOJA droga to MOJE zasady!
      • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 17:27

        > Nie potrafisz bo jeździsz pod prąd. Typowy lewopasmowiec. A fuj...

        Tu mnie masz! Na usprawiedliwienie mogę dodać, że na wielu zdjęciach jechałem
        środkiem tudzueż , jak kto woli, całą szerokością drogi :D
    • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 17:03
      Zeby nie było (dla dmuchawców:)

      Ładnie też jest:

      media.photobucket.com/image/glencoe/coolershaka/Glencoe%2019%20Oct%202007/A82fromGlencoeVisitorCentre.jpg
      orys.blox.pl/2008/09/Szkocja-uczy-pokory.html
      orys.blox.pl/2008/08/North-Uist-South-Uist-i-Benbecula.html
      orys.blox.pl/2009/06/Wspomnienia-z-Hebrydow-eng.html
      orys.blox.pl/2008/08/Outher-Hebrides-zza-kolka.html
      I w takie to miejsca jeżdżą turyści tacy jak dmuchawce-latawce.
    • habudzik Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 20:55
      I to tylko z jednego wyjazdu dom-praca-dom? No to nieźle tych niespodzianek
      nafociłeś .
      Emciak myśli bo nie bywa, że na Zachodzi to jest super hiper organizacja i zero
      problemów .
      Ja w Masywie Centralnym spotkałem się np ze światłami nad urwiskiem . Światła w
      górach na zupełnym odludziu bo było tak wąsko że dwa małe samochody nie mogły by
      się minąć . A to jedyna droga w rejonie z miasta do miasta .
      Na Majorce jest sekwencja trzech zakrętów zwanych Maryśkami . Maryśka matka ,
      Maryśka córka i najgorsza ( a jakże ) Maryśka TEŚCIOWA . Dłuższe składy nie
      wejdą w ostatni zakręt na raz . Muszą do ściany podjechać , odwinąć cofając i
      znowu zakręcić a porozumiewają się kierowcy ( z braku widoczności ) między sobą
      za pomoca klaksonu : tuuuudut , uwaga jade .
      W U.S. droga łącząca dwa stany jest zamknięta przez pół roku z powodu kilku
      metrowej warstwy śniegu którego się nie odśnieża bo po kiego .
      W Nowej Zelandii pewna "autostrada" ma ... szutrowe pasy awaryjne hehe dobre nie ?
      • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 06.09.09, 21:35
        > I to tylko z jednego wyjazdu dom-praca-dom?

        Nie, to z pracy, a dokładnie z popołudnia (bo wtedy na to wpadłem) i z powrotu
        do domu.

        Fotek jest więcej, ale mi sie nie chciało wszystkich wrzucać, a niespodzianek
        jest jeszcze więcej, ale nie zawsze jest jak dobić zdjęcia.
    • mejson.e Swoje ganicie... 06.09.09, 23:56
      ... cudzego nie znacie...

      Brak sieci autostrad na pewno jest szkodliwy dla gospodarki i dla bezpieczeństwa obywateli.

      Nie tylko dlatego, ze nie ma po czym jeździć.
      Także dlatego, że utrwala przekonanie, że lepiej-nie-będzie i trzeba z posiadanych drożynek wycisnąć-ile-się-da.

      Jesteśmy narodem o niskiej kulturze społecznej - nie tylko nie potrafimy zorganizować placu zabaw czy miejsc parkingowych na osiedlu ale rozjeżdżamy resztki trawników, marnujemy istniejace miejsca parkingowe, pędzimy po stopach dzieciaków, rozjeżdżamy psy i koty itp.

      Że będzie lepiej przekonują przykłady współpracy w najbardziej zatłoczonych miastach - bez tego pozagryzalibyśmy się już dawno.

      Nie ma co tworzyć mitów, że lepsze drogi poprawią bezpieczeństwo i najpierw-drogi-potem-kultura.

      Obecnie wyrównanie drogi czy jej poszerzenie powoduje jedynie wzrost prędkości a często zmniejszenie bezpieczeństwa.

      Jak powiadał dziadek - "z g... bata nie ukręci" - jeśli nie ma dobrych dróg, to musimy jeżdić bezpiecznie po takich, jakie mamy...

      P.S.

      Szacun dla autora wątku - świetny artykuł!
      • ano.nim Re: Swoje ganicie... 07.09.09, 08:35
        mejson.e napisał:

        > Jesteśmy narodem o niskiej kulturze społecznej - nie tylko nie potrafimy zorgan
        > izować placu zabaw czy miejsc parkingowych na osiedlu ale rozjeżdżamy resztki t
        > rawników, marnujemy istniejace miejsca parkingowe, pędzimy po stopach dzieciakó
        > w, rozjeżdżamy psy i koty itp.

        I tu jest przyczyna.

        A podobno polski lotnik poleci nawet na drzwiach od stodoły.
        A polski kierowca nie potrafi jeździć po kiepskich drogach...
        • kozak-na-koniu Re: Swoje ganicie... 07.09.09, 09:05
          Tak zupełnie szczerze, w ostatnich tygodniach wykonałem parę
          dłuższych tras, jak za dawnych dobrych czasów i jestem pozytywnie
          zaskoczony. W ostatnich kilkunastu miesiącach zrobiono naprawdę
          wiele dla poprawy stanu technicznego polskich dróg (to dla
          tych, którym określenie "stan dróg" kojarzy się wyłącznie z
          dziurami, koleinami, muldami itd.) - przede wszystkim lokalnych do
          wojewódzkich, równocześnie robiąc co się da, by zniechęcić do
          użytkowania głównych szlaków: duży, przemieszany ruch, radary,
          szykany, kilometrami ciągnące się linie ciągłe itepe. Bocznymi
          drogami podróżuje się znacznie wygodniej, przyjemniej, sprawniej i w
          końcowym rozrachunku szybciej... Tylko wciąż to oznakowanie, z
          drogowskazami na czele, ale przecież żyjemy w szasach GPS. Taka
          kultura. Polecam!:P
        • hanni Re: Swoje ganicie... 08.09.09, 15:36
          ano.nim napisał:

          > A polski kierowca nie potrafi jeździć po kiepskich drogach...

          Alez potrafi, przynajmniej do momentu, kiedy sie nie roz....
      • edek40 Re: Swoje ganicie... 07.09.09, 11:05
        > Że będzie lepiej przekonują przykłady współpracy w najbardziej zatłoczonych mia
        > stach - bez tego pozagryzalibyśmy się już dawno.
        >
        > Nie ma co tworzyć mitów, że lepsze drogi poprawią bezpieczeństwo i najpierw-dro
        > gi-potem-kultura.

        Mejson, a tak z reka na sercu, kto/co ma u nas poprawic kulture? Fotoradary i lapanki na potrzeby "Uwaga pirat"? Na naszych drogach trwa bezustanna zabawa kto kogo zalatwi na cacy. A udzial w tej zabawie, co jest naganne, bierze rowniez nasza policja. W czasach PRLu mielismy kolejki i czesto nieprzystojne zachowania w tych kolejkach. Kolejki, wbrew temu co glosila wladza, nie wynikaly z zamilowania do spotkan towarzyskich czy ustawianiu sie dla zabawy, aby zachodni reporterzy robili kompromitujace zdjecia. Dozynki na naszych drogach to sa dokladnie takie same "kolejki" jak za PRLu. I wynikaja z tych samych powodow - niska i absolutnie nie ganiona kultura drogowa (bo gani sie tylko predkosc) oraz "chwilowe i przejsciowe" niedobory drog, o owczym pedzie wszystkich zlych obywateli do jazdy saochodem nie wspominajac. Za komuny ludzie brali sprawy w swoje rece i powstali tzw. spekulanci. Dzis ci spekulanci uwazaja, ze w korku to im wlasnie przysluguje lewy, pusty, pas dla ruchu przeciwnego. Albo pobocze. Wladza za PRLu ze spekulantami walczyla robia przesmiewcze reportarze z "pojmania" i przykladnie sadzajac za kraty. Dzis smieje sie fotoradarami i co jakis czas lapie w "Uwaga pirat" z komentarze w typie, wypisz wymaluj, jak w Kronice Filmowej.
        • tomek854 Re: Swoje ganicie... 08.09.09, 15:14
          > Mejson, a tak z reka na sercu, kto/co ma u nas poprawic kulture? Fotoradary i l
          > apanki na potrzeby "Uwaga pirat"?

          My sami. Były kiedyś takie napisy w tramwajach "żądasz czystości, zachowaj ją
          sam". Na początku można by zrezygnować z powtarzania w kółko mitu o tym, że za
          to co się dzieje na drogach odpowiada ich stan, nieudolna policja, przemądrzałe
          władze, głupie znaki, słupki, znakolodzy, idiotyczne ograniczenia, krzywo
          namalowane pasy i w ogóle wszysko tylko nie poruszający się po nich kierowcy. I
          zamiast tego przyjrzeć się kierowcom, zaczynając od siebie.

          Żeby mnie tu emes nie dopadł, jakby przypadkiem chciał jednak zajrzec do tego
          wątku, posłużę się przykładem z czasów kiedy jeździłem zawodowo po Polsce. Trasa
          Wrocław- Szczecin, w jedną stronę ja w drugą kolega, w obie strony w dzień w
          godzinach dosć dużego natężenia ruchu. Kolega jest typowym czubkiem drogowym -
          wyprzedzanie na trzeciego, poganianie innych długimi siedząc im na zderzakach,
          no generalnie myślałem, że wysiądę. Ja jechałem nieco za szybko (w porywach do
          140 km na godzine na podlubińskiej gierkówce) i do tego załadowaną furgonetką
          (on wracał później). Po drodze w obie strony nie mieliśmy żadnych zatorów i
          odliczyliśmy czasy postojów i tankowania.

          Rezultat? Ja jechałem niecałe 15 minut dłużej.

          Spostrzeżenie o spekulantach jest słuszne, ale problem w tym, że takie
          zachowanie jest tolerowane. Generalnie jak mi taki zajedzie drogę, to jest źle,
          ale nic poza tym. Bo w Polsce nie ma ani chęci ani możliwosci zgłoszenia takiego
          spekulanta. Nawet, jeżeli policja mu nic nie zrobi, to jak go zatrzyma i będzie
          go wypytywać oraz przetrzepie mu dokumenty i samochód pod kątem sprawności
          technicznej i koleś straci 20 minut, to mu sie może następnym razem będzie
          opłacało w korku postać przez 10.

          A to spekulanci przeginający pałę. A przysłowie mówi 'Od rzemyczka do koniczka".
          Jeżeli dla emesa ktoś kto wyprzedza w taki sposób, że manewr musi skończyć na
          podwójnej ciągłej nie jest problemem do zmartwień takim, żeby stawiać urządzenia
          mu to uniemożliwiające, to stąd tylko o krok, do kogoś, kto połowę manewru robi
          na ciągłej, potem trzy czawarte...

          Co do Uwaga Pirat - 100% zgoda. Ten program to żenada.
          • edek40 Re: Swoje ganicie... 08.09.09, 15:41
            > My sami.

            Ludozercom ktos kiedys powiedzial, ze to nie ladnie jesc sasiadow. Wprawdzie teraz mamy, w odroznieniu od ludozercow, latwiejszy dostep do wzorcow, ale nie wszyscy. Jednak nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, ze bardzo wielu Polakow jezdzi pokornie jak baranki na tzw. zachodzie z obawy przed mandatami. Wrazenie robi zapewne wysokosc mandatow. Jednak rowniez spora nieuchronnosc. U nas mozesz robic nieomal wszystko na drodze, byleby nie dzialo sie to w miejscu, gdzie policja stoi na pewniaka. Uwazasz, ze tak da sie wychowywac zwykle lud? Czy zwykly lud mozna wychowac za pomoca policji, ktora jesli nie stoi wlasnie na krawezniku i nie lapie jeleni, to jezdzi dokladnie tak, jak zwykly lud? Policja zada przestrzeganie przepisow, ale tylko wtedy, gdy ma rozkaz. Gdy rozkazu nie ma niczego nie zada, rowniez od siebie. A g...niane drogi, znaki stawiane po uwazaniu i bez zadnej zasady tylko pogarszaja sprawe. Przypomnij sobie moj kwiatek drogowy 2, w ktorym testuje jak dlugo moze stac idiotycznie postawiony znak. Eksperyment trwa juz prawie rok - znak stoi, a nie jest to zapyziala szosinka na koncu swiata tylko jeden z wyjazdow z Warszawy.

            > Rezultat? Ja jechałem niecałe 15 minut dłużej.

            To jest prawda, o ktorej sie rowniez nie mowi. Ty masz jakis mozg, a ponadto zrobiles eksperyment porownawczy. Coz stoi na przeszkodzie, aby pismacy wzieli sprawy w swoje rece i przestali pisac pie...ly o piratach drogowych, tylko zaczeli robic takie antywyscigi porownawcze na roznych trasach.

            > Spostrzeżenie o spekulantach jest słuszne, ale problem w tym, że takie
            > zachowanie jest tolerowane.

            Tak, poniewaz niebezpieczna (niekoniecznie szybka) jazda wciaz jest powodem do chwaly, a nie zasluzenia na miano wspolczesnego ludozercy. Czas, aby ktos zaczal uswiadamiac, ze to dzialanie aspoleczne. Byle nie fotoradarem.

            > Jeżeli dla emesa ktoś kto wyprzedza w taki sposób, że manewr musi skończyć na
            > podwójnej ciągłej

            Jesli go dobrze zrozumialem to raczej mial on na mysli, z reszta podobnie jak ja, pomylke o powiedzmy 2 metry. Przy szosowej predkosci to ulamki sekund w pomylce w ocenie. Zahaczenie o slupek moze byc tragiczniejsze w skutkach niz najechanie na poczatek linii ciaglej. Naprawde nic nie stoi na przeszkodzie, aby linia ciagla zaczynala sie tu i teraz, a slupki kilkanascie metrow dalej. Minimalne przekroczenie przepisow jest ludzkie, a karanie na sile jest po prostu glupie, bo z edukacja nie ma nic wspolnego.
            • tomek854 Re: Swoje ganicie... 08.09.09, 16:46
              > Jednak rowniez spora nieuchronnosc. U nas moz
              > esz robic nieomal wszystko na drodze, byleby nie dzialo sie to w miejscu, gdzie
              > policja stoi na pewniaka. Uwazasz, ze tak da sie wychowywac zwykle lud?

              Karanie i nieuchronność kary to jedno (tu dochodzi coś co możemy zrobić -
              dzwonić na policję i raportować (żeby nie napisać "donosić" bo to się źle w
              Polsce kojarzy) policji szalonych kierowców.). Ale to nie do końca tak. Na
              Hebrydach Zewnętrznych, małych wysepkach zagubionych na Atlantyku na zachód od
              Szkocji, gdzie miałem przyjemnośc jeździć są dwa radiowozy policyjne na
              wszystkie wyspy od Eriskay po przeprawę na Harris (Oba Uisty, Benbecula i
              pomniejsze). Nie ma ani jednego fotoradaru i wszyscy wiedzą że policja nie
              posługuje się także fotoradarami przneośnymi. NIe ma parkingowych. Nie ma
              kontroli z DVLA. A pomimo tego samochody mają poopłacane podatki (co widać po
              winietach), nikt nie parkuje w porcie na podwójnej żółtej linii, pomimo że
              fragmentami drogi są przepiękne (szczególnie nowa dwupasowa (czyli po pasie w
              każdą stronę, co jest tam rzadkością) szosa od Lochmaddy do głównej wyspiarskiej
              Magistrali.

              Wciąż jednak kiedy niegrzeczny oryś sunie po tej (jak na wyspiarskie standardy)
              autostrady 56 mil na godzinę (można mu jechać 40) swoją cięzarówką praktycznie
              nikt go nie wyprzedza, choć możnaby jechać tam i 100 mph albo i lepiej. Wciąż
              kierowcy są uprzejmi wobec siebie i nikt nie cwaniakuje na mijankach (choć
              możnaby było np. przeskoczyć trzy samochody które stoją w zatoczce czekając aż
              pojazd z przeciwka do nich dojedzie) i ustawić się jako pierwszy przed nimi.

              Także nie zgadzam się z Tobą, że jedynym czynnikiem wpływającym na kierowców
              jest kontrola.

              Ok, może odludne wyspy na których wszyscy się znają to nie jest dobry przykład.
              Posłużę się więc innym: skoro wszyscy kierowcy w Polsce podlegają takiemu samemu
              brakowi kontroli, to dlaczego nie wszyscy jeżdżą jak czubki?

              Czy zw
              > ykly lud mozna wychowac za pomoca policji, ktora jesli nie stoi wlasnie na kraw
              > ezniku i nie lapie jeleni, to jezdzi dokladnie tak, jak zwykly lud?

              Hehe, o tym samym sobie pomyślałem jak ostatnio jechałem radiowozem jako tłumacz
              z posterunku policji do szpitala i kierowca jechał ok 35 przez miasto (można 30)
              a potem stanął na podwójnej żółtej...

              Tylko że to jest inna anglosaska kultura. Policjanci jeżdżą "z grubsza" ale i
              też nie przyczepią się jeżeli ty zrobisz coś "z grubsza". Za to jak zrobisz coś
              poważnego - masz przesrane.

              Co do kwiatka drogowego: tak, to jest idiotyzm. Ale też powiedzmy sobie
              szczerze: jakie zagrożenie (poza mandatem, a i to wątpliwe, bo na podstawie
              Twojego zdjęcia można łatwo obalić sprawę w sądzie) to powoduje?
              • edek40 Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 10:39
                > Ale to nie do końca tak. Na
                > Hebrydach Zewnętrznych, małych wysepkach zagubionych na Atlantyku na zachód od
                > Szkocji,

                A tak na powaznie? :)

                > Ok, może odludne wyspy na których wszyscy się znają to nie jest dobry przykład.
                > Posłużę się więc innym: skoro wszyscy kierowcy w Polsce podlegają takiemu samemu
                > brakowi kontroli, to dlaczego nie wszyscy jeżdżą jak czubki?

                Bo to juz nie "ludozercy". A czubkow nalezy uswiadamiac, ze postepuja niewlasciwie. Jest to jednak szalenie trudne bez wspolpracy policji. Mamy bowiem coraz liczniejsze grono "grzecznych", ktorzy czuja sie robieni w bambuko za kazdym razem, gdy jakis szybki postanawia ich wyprzedzic w korku, wiedzac ze absolutnie niczego (prawnego) nie ryzykuje. Podkreslam jeszcze raz: polski policjant jezdzi jak kazdy inny polski kierowca; swiety staje sie wtedy, gdy staje na posterunku i lowi - przewaznie w miejscu, w ktorym juz asfalt odcisnal sie od kol radiowozu. Innymi slowy, nasi "grzeczni" zdani sa sami na siebie w utarczkach z bandytami. Co wiecej maja swiadomosc, ze wszystkie atuty sa po stronie bandyty, m.in. to ze "grzeczni" CB z reguly nie posiadaja, wiec maja wieksze ryzyko zlapania sie na jakis patrol z radarem za krzakami, gdy juz szlag ich trafi i sprobuja nadgonic wg. wzorcow bandytow drogowych.

                Posiadanie dzieci nie jest oczywiscie zadnym usprawiedliwieniem zlych zachowan drogowych. Zanim nabawisz sie swoich (co szczerze polecam ;)) sprobuj wczuc sie w role kierowcy, ktoremu dzieci zaczynaja rozpekac sie z nadmiaru moczu, tutus stoi i jest ciagle wyprzedzany przez szybkich. Niestety nigdy sie nie zdarzylo, aby taki ktos zostal pojmany przez policje; na szczescie nigdy nie doszlo z tego powodu do wypadku. Mamy wiec zbrodnie i... brak kary. Juz samo popuszczajace dziecko jest nieco frustrujace. Popuszczajace dziecie w korku + komentarze z gatunku: "Tato, a nie mozesz tak jak ten pan w mercedesie?". Jak myslisz, jakich argumentow moge uzyc, aby ulzyc zrozpaczonemu pecherzowi? Z reszta dzieci to jeszcze nic. Ja z reguly zalecam zsikanie sie w majtki i staram sie wyczuc moment, w ktorym wyjazd z korka na pobocze jest nieunikniony. A wez pana meza kapelusznika w dokladnie takiej samej sytuacji. Juz slysze: "Alez Anatolu, nie mozesz byc taka pier....la przez cale zycie".

                A naokolo czubki, ktorzy sa tym bardziej widoczni im wiecej jest "grzecznych". Powiem tak: policja ma juz latwe zadanie - wariatow ubywa, a oni maja coraz lepsze samochody. I co? G...no. Jak stali w krzakach, tak stoja. CB swoje zalatwia i bandyci sa bezkarni.

                > Tylko że to jest inna anglosaska kultura. Policjanci jeżdżą "z grubsza" ale i
                > też nie przyczepią się jeżeli ty zrobisz coś "z grubsza". Za to jak zrobisz coś
                > poważnego - masz przesrane.

                Wszystko jest kwestia skali i wykroczenia. Mi osobiscie niemiecki policjant, z usmiechem, pogrozil palcem, gdy nieprawidlowo skrecilem jakas uliczke. Zauwazyl zagraniczne numery oraz to, ze wjechalem pod zakaz wjazdu, nieco przysloniety krzaczkiem. Dzialo sie to bardzo rano, ruchu nie bylo, a ja natychmiast zaczalem korygowac swoj blad. A mogl zastrzelic...

                > Co do kwiatka drogowego: tak, to jest idiotyzm. Ale też powiedzmy sobie
                > szczerze: jakie zagrożenie (poza mandatem, a i to wątpliwe, bo na podstawie
                > Twojego zdjęcia można łatwo obalić sprawę w sądzie) to powoduje?

                Tomek, wiele razy pisalem, ze nic nie powoduje. No moze poza tym, ze potwierdza moja teze: znaki w Polsce stawiane sa po uwazaniu, a do tego nikt tego nie kontroluje. Wez teraz oznakowanie, od ktorego moze zalezec czyjes zycie i pomysl sobie ile lat moze stac takie cos? Smialo moge zaryzykowac teze, ze bedzie stal tak dlugo, az jakis nieobeznany pojedzie wg zle ustawionych znakow, a nie tak jak zawsze i wszyscy lokalni jezdza. I dojdzie do tragedii.
                • tiges_wiz Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 10:46
                  mi na autobahnie zaczeli swiecic na niebieski i kazali jechac za nimi.
                  dojechalismy na cpn (czyli ichni tankschtele) i mi mowia, ze tylna zarowka
                  postojowka kaput i moge tu kupic i wymienic. powiedzieli aufwiedersehen i
                  pojechali. W sumie chyba nudzili sie troche ;)

                  znowu na RTLu byl program o jezdzie na autostradzie, dzie jako przyklad byl pan
                  jadacy lewym pasem, a za nim blisko porsche. Zatrzymali oby dwoch, jeden dostal
                  za blokowanie lewego pasa, a drugi za agresywna jazde.

                  niezly byl tez numer jak z ojcem pojechalismy ciezarowka do berlina. Bylo dosc
                  spore skzyzowawanie, gdzie na takiej ambonce siedzial policjant. Przejechalismy
                  skrzyzowanie i gosc zatrzymal caly ruch i podszedl do nas. Ojciec dostyal zjebke
                  (ustna), ze przyczepa cala nie zjechala z przejscia braklo jakis metr. Wszedl na
                  ambone i ruszyl ruch ;)

                  taka lekka roznica w podejsciu.
                  • kozak-na-koniu Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 13:54
                    No cóż, przepaść kulturalna... Szczególnie co się rozchodzi o te
                    przepalone żarówki, źle ustawione światła, nadużywanie
                    przeciwmglelnych i awaryjnych itd.
                • tomek854 Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 13:45
                  > A tak na powaznie? :)

                  Mimo wszystko ten przykład o czymś świadczy.

                  > Bo to juz nie "ludozercy". A czubkow nalezy uswiadamiac, ze postepuja niewlasci
                  > wie. Jest to jednak szalenie trudne bez wspolpracy policji.

                  To zgoda.

                  Mamy bowiem coraz l
                  > iczniejsze grono "grzecznych", ktorzy czuja sie robieni w bambuko za kazdym raz
                  > em, gdy jakis szybki postanawia ich wyprzedzic w korku, wiedzac ze absolutnie n
                  > iczego (prawnego) nie ryzykuje.

                  Tak. I to trzeba zgłaszać, nagrywać, piętnować. Jak społeczeństwo nie będzie
                  obojętne to w końcu i policja będzie zmuszona do reagowania.

                  Co do dzieci - mi ojciec zawsze tłumaczył i udało mu się jakoś wychować mnie w
                  poczuciu tego, co jest słuszne na drodze a co naganne...
                  • edek40 Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 14:06
                    > Tak. I to trzeba zgłaszać, nagrywać, piętnować. Jak społeczeństwo nie będzie
                    > obojętne to w końcu i policja będzie zmuszona do reagowania.

                    Policja nie mowi nie. "Nie" mowia obywatele. Ale nie dlatego, ze nie chca donosic. Powodem jest to, o czym keidys juz pisalem - koniecznosc osobistego zgloszenia sie na komendzie i zlozenia zeznan. Optymistycznie trwa to 2 godziny. Nawet policjant z drogowki wypowiadal sie, ze te procedury w zasadzie uniemozliwiaja "wspolprace" obywateli z policja. Dodal, ze w 90% przypadkow, wezwany kierowca, na ktorego "naskarzono", przyznaje sie do winy i poddaje karze. Dlaczego wiec zglaszajacy ma marnowac czas na zeznania. Nie moze tego zrobic przez telefon, dokladnie opisac zdarzenie, podac numery itp. Potem policja wzywa i w 90% karze sprawce bez koniecznosci konfrontacji z "donosicielem". Po co wiec obarczac obywatela koniecznoscia skladania zeznan, skoro wiekszosc sprawcow i tak przyznaje sie do winy? Po prostu procedury sa do d..py.

                    Spojrz z reszta na te sprawe z drugiej strony. Policja i tak ma swoje zadania. Gdyby nagle wszyscy zaczeli z nimi "wspolpracowac" nie starczyloby im czasu na stanie z radarem ;) Te dwie godziny zeznac obarczaja bowiem nie tylko zglaszajacego - zajmuja rowniez bezproduktywnie czas policjantowi, ktory w ciagu tych 2 godzin dalby rade ustalic kilka adresow sprawcow zgloszonych na policje oraz przesluchac juz tych, ktorych personalia ustalono i mozna im przedstawic sprawe na podstawie telefonicznego zgloszenia. Dopiero gdy wezwany sie stawia, nalezy wezwac "donosiciela". Gdy okaze sie, ze donosiciel klamie, nalezy postawic mu zarzuty karne z paragrafow o falszywym skladaniu zeznan?

                    Proste?
                    • tomek854 Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 17:06
                      A widzisz i tu jest błąd w Twoim rozumowaniu.

                      Policja brytyjska na przykład, a więc zakładam że i Niemiecka, także ma mnóstwo
                      roboty papierkowej (wiem to doskonale, bo współpracuję ze szkocką policją jako
                      tłumacz). Ale reaguje natychmiastowo. Nie musi od razu karac, wystarczy ze zgoni
                      na pobocze, pouczy, upomni, sprawdzi dokumenty... NIe sila kary, a nieuchronnosc
                      sie liczy.

                      Poza tym to tez jest upierdliwe - co z tego, ze zaoszczędziles 5 minut na
                      cwaniakowaniu jak bedziesz potem 10 minut w radiowozie na sprawdzenie wszystkich
                      papierow czekal?
                      • tomek854 Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 17:07
                        Sie mi bo kliknelo.

                        A do takich dzialan policja nie potrzebuje zeznan, protokolow, wnioskow o
                        ukaranie ani nic. Jedyne co, to sobie policjant wpisuje do swojego kapownika
                        "pouczono kierowce" i tyle.
                        • edek40 Re: Swoje ganicie... 09.09.09, 17:52
                          A to ja Ci, kolego, klikne jak nalezy :)

                          Tomek, nasza policja nie zatrzymuje w celu "upierdliwiania" zycia
                          szkodnikom drogowym. Nie chce mi sie szukac, ale ja pisalem o wlasnie takich
                          dzialaniach policji. Rzeczywiscie cham, ktory rozpycha sie po drodze, nie
                          stwarzajac "kodeksowego" zagrozenia zasluguje na wnikliwa kontrole drogowa oraz
                          pouczenie, ze jego chamskie zachowanie wprawdzie na mandat nie zasluguje, ale na
                          pouczenie i kontrole owszem. Tylko jest to w Polsce utopia. Nasza policja w
                          zasadzie nie reaguje na wykroczenia w ruchu. Radiowoz sobie jedzie (zapewne na
                          polowanie z radarem), a panowie policjanci nie zawracaja sobie glowy
                          zatrzymywaniem bandytow w ruchu. Uwierz mi, sporo jezdze po Warszawie i do tego
                          w latach tez dlugo - interwencji policji w locie nie widzialem od dooooooobrych
                          kilku lat. Mysle, ze spokojnie wystarczyloby mi palcow jednej reki, to
                          policzenia takich akcji w ogole. Po prostu policji na drogach nie ma. A ci
                          ktorzy sa maja w d...pie wszystko.

                          Pozostaje postawa obywatelska. Zapewne zle mnie zrozumiales. To "donoszacy" ma
                          szanse zmarnowac wiecej czasu niz sprawca. Tamten wezwany przed oblicze
                          policjanta przyznaje sie, podpisuje mandat i do domu. A "donoszacy" jest prawem
                          zobowiazany stawic sie i zlozyc zeznania jak w sprawie kryminalnej. To trwa. Kto
                          ma na to czas? A wystarczyloby uproscic procedure donosu tak, aby proceduralne
                          zeznanie bylo konieczne wylacznie wtedy, gdy domniemany sprawca wykroczenia nie
                          zgadza sie z trescia "donosu". A jak pisalem w 90% zgadza sie. Po co wiec
                          marnowac czas policjanta i donosiciela na skladanie formalnych zeznan?

                          A i tak nic nie zastapi widoku interweniujacych radiowozow w miejscach i
                          sytuacjach, w ktorych jeszcze Polacy takich interwencji nie widzieli. To jest
                          kwestia nieuchronnosci kary/pouczenia/zmarnowania czasu, o ktorej nasi stroze
                          prawa najwyrazniej zapomnieli. A piraci drogowi smieja sie w nos tak policji,
                          jak i "grzecznym" kierowcom.
                          • kozak-na-koniu Re: Swoje ganicie... 10.09.09, 08:46
                            edek40 napisał:

                            > Nasza policja w
                            > zasadzie nie reaguje na wykroczenia w ruchu. Radiowoz sobie jedzie
                            (zapewne na
                            > polowanie z radarem), a panowie policjanci nie zawracaja sobie
                            glowy
                            > zatrzymywaniem bandytow w ruchu.

                            To wynika między innymi z kryteriów oceny funkcjonariuszy.
                            Najważniejsze są statystyki i efektywność. Statystyki
                            najłatwiej "robi się" zauważając tylko sprawy najprostsze i
                            przynoszące najlepszy zysk najniższym kosztem.:(
                        • kozak-na-koniu Re: Swoje ganicie... 10.09.09, 08:40
                          Natomiast polska policja ma za mało paliwa do radiowozów a także
                          zarówno często nie może interweniować - bo to nie ich teren.
                          Pominąwszy oczywiście taki drobiazg, jak wciąż niewydolny przepływ
                          informacji...
    • edek40 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 07.09.09, 10:44
      > Emesowi dedykuję oczywiście :-)

      Mi zapewne rowniez ;)

      Dlaczego te drogi sa takie puste? Tomek, u nas takie drogi, jak A71 sa zatloczone od wczesnego rana do nocy. Dopiero w srodku nocy, powiedzmy po polnocy, zaczynaja tak wygladac. Na krotko jednak - transport rusza czesto jeszcze przed switem. To kwestia zasady "kto pierwszy, ten lepszy". Jestem dziwnie spokojny, ze to juz tylko kwestia paru lat, a transport nie bedzie sie zatrzymywal na noc.

      Wezmy takie miasta jak Glasgow i Londyn. Czy laczy je, podobnie jak Warszawe i np. Wroclaw, jakas droga zaufania? To znaczy nie chodzi mi o to czy istnieje tej klasy droga (bo na pewno isnieje, chocby przez Czeskie Budziejowice). Chodzi mi o to, czy jest jedyna alternatywa, bo potem tu juz tylko takie wertepy jak zalaczasz. Bo wiesz, z racji zatloczenia naszych drog zaufania, kierowcy TIRow coraz chetniej wybieraja takie wertepy. A bedzie ich coraz wiecej, choc te drogi nie sa dostosowane nawet do lokalnego transportu.

      Hm, Ciebie smieszy komentaz dotyczacy ladowania awionetki na autostradzie. My zas tu zyjemy. Trzeba jednak przyznac, drgnelo. Nieomal codziennie przejezdzam przez nowobudowany wezel na warszawskiej Trasie Torunskiej. Ma on wreszcie w cywilizowany sposob skomunikowac Warszawe w kierunku na zachod. Postawili juz nawet drogowskazy, ze w tym wlasnie miejscu kierujemy sie na autostrade A2 na Poznan oraz jakies tam ekspresowki. Europa. Szkoda tylko, ze nie ma ani tych ekspresowek, ani tej autostrady. Optymistycznie rzecz biorac, drogowskaz bezczynnie bedzie rdzewial jeszcze co najmniej trzy lata. Gdzie jeszcze w Europie jest taka stolica, do ktorej nie podlaczona zadnej autostrady?
      • tomek854 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 08.09.09, 15:26
        > Dlaczego te drogi sa takie puste? Tomek, u nas takie drogi, jak A71 sa zatloczo
        > ne od wczesnego rana do nocy.

        Nieprawda. Ostatnio kiedy byłem w Polsce jechałem sobie z Wrocławia do Wielunia
        drogą na Warszawę. Byłem bardzo zaskoczony jej jakością a ruch był o wiele
        mniejszy niż na tej tutaj (zaznaczam, ze nie ma samochodów na zdjęciach, bo nie
        robię zdjęć jak ktoś jedzie z przeciwka). A był to czwartek i z Wrocławia
        wyruszyłem ok. 18:30 (te zdjęcia robione są po 20:00). I to była jedna z
        najważniejszych dróg w Polsce a nie jakiś lokalny objazd zatłoczonego miasta.

        Podobnie podczas każdej z moich wizyt w Polsce bywałem u znanego nam obu lexusa
        z Automobila, który mieszka przy alternatywie dla płatnej A4 drodze Trzebinia -
        Zabierzów. I też nie ma zbyt dużego ruchu.

        Zduńska Wola - Bełchatów - Gierkówka - ta droga jest praktycznie pusta o każdej
        porze dnia i nocy, a jeżdżę nią kilkakrotnie podczas każdej wizyty.

        Trasa z Wrocławia na Jelenią Górę (różne warianty) - bywa ruchliwa, jeździłem ją
        bardzo często i jeżdżę nadal za każdą wizytą w PL, bo w Jeleniej mieszka mój
        brat - zdarzają się zatory za TIRami (tylko przez to, że w przeciwieństwie do
        Szkocji Tirowcy nie zjadą na pobocze i takiego zatoru nie przepuszczą) poza tym
        nie mam większego problemu z (przepisowym!) wyprzedzaniem.

        Są drogi dużo tłoczniejsze niż te o których piszę i są też w Szkocji drogi dużo
        tłoczniejsze niż te z mojego bloga.

        > Wezmy takie miasta jak Glasgow i Londyn. Czy laczy je, podobnie jak Warszawe i
        > np. Wroclaw, jakas droga zaufania? To znaczy nie chodzi mi o to czy istnieje te
        > j klasy droga (bo na pewno isnieje, chocby przez Czeskie Budziejowice). Chodzi
        > mi o to, czy jest jedyna alternatywa, bo potem tu juz tylko takie wertepy jak z
        > alaczasz.

        Generalnie Glasgow - Londyn ma dwie główne opcje:
        M74-M6-M40 (albo M1). Przez Birmingham. Korki to norma mniej więcej od Lancaster
        po Birmingham (gdzie można postać nawet w środku nocy i nawet jeżeli większość
        problemu ominie się płatną M6 Toll)

        Jest też alternatywa: M74-M6-A66 (to ta jednopasmówka ze słupkami i fotoradarami
        o której już pisałem ) - A1. A1 to jest w większości droga o standardzie
        kiepskiej gierkówki - dwupasmówka zabudowana sraczami sołtysa z poruszającymi
        się po niej traktorami, kombajnami i tak dalej. Także z rondami, choć te
        stopniowo zastępowane są dwupoziomowymi skrzyżowaniami. I w przeciwieństwie do
        polskich gierkówek istnieją takie miejsca, gdzie na łuku dwie ciężarówki nie
        mogą jechać obok siebie, bo się nie zmieszczą.

        Ja, jako kierowca ciężarówki jeżeli nie jadę do Londynu Zachodniego a do
        północnego, wschodniego, centralnego albo nawet (w niektórych godzinach) na
        południe, zawsze wybieram A1.

        Jeżeli chcesz skorzystac z innego wariantu, to przygotuj się na jazdę taką, jak
        opisałem w blogu.

        Dodam jeszcze, że Brytyjskie autostrady, znacznie przeciążone, cierpią na
        niedobór parkingów. NIe ma praktycznie małych miejsc do zatrzymania się, są
        tylko olbrzymie parkingowiska - brudne, z dziurawymi parkingami, niedoborem
        miejsc parkingowych (szczególnie dla TIRów) i cenami z kosmosu. Są one średnio
        co 30-40 mil.

        > Hm, Ciebie smieszy komentaz dotyczacy ladowania awionetki na autostradzie.

        W UK by wcale nie wylądował. NIe znalazłby odcinka po którym akurat nic nie jedzie.
        • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 08.09.09, 15:35
          tomek854 napisał:

          > > Dlaczego te drogi sa takie puste? Tomek, u nas takie drogi, jak
          > > A71 sa za tloczo ne od wczesnego rana do nocy.
          >
          > Nieprawda.

          Problem z edkiem polega na... (powiedzmy) subiektywnosci jego ocen.
          Jakis czas temu regularnie rzucal przykladem drogi w Polsce o "gigantycznym"
          natezeniu ruchu dochodzacym 10 tysiecy samochodow na dobe.
          Przestal nim rzucac (o dziwo), gdy podalem mu przyklady drog z Niemiec z
          natezeniem siegajacym kilkudziesieciu a nawet stu tysiecy samochodow na dobe.
          • edek40 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 08.09.09, 15:48
            > Problem z edkiem polega na... (powiedzmy) subiektywnosci jego ocen.
            > Jakis czas temu regularnie rzucal przykladem drogi w Polsce o "gigantycznym"
            > natezeniu ruchu dochodzacym 10 tysiecy samochodow na dobe.
            > Przestal nim rzucac (o dziwo), gdy podalem mu przyklady drog z Niemiec z
            > natezeniem siegajacym kilkudziesieciu a nawet stu tysiecy samochodow na dobe.

            Przejazd przez podwarszawski Raszyn, uklad pasow 2+2, swiatla, teren naprawde
            zabudowany - okolo 160 tys pojazdow na dobe. Zadnej alternatywy.
            • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 08.09.09, 15:54
              edek40 napisał:

              > Przejazd przez podwarszawski Raszyn, uklad pasow 2+2, swiatla, teren naprawde
              > zabudowany - okolo 160 tys pojazdow na dobe. Zadnej alternatywy.

              I po co jeszcze tak fantazjujesz?
              • edek40 Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 08.09.09, 16:07
                > I po co jeszcze tak fantazjujesz?

                Sorry, pomylilem sie. W tygodniu jest to tylko okolo 90 tys samochodow. To w weekendy jest wiecej...

                Cytat z Wprost:

                "Przez wiejską gminę Raszyn prawie co sekundę przejeżdża samochód. W soboty i niedziele natężenie ruchu jest dwukrotnie większe. Miejsce kojarzące się z początkiem "gierkostrady" i ostatnią przed Piotrkowem stacją benzynową każdy kierowca stara się minąć jak najszybciej. Centrum handlowe Janki stało się głównym celem weekendowych wyjazdów warszawiaków."
                • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 08.09.09, 16:22
                  edek40 napisał:

                  > Sorry, pomylilem sie. W tygodniu jest to tylko okolo 90 tys samochodow.

                  > "Przez wiejską gminę Raszyn prawie co sekundę przejeżdża samochód."

                  "Sorry" zasuwasz akrobatyczne wyliczanki bazujace na mglistych kompozycjach
                  dziennikarzy i nie majace zadnego poparcie w rzeczywistosci. Sprawdz chociaz raz
                  to, co podajesz jako fakt:

                  "Najbardziej obciążone drogi w Polsce to E-75 (ponad 18,3 tys. pojazdów na
                  dobę), E-40 (blisko 17,2 tys.) i E-77 (ponad 15 tys.). To średnie z całego
                  przebiegu. W jednym punkcie największy ruch (ponad 50 tys. pojazdów na
                  dobę)
                  stwierdzono na autostradzie A-4 w Katowicach, drodze nr 7 Raszyn
                  - Janki i przejściu w Raszynie"


                  LINK
                  • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 09:04
                    Jeśli Was interesuje coś więcej, jak "mgliste kompozycje
                    dziennikarzy", to poszukajcie materiałów źródłowych - o wiele
                    bardziej miarodajnych i wiarygodnych:
                    Link
                    I nie porównujcie dróg w Polsce, których nie znacie do wybranych
                    dróg w Berlinie - chyba że lubicie się ośmieszać. Oprócz natężenia
                    ruchu liczą się także inne czynniki - takie jak ich przepustowość
                    , które mają wpływ na komfort jazdy, czasy przejazdu,
                    wypadkowość itd.
                    • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 10:48
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Oprócz natężenia ruchu liczą się także inne czynniki - takie jak
                      > ich przepustowość , które mają wpływ na komfort jazdy, czasy
                      > przejazdu, wypadkowość itd.

                      Alez ty dokonujesz odkryc... Sam na to wpadles czy przy pomocy konia?
          • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 09:18
            hanni napisał:

            > Problem z edkiem polega na... (powiedzmy) subiektywnosci jego
            ocen.
            > Jakis czas temu regularnie rzucal przykladem drogi w Polsce
            o "gigantycznym"
            > natezeniu ruchu dochodzacym 10 tysiecy samochodow na dobe.
            > Przestal nim rzucac (o dziwo), gdy podalem mu przyklady drog z
            Niemiec z
            > natezeniem siegajacym kilkudziesieciu a nawet stu tysiecy
            samochodow na dobe.

            A wicie, towarzyszu, że w Polsce, a nawet w Warszawie też są
            miejsca, gdzie natężenie ruchu w szczycie przekracza 10 000 pojazdów
            na godzinę? Jak nie wierzycie - to sprawdźcie.
            • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 10:49
              kozak-na-koniu napisał:

              > w Warszawie też są miejsca, gdzie natężenie ruchu w szczycie
              > przekracza 10 000 pojazdów na godzinę? Jak nie wierzycie - to sprawdźcie.

              Gdybys nie byl taki nabuzowany to moze zadalbys sobie pytanie, co to ma miec
              wspolnego z tematem? Ale jako, ze jestes tak nabuzowany...
              • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 11:09
                To ma wspólnego, towarzyszu, że jak już podajecie przykłady, które
                do tematu mają się jak przysłowiowa pięść do nosa, zadbajcie
                chociaż, by były to przykłady rzetelne. Co innego bowiem natężenie
                ruchu uśrednione w okresie dnia, tygodnia itd., co innego wahania
                tego natężenia w zależności od pory dnia, tygodnia, roku itd., a jak
                już coś do czegoś porównujecie, to zadbajcie żeby były to rzeczy
                porównywalne
                .
                • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 11:33
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > Co innego bowiem natężenie ruchu uśrednione w okresie dnia, tygodnia
                  > itd., co innego wahania tego natężenia w zależności od pory dnia,
                  > tygodnia, roku itd., a jak już coś do czegoś porównujecie, to
                  > zadbajcie żeby były to rzeczy porównywalne.

                  Wez dziesiec oddechow na uspokojenie, poglaskaj konia a potem sprobuj choc
                  moment pomyslec.
                  Jesli ktos pisze o natezeniu ruchu wynoszacym 10 tysiecy samochodow na
                  dobe
                  to znaczy, ze ta droga przejezdza 10 tysiecy samochodow na dobe.
                  Jesli w tym kontekscie pisze o innej drodze, to tez pisze o natezeniu na
                  dobe
                  .

                  Wiem, ze wraz z koniem dokonujecie przelomowych odkryc ale to jeszcze nie powod,
                  zeby tak sie blaznic, jak to robicie.
                  • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 11:44
                    Edzio napisał o 160 000 pojazdów na dobę i rzeczywiście - mocno
                    przesadził. Według najnowszego pomiaru ruchu bowiem w tym miejscu
                    przejeżdża średnio 58 000 pojazdów na dobę - średnio,
                    czyli zapewne od kilkuset do kilku tysięcy pojazdów na godzinę w
                    zależności od czynników, jakie wymieniłem powyżej. Poza tym wszystko
                    w jego wypowiedzi się zgadza: "wąskie gardło" na jednym z
                    najważniejszych szlaków tranzytowych itd. Wystarczyło mu wytknąć
                    błąd i podać właściwe wartości - bez plucia i osobistych wycieczek.
                    Jasne, towarzyszu psycholu? Napewno nie. Nie szkodzi.:P
                    • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 11:55
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Edzio napisał o 160 000 pojazdów na dobę i rzeczywiście - mocno
                      > przesadził.

                      Ano wlasnie, "mocno przesadził", co tez wykazalem.

                      > Wystarczyło mu wytknąć błąd i podać właściwe wartości -

                      ***
                      A to co jest?


                      > bez plucia i osobistych wycieczek.

                      Mozesz zacytowac to "plucie" i "osobiste wycieczki"?

                      > towarzyszu psycholu

                      Acha... "bez plucia i osobistych wycieczek".
                      10 oddechow nie pomoglo?
                      • kozak-na-koniu Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 12:12
                        No właśnie, towarzyszu, co to jest?

                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,99896848,99999828,Re_Perfekcyjne_drogi_zachodniej_Europy_.html
                        A jakie jest natężenie ruchu w centrum Rio de Janeiro i jak to się
                        ma do korków na Drodze Krajowej nr 7, będącej elementem
                        międzynarodowych szlaków E28 i E77 w okolicy Centrum Handlowego
                        Janki?
                        • hanni Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 10.09.09, 12:18
                          No wlasnie, gdzie jest tam "plucie" i "wycieczki osobiste"?
                          Zacytuj. Czy moze cierpisz na halucynacje?
        • tiges_wiz Re: Perfekcyjne drogi zachodniej Europy... 09.09.09, 08:32
          bo bezpieczna osemke wielu juz omija ... nawet tiry rozjezdzaja drogi gminne.
          efekt jest taki, ze na DK8 wypadkow jest mniej, ale w ogolny, rozrachunku wiecej
          .. tylko ze drogi gminne nie podlegaja pod gdake. gdaka moze sie za to
          pochwalic, ze u nich jest lepiej.

          podobna sytuacja z A1:
          tiges.blox.pl/2009/01/Bezpieczenstwo-wzroslo.html
          www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?&id_news=31274&strona=6
          "Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku doszło do 70 wypadków, w których
          zginęło 16 osób, a rany odniosły 104. To wszystko w czasie, kiedy ogólna liczba
          wypadków w województwie pomorskim wzrosła, według wstępnych danych, o ok. 3 proc."

          Pytanie: jak na A1 jest tak dobrze, to dlacze na innych jest taka masakra?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka