bwv1004
10.10.05, 03:33
..o niej złe mniemanie. Piszcie!
Moje typy to:
Cyrulik sewilski - wszystkie arie brzmią podobnie, pierwszy finał ma dwa
pomysły w dwudziestu minutach, a jednak coś mnie czasem do tej opery
ciągnie... może ta radość śpiewania dla samego śpiewania, która wyłazi z
każdego taktu (BTW, dla mnie drugą operą z taką samą wszechobecną radością
śpiewania dla śpiewania jest Uprowadzenie z seraju - ale o nim mam
zdecydowanie lepszą opinię)
Carmina burana - efekciarskie, grające na najniższych instyktach ostinat,
efektownych łomotów i prostych melodyjek - a jednak przed chwilą skończyłem
słuchać... chyba trzeci raz w ciagu miesiąca... może to zmęczenie? ;-)