Do podjęcia tematu skłoniła mnie kolejna internetowa pyskówka na temat wyglądu
i zachowania się Polaków za granicą.
Jak zwykle utworzyły się dwie główne frakcje, zbulwersowanych
światowców-estetów, oburzonych skarpetami w sandałach a z drugiej strony Liga
Obrońców Gniazda Kalanego oraz mniejsza Oświecona Partia Tolerowania Skarpet i
Włosów pod Pachami.
To jest zawsze mniej lub bardziej zabawne, częściej mniej ale dlaczego w ogóle
powstają takie problemy?
Bo nie wiedzieć po jaką cholerę (znaczy mnie nie wiedzieć), ludzie Ci patrzą
na wszystko przez pryzmat narodowościowy. Wstydzą się za kompletnie obcą osobę
(niezależnie od powodu owego wstydu), jakby cała Zagranica miała na nich
właśnie pokazywać palcami z niesmakiem „patrzcie, to ci skarpeciarze, znad Wisły”.
To nie jest oczywiście jedyny motyw owej przesadnej identyfikacji narodowej i
fiksacji na tym punkcie.
Krótko mówiąc, Słoń a Sprawa Polska wiecznie żywe. :)