Dodaj do ulubionych

Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie...

10.10.05, 03:33
..o niej złe mniemanie. Piszcie!

Moje typy to:

Cyrulik sewilski - wszystkie arie brzmią podobnie, pierwszy finał ma dwa
pomysły w dwudziestu minutach, a jednak coś mnie czasem do tej opery
ciągnie... może ta radość śpiewania dla samego śpiewania, która wyłazi z
każdego taktu (BTW, dla mnie drugą operą z taką samą wszechobecną radością
śpiewania dla śpiewania jest Uprowadzenie z seraju - ale o nim mam
zdecydowanie lepszą opinię)

Carmina burana - efekciarskie, grające na najniższych instyktach ostinat,
efektownych łomotów i prostych melodyjek - a jednak przed chwilą skończyłem
słuchać... chyba trzeci raz w ciagu miesiąca... może to zmęczenie? ;-)
Obserwuj wątek
    • schaetzchen Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 10.10.05, 08:41
      Ale nie mówcie nikomu... Liszt...
    • jdrk Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 10.10.05, 10:06
      Oczywiście zakładamy, że muzykę współczesną pomijamy? Bo tak, to lista byłaby
      dłuuuuga ;)

      A Carmina Burana właśnie, że oparta na prostych melodyjkach ludowych jest
      atrakcyjna i miła w słuchaniu :)

      Mi się za to nie podoba Wagner i te jego ponure opery. Muzyka dość że nudna, to
      jeszcze ciągnie się godzinami jak "flaki w oleju" ;)
    • arana Darcy? 10.10.05, 11:08
      bwv1004 napisał: .

      > ..o niej złe mniemanie. Piszcie!
      >
      > Moje typy to:
      >
      > Cyrulik sewilski - wszystkie arie brzmią podobnie, pierwszy finał ma dwa
      > pomysły w dwudziestu minutach, a jednak coś mnie czasem do tej opery
      > ciągnie...


      Skąd ja to znam? Ach, już wiem: Darcy do Elżbiety:

      "- Daremnie walczyłem ze sobą. Nie poradzę, nie zdławię mego uczucia. Pozwól
      mi, pani, wyznać, jak gorąco cię wielbię i kocham.
      Z przejęciem, płynącym ze świadomości swej wysokiej pozycji, lecz nie najlepiej
      popierającym miłosną prośbę, młody człowiek mówił o jej niskim urodzeniu, o
      tym, że małżeństwo z nią jest dlań upokorzeniem, i o rodzinnych obiekcjach,
      które rozsądek zawsze przeciwstawiał skłonności serca."

      Na razie tylko tyle, bo muszę pędzić do pracy, więc reszta po powrocie.
      • fluteplayer Oj jak sie wstydze... 10.10.05, 12:43
        ale kiedys lubilem sobie wlaczyc Bolero :)))
        • a000000 a ja się nie wstydzę 10.10.05, 13:34
          Verdi. Właściwie disco polo epoki, orkiestra um-pa um-pa. Ale jako jedyny
          potrafi mnie do łez doprowadzić. Cóż za chóry!!! Cóż za melodie!
          Szczególnie Traviata. Niby głupi melodramat, ale te melodie! Mam dwie wersje i
          za każdym razem wielbię wielkość muzyki. Tak malować dźwiękami potrafi tylko
          wielki mistrz. Nawet gdy w tle um-pa um-pa. Widać tak ma być, a ja się nie znam.
          • schaetzchen Re: a ja się nie wstydzę 10.10.05, 23:41
            O, zapomniałam o Verdim. Ale to dlatego, że nie oceniam tej muzyki jako "złej".
            Wstydzę się tylko tego, że taka Traviata czy Rigoletto wzruszają mnie do łez :)

            Azerka, z kim masz Traviatę? Dla mnie Carlos Kleiber rulez ;)
            • maro76 Re: a ja się nie wstydzę 10.10.05, 23:49
              "Uwertura 1812" Piotra Iljicza. Nie czytałem ani jednej całkowicie pochlebnej
              recenzji na temat tego utworu, z czego wnoszę że musi byc nie najwyższych
              lotów, co nie przeszkadza mi podrygiwać w rytm "hymnu carskiego", czy jak to się
              tam nazywa:)
            • a000000 Re: a ja się nie wstydzę 11.10.05, 00:04
              Traviaty mam dwie. Na taśmie video wydanie paryskie z roku 2000 z Eteri Gvazava
              - wersja filmowa, a na DVD - z 1999 roku z Londynu - Angela Gheorghiu i sir
              Georg Solti - regularna scena Covent Garden.
              Muzyka Traviaty rozdziera moje serce. Masochistka jestem, lubię. Nadziwić się
              nie mogę, jak ta muzyka pasuje do treści.
              Rigoletto też mam, na DVD - z Placido Domingo.
              Mam też ostatnią zdobycz: Jezioro Łabędzie na DVD - teatr Bolszoj. Też cudowna
              muzyka, przecudowna.
              • a000000 Re: a ja się nie wstydzę 11.10.05, 00:35
                Rigoletto z Pavarottim. Sorry. Gilda - Edyta Gruber. Wiedeńscy Filharmonicy pod
                Riccardo Chailly - wersja filmowa.
    • dwakretki Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 10.10.05, 15:02
      Haendel - efekciarski
      Satie - bo ja wiem?
    • arana Hej! 10.10.05, 16:51
      Cóż to za deklaracje, składane muzyce niektórych utworów?
      Brzmią tak:
      "Jesteś głupia, pochodzisz z niewłaściwej rodziny, ale Cię lubię i sam nie
      wiem, dlaczego. No tak, jesteś radosna i potrafisz tą radością obdarować
      innych, bywasz nawet gdzieniegdzie pociągająca, ale ostatecznie cóż to znaczy
      wobec rozlicznych zalet innych dam, ich głębokiej wiedzy i doskonałych koneksji
      rodzinnych, które zaspokajają moją próżność. Przyjmij mnie jednak z
      dobrodziejstwem inwentarza i niech ci wystarczy ta moja chętka na ciebie za
      całe oświadczyny.”
      • a000000 Re: Hej! 10.10.05, 17:29
        A tak. To jest taka miłość pomimo jaskrawie widzianych wad i mankamentów. Bez
        ograniczeń.
        I bez dobrodziejstwa inwentarza. To jest ograniczenie. Jest to termin prawny
        dotyczący wyłącznie spadku, gdy osoba która nie jest w stanie ocenić aktywów i
        pasywów i związanych z tym konsekwencji, np małoletni lub opóxniony umysłowo,
        otrzymuje spadek. Wówczas spoczywa na nim spłata długów wyłącznie do wysokości
        przejętego majątku. Osoby dorosłe muszą czasami do spadku dopłacić, jeśli się w
        porę nie zorientują i nie odrzucą spadku w ciągu bodajże pół roku..

        Ja już nie powiem, gdzie mam transmisję internetową, aby nie wyjść na chama i
        profana. Albo czarne okienko, albo pasy w poprzek, albo jak teraz, malutki
        obrazeczek pośrodku czarnego okienka. To są kpiny.
    • jdrk Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 10.10.05, 16:54
      Vivaldi "Cztery pory roku", hihi? ;)
      • cymber.gaj Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 10.10.05, 17:31
        Cztery pory roku? To jest muzyka straszliwie ograna, ale właśnie dlatego, że taka piękna. Doprawdy trudno mieć o niej złe mniemanie.

        Ja zresztą - jako dyletant, choć wielki miłośnik muzyki - niczego się nie wstydzę i spokojnie słucham wszystkiego, co mi się podoba. Czasem się czuje, że coś jest szmirą, ale jeśli łzy wyciska, to widać dobrze zrobioną. Lepsza wspaniała szmira niż jakieś nawet niby to ambitne wypociny. We wszystkim najważniejszy jest talent.
    • ncc2000 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 11.10.05, 15:02
      Zdecydowanie jest to dla mnie III Koncert fortepianowy Rachmaninowa. To utwór
      tyleż porywający co efekciarski, ale wracam do niego prtzynajmniej raz na 2
      miesiące i zawsze przeżywam równie mocno, zwłaszcza że mam legendarne nagranie
      Marthy Archerigh z berlińską radiówką z 1982 roku.
      • kanarek2 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 25.10.05, 20:09
        > Zdecydowanie jest to dla mnie III Koncert fortepianowy Rachmaninowa.

        Mam wrazenie, ze zalozyciel watku pyta raczej o szmire, lub cos jej bliskiego,
        acz wzruszajacego bardzo. III koncert R. troche trudno chyba zaliczyc do tej klasy;)
        k.
    • kafe_ole Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.10.05, 12:43
      Złe mniemanie, a jednak słuchanie. Słucham i się wzruszam, podoba mi się, ale
      głośno tego powiedzieć nie mogę, bo w książkach napisane, że trzeba źle
      mniemać. Trąci hipokryzją.
      • jan.kran Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.10.05, 18:41
        Griega słucham czasem choć dla mnie trąci wyjątkową szmirą...
        I wcale sie nie wstydzę:))))
        Kran.
      • bwv1004 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.10.05, 19:12
        > Złe mniemanie, a jednak słuchanie. Słucham i się wzruszam, podoba mi się, ale
        > głośno tego powiedzieć nie mogę, bo w książkach napisane, że trzeba źle
        > mniemać. Trąci hipokryzją.

        Nie nie.
        Sam czuje, że to głupie, albo miałkie, ale jakos słucham. Jak ogladanie
        telenoweli ;-DD
    • verdiprati Re: Poematy symfoniczne Czajkowskiego :-/ 26.10.05, 22:54
      Niektórych utworów słucham z czystego "obowiązku" szanującego się melomana,
      który powinien znać żelazny repertuar.
    • mynia0 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.10.05, 23:13
      szmirowate są dla mnie walczyko Straussów. rzadko słucham - ale słucham -
      przynajmniej niektórych:)

      Carminę lubię - mimo, ze efekciarska.
      Verdi - faktycznie - orkiestra wciąż to samo, ale te arie...cudeńka.:)

      no i dodam jeszcze do kolekcji koncerty Vivaldiego / ot, choćby L`estro
      Armonico/ wszystkie niemal identyczne, ale ja słucham namiętnie w świetnym
      wykonaniu na oryginalnych instrumentach.
      • quasthoff Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.10.05, 23:33
        Nie mogę się przekonać się do "Dzieciństwa Chrystusa" Berlioza. Słuchałem,
        odstawiałem na półkę, po jakimś czasie znów wracałem do utworu i za każdym
        razem miałem wrażenie, że tkwi w nim jakiś niesprecyzowany zastój emocji by nie
        użyć określenia nuda. Może winę ponosi interpretacja, orkiestra, soliści; wiem
        z własnego doświadczenia, że niektóre dzieła dopiero nabierają odpowiedniego
        blasku, gdy spojrzenie wszystkich wykonawców kieruje się nie na zapis nutowy
        tylko na to co jest miedzy nimi.Prawdopodobnie tu tkwi problem.
        • peternak Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 28.10.05, 23:14
          To jest generalny "problem" Berlioza... Nie tylko jesli chodzi o ten utwor.
          Proponuje posluchac (obejrzec) Potepienie Fausta w Teatrze Wielkim (jesli
          bedzie w tym sezonie). To majstersztyk jesli chodzi o berliozowska plastyke (we
          wszystkich wartswach - i sluchowej, i wizualnej, i kazdej innej:)
          • quasthoff Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 28.10.05, 23:58
            To już akurat zaliczyłem i też jestem pod wrażeniem. Nagrania rządzą się innymi
            prawami ale "energetyczność" interpretacji (pomijając nawet wartość utworu)jest
            niezwykle istotna. Co prawda - mówią, że z pustego to i Salomon nie naleje.
            • kanarek2 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 10.11.05, 04:30
              Tym Berliozem zburzyliscie mi koncepcje, ze w tym watku pojawiaja sie
              najczesciej utwory dzieki ktorym wiele osob (w tym czesc z nas) weszlo w muzyke
              klasyczna. A teraz z niejasnych powodow nam wstyd.
              Vivaldi. Carmina Burana. Czajkowski. Verdi. Bolero.

              A propos, jak to jest z Bolerem? czy to bylo pisane jako muzyka baletowa?
              Widzialem to dawno dawno tanczone przez zespol Bejarta, z solista nieco leciwym
              jak na soliste w roli glownej. Przyjaciele mieli racje, poczatki milego sadelka
              na brzuchu byly juz widoczne, ale zaprawde tanczyl przeswietnie, lepiej od
              calej doborowej reszty razem wzietej. No i co za muzyka.

              Pozdrawiam,
              k
              • jenny_s Re: Taniec z brzuszkiem 10.11.05, 11:27
                Tak, Ravel napisał Bolero na prośbę Idy Rubinstein, rosyjskiej tancerki i
                aktorki.

                Ciekawi mnie bardzo kogo mogłeś widzieć u Bejarta (w Lozannie?). On sam, z tego
                co wiem, Bolera nie tańczył, a naprawdę trudno uznać pięknego Jorge (który w
                dodatku zmarł w kwiecie wieku), czy Patricka Dupond za panów z brzuszkiem! A
                może to sadełko to były mięśnie brzucha? Bolero jest szalenie wyczerpujące dla
                solisty co objawia się właśnie gwałtownymi ruchami przepony.

                Serdeczności
                j.
                • iwa_ja sarmaci i mazury 10.11.05, 20:57
                  "Straszny dwór"!!! Kiczowate, ale słucham i słucham, i słucham...
                • kanarek2 Re: Bolero trzecia zwrotka 11.11.05, 04:05
                  > Ciekawi mnie bardzo kogo mogłeś widzieć u Bejarta (w Lozannie?).
                  Nie pamietam, przepraszam. To byl jego pierwszy rok w Lozannie, moze dlatego
                  reszta trupy byla dosc mloda wiekiem. Acz wyborna w akcji. Tanczyli wtedy tez
                  Dybuka, niedlugo po premierze, bardzo ciekawe uklady. I byl murzyn, o
                  przezroczyto-fioletowej aurze otaczajacej mahoniowe cialo, tak egzotycznie
                  piekny iz niemal nie musial tanczyc.

                  I dziekuje za odpowiedz o Bolerze. Myslalem dzis o tym spektaklu raz jeszcze.
                  Choreografia dokladnie odbijala muzyke, prosta linie melodii tanczyl tylko
                  solista, laczac to co w Bolerze osiaga doskonalosc, czyli polaczenie
                  niewzruszonej i niezaburzonej konstrukcji z rosnacym napieciem, niemal - ale
                  niemal - zapomnieniem sie (czy moze zapamietaniem sie?) w tancu. Reszta zespolu
                  otaczala tancerza coraz ciasniejszym kregiem.
                  Nie ujmujac niczego np Romeowi (a zwlaszcza Julii) Prokofiewa, muzyce bardzo
                  pieknej lecz doslownej, Bolero jest jednak nieco wyzej, taki najczystszy
                  destylat.

                  Pozdrawiam,
                  k.
              • bdx65 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.11.05, 08:18
                Symfonie Haydna - takie podobne do siebie, ale miło się słucha; a Straussów już
                nie mogę niestety...przesyt z młodości.

                • bwv1004 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.11.05, 19:28
                  Och, Straussów ja też nie mogę. Ale bym zniósł mężnie, jakby było trzeba.
                  Natomiast do operetki (chyba każdej) mestwa by nie starczyło, uciekałbym.
                  • arana Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.11.05, 20:01
                    bwv1004 napisał:

                    > Och, Straussów ja też nie mogę. Ale bym zniósł mężnie, jakby było trzeba.
                    > Natomiast do operetki (chyba każdej) mestwa by nie starczyło, uciekałbym.


                    Oj, nie przesadzaj! Znasz "Zemstę nietoperza" z Domingo jako dyrygentem? Poza
                    tym Kiri Te Kanawa i Herman Prey.
                    Wystarczy zgodzić się na konwencję i już można sie świetnie bawić, pod
                    warunkiem, oczywiście, że jest dobra realizacja.
                    • bwv1004 Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.11.05, 20:28
                      Nie znam, ale problem w tym, ze jakos nie moge wypracować w sobie zgody na
                      konwencję :-)
                      • arana Re: Muzyka, której czasem słuchacie, choć macie.. 26.11.05, 20:39
                        To znaczy, że masz zaległości z dzieciństwa. Kiedyś było tego sporo w radiu i
                        to w dobrych wykonaniach - wtedy polubiłam, mimo często nie najlepszych
                        tekstów; no ale z nich też się można pośmić, zwłaszcza jeśli są dobrze podane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka