niezrozumiem
29.08.05, 10:58
Nigdy nie zrozumiem czemu kobiety sa takie jakie sa.
Spotykam sie ze swietna dziewczyna, spedzamy ze soba bardzo duzo czasu. Ja
jestem z nia szczesliwy, wydaje mi sie ze ona jest rowniez szczesliwa.
Doskonlae sie dogadujemy, mamy podobne poczucie humoru, podobny system
wartosci.
Jest jednak pewne ale..
Ona jakos nie specjalnie umie/lub nie chce wyrazac swoje uczucia. Na ogol
slysze ze jestem super, ze mnie uwielbia. Poniewaz ja jak na razie jestem nia
zafascywnowany (nie wiem czy zakochany), wiec nie szczedze jej komplementow.
Oczywiscie nie robie tego natarczywie i tez staram sie nie przesadzac. Staram
sie aby wypadaly naturalnie i milo.
Jednak w druga strone bardzo rzadko slysze cos milego. Nie zrozumcie mnie
zle, ona interesuje sie moimi problamami, smutkami i radosciami.
Mimo iz dbam o siebie, nigdy jeszcze nie uslyszalem ani slowa o tym ze ladnie
wygladam (chodzi np o ubior).
Czesto aby uslyszec cos milego musze to wrecz z niej "wyduszac". I mam
wrazenie ze czasem bywa zaklopotana, gdy juz jej sie zdarzy powiedziec mi
jakis komplemencik.
Czy wy rowniez macie takie problemy? Czy tez akurat tak trafilem?
Moze ona nie rozumie, ze facetowi tez bylo by milo uslyszec jakis komplement
od czasu do czasu ?
Jak myslicie.