the-great-inuk
06.11.14, 07:08
W miarę cywilizowani ludzie wiedzą,
że w publicznej jadłodajni (restauracja, bar, imbis itp) nie konsumuje się własne napoje lub prowiant)
Prowadzący taki dobytek przedsiębiorca musi opłacać czynsz, podatek, remonty i podobne koszty.
A tu mu się zwalają przybysze ze stepów azjatyckich.
Pamiętam to z lat młodzieńczych, uchodziło to za szczyt spryciarstwa wnieść kilka własnych butelek czystej zwykłej to lokalu, tak aby kelnerka tego nie zauważył.
Przeminęło z wiatrem!
Niemce nie umieją się prawdziwie bawić
Ot, co...