kanarek2
14.01.07, 22:53
Więc po pierwsze chciałbym stwierdzić, że zeszły sezon w Wawie był całkiem
udany w moim odczuciu, a mam na myśli tak FN jak i gości, rozmaitość
koncertów, czy nowe dla mnie miejsca (Muzyczna Praga), i oby w tym roku
podobnie.
Wczoraj byłem na koncercie po raz pierszy w tym roku, więc może się podzielę.
Najsamprzód zagrali Karłowicza 'S i A Oświecimowie', na którego liczyłem, ale
wypadło to poniżej oczekiwań. W moim odczuciu poemat nie jest równy, są
bardzo ciekawe miejsca, ale miałem wrażenie że nie zostały one ładnie
wydobyte przez Wita.
Poczem nastąpił klu programu, czyli Toradze wystąpił w koncercie na fortepian
i instrumenty dęte Strawińskiego. Słyszałem to po raz pierwszy, i spodobało
mi się ogromnie. Zapewne po części za sprawą i Toradzego i świetnie grającej
orkiestry. Dynamika i indywidualność Toradzego zdynamizowała naszych, a w
pełni można go było docenić w bisach. (Niestety nie wiem co zagrał, pierwsze
wyglądało na młodego Mozarta, drugie już nie).
Nie widziałem chyba pianisty o tak osobistym podejściu do instrumentu,
wydawało się że taktuje fortepian całkowicie po partnersku, jak jakieś
szlachetne zwierzę które należy delikatnie pogłaskać po klawiszach (to w
pianach), czy mięsistego kolegę z którym trzeba odwalić kawał roboty (w
Strawińskim). Gra sprawia mu wielką frajdę z którą się z nami wczoraj
dzielił.
Po przerwie samograj, czyli kawałki Romea i Julii Prokofiewa. No ale nawet
samograje same się nie grają; filharmonicy stanęli na wysokości i wyszło im
dobrze i kolorowo jak trzeba. W szczególności i w poprzednich utworach, i tu
podobała mi się oboistka i flecista.
Jakaś kawa? Kto kiedy idzie i na co? Pozdrawiam,
k.