peter998
02.02.06, 15:44
Dochodzę do wniosku ze coś chyba ze mną nie tak... :(
Ostatnio na dyskotece (rzadko bywam, ale...) , spotkałem super dziewczynę,
była naprawdę w moim guście, nie jakaś wypacykowana blondyna, tylko subtelna,
skromna, ideał...
Podobała mi się do tego stopnia że nie potrafiłem do niej podejść żeby
pogadać, chociaż widziałem że też co jakiś czas spoglądała w moją stronę.
Dodam że uważany jestem za dosyć przystojnego faceta, więc teoretycznie nie
powinienem mieć problemów z nawiązywaniem znajomości, w praktyce nie jest już
tak różowo...kobiety które naprawdę mi się podobają, onieśmielają mnie :(
Znajomi stwierdzili, że powinienem na dodanie odwagi wypić kilka piwek, ale
chyba nie o to tu chodzi (poza tym wracałem samochodem, więc ta opcja
odpadała)
Do tej pory żałuję że wtedy odpuściłem... czuję się jak jakiś schizofrenik
Pomóżcie, poradzcie coś bo zwarjuję...
P.S. Dodam jeszcze ze mam 25 lat, fajną pracę, mieszkam w ogromnym mieście,
więc nie chodzi tu o rozterki 15-sto latka z małej wioski (z całym szcunkiem
dla powyższych :)
Pozdrawiam