Dodaj do ulubionych

Jak się z NIM umówić? Pomóżcie....

05.10.09, 16:29
Hej!
Mam nadzieję, że to odpowiedni temat na forum...
Słuchajcie, jestem w nowej pracy, aklimatyzacja trwa i pojawił się on. Uroda
to rzecz gustu, no ale rozkłada mnie facet na łopatki. Pierwszy raz czuję
motyle w brzuchu. I nie jestem podlotkiem, bo bliżej mi do 30 niż do 20 ;)
Rozmawialiśmy kilka razy, ale niestety były to tematy prawie wyłącznie na
tematy zawodowe... Myślę, że podobam się mu, kiedyś zresztą stwierdził, że
jestem atrakcyjna.
Nie wiem o nim nic, nie mamy wspólnych znajomych, nie wiem czy ma kogoś....a
bardzo chcę, aby się ze mną umówił. Ładniej ubierać się już nie mogę...
Uśmiechać się bardziej uroczo też chyba nie...
Co mam zrobić, aby zechciał i zaproponował spotkanie?
Może podrzucicie kilka sposobów na "opornych" facetów?
Jestem już u kresu wytrzymałości ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: MAły Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.10.09, 17:17
      Cierpliwości!!!
      • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 05.10.09, 17:20
        Ciężko z tą cierpliwością, bo męczę się już od miesiąca i jak mam pomyśleć, że
        ma tak być przez następne.... Czuję też, że czas działa na moją niekorzyść, a
        ten, który mija jest zupełnie bezowocny...
    • Gość: Kamil Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: 195.205.202.* 05.10.09, 18:15
      jak kogoś ma to się nie umówi, a przynajmniej nie powinien
      • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 05.10.09, 21:05
        Baaa, tyle to i ja wiem ...
        No nic - pytanie i prośba pewnie naiwna, więc pozostało mi tylko czekać i
        rozpoznawać sytuację po symptomach...
        • porando Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 05.10.09, 23:14
          Popros go o jaks pomoc albo o rade - to pozwli nawiazak rozmowe na tema inny niz
          sluzbowy a potem zobaczysz czy mu sie oczy iskrza. Jesli nie to widocznie nie
          jest zainteresowany. Nic na sile
          • Gość: róża Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.09, 08:58
            Na pewno,nie ważne,że kogoś ma...Po trupkach do celu,co cię to obchodzi!
            Najważniejsza jesteś TY !!!

            Radzę najpierw pomyślec!
            • Gość: elis Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.adsl.alicedsl.de 06.10.09, 09:39
              Typowa podpowiedz malolaty
            • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 06.10.09, 16:32
              :) Dzięki za (p)odpowiedzi... Mimo tego nadal czekam na podpowiedzi o "małe
              prowokacje spotkaniowe" - na początku zakładam, że jest sam ;) Na rozczarowanie
              przyjdzie jeszcze czas. Mi chodzi o to, żeby się umówił.

              Myślę nad moimi problemami, w których mógłby okazać się pomocny... ;)

              P.S. Po trupach do celu, to nie w moim charakterze, ale dzięki!
              • porando Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 06.10.09, 19:24
                no problem musi byc "meski" ale pamietaj ze az tacy naiwni nie jestesmy...a
                najprostrze pytania sa najlepsze poniewaz daj 100% gwarancj na wlasciwa odpowiedz.

                Zalezy w czym sie oboje "specjalizujecie"
                Np pomoz przy komuterze albo jeszcze lepiej pytanie z kategorii samochodowej.
                Albo jak sprzet adio/vodeo wybrac...
                A jak juz sie na to zalapie to jak wedkarz nalezy troszke popuscic apotem
                nakrecac kolowrotek..
                Np cos w stylu
                "wiesz, skoro mi juz raz pomogles to moze znasz sie na zamkach w drzwiach? moj
                sie cos zacina - nie chcialbyc zobaczyc.....mam dobra kawe... "
    • samotna_31 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 08.10.09, 07:54
      Dlaczego sama nie zapytasz, czy kogoś ma?
    • wilczeoko Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 08.10.09, 13:18
      "Myślę, że podobam się mu, kiedyś zresztą stwierdził, że
      jestem atrakcyjna"

      to ze stwierdzil to o niczym nie swiadczy..
      Tez mowie nie raz "przystojny z ciebie facet" , ale co z tego ze mowie...
      JAk i tak mi sie nie podoba.
      zwykly komplement.
      kolezenski
      i tyle

      nie ma nic gorszego jak narzucająca sie kobieta .
      • Gość: . Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.142.c72.petrotel.pl 08.10.09, 13:31
        "nie ma nic gorszego jak narzucająca sie kobieta . "to prawda...
      • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 08.10.09, 17:29
        Zdaję sobie sprawę, że za tym stwierdzeniem nie czai się mega fascynacja,
        dlatego napisałam "myślę". Skąd wniosek, że jestem narzucającą się kobietą?
        Obserwuję, cieszę się widokiem, zastanawiam się co by tu zrobić.. - ot cała
        filozofia. Preferuję raczej subtelność niż nachalność :)
        • piotr_98 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 08.10.09, 20:17
          Spotykacie się na korytarzu:
          usmiechnij się do niego i powiedz mu tak, masz minę jakbyś chciał
          zaprosic mnie do kina, po czym idziesz w swoją stronę...
          • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 08.10.09, 23:18
            :) Wielkie dzięki:) Jednak męski punkt widzenia jest tu najbardziej właściwy...
            Wiem, że muszę wypośrodkować swoje działania. Z jednej strony piszecie, że
            zbytnie zaangażowanie jest źle odbierane, z drugiej... szkoda tracić czas na
            domysły i trzeba wziąć się za działanie ;), ale tak, żeby się nie zdemaskować,
            zostawić jakiś zapas ...
            Trudne to wszystko...
            • elda32 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 09.10.09, 09:46
              mysha07 napisała:

              > :) Wielkie dzięki:) Jednak męski punkt widzenia jest tu najbardziej właściwy...
              >
              > Wiem, że muszę wypośrodkować swoje działania. Z jednej strony piszecie, że
              > zbytnie zaangażowanie jest źle odbierane, z drugiej... szkoda tracić czas na
              > domysły i trzeba wziąć się za działanie ;), ale tak, żeby się nie zdemaskować,
              > zostawić jakiś zapas ...
              > Trudne to wszystko...

              Działanie bez demaskacji, to przypomina genialnego inspektora Crusoe :)))

              www.youtube.com/watch?v=zdfWKiI3IgM
    • Gość: Mrufffka Pytanie inne, ten sam temat :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.10.09, 19:40
      Nooo, musisz pokombinować, tylko nie za bardzo, bo czasem trzeba bardzo prosto :)

      Zastanawiam się, tak a propos tematu, co skreśla dziewczynę na samym wejściu?
      Jakie jej pytania, zachowania? Na co faceci są szczególnie wyczuleni?
      • mysha07 Re: Pytanie inne, ten sam temat :) 10.10.09, 16:27
        Dołączam się do powyższych pytań.
      • Gość: Daro Re: Pytanie inne, ten sam temat :) IP: 195.205.202.* 10.10.09, 16:43
        Gość portalu: Mrufffka napisał(a):

        > co skreśla dziewczynę na samym wejściu?
        > Jakie jej pytania, zachowania? Na co faceci są szczególnie wyczuleni?

        zależy od faceta, mnie chyba nic by na początku nie przeszkadzało, byłbym wniebowzięty, że się jakaś mną zainteresowała hehehehehe
    • Gość: jeean Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.as.kn.pl 10.10.09, 22:54
      normalnie post wypisz, wymaluj, jak gdybym to ja go napisala ;)
      Nawet bylam sklonna podejrzewac faceta o perfumy z feromonami, tak na mnie dziala :P
      od slowka do slowka i jakos sie potoczylo... w slowach tkwi sila ;) powodzenia!
      • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 11.10.09, 07:22
        Oj pozytywnie się zrobiło :) Tyle że dziś, w niedzielny poranek, czuję, że czas
        chyba odpuścić. A może to tylko przez niskie ciśnienie atmosferyczne? Nie wiem...
        Wyślę mu kartkę na walentynki... ;) :p
        • Gość: dd reporter Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 16:47
          A czy przyszło komuś do głowy że może on jest Homo?? Jeśli jesteś atrakcyjna i
          starasz się z całych sił a on nawet nie drgnął to musi byc G>E>J.Pozdrawiam
          • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 20.10.09, 20:21
            No nieeeee! TAKI facet nie może by gejem ;) Kwestię homoseksualizmu pomijamy!
    • Gość: dromader Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: 188.33.118.* 17.10.09, 21:35
      W czasie następnej rozmowy dotknij jego dłoni-śmiało-jeśli to nie zadziała
      ...przykro mi,tez mam czasami takie problemy,z drugiej strony.
      • Gość: sattine Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 21:46
        Moim zdaniem trzeba cierpliwości. Jeśli pracujecie razem to może
        zorganizuj jakieś integracyjne wyjście po pracy. Jeśli przyjdzie sam
        będziesz miała szanse lepiej go poznać, pogadać. Może faktycznie jest
        wolny. Inne rozwiązanie to może postaraj się wyjść wtedy kiedy on. To
        zawsze jakaś okazja do rozmowy.
        To że jest zajęty jeszcze o niczym nie świadczy. Ja miałam w pracy
        podobną sytuacje. Jest chłopak który pracuje z nami od roku. Podobał mi
        się, fajnie się z nim gadało. Ale okazało się, że jest zajęty. Przez
        ostatni rok wracaliśmy razem z pracy ponieważ mieszka niedaleko. Dużo
        rozmawialiśmy, zaprzyjaśniliśmy się. Nic między nami nie było bo dla
        mnie zajęty facet to zakazany obiekt. Staram się nie rozbijać związków.
        To nie w moim stylu. Niedawno oznajmił mi, że się rozstał z dziewczyną.
        Mogłam się domyślić bo od kilku miesięcy kiedy w sumie organizował
        jakieś wypady po pracy, nigdy nie brał dziewczyny ze sobą, a mnie
        oznajmniał, że obecność jest obowiązkowa i mam się nie wykręcać :)
        Tak więc spokojnie. Staraj się z nim jak najwięcej z nim rozmawiać.
        Zawsze możesz zorganizować jakaś imprezę czy wypad ze znajomymi i
        zaprosić ludzi z pracy (między innymi jego). Zawsze to takie mniej
        zobowiązujące a da Ci okazję to lepszego poznania go. Jeśli na 100% nie
        jesteś pewna czy jest zainteresowany, ja bym nie ryzykowała narzucania
        mu się. Nie znasz go jeszcze za dobrze, nie wiadomo jak zaregaguje,
        poza tym lepiej nie psuć atmosfery w pracy.
        • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 20.10.09, 23:38
          Przez cały czas czekałam na taką odpowiedź. Głos rozsądku i równowagi :) Niby o
          tym wszystkim się wie, ale jednak potwierdzenie liczy się bardzo. Dzięki
          • Gość: Sattine Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.09, 20:34
            W moim przypadku doświadczenie :)
            Życzę Ci powodzenia, dużo szczęścia oraz cierpliwości. Trzymam
            kciuki! :)
            • Gość: von Joth Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.tktelekom.pl 22.10.09, 23:33
              a to masz problem ha ha ha!!!
    • Gość: Artur Przezywacz A to sie swietnie sklada! IP: 195.69.82.* 23.10.09, 02:59
      > Pierwszy raz czuję motyle w brzuchu.

      To moze moglabys cos poradzic tej co to sie nie moze wyproznic:

      https://forum.gazeta.pl/forum/w,520,101362861,101362861,Nie_moge_sie_porzadnie_wyproznic.html
    • apsik87 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 23.10.09, 19:59
      Ja Ci dam kobieto rozsądną odpowiedż:
      -po pierwsze uno kup sobie wibrator wtedy wyluzujesz
      -po drugie uno zacznij no go troche ciekawić swoim intelektem a nie uroczym
      uśmiechem i ciuszkami

      Mężczyzna owszem jest wzrokowcem.Kobieta tez.Ale jesli poza atrakcyjnością nic
      do niego nie przemówi to :
      a.nie trybi i daj sobie spokój
      b.daj sie przeleciec(moze byc fajnie) i daj sobie spokój

      Mężczyzn nie mozna traktować jak neandertalczyków - no przynajmniej niektórych.
      Zacznij być kobieta a nie dmuchaną lalą.
      • Gość: Artur Przezywacz Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: 195.69.82.* 26.10.09, 21:39
        apsik87 napisała:

        > -po pierwsze uno kup sobie wibrator

        Jestes zenujaca.
    • clooney_g Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 23.10.09, 21:41
      www.volnyvideo.cz/cs/prehrat-video/Blondynky-11/Security-5194.htm
      • Gość: CO Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: 83.238.139.* 25.10.09, 13:11
        Moim zdaniem powinnas najpierw wiecej uwagi poswiecic jego kolegom i z nimi zaprzyjaznic sie. My faceci to zwierzeta stadne i jezeli inni cie zaakceptuja i on jest wolny bedzie zdecydowanie latwiej. Koledzy jego powiedza mu ze jestes fajna takze i on skieruje swoja uwage na ciebie. No i najwazniejsze pamietaj ze grzeczne dziewczynki nic nie maja. Przydaloby sie zebys cos mu przytknela przy kolegach ale nie w sposob chamski lecz taki z usmiechem na twarzy. Gwarantuje ci ze cie zapamieta i wiecej uwagi poswieci twojej osobie :)
    • Gość: justunek Re: Pomożemy IP: *.globalconnect.pl 26.10.09, 03:52
      Nie wiem czy jeszcze czytasz wypowiedzi Forum.
      Zaczynają być nieco obcesowe i momentami wulgarne.
      Sądzę, że rozumiem twój problem. Zanim jednak podam
      pierwszy ze sposobów muszę udzielić "kilku rad".
      Może przesadziłem, zbyt wielkie to słowa. Więc:
      (wszystko to co poniżej zawiera się w ostatnich trzech wersach)

      Proponuje kilka eksperymentów ale wpierw...

      małe wskazówki
      Zacznijmy od kilku komunałów:
      - mężczyźni jak i kobiety nie są identyczni,
      - nie zawsze nasz styl pasuje tej drugiej osobie.
      Wyjaśniam skrótowo bo to nie ma byś felieton, a wyszedł.

      Nadmierna ekspresja (wyszukany, wyzywający ubiór,
      nadmierne zwracanie na siebie uwagi) może onieśmielać.
      Tak też jest i ze mną. Mało tego. Wiem, że kobiety się bardzo starają
      i im bardziej się starają, tym bardziej mnie zniechęcają.

      I. rada (CZAS coś ZMIENIĆ)
      spróbuj przez kilka dni ubierać się schludnie lecz bardzo "zwyczajnie"
      zależnie od stanowiska, oczywiście. W skrajnym przypadku może
      być to czysty gładki T-shirt, jeśli zimno fajny golf i nie koniecznie
      bardzo drogie Jeans'y. Nie uśmiechaj się i unikaj kontaktu wzrokowego.
      Makijaż powinien być możliwie delikatny i stonowany.
      Włosy! Zapomniał bym.
      Jeśli długie, to nie powinny być mocno tapirowane.
      Jeżeli są krótkie, to jeżyk jest na miejscu.
      Nie obawiaj się pokazać swojej naturalnej prawdziwej strony
      (są jeszcze tacy co to ubóstwiają)
      Jeżeli mu się podobasz powinien zwrócić uwagę i zapytać:
      Czy coś się stało?
      Masz już pierwszy pretekst do rozmowy.
      Jeżeli nie zwróci uwagi to nic straconego, ale będzie trudniej.
      Co odpowiedzieć, żeby było politycznie?
      Prosto, krótko lecz zachęcając do dalszej rozmowy.
      Smutno mi.
      Jesienna depresja.
      Konflikt z przyjaciółką.
      Jestem bardzo samotna.
      ZAWSZE należy starać się brnąć w stronę metody pocieszenia,
      zwłaszcza jeśli spotkamy się ze zrozumieniem i współczuciem.
      Przykład:
      Samopoczucie poprawiła by mi mała porcja lodów w kawiarni na rogu ul...(ale samemu)
      Humor poprawia mi wizyta w Cyrku, Wesołym Miasteczku, Teatrze
      (ale bez towarzystwa, to nie frajda)

      II. rada (PYTAĆ)
      Mężczyzna to stworzenie skonstruowane psychicznie do imponowania.
      Nie każdy jest inteligentny, piękny, bystry, silny, bogaty czy utalentowany.
      Każdy jednak czuje potrzebę zaimponowania i na szczęście, każdy
      ma w sobie to "coś". Twoim zadaniem jest wydobycie tego "czegoś".
      (Apel. Kobiety śmiejcie się z naszych dowcipów, a jak coś jest nie jasne
      to zadajcie po jakimś czasie pytanie upewniające.
      Jaka jest twoja interpretacja, bo nie wiem czy śmiejemy się z tego samego.)
      Trudno będzie mi ocenić, oprócz aparycji, twojego wybranka.
      Ograniczę się więc do "mądrego".
      (każdy mężczyzna sadzi że jest mądry)
      Zapytaj co sądzi o filmie, który już emitowali i który znasz.
      Zapytaj co sądzi o filmie, który właśnie wchodzi na ekrany.
      Przygotuj się trochę i dowiedz o czym on jest.
      (subtelna różnica między chodzeniem na film, a do kina)
      Powiedz, że chętnie poszła byś na ten film bo ma dobre recenzje
      ale nie masz z kim, a sama nie lubisz chodzić wieczorami.
      (pamiętaj gdzie wyczytałaś, niech sam też się zapozna)
      Jak się zainteresuje powiedz, że z nim będziesz się czuła bezpiecznie.
      Ogólnie pytaj co sądzi o ...
      muzyku, filmie, spektaklu itd.
      Jeżeli naprawdę pragniesz jego bliskości, to jak każdy zakochany
      osobnik będziesz zachęcała go do wypowiedzi (odkrywania się)
      i będziesz ślepo zapatrzona w jego argumentację.
      Wiem brzmi to wszystko infantylnie.
      Proste, naturalne podejście, często lepiej działa niż skomplikowane podchody.

      III. rada (wygląd-przez wzgląd)
      Do póki razem nie zamieszkacie ustalajcie
      delikatnie w co się ubierzecie na spotkanie.
      Czasami pary z tego powodu źle się czują i cierpią.
      Jak już się trochę zbliżycie, to warto zapytać:
      Która fryzura była najfajniejsza?
      Czy makijaż mu się podoba?
      (uwaga: wielu z nas nie zna się na makijażu ale dobrze wie kiedy był akurat)
      Czy spódniczka czy sukienka?
      (uwaga: wielu z nas nie rozróżnia tych słów, ale doskonale wie która była fajna)

      IV. rada (niczego nie udawać)
      "Kłamstwo ma krótkie nogi"
      Wszystko wyjdzie wcześniej czy później a czasu zmarnowanego razem
      nikt i nic nie cofnie. Ile łez przy tym i bólu.
      Nie roztropnie jest jednak zdradzić całej prawdy o nas samych na pierwszej randce.
      Warto zachować trochę tajemnicy na później.


      PODSUMOWANIE
      Rada na udany związek?

      PYTAĆ.
      ODPOWIADAĆ.
      SZCZEROŚĆ.
      • mysha07 Re: Pomożemy 26.10.09, 15:31
        Pewnie, ze czytam :) A to że nie do wszystkich się ustosunkowuję wynika z
        faktu,który zdążyłeś zauważyć a propos wypowiedzi na forum ;)
        Niektóre sytuacje, o których piszesz, zdążyły się już wydarzyć, tyle że ja nie
        zdążyłam odpowiednio na nie zareagować. Uczę się jednak szybko.Najważniejsze, że
        krok po kroczku jest coraz lepiej.
        Twoja odpowiedź pozawala zracjonalizować obiekt zainteresowania i złapać dystans :)
        Dziękuję.
        • Gość: justunek Re: Pomarzymy IP: *.globalconnect.pl 27.10.09, 02:06
          Bardzo się cieszę że choć trochę pomogłem.
          Więcej pomóc już chyba nie zdołam.
          Mógłbym jeszcze coś napisać ale boję się
          że złamię zasadę- nie szkodzić.
          Za eksperymentujmy.
          Po przeczytaniu, jednak dobrze się zastanów zanim skorzystasz
          "z dobrych rad"

          I. Koleżanka z pracy
          Można wyznać jej na ucho, że to facet twoich marzeń.
          (lepsza byłaby przyjaciółka)
          Powinna być to osoba z wyczuciem chwili i bardzo delikatna.
          Jej łatwiej przejdzie przez gardło, to co skrywasz.
          Przyzwoitka?
          (kiedyś tak korespondowano i spotykano się też w jej asyście)
          Ponieważ była to osoba dyskretna, powściągliwa i taktowna,
          dochodziło do zbliżeń dwojga rozkochanych ciał.
          To była ta strona romantyczna.

          BRUTALNA prawda jest taka.
          Jeżeli powierniczka też jest zadurzona, to konsekwentnie
          będzie psuła twoją reputację, a jest się czego bać.
          Żadne drobne wady nie są przeszkodą dopóki...
          jakaś "życzliwa" osoba nie uczyni ich widocznymi.
          Tak, tak, straszna to broń i bolesna.

          Jeżeli powierniczka jest plotkarką, to wybranek poczuje się
          niezręcznie, gdy koledzy będą mu zadawać pytania na twój temat.
          Dla nieśmiałych mężczyzn to katorga i z niczym przyjemnym
          nie będzie sobie ciebie kojarzył.

          Bywa, że informacja dotrze do "szefa", a on zrobi wszystko
          abyście nie spędzali ze sobą czasu. Może nazywać to
          marnotrawstwem i stosować upomnienia lub kary.

          Sama widzisz, że trzeba być bardzo ostrożnym.

          II. Aparycja
          Z doświadczenia wiem, ze często drobna z cech, niewielka wada,
          jakiś dysonans: twarz-fryzura, ubranie-sylwetka,
          niewłaściwy zapach (czasem tylko zbyt intensywny)
          powodują, że "nie iskrzy". Warto zapytać, gustownie ubierającą się,
          przyjaciółkę o opinię. Co zmienić by się bardziej podobać?
          Celowo nie wspominam o stylistach, bo bywają nieodpowiedzialni.
          Niestety część stylistów myśli, że wizerunek trzeba stworzyć od zera
          i zaczynają od "gruntowania płótna". Nic, nigdy na siłę.
          Stylizacja ma uwydatnić twoje naturalne cechy i zamaskować niedoskonałości.

          III. Mężczyźni bywają...
          Celowo nie opiszę dużej ilości męskich osobowości, ponieważ
          nie dotyczą twojej sytuacji. Wybiorę tylko przypadki odstępstw od "normy".
          Widzę, że posługujesz się terminami łacińskimi, wiec podam
          przykład a posteriori i użyję indukcji.

          Musisz wiedzieć, że czasami, pomimo że zrobisz wszystko, "On" nie pokocha.

          Powodów jest wiele i są bardzo zagmatwane. Jeśli sądzisz, że
          tylko kobiety są skomplikowane to nie prawda. Mężczyzna
          jest równie skomplikowany lecz bardziej racjonalny i niestety
          bardziej konsekwentny w swoich przekonaniach.
          1. brzmi to może dziwnie ale czasem mężczyzna nie jest
          "gotowy psychicznie" na związek. Powodów może być 100,
          a uogólniając duża presja społeczna na bycie "głową rodziny".
          Inne, to: silna więź z matką, strach przed współdzieleniem, brak
          intymności, są egzemplarze potrzebujące trochę samotności,
          lęk przed założeniem rodziny czyli odpowiedzialnością itd.
          2. są mężczyźni porzuceni, bojący się ponownego zawodu
          miłosnego
          3. bywają mężczyźni bardzo zakochani (nieszczęśliwie) w partnerkach
          innych mężczyzn, czasem we własnych, zmarłych- trafia to na bardzo
          młodych, zrozpaczonych
          4. istnieją mężczyźni z silną depresją, wyglądający całkiem
          normalnie i żyjący zwyczajnie (dobra mina do złej gry),
          mają bardzo obniżone libido i boją się zmian.
          5. oziębli emocjonalnie (aleksytymicy) nie okazują uczuć,
          odbierają bodźce ale nie rozumieją ich przyczyn i źródła
          6. czasem błahe przyziemne sprawy: niskie zarobki, brak mieszkania,
          samochodu, powodują że mężczyzna ma niską samoocenę
          i czuje się mniej atrakcyjny.
          Jak już wspominałem, piszę o mężczyznach z którymi
          przyszło mi obcować jak i troszeczkę o sobie. Bynajmniej, nie znaczy to, że
          wszyscy faceci są od razu "pokręceni emocjonalnie" i wymagają leczenia.

          Istnieje jeszcze jeden typ mężczyzny ale to zbyt osobiste i mało istotne.

          siódmy przykład stricte o mnie.
          W biurze miałem kilka razy podobne sytuacje jak twoja.
          Opiszę je krótko i tylko dwie skrajne, żeby było bezboleśnie.
          Pierwsza dama robiła wszystko i korzystała ze wszystkich okazji,
          tańczyła przede mną, polowała na moją rękę, tuliła się,
          aranżowała spotkania, och... miało być krótko.
          Jak dla mnie zbyt wyzywająca, wręcz onieśmielająca.
          Druga pani subtelna delikatna, pomocna, zapatrzona i rozmarzona...
          krótko, tak, ma być krótko.
          Prawiłem jej komplementy, przynosiłem czekoladki,
          nawet dzieliłem się drugim śniadaniem. Jak dla mnie w sam raz.
          Gdzie problem, zapytasz?
          Zasady! Mam dziwną zasadę, nie wiązania się z partnerkami w pracy.
          Nie wiem czy dużo jest takich mężczyzn?
          Powody? Pragmatyczne i nie tylko.
          Dyrektor był chimeryczny i apodyktyczny. To były sekretarki, asystentki
          i kadrowe blisko współpracujące z człowiekiem, który był też moim
          przełożonym. Nie zagłębiając się nadmiernie, chciałem uniknąć cierpienia
          jakie przysporzyłyby mi jej opowieści o jego fanaberiach.
          Clou sprawy jest w puencie.
          Pierwsza z nich próbowała (daremnie) jeszcze jako była pracownica.
          Status quo, jest poślubiona i ma drugie dziecko.
          Druga, długo namawiana, zwolniła się wreszcie z tej niewdzięcznej posady i...
          wyszła za Niemca, wyjechała za granicę i jest bardzo szczęśliwa.
          Utrzymujemy sporadyczny kontakt (wczoraj miała imieniny)

          Morał, to znów zbyt wielkie słowa.
          Warto rozmawiać, pytać i uważnie słuchać.
          Zawsze można zapytać, co partner uważa o bliskich związkach w miejscu pracy?
          Czas, na wszystko potrzeba czasu. Mężczyźni uznawani są za szybkich,
          jednak jak myślą poważnie i odpowiedzialnie, to potrzebują czasu.

          Uwaga optymistyczna
          Oswoić można każde zwierzę, mężczyznę też.
          Trzeba tylko cierpliwości, nieustannej pracy przy relacji i czasu.

          Uwaga pesymistyczna
          Nie każde zwierze da się udomowić.
          No ale… sio złe myśli.
          Ty oswajaj i czekaj, czekaj i oswajaj.

          Zawsze istnieje jakiś sposób.
          Tylko czasem cierpliwości i chęci zabraknie.

          • mysha07 Re: Pomarzymy 28.10.09, 19:51
            Wykład pierwsza klasa :)
            Nic dodać nic ująć.
            • Gość: justunek Re: Pomarudzę IP: *.globalconnect.pl 29.10.09, 03:29
              Przepraszam za moralizatorstwo.
              Ostatnio miałem asekuracyjnie wspomnieć,
              że brzmię nieco pompatycznie jak jakiś mentor.
              Byłoby to jednak, jak "Samo spełniające się proroctwo",
              choć podświadomie, tak się i zapewne stało.
              Przyczyniła się do tego, niewątpliwie, zwięzłość formy.
              Wyszło zwięźle i chłodno. Moje stwierdzenie,
              o własnej, czasem nadmiernej zwięzłości, brzmiące:
              "Krowa która dużo muczy, mało mleka daje",
              przyjaciółki (ciężarne/matki) podchwyciły i kwitują
              z uśmiechem sardonicznym (ale zawsze z sympatią):
              "Ty w cale nie dajesz… i nigdy nie będziesz dawał".
              Zwykle radości i euforii nie ma końca. Tak, tu mnie mają.
              Teraz wyszło cieplej i mniej akademicko?
              Postaram się podtrzymać ciepły ton ale będzie d ł u g o.
              Droga koleżanko, pozwolę sobie na nieco poufałość,
              ponieważ nie jestem sporo starszy. Ma to znaczenie
              o tyle, że chcę poruszyć temat społeczny.
              Relacje damsko-męskie.
              Celowo nie będę rozpisywał się na temat emancypacji
              kobiet. Nastąpiła ona, trwa i nic tego nie zmieni.
              Nie będę też pisał czy to dobrze, czy źle. Nie ma to
              większego sensu, a wyjaśnianie jest zbyt czasochłonne.
              Zakładam, że przyjmujemy ten fakt do wiadomości.
              Pochylmy się jednak nad konsekwencjami.
              Znam kilku/a dobrych i złych dyrektorów i dyrektorek.
              Podobnie ze sprzedawcami, nauczycielami, itd.
              Jest "równość", no może z płacami nie, ale ja nie o tym.
              Coraz częściej panie wchodzą w "skórę" mężczyzn i przejmują
              część ich funkcji. Nie mówię, że to źle. Jest zaburzona równowaga
              i to mężczyźni czują się "ograbieni". Pewnie dlatego trudno
              "nam" się z tym pogodzić. Zapytasz jednak jak to się ma do twojego,
              osobistego przypadku? Nie znam szczegółów, nie mniej jednak
              sugeruję, byś przełamała wewnętrzny opór, konwenanse
              i jak równouprawniona, zaproponowała spotkanie. Wyzwolenie
              kobiet nastąpiło, nawet jeśli nie wpisujesz się w tą formułę
              i lubisz być przepuszczana przodem, i jak "on" otwiera drzwi,
              wszyscy społecznie ponosimy konsekwencję zmian.
              Zrób to proszę dyskretnie, spokojnie.
              Najlepiej usiądźcie obok siebie (nie vis a vis).
              Nie mów tego w trakcie konwersacji, tylko "złam" chwilę ciszy.
              Zapytaj możliwie prosto.
              Nic nie tłumacz.
              Przykładowo:
              Myślisz, że moglibyśmy się spotkać prywatnie po pracy?
              Powiedz to spokojnie i nie za szybko.
              Jak byś pytała:
              Czy jutro będzie słoneczny dzień?

              Jeżeli odpowie, że nie, bo ma sympatię. Trudno, będziesz musiała zaczekać.

              Uwaga!
              Może paść pytanie obronne:
              Dlaczego?
              Warto to przewidzieć i spokojnie odpowiedzieć:
              Bo fajnie nam się rozmawia.
              Jesteś sympatyczny.
              Jesteś fajny.
              Bo chce poznać ciebie prywatnie.

              Jeżeli się zawaha?
              Spróbuj go uspokoić słowami:
              Nie musisz teraz odpowiadać ale znam fajne miejsce na spotkanie.
              (zaplanuj wszystko wcześniej, później liczy się każda chwila)
              Weź pod uwagę, że będzie zaskoczony, speszony i zagubiony.
              Może nie znać fajnych kawiarni, teatrów, kin czy lokali, odpowiednich na spotkanie.
              Pomimo tego, że dajesz mu wyraźne sygnały, swojej sympatii,
              on może okazać się zdziwiony. Dobrze czuje się w twoim towarzystwie
              ale "randka"? To mu nigdy przez myśl nie przeszło.
              Przecież widzimy się prawie codziennie- pomyśli?
              Tacy bywają mężczyźni. Pisałem już zresztą o typie aleksytymika.
              Dobrze, odpowiesz.
              A może jakieś przykłady?
              Czy to się może udać?

              Tak. Znam wiele takich par i małżeństw. Trwałych, szczęśliwych
              i wieloletnich związków. Najwspanialszy układ jest właśnie
              wtedy, gdy najbardziej zależy właśnie kobiecie. Widzę też,
              że niektórzy mężczyźni wspaniale odnajdują się w relacji
              damsko-męskiej, gdzie to kobieta: planuje wystrój wnętrz,
              ogrodu, strategiczne zakupy, wycieczki i drobne imprezy
              plenerowe. Osobiście, kocham brać w nich udział, wraz z przyjaciółmi.
              Bywają momenty, że wieczorowo-nocną porą słucham sekretów.
              Jak kobiety walczyły o swoich partnerów ...
              ... w życiu nie uwierzysz jakie maskarady wyczyniały
              by doszło do "przypadkowego", spontanicznego spotkania.
              Pełen szacunek. Kobiece rzemiosło w tej dziedzinie jest niedoścignione,
              do tego stopnia, że mąż przyjaciółki opowiada jak przypadkowo
              wpadli na siebie i od słowa do słowa umówili się, a w rzeczywistości
              sporo wysiłku (często fizycznego) ją to kosztowało.
              Kiedyś rola kobiety sprowadzała się do symbolicznego przyzwolenia,
              czasy się zmieniły. Myślę, że czas na przyzwolenie,
              aby to kobieta zrobiła "pierwszy krok".

              Na użytek prywatny, wykorzystuję osobliwą metodę.
              Lubię przenikać damskie duszę na wskroś. "Wysysać szpik".
              Jedna z przyjaciółek, nazwała mnie nawet "wampirem energetycznym".
              Nie wiem czy to pozytywne określenie, przyjąłem za dobrą monetę.
              Jaka jest moja metoda?
              Zaznaczam, skuteczny jest tylko sposób, który naprawdę czujemy w sercu.
              Mój to wernisaże.
              Spacerujemy od kompozycji do kompozycji i rozmawiamy:
              o treści dzieł, uczuciach i skojarzeniach jakie budzą prezentowane widoki.
              Zapewniam, że wcale nie trzeba znać historii sztuki, aby wyrazić swoją opinię.
              Pół godziny i mam pełny obraz psychologiczny, "wiem wszystko".
              Po czym można się już tylko spokojnie delektować długimi godzinami
              "milczenia", bycia ze sobą w domu, w kinie, w teatrze.

              Jeśli ktoś nie podziela mojego poglądu, to bardzo
              proszę o ad vocem. Odmienny punkt widzenia będzie cenny
              i dla mnie. Wyrażam tylko spostrzeżenia mocno subiektywne
              i nie podejmuje się dalszej polemiki. Moim celem nie
              jest udowodnienie racji, ani obalenie jakiejkolwiek teorii.

              Ale napisałem. Tyle tekstu, który mógłby zawszeć się w kilku wersach.
              Jestem rozwiązły!. Rozwiązły frazeologicznie. Przepraszam za rozpustę.
              Jeśli się takowy pojawił, to i za szowinizm, zwłaszcza za jego męską odmianę.
              • mysha07 Re: Pomarudzę 29.10.09, 16:50
                Cóż za erudycja. Jestem pod wrażeniem... Wynika z równie wielkiego praktycznego
                doświadczenia, czy jest wyłącznie teoretyczna?
                • Gość: justunek Re: Pomarudzę IP: *.globalconnect.pl 30.10.09, 00:38
                  Częściej słyszałem określenie- orator.
                  Twoje jest niemniej sympatyczne i bardziej mi się podoba.
                  Zacytuję fragment piosenki:
                  "Stawiam świat na głowie do góry nogami
                  Na odwrót i wspak bawię się słowami..."

                  Wtedy, zwykle, odkrywam coś nowego i fascynującego.

                  Pytanie trudne.
                  W odpowiedzi na to pytanie, mógłbym zastosować odpowiedz
                  pytaniem na pytanie:
                  Dlaczego pytasz?
                  Nie czuję się zagrożony, więc i bronić się nie ma przed czym.
                  Aby szczerze odpowiedzieć powinienem "trochę się odsłonić".
                  Jedna z moich dziwnych, żelaznych zasad, to nie obnażać się publicznie.
                  Pytanie zadane jest tak ogólnie, że ciężko domyślić się,
                  której części, mojego rozlazłego tekstu, dotyczy. Zatem będę uogólniał.
                  Uchylę też rąbka tajemnicy, zwłaszcza, że jestem winien wyjaśnienie.
                  Nie pisuję na forach internetowych i nie czytam rubryk...
                  właściwie jaka to rubryka- miłosna? Nazwijmy ją roboczo, poradnikową.
                  Trafiłem do ciebie całkiem przypadkowo w poszukiwaniu przepisu.
                  Przepisu na piernik, notabene właśnie piekę jego trzy wersje.
                  Otwierając przeglądarkę internetową źle kliknąłem. Zwykle wczytywanie
                  dużej ilości zakładek twa to dosyć długo, a ja interesuję się wszystkim.
                  Powiedzieć by można wręcz przesadnie, że istnieje niewiele rzeczy,
                  które mnie nie interesują. Widząc twoje pytanie pierwsza myśl jaka przyszła
                  mi do głowy, to film w którym Judyta doradzała czytelnikom.
                  Sprostuj, jeśli podam zły tytuł "Nigdy w życiu"- Katarzyny Grocholi.
                  Twoja prośba nasunęła mi wiele wspomnień. Postanowiłem jednak nie ingerować.
                  Kolejna z moich dziwnych zasad, wypływająca bardziej z taoizmu, czyli- "wu wei".
                  Kiedyś mocno się angażowałem w ludzkie sprawy (odpowiednik yu wei).
                  Coś we mnie pękło, gdy odżyła pamięć o dawnych czasach.
                  Życie pisze dziwne scenariusze. Zostałem wczoraj zaskoczony.
                  Mama przyjaciółki przedstawiła mnie całkiem nieznanym mi ludziom, jako niedoszłego zięcia.
                  Ooooo? Niedawno odbierałem jej noworodka ze szpitala, ma narzeczonego
                  i muszę powiedzieć, że dzisiaj to całkiem fajna jest z niej kobieta.
                  Skąd wiem niektóre rzeczy?
                  Lubię nocne rozmowy, lubię i umiem słuchać, a najważniejsze jest to,
                  że nigdy nie wypowiadam usłyszanych opowieści w "towarzystwie".
                  Głoszę opinię o sobie: mam złą pamięć, zapominam zaraz po usłyszeniu.
                  Proszę też przy nadarzającej się okazji, aby mówili i o mnie.
                  Jeśli ktoś mówi- jesteś dziwny? To musi uzasadnić, dlaczego?
                  Dowiaduję się wtedy dużo o sposobie postrzegania świata, przez kobiety i mężczyzn.
                  Chytra sztuczka? Może i tak ale skuteczna.
                  Teoria.
                  Nie będę specjalnie rozpisywał się na swój temat.
                  Miałem w życiu trochę czasu na przemyślenia.
                  Znów "życie złamało mi kark", tym razem w najgorszym momencie.
                  Dziś jest już dobrze. Kości poskręcane mam metalowymi śrubkami.
                  Czasami kpię na imprezach, że zaczynam się rozkręcać.
                  Smutno robi mi się jak ktoś powie- dlaczego nie tańczysz?
                  Przecież świetnie ci to wychodzi. Tak. Bywa, ze się zapomnę,
                  ból jednak nie da zapomnieć. Można zażartować nawet, że
                  jestem nieźle "pokręcony" (przez chirurgów).
                  Sprawność odzyskałem dzięki zaparciu.
                  Samozaparciu- oczywiście.

                  Wiesz już skąd czerpię inspirację.
                  Nie wiem czy wyczerpałem twoją ciekawość.
                  Mnie ciekawi, co postanowiłaś?
                  Będziesz odważna czy cierpliwa?
                  Będziesz zdobywczynią czy zdobywaną?
                  Będziesz się starała czy będą się o ciebie starali?

                  Jeśli moja ciekawość pozostanie niezaspokojona, nic się nie stanie.
                  Dziękuję za mój pierwszy raz "na forum", było miło ale to
                  raczej już ostatni raz. Chyba, że masz jakieś pytanie na które potrafię
                  odpowiedzieć.
                  • Gość: kami.6 Re: Pomarudzę IP: 85.222.87.* 17.11.09, 23:14
                    hmmm, interesujace justunku...szkoda ze nie ma cie na tym forum, oratorsko i
                    nawet ladnie to wyszlo ;)
                    • Gość: justunek incognito IP: *.globalconnect.pl 23.11.09, 05:01
                      Jak miło. Dziękuję serdecznie za pochwałę "kami.6"
                      Co prawda trzymam kciuki za "Myszkę" ale nie spodziewałem
                      się już wpisu w tym wątku. Pisałem jednak, co do porad,
                      że staram się ich nie udzielać, a jeżeli już, to "mądrych", nic nie mówiących,
                      czyli: Słuchaj swego serca, itd. itp. i tak bez końca.
                      Takie oratorskie placebo, a może plebejskie oratorium, sam nie wiem.
                      wyjaśnienie/zaciemnienie
                      Skrót itd. oznacza: i takie dyrdymały,
                      Skrót itp. oznacza: i takie pierdoły.
                      Na marginesie muszę nadmienić, że podpowiedziałem ostatnio jak pozbyć się
                      nieustannie nachodzącej teściowej i czekan na efekty. Zaznaczam, że nie napisałem
                      jak zlikwidować, tylko jak się pozbyć (o tym jak zlikwidować znam przewrotny dowcip)
                      Kiedyś w tekście ułożonej przeze mnie reklamy, przekręcono jeden wyraz
                      i wyszło na to że firma namawia do włamań. Ot, taka ironia losu.

                      Zauważyłem, że coraz więcej korzystam z witryn Gazeta.pl.
                      Czy to przejrzysta prognoza pogody, czy rozbudowane opisy
                      przepisów kulinarnych, za wszystko Twórcom skłam hołd.

                      Piszesz, że: "szkoda ze nie ma cie na tym forum", miłe to bardzo.
                      Może z treści tego nie da się wyczytać ale jestem bardzo skromniutkim
                      jegomościem i zawsze lękam się że nieświadomie kogoś skrzywdzę, złą radą.
                      Czesław Niemen śpiewał:
                      "Dziwny ten świat,
                      świat ludzkich spraw,
                      czasem aż wstyd przyznać się.
                      A jednak często jest,
                      że ktoś słowem złym
                      zabija tak, jak nożem."

                      Dlatego, naprawdę nie wiem czy ja potrafię jeszcze w czymś komuś pomóc.
                      Nie wiem też na czym moje "bycie na tym forum" miałoby polegać?
                      Zacząłem się przyglądać i widzę, że wątków jest tu bezliku, może nawet, co niemiara.
                      Mogę się zarejestrować lecz na przejrzenie tylu wpisów nie znajdę czasu.

                      Trafiłem tu przypadkowo i zaglądam czasem, bardziej z nostalgii niźli z ciekawości.
                      Zależy mi na podpowiedzi, gdzie "na forum" powinienem się skierować.
                      Nie śmiem zachęcać do zaśmiecania czyjegoś tematu, korespondencją ze mną,
                      namawiam więc do użycia mojego adresu email: justunek@gmail.com
                      p.s.
                      w ten temat zaangażowałem się bardzo mocno bo mam słabość do
                      Szarych myszek i Czarownic, które z tego miejsca gorąco pozdrawiam.
                      Mam cichą nadzieję, że bardziej pomogłem niż zaszkodziłem. Pa
                      • squirrel-ka Re: incognito 27.11.09, 23:25
                        Miły Ciebie forumowicz.
                        Będę czarownicą :) Jedna z podstawowych zasad, która działa na was mężczyzn, to
                        zazdrość. Nie chodzi mi o Ciebie, tylko o autorkę wątku. Która dla ewentualnego
                        przyspieszenia lub definitywnego "ocucenia", powinna zastosować prosty trik.
                        "Wiesz poznałam fajnego mężczyznę, tylko nie wiem jak mu dać do zrozumienia, że
                        jestem nim zainteresowana. Wiesz on robi trochę maślane oczy do mnie, ale ja
                        niczego nie jestem pewna. Nawet nie wiem, czy chciałabym się angażować w coś z
                        nieśmiałym facetem!" To przyśpiesza finał sprawy, niestety rezultat nie zawsze
                        jest pozytywny.
                        1. Bo albo ma kogoś, albo jest nie zainteresowany.
                        2. Pojawiła się konkurencja, wiec trzeba się pospieszyć.

                        Wiem my czarownice lubimy manipulować ;)
                        • Gość: justunek Re: incognito IP: *.globalconnect.pl 28.11.09, 03:14
                          Dziękuję za pochwałę. Szczerze mówiąc
                          walczę z pochlebstwami pod moim adresem.
                          Ludzie opowiadają takie rzeczy o mojej osobie...ech
                          dość, o mnie. Wracam do meritum.

                          Miło, pomimo chwilowego braku zaangażowania
                          autorki, że wątek nie zamarł.
                          [Wierzę, że po cichutku, zaczajona czyta
                          i czeka na właściwy czas]- w nawiasach, bo szeptem.
                          Rozważne to i być może okaże się skuteczne.

                          Tak. Gdzieś to słyszałem? Coś co opisuje cały
                          ten temat, wątkiem lirycznym. Gdzie to mogło być?
                          Wiem!
                          W moim ogrodzie.

                          "I nie zapomnę tych chwil radosnych,
                          Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
                          Z zapartym tchem patrzyłem Ci w oczy,
                          Tak trwała nasza bez słów rozmowa.
                          ...
                          I choć tak blisko byłaś przy mnie,
                          Choć twoje oczy śmiały się do mnie,
                          Doprawdy niczego nie jestem pewien,
                          Co czułaś wtedy, czy wart jestem wspomnień."

                          Piszesz: Będę czarownicą :)
                          Zapewne sądzisz, że to określenie pejoratywne?
                          Nic bardziej mylnego. Historia będzie krótka.
                          Obiecuję.
                          Kiedyś, po którymś z takich określeń, dostałem burę.
                          -Jak możesz mnie tak nazywać?
                          Powiedziane, nie ze złością lecz bardziej z przekąsem.
                          -To proste.
                          Usłyszała w odpowiedzi.
                          - Jesteś czarująca więc nazywam Cię "czarownicą". Jeśli
                          nie chcesz, to nie będę tak się do Ciebie zwracał.
                          Odpowiedz mnie zaskoczyła, zważywszy, że dość dojrzała
                          jak na jej wiek i usposobienie.
                          - Nigdy większego komplementu nikt mi nie powiedział.
                          Wybrnąłem zręcznie, choć natchnieniem był film pod tytułem:
                          Jak kochają czarownice.
                          I tak jak w filmie rzuciła na mnie czar i było gorąco.

                          Dwa wyrazy, a ja odpisałem kilkanaście wersów.
                          Gaduła jestem. Bez dwóch zdań, a może i z nimi?
                          Trochę celowo piszę o prywatnych sprawach.
                          Taka odezwa do mężczyzn.
                          Sądzę, że warto zrobić coś co wyróżni nas na tle innych,
                          na pierwszym lub kolejnym spotkaniu. Nie bójmy się
                          być troszkę kontrowersyjni lub bardziej wyraziści.
                          Bądźmy niepowtarzalni i wyjątkowi.
                          Nie koniecznie muszą to być słowa, są rożne inne sposoby.
                          Koniec prywaty, orędzie zakończone, wracam na ziemię.

                          Ad vocem treści forum.
                          Ponieważ jakoś nickname waćpanny nie przechodzi mi przez gardło,
                          zwracał się będę per Czarownico i proszę o wybaczenie jeśli uchybię.
                          Muszę powiedzieć, że sposób przedstawiony przez Czarownicę,
                          zakwalifikowałbym do zachowań wysoce ryzykownych, uwzględniając
                          początek znajomości. Znam wiele koleżanek w związkach lecz nie myślę
                          o nich w kategoriach partnerek, wierzę, że nie tylko ja mam takie zasady.
                          O odstępstwach od reguły myślę, że są i się zdarzają...
                          Zdarzają się i to nie bez przyczyny. To jednak inny temat.
                          Sposób podany przez Czarownicę, może być dobry do przyspieszenia
                          podjęcia niektórych decyzji o np.: zaręczynach, ślubie, itp.
                          Równie dobrze, może też wszystko zniweczyć, zależy na kogo trafi
                          i w jakim momencie. Pamiętać należy, że mężczyźni miewają załamania
                          i czasem chce im się płakać. Jednak "rola społeczna" im na to nie pozwala.
                          Właśnie dlatego najczęściej nie widać, że to zły czas.
                          Trafienie w taki moment, to jak gwóźdź do... Dość, no bez czarnych scenariuszy.

                          Kochamy Czarownice i dlatego dajemy sobą manipulować ;)

                          p.s.
                          Nie wiem czy już to pisałem, przepraszam jeśli się powtarzam.
                          Z poznaniem tradycyjnie konserwatywnym, to jest tak.
                          Najpierw mężczyzna upatruje swój typ kobiety.
                          Dwoi się i troi aby zrobić na niej wrażenie.
                          Wtedy wydaje nam się, że zdobywamy kobietę.
                          Nic bardziej mylnego. Niestety, taka jest gorzka prawda.
                          Jeśli kobieta nas nie wybierze, nie zaakceptuje, nie zainteresuje się nami,
                          bądź najzwyczajniej w świecie- dziś nie ma ochoty- to daremny nasz trud.
                          Kobiety nas wybierają, a używają do tego celu czarów. Spódniczki, sukienki,
                          biżuteria, perfumy, uczesanie, to kołysanie biodrami i najważniejsze,
                          ten uśmiech na nasz widok, przeznaczony tylko dla nas- to dopiero afrodyzjak.
                          Rzucają czar i już nas mają. Nazwawszy rzecz po imieniu, są czarownicami.
    • Gość: apsik87 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 17:01
      deliberujecie nad sprawą banalnie prostą.jesli on do tej pry nie zaprosił cię na
      randkę to sobie daj spokój kobieto!to nie ty masz za nim latać a on za tobą!
    • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 28.11.09, 11:13
      Jestem i ja ;)

      Miałeś rację Justunku - cichutko zaglądałam na forum, sprawdzając jak wątek się
      rozrasta. Nie wypowiadałam się, bo chwilowo nie było o czym pisać. Jakiś czas
      temu znajomy z pracy spytał się, dlaczego takie dziewczyny są same?... Nie
      zastanawiając się długo odpowiedziałam: "bo wszyscy intersujący mężczyźni są
      pozajmowani"... Stwierdzenie było spontanicze, lecz jednocześnie wyrażało moje
      zapatrywanie na sprawę bycia samą.

      No nic.. Wracając do tematu. Całkiem niedawno miałam okazję być sam na sam z
      Obiektem, aranżując zawodowe, niezobowiązujące spotkanie. Rozmowa była
      przesympatyczna, a w jej wyniku dowiedziałam się, że osobnik ma dziewczynę.
      Wrażenia piorunującego nie było, tylko taki tyci żal. Mocno stąpam po ziemi,
      więc nie snułam "wspólnych planów na przyszłość" ;) Mimo tego jakaś czątka
      marzeń (może iluzji) runęła i pozostała pustka. Serce mocno złamanego nie mam,
      no może jakąś jedną dziesiątą jego część.

      Wysnułam wnioski pobierając tę lekcję i cieszę się, że moja zachowawczość się
      opłaciła...

      I na tym koniec forumowego wątku i ze smutkiem muszę przyznać, że koniec Twojego
      poradnictwa... Chyba że ewentualnie odnajdziesz jeszcze jakiś punkt zahaczenia i
      podzielisz się innmy przemyśleniami ;) Np. jak powrócić do świata żywych po
      emocjonalnym trzęsieniu ziemi?...


      Pozdrawiam.
      Mysha (nie szara...) :)
      • Gość: justunek Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.52.62.92.nienschanz.ru 29.11.09, 02:10
        Nie wiem co powiedzieć.



        Nieprawda. Wiem co ale nie wiem jak.
        Przewrotnie zacznę od końca.
        Jeśli nie jesteś szara (nieśmiała) to na pewno
        sobie poradzisz.
        Sam nie wiem czy Ci współczuję, czy jest mi przykro.
        Dlaczego nie wiem? Uważam, że zniosłaś to dzielnie,
        dowiedziałaś się wszystkiego i przy tym nie straciłaś "twarzy".
        Zabrzmi to trochę przewrotnie, jak powiem:
        odniosłaś sukces i niczego nie utraciłaś.
        Sukces- to nowe doświadczenie w nowej sytuacji, a następnym
        razem będzie łatwiej. Może to niewiele w tej sytuacji ale
        szukam małego pozytywnego wątku w czarnym scenariuszu.
        Nie wszystko stracone- bo związki bywają trwałe i efemeryczne.
        Może nadejść chwila, w której owa dziewczyna odejdzie z innym.
        Bycie zawsze blisko ma swoje plusy, ma też dużo minusów.
        O plusach nie warto wspominać, pocieszysz go umiejętnie po stracie
        partnerki i gotowe. Lepiej ostrzegę przed minusami. Czekając
        na tego jedynego przegapisz wszystko co najlepsze w życiu.
        Posłuchaj "kogoś" kto stracił wiele bezcennych lat. Nie w takiej
        sytuacji co prawda, nie mniej jednak, fakt niezaprzeczalny.
        Napiszę o zazdrości. Wiem co myślisz. Nie, nie o takiej.
        Zazdroszczę Ci, że tak szybko się pozbierałaś. Osobiście,
        zwykle spadam bardzo powoli na dno i dużo czasu zajmuje mi
        ponowne odbicie. Nie mówię, że od teraz jest "jak by nigdy nic".
        Twierdzę raczej, że umiejętnie, racjonalnie i konstruktywnie
        oceniłaś sytuacje, wyciągając właściwe wnioski.
        Cenię to, że wyrzuciłaś wszystko z siebie wraz ze stanem ducha
        i uczuciami towarzyszącymi, a nawet z opisem stanu emocjonalnego.
        Sięgając pamięcią, jest to chyba Twoja najbardziej otwarta wypowiedz.
        To często dobry i skuteczny sposób na katharsis.
        Reasumując, dobrze że zebrałaś się na odwagę i powiedziałaś
        jak wygląda status quo. Zaoszczędzimy Ci, zapewne, dodatkowych
        analiz tematu, przebrzmiałej sytuacji.


        Na koniec zostawiłem ostatnie zdanie. Prośba o pomoc, której boję się
        udzielić aby nie zaszkodzić. Długo się nad nim zastanawiałem.
        Pisać, nie pisać, sam nie wiem. Wątek to bardzo osobisty.
        Jako osoba doświadczona w powracaniu do świata żywych,
        powinienem mieć coś do powiedzenia i mam. Cnotą retoryki
        jest jednak powstrzymać się od wypowiedzenia słów szkodliwych.
        W tym przypadku byłyby to smutne słowa, bo ja tak na poważnie
        i dosłownie o świecie żywych, a nie czas po temu.
        Najchętniej zamiast 1000 słów napisanych, przytuliłbym
        Cię mocno i powiedział banalne: dobrze będzie.

        Momentami czuję, że znam tajemnice tego świata.
        Chciałbym to kiedyś opisać. Zbyt się jednak boję.
        Moja teoria
        Wspomnę tylko o dwóch przemyśleniach na temat związków.
        Nie napełniają wiarą i optymizmem ale są szczere.
        1. Istnieje wiele pasujących do siebie "połówek jabłka".
        2. Strach przed samotnością popycha nas do związków przypadkowych.
        Podejrzewam, że nie złagodzi to bólu i nie doda otuchy.
        W szerszym znaczeniu muszę wyjaśnić, że podtekst jest taki, iż
        najlepiej funkcjonujący związek można doprowadzić do katastrofy.
        Także, mało udane związki "trwają" ,bo... trwają.

        Mały apel, na koniec
        Rozglądajmy się uważnie, może ktoś z naszego otoczenia pała do nas
        uczuciem, a my o tym nie wiemy. Warto być uważnym obserwatorem,
        a może dane nam będzie odwzajemnić uczucie. Ludzie bywają tak nieśmiali,
        że nawet nie kokietują, zakładając z góry, że nie mają szans,
        a przecież wystarczy tak niewiele:
        "Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczą
        Czasami tylko tego pragnę, tego szukam..."
        według pana Stanisława Soyki.

        Opisałem przesłankę, wiec czas na konkluzję.
        Pozwolę sobie na krótki dowcip:

        Co widzi pesymista?
        Pesymista widzi czarny tunel.
        Co widzi optymista?
        Optymista widzi światło w tunelu.
        Co widzi maszynista?
        Maszynista widzi trzech wariatów na torach w tunelu.

        Co wybierasz? Od ciebie zależy jak spojrzysz na zaistniałą sytuację.
        Wszystko na świecie wygląda inaczej, niż w rzeczywistości.
        To co widzimy, zależne jest od temperatury światła.
        Potrzebujesz dowodu?
        Ten sam pokój wygląda inaczej w słoneczny dzień i w nocy,
        oświetlony małą żółtą lampką nocną, po nakryciu lampki
        czerwonym płótnem, a jeszcze inaczej zielonym czy niebieskim.
        Z uczuciami jest identycznie. Kolorem płótna w tym przypadku jest
        stan emocjonalnym, moment i okoliczności. Każdy patrzy i widzi
        w kimś całkiem coś innego. Niezasadne jest określenie:
        co on w niej widzi?
        co ona w nim widzi?
        W takiej sytuacji zwykłem odpowiadać: coś, czego wy nie dostrzegacie.

        p.s.
        nadmienię tylko, że inaczej wygląda świat obserwowany przez różne szkła,
        krótkowzrocznych i dalekowzrocznych, a całkiem inaczej przez szkło butelki. Jak?
        Celnie ujął to śp. Stefan Kisielewski, ja przy nim nie śmiem ust otworzyć.
        Milknę więc grzecznie i skłoniony cofając się odchodzę.
        Z niekrytą przyjemnością gościłem u waszmość panny, droga Mysho.
        Dziękuję.
        Justunek (nie stary...) :)
        • mysha07 Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 29.11.09, 03:14
          Nie dziękuj ... pisz dalej.
          Ja zacznę od początku.
          To, że jesteś przewrotny, udowodniłeś opisując mój paradoksalny sukces...
          "dowiedziałaś się wszystkiego i przy tym nie straciłaś "twarzy". " A no nie
          straciłam... tylko nie potrafię wytłumaczyć irracjonalnej złości, która coraz
          bardziej narasta z każdą godziną... Przewrotność sytuacji polega na tym, że tych
          sukcesów było już kilka i za każdym razem jedna dziesiąta bolała. Nadmienię, że
          żaden sukces nie przerodził się w życiową mądrość...
          Może na tym to wszystko polega... uodpornić się tak,aby nie zawracać sobie głowy
          niepotrzebnymi mrzonkami...

          Piękne plany snute przez ostanie trzy miesiące zamieniają się w strategię jak
          przetrwać kolejne w pracy i wreszcie, rzeczywiście, na stałe się uodpornić...
          Jako "nieszara mysh" z pewnością coś wymyślę. Kolejny raz muszę. I wiem, że
          będzie dobrze.

          Dziękuję.
          • Gość: justunek Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... IP: *.wkwtor.vivi2.kapper.net 29.11.09, 07:37
            Jesteś przeurocza i przesympatyczna w swoich namowach.
            Jeśli tak nalegasz, to ulegnę i skreślę kilka słów.
            Mam straszną słabość do płci przeciwnej i ...
            miałem skończyć w pięknym stylu, a nie poznasz mnie
            po tym jak kończę.
            Przypilnowałaś mnie, albo problem spędza Ci sen z powiek.
            Rozprawmy się z tą racjonalną, bo uzasadnioną złością,
            narastającą z każdą godziną...
            Widzę, że mój nieco nobliwy i poważny ton
            nie zasmucił Cię, zatem proponuję troszkę
            pokpić z sytuacji i ironizować jej powagę.
            Sadzę, że jesteś na tyle dojrzała i podchodzisz
            z tak wielkim dystansem do siebie i życia, iż
            nie obrazisz się.
            Ordynuję jako środek leczniczy aforyzmy i cytaty.
            "Miłość bez wzajemności zawsze jest najsilniejsza."
            Brzmi jak prawo Murphy'ego? Niespodzianka,
            to rzeczony Kisielewski, który napisał też:
            "Nie można wykorzystać czasu, gdyż nie wiadomo, ile go jest."
            Forma nieco eklektyczna ale odnosi się do czasu i miłości.
            Rozprawię się teraz z jedną dziesiątą.
            "Okrągłe rocznice są nonsensem – wynikają z przypadkowego
            stosowania systemu dziesiętnego."
            Wprowadźmy system setny. Może będzie bolało po stokroć mniej.
            Kończymy z Kisielewskim i rozprawimy się z mądrością.
            I tu już bez ironii, bo piszesz:
            "Nadmienię, że żaden sukces nie przerodził się w życiową mądrość..."
            Szczęściaro- mówię całkiem poważnie. Niech te słowa Cię przekonają:
            "...nie daj mi, Boże, broń Boże,
            skosztować tak zwanej życiowej mądrości,
            dopóki życie trwa,
            póki życie trwa."
            tak twierdziła sam Agnieszka Osiecka.
            Szybko dorosłem i stałem się samodzielny oraz odpowiedzialny.
            Czuję się przez to bardzo staro, twój powiew świeżości i młodości
            budzi radość i optymizm. Popatrz kiedyś w słońce. Miej wtedy
            koniecznie zamknięte oczy i nie otwieraj. Nie chcę mieć na
            sumieniu twojego uszkodzonego wzroku. Poczuj ciepło.
            Wiesz, że jak otworzysz oczy to dowiesz się ja wygląda słońce.
            Będzie to zarazem ostatni obraz jaki zobaczysz.
            Czy warto wiedzieć wszystko? Zdecydowanie nie.
            Dziś Kisielewski po raz ostatni:
            "Coraz więcej rzeczy rozumiem,
            lecz coraz trudniej mi przychodzi wyrazić to w słowach."
            Ciesz się życiem takim jakie jest. Nie zapominaj jednak o tym
            jakie powinno być. Marzenia to najpiękniejsze co miałem w życiu.
            Nie rezygnuj z tych choćby najbardziej irracjonalnych.
            Nie uodparniaj się nigdy w życiu, bo zyskasz skórę nosorożca.
            Czy to źle po takim pancerzem? Fakt, zranić trudno ale spróbuj się
            w niego czule wtulić, pieścić i poczuć bezpiecznie. Trudno tak.
            Bądź miła i wrażliwa. Miłość to nie choroba,
            szczepionki nie są potrzebne, a odporność wręcz niewskazana.
            Twoje: "Piękne plany snute przez ostanie trzy miesiące"
            pozostaną zawsze twoje i wzbogacą życie uczuciowe i emocjonalne.
            Chyba każdy fantazjuje i zastanawia się jak by to było gdyby...
            Przyszła mi na myśl piosenka z repertuaru Alanis Morissette,
            którą cenię, za miedzy innymi "Ironic"

            "A traffic jam when you're already late
            A no-smoking sign on your cigarette break
            It's like ten thousand spoons when all you need is a knife
            It's meeting the man of my dreams
            And then meeting his beautiful wife
            And isn't it ironic...don't you think
            A little too ironic...and, yeah, I really do think...
            ...
            Life has a funny way of sneaking up on you
            Life has a funny, funny way of helping you out
            Helping you out"

            Ileż razy w życiu nuciłem sobie tą pełna ironii piosenkę.
            Wstań rano (to już za chwilę) zrób sobie ciepłą kawę lub
            kakao i przenieś się w myślach gdzieś daleko. Gdzie wtedy
            będę? Ja bym sobie... wiem!
            "Kiedy budzę się
            po prostu dziarski chwat,
            a za oknem znów
            po prostu smutny świat
            zazwyczaj wtedy w myślach się wybieram
            na piękną wyspę, istną dzicz
            dech zapiera, taka piękna jest,
            po prostu rzekłbyś kicz
            o no, no, no, no, no po prostu rzekłbyś kicz"
            przenosił Vox

            Ja przekorny? Ja przewrotny? Ja? :-)
            Dziękuję za to, że dziękujesz za to że, dziękowałem.
            Jeśli coś pomyliłem, popraw proszę.
            :-)
    • franciszkaner Re: Jak się z NIM umówić? Pomóżcie.... 08.06.10, 16:56
      Skoro tak bardzo Ci się podoba, to może sama go gdzieś zaprosisz na
      kawę, czy lunch? ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka