Dodaj do ulubionych

papierosy...

20.04.07, 14:28
Witam wszystkich.
moze moj problem wam sie wydawac dziwny, ale dla mnie jest wielki. gdy
poznalam swojego faceta byl idealny, nie mial wad. wiedzial o tym ze jestem
ogromna przeciwniczka palenia papierosow i rzucil dla mnie palenie(ja o tym
nie wiedzialam, powiedzial ze niepali od miesiaca). po roku znajomosci i 3
miesiacach mieszkania razem zaczal znow palic, najpierw po kryjomu, potem mi
sie przyznal. Ponoc nie dal rady dluzej, ma za stresujaca prace itp. raz
zobaczylam go z daleka z papierosem i od tamtej pory utkwil mi ten obraz
przed oczami. Minelo od tamtej pory juz ok miesiac a ja nadal nie umiem sie
pogodzic z tym faktem ze moj ukochany pali. rozmawialam juz z nim wiele razy
na ten temat, on mnie nie rozumie, mowi ze to nic takiego, mi natomiast jego
palenie kojarzy sie z jakas agresja itp. prosze dordzcie mi co mam zrobic,
stracilam przez papierosy ojca a sama nigdy w zyciu nie mialam w ustach
paiperosa. Kocham tego faceta, planujemy slub, ale wciaz mam ten obraz przed
oczami...
Moze ktoras z was ma podobny problem, prosze o rady...

pozdrawiam *miniu.
Obserwuj wątek
    • betti22 Re: papierosy... 20.04.07, 15:34
      wiesz wydaje mi sie ze to nie on stanowi problem..tylko Twoje przezycia..bardzo
      mi przykro ze stracilas tate przez papierosy ..pewnie dlatego masz do nich taka
      awersje..ale wydaje mi sie ze nie powiinas sobie az tak zaprzatac tym glowy ze
      twoj facet pali..staral sie..rzucil palenie dla ciebie..ale widocznie ma teraz
      duzo na glowie..stres ..praca stresujaca jak piszesz..moze zamiast miec do nieo
      o to zal to sprobuj go wspierac..widocznie tego potrzebuje..wspacia ,
      odstersowania sie skoro siegnal znow po papierosy..
      • misiowata-miniu Re: papierosy... 20.04.07, 18:52
        Dzięki betti22, Twoj cytat pod telstem dal mi do myslenia. Wszystko potrzebuje
        czasu, jedno wiecej, drugie mniej, wiec pewnie po uplywie czasu bede patrzyla
        na wszytsko z innej strony.A przeciez rzucil tylko dlatego zeby mnie zdobyc:)
    • betti22 Re: papierosy... 20.04.07, 15:38
      misiowata-miniu napisała:

      gdy
      > poznalam swojego faceta byl idealny, nie mial wad.

      nie ma ludzi idealnych!!! kazdy ma wady...kazdy !! a na poczatku zwiazku zawsze
      sie czlowiekowi wydaje ze spotkal ideal bez wad..a pozniej te wady w miare
      poznawania sie wychodza na wierzch..a milosc to wlasnie wtedy kiedy
      znamy,akceptujemy wady swojego partnera i potrafimy z nim zyc,rozmawiac i
      postepowac tak zeby go rozumiec.
    • Gość: pluszaczek24 Re: papierosy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 16:28
      Mój facet tez pali co mnie bardzo denerwuje .Ostatnio rozmawiałam z nim o tym
      zeby rzucił palenie aon mi powiedział ze to tak samo jak on by mi kazał nie pic
      kawy która pije codziennie 3 -4 razy.To jest nałóg i ciężko z niego wyjść z
      drugiej strony pewnie pomaga mu to w odstresowaniu sie.Powiedz mu zeby nie
      palił przy tobie tylko wychodził gdzies na papierosa.
      • Gość: Ania Re: papierosy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 22:54
        Bądź konsekwentna w okazywaniu swojej dezaprobaty nawet jeżeli to ma trwać wiele
        lat juz po ślubie. To nie jest wada to jest nałóg więc walcz z Nim o Niego. Mnie
        się udalo moj mąż rzucil skutecznie palenie po wielu latach naszego małżeństwa.
        Nie pali od 2001 roku. Zawsze nie tolerowałam tego nałogu więc wiem co czujesz.
        Bo jeżeli kochasz go naprawde to też kochasz mimo wszystko. Życzę Ci
        cierpliwości i konsekwencji.
    • Gość: Wrecekrzepki Re: papierosy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 03:05
      Tylko cienkie bolki pala papierosy. Ojoj, ma bidulinka stresujaca prace... Ja
      pracuje w telewizji i wydaje programy na zywo - ciekawe, czy mnie przebija. A
      nie pale.

      Tez zreszta zawsze mialem ten problem (tyle ze z meskiej perspektywy). Palaca
      dziewczyna traci dla mnie 80% swojego uroku. Zawsze wyobrazam sobie ten
      smierdzacy oddech, smierdzace palce, wlosy - jest to zwyczajnie ob-les-ne. Do
      tego zwykle odpada uprawianie sportu, a w najlepszym wypadku jest to powolna
      jazda na rowerze z ciezka zadyszka.

      Niestety wszystkie moje dotychczasowe dziewczyny popalaly, na szczescie tylko na
      imprezach (tak to jest, gdy sie czlowiek zakocha a dopiero potem dowiaduje o
      roznych rzeczach). Mnie nigdy do tego nie ciagnelo (w zyciu wypalilem jakies dwa
      szlugi z ciekawosci), mialem natomiast okres, kiedy krew mnie zalewala, gdy
      widzialem swoja dziewczyne z papierosem. Teraz troche sie uspokoilem, ale nie
      moge powiedziec, ze przeszedlem nad tym do porzadku dziennego.

      Jedno co wiem - ciagle gadanie, marudzenie, itd. partnerowi o tym ze
      pali/pije/itp. to najlepsza droga do rozpadu zwiazku. Niestety nalogi nalezy
      rzucac dla siebie, a nie dla kogos innego. Inaczej to nie zadziala.

      A juz najlepsi sa ludzie mowiacy: "O, ja to w kazdej chwili moge rzucic... tylko
      nie chce". Udaja, ze nie sa slabi. A są.

      Takie miekkie kaczuszki.
      • betti22 Re: papierosy... 22.04.07, 00:11
        Gość portalu: Wrecekrzepki napisał(a):

        > Tylko cienkie bolki pala papierosy. Ojoj, ma bidulinka stresujaca prace... Ja
        > pracuje w telewizji i wydaje programy na zywo - ciekawe, czy mnie przebija. A
        > nie pale.

        a co uwazasz ze tweoja praca to apogeum strsogennych warunkow?? ja tam mysle ze
        policjanci z kryminalnego maja od Ciebie 100 razy bardziej stresujaca prace..

        tak ogolnie to zgadzam sie z reszta twojego postu tylko to powyzzsze zdanie
        jakos mnie zirytowalo:)
        --
        "Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i
        tak upłynie."
        • Gość: Wrecekrzepki Re: papierosy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.07, 14:54
          Nie wiem czemu Cie zirytowalo. W zadnym wypadku nie chcialem powiedziec, ze moja
          praca jest najbardziej stresujaca na swiecie. Bywa jednak, moim zdaniem,
          bardziej stresujaca niz przecietna praca Kowalskiego (mysle o roznych biurowych,
          handlowych, itp.) i tego typu prace przypisalem w myslach (moze zbyt pochopnie)
          chlopakowi zalozycielki watku.

          Coz, moze niefortunnie uzylem okreslenia "przebija", bo zgadzam sie, ze sa
          zawody, w ktorych istnieje realne zagrozenie zycia, a tym zawodom (zlonierz,
          komandos, policjant, strazak, chirurg, itd.) nie mozna sytuacji stresowych odmowic.
          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka