Dodaj do ulubionych

Oschły ukochany

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 08:25
Typowy a jakże bolesny problem: zazdrość. Mój świeżo upieczony mąż jest typem
raczej oschłym, nie potrzebuje mnie często całować, kochać, rozmawiać itd. To
powoduje, że ja- wulkan emocji,zaczynam się gubić. Jestem atrakcyjna ale
coraz częściej nie wiem, jak postępować. Obcy mężczyźni przy jednej rozmowie
mówią więcej np. komplementów niż mój przez tydzień, albo i dłużej. Starałam
się nie narzucać, być miłą, subtelną i nie domagać się bliskości, czułości i
miłości (także fizycznej- niestety mam większy temperament), ale zdarza się,
że moje żale biorą nade mną górę i nie potrafię ich ukryć. Płaczę i wpadam w
coraz głębsze dołki. Kocham go bardzo, ale on nie rozumie, jakie to ważne
usłyszeć czasem: Kochanie, Zdrobnienie swojego imienia itd. Tracę wiarę w
siebie i zaczynam się bać, że może szukać cichej i spokojnej, i no cóż-
raczej oschłej. Robię się zazdrosna. Nie, ja już jestem chora z zazdrości.
Podobno mnie kocha, ja się naprawdę staram minimalizować swoje pragnienie
jego osoby. Czy ktoś może ze mną porozmawiać. Cierpię!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Martynka22 Re: Oschły ukochany IP: *.chello.pl 09.10.03, 09:46
      Rozumiem cię:( Znam takich mężczyzn. Jestem pewna ,że on cię kocha ale nie
      potrafi okazywać swoich uczuć. Mam pewną propozycję dla ciebie. Nie wiem czy
      zadziała i czy wogóle z niej skorzystasz, ale może akurat:) On musi się o tym
      dowiedzieć, że ty cierpisz i że, brakuje ci jego bliskości. Tylko chyba lepiej
      jakby mu to powiedział ktoś inny. Napewno macie jakichś wspólnych znajomych,
      np.jakąs waszą bliską koleżankę, tylko musi to byc osoba naprawde bliska i
      godna zaufania. Porozmawiaj z nią i opowiedz jej o tym wszystkim. I poprś o to
      by porozmawiał o tym z twoim mężem, tylko tak, że niby ty o tym nic nie wiesz.
      Jeśli ktoś wam bliski powie twojemu mężowi że, ty naprawde cierpisz że, bardzo
      brakuje ci tej bliskości i czułości, to do niego wtedy będzie musiało to
      dotrzeć.Tylko żeby to była szczera i poważna rozmowa, a nie żeby mu kolega
      przy piwie napomsknął o twoim smutku. On musi sobie zdawać sprawę z powagi
      sytuacji! Może to troche podstępne się wydaje, ale przecież nie ma w tym nic
      złego. I powiem ci że, ja tak też właśnie zrobiłam, co prawda chodziło tu o
      inną sytuację, ale dzięki własnie takiej rozmowie moi znajomi dalej są razem:)
      • zalotnica Re: Oschły ukochany 12.10.03, 04:45
        Gość portalu: Martynka22 napisał(a):

        > On musi się o tym dowiedzieć, że ty cierpisz i że, brakuje ci jego bliskości.
        >Tylko chyba lepiej jakby mu to powiedział ktoś inny...

        to jest juz w ogole poroniony pomysl...
    • mike_mike Re: Oschły ukochany 09.10.03, 10:52
      Gość portalu: smutna napisał(a):

      > Jestem atrakcyjna ale
      > coraz częściej nie wiem, jak postępować.

      Widzisz tu jakiś związek przyczynowo skutkowy?

      > Obcy mężczyźni przy jednej rozmowie
      > mówią więcej np. komplementów niż mój przez tydzień, albo i dłużej. Starałam
      > się nie narzucać, być miłą, subtelną i nie domagać się bliskości, czułości i
      > miłości (także fizycznej- niestety mam większy temperament), ale zdarza się,
      > że moje żale biorą nade mną górę i nie potrafię ich ukryć. Płaczę i wpadam w
      > coraz głębsze dołki. Kocham go bardzo, ale on nie rozumie, jakie to ważne
      > usłyszeć czasem: Kochanie, Zdrobnienie swojego imienia itd. Tracę wiarę w
      > siebie i zaczynam się bać, że może szukać cichej i spokojnej, i no cóż-
      > raczej oschłej. Robię się zazdrosna. Nie, ja już jestem chora z zazdrości.
      > Podobno mnie kocha, ja się naprawdę staram minimalizować swoje pragnienie
      > jego osoby. Czy ktoś może ze mną porozmawiać. Cierpię!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Musisz albo z nim porozmaiwać i w ten sposób doporwadzić, żeby zmienił troszkę
      swoje postępowanie, albo poszukać innego ukochanego.
      Jak to się stało, że wyszłaś za niego, skoro nie spełnia Twoich oczekiwań?
      • an_ni Re: Oschły ukochany 09.10.03, 11:36
        no wlasnie! chyba zlapala meza i teraz dopiero przejrzala na oczy !
        porownywanie komplemetow obcych facetow do meza jest co najmniej nie madre
        na pewno maz daje ci wiele innych rzeczy niz puste komplementy
        masz strasznie infantylne podejscie
        • Gość: Ola Re: Oschły ukochany IP: *.infinity.waw.pl / 192.168.1.* 09.10.03, 21:00
          To ze on jest oschly nie znaczy tego ze ty masz mu sie nie narzucac. Przytulaj
          go, mow mu jak go kochasz , caluj go, zaciagaj do lozka( on napewno to lubi
          tez) i uszki do gory. Skoro sie z toba ozenil- kocha cie.Ostatnio mezczyzni
          nie chetnie sie zenia, wiec mozna wyciagnac wniosek ze jestes dla niego ta
          kochana i jedyna!
          • zalotnica Re: Oschły ukochany 12.10.03, 04:41
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            >Ostatnio mezczyzni nie chetnie sie zenia...

            a to cos zupelnie nowego...
    • Gość: lessie nieprawda! IP: *.intertel.net.pl 10.10.03, 12:24
      Bajki tu wypisuja wszyscy prawie.
      Uszki do góry...nie przejmuj się...porozmawiaj...itp banialuki.
      Te objawy zachowania partnera smutnej to rodzaj psychopatii.Oschłośc
      emocjonalna jest wynikiem zaburzonych kontaktów we wczesnym okresie rozwojowym
      dziecka.To jest nie do uleczenia ani do zmiany.Mozna tylko poddać osobę terapii
      polegającej na uswiadomieniu mu tego swoistego kalectwa i uwrazliwić go na
      krzywdy i problemy które jego zachowanie może powodowac u bliskich...tak!On
      rani tylko najblizszych.W szerszym srodowisku przeważnie funkcjonuje dobrze...a
      nawet sie może wyróżniać.
      Jesli nie jesteście jeszcze małżeństwem i nie jestes typem masochistki-
      pielęgniarki...mam tylko jedna radę:uciekaj jaknajszybciej i jak najdalej od
      niego.
      On twoich potrzeb emocjonalnych nigdy nie zaspokoi.Mało tego: powstana dośc
      szybko napięcia i konflikty które coraz trudniej wam będzie rozwiazać im dalej
      będziesz brnęła w ten związek.
      Popularne teorie,że miłość wszystko może zmienić - są w tym wypadku chybione.Tu
      miłość wzajemna nigdy nie znajdzie pozywki do pełnego rozwoju.
      Sorry za dość kategoryczne sformułowanie mojej tezy.
      Stawka wydaje mi sie Smutna zbyt wielka żeby ryzykować.
      Zycze powodzenia.
      P.S.
      Porozmawiaj z nim o jego dzieciństwie.Przeprowadz tez taki dyskretny wywiad z
      jego rodzicami lub rodzeństwem.Elementarna wiedza psychologiczna pomoze ci w
      tym zadaniu.
      Znaczniej bardziej wartościowych rad moze udzielic ci psycholog(oczywiście...
      dobry psycholog).Forum internetowe...to raczej zabawa i rozrywka.Ty masz
      naprawdę problem!
      Pozdrawiam serdecznie!
    • Gość: ania Hm... IP: *.chello.pl 10.10.03, 14:06
      Typowy a jakże bolesny problem: zazdrość. Mój świeżo upieczony mąż jest typem
      > raczej oschłym, nie potrzebuje mnie często całować, kochać, rozmawiać itd.

      Mam takie glupie pytanie. A jak bylo przed slubem!?
      • Gość: a Re: Hm... IP: *.dip.t-dialin.net 10.10.03, 14:19
        poco bierze sie slub z takim facetem?? wogule jesli jestes taka nieszczesliwa
        to czemu z nim jestes??? wiedzialas co bralas..i jesli on juz jest
        taki "oschly" to go nie zmienisz..widocznie to ci sie u niego podoba skoro
        wyszlas za niego..powodzenia..
    • Gość: Maruda Re: Oschły ukochany IP: *.acn.waw.pl 11.10.03, 23:28
      Eh...

      Jest takie denne powiedzonko "widzaly gały co ręce brały". Pssuje idealnie na
      komentarz (niestety cyniczny)... A może zakochane nie widziały?

      Wydaje mi sie, że to co oczekujesz od niego po prostu zupelnie nie lezy w jego
      naturze. Wymagasz od niego aktorstwa, ze bedzie caly czas taki jaki nie jest.
      Nawet jesli to zrobi to bedzie sie strasznie z tym meczyl, byc moze w koncu
      zacznie unikac kontaktow w Toba. Pomysl, jak sama sie czujesz gdy niejako
      jestes zmuszona byc oschla, a nie jest to w twojej naturze. Meczysz sie. To
      samo by bylo z nim...
    • zalotnica Re: Oschły ukochany 12.10.03, 04:52
      Gość portalu: smutna napisał(a):

      >zazdrość, świeżo upieczony mąż, oschły typ, nie potrzebuje mnie często
      >całować, kochać, rozmawiać itd.

      czy aby nie za wczesnie na takie problemy...? o czym, i czy w ogole
      rozmawialiscie przed slubem...? Naprawde macie fantazje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka