IP: 213.25.47.* 14.10.03, 22:30
mam 21 lat. w lipcu dowiedzialam sie ze jestem w 8 tygodniu ciazy. chcialam
urodzic, moj chlopak byl w siodmym niebie jak sie dowiedzial. A moi rodzice?
od razu powiedzieli ze mi pomoga, ale ta pomoc miala byc w formie 2 tys. na
usuniecie. zalamalam sie. ale oni mnie przekonali. oklamalam chlopaka i
wszystkch do okola. powiedzialam ze poronilam. teraz tak strasznie tego
zaluje. chcialabym cofnac czas, nie umiem sobie z tym poradzic, nie potrafie
zrozumiec ze tak jest lepiej nie tylko dla mnie ale i dla dziecka ktore by
sie urodzilo, bo nie jestem w stanie teraz mu nic zapewnic.z chlopakiem juz
nie jestem, zostawil mnie jak sie dowiedzial ze "poronilam". zostalam z tym
problemem sama bo przeciez nikt nie zna prawdy.nikomu nie moge tego
powiedziec. szukam potwierdzenia ze zrobilam dobrze.jakiegos oparcia. CZY JA
ZAROBILAM DOBRZE? CZY POPROSTU ZABILAM SWOJE DZIECKO??
Obserwuj wątek
    • ilirija Re: aborcja 14.10.03, 23:57
      Nie chce Ci pisac czy zrobilas dobrze czy zle, to Twoje zycie Twoje sumienie i
      to bylo Twoje maleństwo.Wiem tylko jedno ja bym tego nigdy nie zrobila!!
      pozdrawiam
      mam nadzieje, ze sobie jakos poradzisz
    • Gość: xxx Re: aborcja IP: *.atlsfl.adelphia.net 15.10.03, 00:44
      Skoro nie potrafilas stanac w obronie tego dziecka i tak latwo uleglas wplywom,
      to chyba lepiej dla tego Malenstwa, ze nie pozna takiej matki. Moze bym to
      zrozumiala gdybys miala 16 lat, ale 21....
    • Gość: kohol Re: aborcja IP: *.crowley.pl 15.10.03, 10:18
      Wszystko dobrze.
      Podjęłaś tę decyzję i na nic przyjdzie Ci zamartwianie się teraz. Uwierz, że
      zrobiłaś to, bo uznałaś za słuszne, za najlepsze dla Ciebie. Nie masz po co
      obwiniać kogokolwiek, rodziców ani siebie, bo to tylko będzie źródłem
      niepotrzebnych negatywnych uczuć, wyrzutów, może nienawiści. Tak się stało. W
      pewnym moemencie uznałas tę decyzję za słuszną. Nikt nie jest w Twojej skórze,
      żeby Cię teraz obwiniać czy mówić, że postąpiłaś źle. Nikt.
      Trzymaj się :)
      • Gość: Marta Gratuluję Ci rodziców ! A Tobie własnej woli! IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 15.10.03, 10:50
        • Gość: kohol Re: Gratuluję Ci rodziców ! A Tobie własnej woli! IP: *.crowley.pl 15.10.03, 11:07
          Dziękuję za gratulacje :) Faktycznie rodziców mam super :)
          Na wolę też nie narzekam :)
          • reniatoja Re: Gratuluję Ci rodziców ! A Tobie własnej woli! 15.10.03, 11:23
            Kohol dlaczego uwazasz, ze nie ma sensu teraz juz sie tym zamartwiac i myslec
            o tym? Moja kolezanka miala syna, w ubieglym tygodniu popelnil samobojstwo.
            Czy jej tez powiedzialabys, ze nie ma sensu juz sie tym zamartwiac, ze co sie
            stalo to sie nie odstanie? UWazasz, ze o przezyciach dramatycznych, do jakich
            z pewnoscia nalezy samobojstwo dziecka, aborcja czy np gwalt - trzeba po
            prostu zapomniec? Wierzysz zreszta, ze to sie po prostu da tak sobie
            zapomniec, bo "nie ma sensu rozpamietywac"? Moim zdaniem trzeba nauczyc sie
            zyc z takim ciezarem, to raz. Dwa, trzeba sprobowac znalezc sposob, by te wine
            jakos "odpokutowac", zrobic cos w zyciu, co mogloby wynagrodzic zlo, ktore sie
            stalo. Na pewno nie jest sposobem wmawianie sobie, ze nie ma problemu, ze co
            sie stalo to sie nie odstanie. Trzeba przede wszystkim sobie samemu wybaczyc.
            To sa rzeczy, ktore odciskaja sie na zyciu czlowieka na zawsze, kwestia jest
            jak nauczyc sie z tym zyc, a nie jak nauczyc si udawac przed soba, ze tego po
            prostu nie ma.

            Nie chce odpowiadac Autorce watku na pytanie cy zrobila dobrze czy zle. Nie
            mnie oceniac. Natomiast mysle, ze powinna porozmawiac z madrym psychologiem, a
            jesli jest wierzaca (a moze nawet jesli nie jest), moze z jakims psychologiem
            chrzescijanskim. Moge dac Ci namiar, jesli jestes zainteresowana, napisz na
            jaki adres mam sie do Ciebie odezwac na priv.
            • Gość: kohol Re: Gratuluję Ci rodziców ! A Tobie własnej woli! IP: *.crowley.pl 15.10.03, 11:44
              reniatoja napisała:

              > Kohol dlaczego uwazasz, ze nie ma sensu teraz juz sie tym zamartwiac i myslec
              > o tym?

              Nie ma sensu się zamartwiać. Co z tego przyjdzie? Wyrzuty sumienia? Wpędzenie
              się w chorobę psychiczną? To jest traumatyczne przeżycie, dotyczące jednej
              osoby, należy nauczyć się dać sobie z tym radę, nawet za cenę użycia
              mechanizmów obronyych, wyparcia, racjonalizacji. Może wizyta u psychoterapeuty
              by pomogła, telefon zaufania, grupa wsparcia. Myślisz, że zapłakiwanie się po
              nocy, wspominanie w każdej chwili życia, wypominanie coś da? Stało się, trzeba
              nauczyć się z tym żyć. Nie pisze o "niemyśleniu" o tym, tylko o nieobwinianiu.
              To potrafi zrujnować psychikę.

              > Moja kolezanka miala syna, w ubieglym tygodniu popelnil samobojstwo.
              > Czy jej tez powiedzialabys, ze nie ma sensu juz sie tym zamartwiac, ze co sie
              > stalo to sie nie odstanie?

              Jeszcze raz: nie obwiniać się. Martwić - nie zamartwiać. Decyzja o samobójstwie
              to nie była decyzja Twojej koleżanki. Tu dziewczyna pisze o czymś, co ONA
              zrobiła. to inna kwestia, inne mechanizmy, inne odczucia. Czy uważasz, że Twoja
              koleżanka powinna wyszukiwać w tym wypadku swoje błędy, wymawiać sobie, że może
              gdyby coś zrobiła, byłoby inaczej, że to jej błąd? Nie sądzę. Tak się stało.
              Cholernie traumatyczne wydarzenie. I nauczenie się z nim żyć jest kluczową
              sprawą. Żyć z nim bez wyrzutów.

              > UWazasz, ze o przezyciach dramatycznych, do jakich
              > z pewnoscia nalezy samobojstwo dziecka, aborcja czy np gwalt - trzeba po
              > prostu zapomniec?

              Jeszcze raz: źle wyczytałaś. Nigdzie nie piszę o zapomnieniu, o niemyśleniu.

              > Wierzysz zreszta, ze to sie po prostu da tak sobie
              > zapomniec, bo "nie ma sensu rozpamietywac"?

              Jest różnica między "rozpamiętywać" a "pamiętać". Możliwe, że tylko w moim
              rozumieniu. Jeśli Ty jej nie dostrzegasz - masz pewnie inne schematy niż ja i
              tyle. Niewykluczone, że myślimy podobnie.

              > Na pewno nie jest sposobem wmawianie sobie, ze nie ma problemu, ze co
              > sie stalo to sie nie odstanie. Trzeba przede wszystkim sobie samemu wybaczyc.

              O to mi chodzi. Myślisz, że ona oczekuje teraz, żeby wszyscy jej mówili, że źle
              zrobiła, wysyłali jej linki z makabrycznymi zdjęciami z aborcji? Skądże. Ona
              oczekuje wsparcia. Sprawa jest świeża. Musi się z tym pogodzić, pogodzić
              z "nowym" wizerunkiem samej siebie, tak jak mówisz - nauczyć z tym żyć. Podjęła
              decyzję. Ani Ty nie jesteś nią, ani ja, nie możemy stwierdzić "co by było
              gdyby". Teraz pozostaje tylko kwestia jej psychiki, jej podejścia, jej życia.
              Ja powiedziałabym jej - będzie dobrze. Nie zmarnuj sobie tym życia. Nie
              zamartwiaj się. Nie znienawidź się.
              • Gość: renia Re: Gratuluję Ci rodziców ! A Tobie własnej woli! IP: *.ath.spark.net.gr 15.10.03, 12:19
                Gość portalu: kohol napisał(a):

                > reniatoja napisała:
                >
                > > Kohol dlaczego uwazasz, ze nie ma sensu teraz juz sie tym zamartwiac i mys
                > lec
                > > o tym?
                >
                > Nie ma sensu się zamartwiać. Co z tego przyjdzie? Wyrzuty sumienia?
                Wpędzenie
                > się w chorobę psychiczną? To jest traumatyczne przeżycie, dotyczące jednej
                > osoby, należy nauczyć się dać sobie z tym radę, nawet za cenę użycia
                > mechanizmów obronyych, wyparcia, racjonalizacji. Może wizyta u
                psychoterapeuty
                > by pomogła, telefon zaufania, grupa wsparcia. Myślisz, że zapłakiwanie się
                po
                > nocy, wspominanie w każdej chwili życia, wypominanie coś da? Stało się,
                trzeba
                > nauczyć się z tym żyć. Nie pisze o "niemyśleniu" o tym, tylko o
                nieobwinianiu.
                > To potrafi zrujnować psychikę.

                No to w zasadzie sie zgadzamy, chyba jakos zle Cie zrozumialam, w takim razie
                sorry.


                >
                > > Moja kolezanka miala syna, w ubieglym tygodniu popelnil samobojstwo.
                > > Czy jej tez powiedzialabys, ze nie ma sensu juz sie tym zamartwiac, ze co
                > sie
                > > stalo to sie nie odstanie?
                >
                > Jeszcze raz: nie obwiniać się. Martwić - nie zamartwiać. Decyzja o
                samobójstwie
                >
                > to nie była decyzja Twojej koleżanki. Tu dziewczyna pisze o czymś, co ONA
                > zrobiła. to inna kwestia, inne mechanizmy, inne odczucia. Czy uważasz, że
                Twoja
                >
                > koleżanka powinna wyszukiwać w tym wypadku swoje błędy, wymawiać sobie, że
                może
                >
                > gdyby coś zrobiła, byłoby inaczej, że to jej błąd? Nie sądzę. Tak się stało.


                Nie uwazam, ze powinna, mysle, jednak, ze takie myslenie jest nieuniknione.
                Poza tym, jesli ona rzeczywiscie popelnila jakies bledy, ktore posrednio
                przyczynily sie do tragedii jej dziecka, to moze uswiadomienie ich sobie, a
                nie spychanie do nieswiadomosci, jest kluczem do unikniecia ich w przyszlosci.
                Ona ma jeszcze jedno, malutkie dziecko i moze warto zeby zdala sobie sprawe co
                zawalila, zeby tego nie zrobic drugi raz. Mysle, ze "nie zamartwianie sie" to
                wcale nie musi byc najlepsze rozwiazanie problemu. Zamartwianie sie jest
                czescia zycia, trzeba tylko zamartwiac sie konstruktywnie, a nie
                destruktywnie.


                > Cholernie traumatyczne wydarzenie. I nauczenie się z nim żyć jest kluczową
                > sprawą. Żyć z nim bez wyrzutów.

                Jesli sie zawinilo, to moim zdaniem trzeba iec wyrzuty i naprawiac swoje
                bledy. Dotyczy to zarowno moej kolezanki, jak i np dziewczyny, ktora usunela
                ciaze. Nie wiem dlaczego odnosze wrazenie, ze wyznajesz zasade, "nie
                zamartwiac sie to klucz do sukcesu".
                >
                > Niewykluczone, że myślimy podobnie.
                >


                > O to mi chodzi. Myślisz, że ona oczekuje teraz, żeby wszyscy jej mówili, że
                źle
                >
                > zrobiła, wysyłali jej linki z makabrycznymi zdjęciami z aborcji? Skądże.

                Oczywiscie, ze nie.



                Ona
                > oczekuje wsparcia.

                Wlasnie wydaje mi sie, ze znam kogos, kto tego wsparcia moglby jej udzielic,
                dlatego zaproponowalam jej ze napisze do niej na priv, tylko nie mam adresu.





                Pozdrawiam, R
            • undercover_brother Re: Gratuluję Ci rodziców ! A Tobie własnej woli! 16.10.03, 11:24
              Chec odpokutowywania za wlasne winy jest wynikiem wychowania w duchu religii chrzescijanskiej, ktora ma za zadanie upodlic czlowieka i wmowic mu, ze zawsze juz bedzie pamietal o tym, co zrobil zle. O takich rzeczach trzeba starac sie zapomniec, bo zyc z nimi to udreka - moze nawet i dla otozcenia. Biblia wmawia od najmlodszych lat poczucie winy za cos czego sie nie zrobilo (tzw. grzech pierworodny) i potrzebe jego odpokutowania. Stad bierze sie jakies dziwne przekonanie, ze za wszystko przyjdzie czlowiekowi odpokutowac. Dziewczyna zrobila to, co uwazala za sluszne i ja to popieram. Nie musi tego w zaden sposob odpokutowywac tylko starac sie zyc dalej. Widzialem juz nadto przykladow zmarnowania sobie zycia przez urodzenie dziecka w mlodym wieku.
          • Gość: Marta Kohol to nie było do Ciebie IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 15.10.03, 13:49
            • Gość: kohol Re: Kohol to nie było do Ciebie IP: *.crowley.pl 15.10.03, 13:57
              To dlaczego "podpinasz" to pod mój post, zamiast pod post odpowiedniej osoby?
              :)
      • Gość: Klara beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.pl 15.10.03, 11:56
        • Gość: kohol Re: beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.crowley.pl 15.10.03, 12:02
          Jakieś argumenty umiesz podać? Czy nie za bardzo?
          • Gość: Klara Re: beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.pl 15.10.03, 15:13
            nei zamierzam przkonywac Ciebei do swoich racji, ja napisalam swoje zdanie i
            wcale nie chce mi sie z toba wymieniac argumentow, bo czego bym nie napisala
            to ty bys to zzanegowala, tlumaczac sie w kolko swoim feministycznem belkotem.
            • Gość: Kasia Re: beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 15:26
              To faktycznie bardzo wyszukana odpowiedź!
              • Gość: Klara Re: beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.pl 15.10.03, 15:29
                nei kierowana do ciebie.
                • Gość: Kasia Re: beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 10:42
                  A to Ty dziecino nie wiesz, że:
                  1. pisząc na forum musisz liczyć się z tym, że ktoś inny też ma prawo wszystko
                  przeczytać i skomentować
                  2. do prywatnych dyskusji służą skrzynki pocztowe
                  3. jeśli do kogoś się zwracasz bezpośrednio to należy użyć wielkiej litery?
            • Gość: kohol Re: beznadziejeny, feministyczny belkot IP: *.crowley.pl 15.10.03, 15:54
              Gość portalu: Klara napisał(a):

              > nei zamierzam przkonywac Ciebei do swoich racji, ja napisalam swoje zdanie i
              > wcale nie chce mi sie z toba wymieniac argumentow, bo czego bym nie napisala
              > to ty bys to zzanegowala, tlumaczac sie w kolko swoim feministycznem belkotem.

              :)
              Nie o to chodzi :) Piszesz, że to, co napisałam, jest beznadziejne -
              oczekiwałam jakiegoś argumentu, dlaczego jest to Twoim zdaniem beznadziejne.
              Nie lubisz feminizmu - spoko. Pisałam to bardziej z punktu widzenia, powiedzmy,
              psychologa, niż "nawiedzonej feministki". Możliwe, że napisałabyś tej
              dziewczynie coś innego, ale jakoś nie widzę, byś miała coś do powiedzenia.
              Nie umiesz dyskutować - nie musisz, naprawdę :)
      • Gość: Ola Re: aborcja IP: *.infinity.waw.pl / 192.168.1.* 15.10.03, 22:30
        Chyba dobrze zrobilas, jak widac chlopak nie byl odpowiedzialnym facetem,
        skoro cie zostawil. Moglas zostac samotna matka, bo pewnie zrobilby to samo
        bez wzgledu czy urodzilabys to dziecko, czy nie. Nie wierze ze cie zostawil z
        powodu "poronienia dziecka". Po prostu nie kochal cie i jest to przykre. Znam
        kilka dziewczyn ktore samotnie wychowuja dziecko, nie jest to proste. W twojej
        sytuacji moze to bylo najlepsze rozwiazanie. Musisz z tym teraz zyc i mam
        nadzieje ze poradzisz sobie.Podam ci mojego maila, gdybys chciala sie wygadac:
        the1lady_really@poczta.onet.pl. Zapraszam.
      • Gość: Gabrysia Re: aborcja IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 10:50
        Brawo kohol! Jedyny, który nie ocenia. Czasu nie da sie cofnąć, a z tego
        przykrego doświadczenia trzeba wyciągnąć jakąś naukę na przyszłość.
        Nie przejmuj się krytyką. To Twoje życie i to Ty wiesz najlepiej co wtedy
        czułaś.
        Trzymaj się ciepło.
        Po burzy zawsze przychodzi słońce.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Kasia Re: aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.03, 11:00
      Przykro mi to napisać, ale do końca życia będziesz żyła z tym problemem.
    • marzenie22 Re: aborcja 15.10.03, 20:16
      Gość portalu: XXXX napisał(a):

      > mam 21 lat. w lipcu dowiedzialam sie ze jestem w 8 tygodniu ciazy. chcialam
      > urodzic, moj chlopak byl w siodmym niebie jak sie dowiedzial. A moi rodzice?
      > od razu powiedzieli ze mi pomoga, ale ta pomoc miala byc w formie 2 tys. na
      > usuniecie. zalamalam sie. ale oni mnie przekonali. oklamalam chlopaka i
      > wszystkch do okola. powiedzialam ze poronilam. teraz tak strasznie tego
      > zaluje. chcialabym cofnac czas, nie umiem sobie z tym poradzic, nie potrafie
      > zrozumiec ze tak jest lepiej nie tylko dla mnie ale i dla dziecka ktore by
      > sie urodzilo, bo nie jestem w stanie teraz mu nic zapewnic.z chlopakiem juz
      > nie jestem, zostawil mnie jak sie dowiedzial ze "poronilam". zostalam z tym
      > problemem sama bo przeciez nikt nie zna prawdy.nikomu nie moge tego


      > powiedziec. szukam potwierdzenia ze zrobilam dobrze.jakiegos oparcia. CZY JA
      > ZAROBILAM DOBRZE? CZY POPROSTU ZABILAM SWOJE DZIECKO??

      Wybierz sie do psychologa!!!!!Bo ty musisz z kimś o tym porozmawiać, a nie
      mozesz!! Ta wielka tajemnica Cię inaczej zniszczy!!! Rozmawiajac z psychologiem
      będziesz mogła się wypłakac i w znacznym stopniu sobie pomóc.
      Nie zwlekaj !!!!!
      pozdrowienia
    • gnacior Re: aborcja 16.10.03, 10:01
      to że cie zostawił - to oznaka jego gówniarstwa
      to że cię rodzice namówili na taki czyn- to oznaka...nawet nie wiem jak to
      nazwać (...)
      Nie rozumiem też, w jaki sposób aborcja miała przyczynić się do TWOJEGO DOBRA.
      Pewnie wcale dużo nie uplynelo jeszcze czasu odkad to zrobilaś, a zobacz jakie
      juz teraz ponosisz tego konsekwencje.., Nie wiem tez z jakego wywodzisz sie
      srodowiska moze to jakoś wpłyneło na tok myślenia twoich rodziców. Mnie głeboko
      wydaje się że rodzice powinni wspierać dziecko, a nie niszczyć je. Bo to co
      zrobili daleko odbiega od ideału, kazali zabić swojemu dziecku.
      Ty jesteś jescze młodą osobą, możesz popełniać błedy, mylic się.Radze ci
      faktycznie udac się do psychologa. To przyniesie ci ulgę.
      To jak oni do tego podeszli po prostu mne przeraża. Ja bym nie wybaczyla moim
      rodzicom nawet mysli o tym bym miala zabić ( bo nazwijmy to po imieniu).
      Nie uważam, też, że prowadzę tu jakiś suchy wywód, że nie wiem jak to jest.
      Moja najlepsza koleżanka, też była w ciąży, chlopak też bardzo się cieszył i
      też chciał z nią być. Ona miała wątpliwości. Chciała usunąć. Taka myśl trwała
      przy niej do 6 (!) miesiąca ciąży. Dzwoniłam do "ginekologa" który miał
      sprzedać jej tabletki ( ogłoszenia w zwykłej gazecie
      codziennej! )...,powiedziałam, że jestem w ciąży ( co oczywiście nie było
      prawdą), że nie chcę tego dziecka..., wiesz co mi odpowiedział? " Wieczorem
      weźmiesz tabletkę a rano będzie już po kłopocie." Tak nazwał nienarodzone
      dziecko. Ja jej starałam sie wytłumaczyć, jakie aborcja niesie konsekwencje,
      bezskutecznie zresztą przez okres 6 miesięcy. Ona kupiła nawet specjalne
      tabletki na poronienie..., i wiesz co się stało? Nie zrobiła tego. Moje
      nawoływania przyniosły zamierzony skutek. Dziewczynka ma dwa latka. Jest
      śliczna.
    • dori7 Re: aborcja 16.10.03, 21:03
      Przestan sie zadreczac, wez sie w garsc. Czas dorosnac i _samej_ zaczac
      podejmowac _swiadome_ decyzje. Nie ma co obwiniac siebie, rodzicow, chlopaka,
      teraz nie cofniesz czasu. Zrobilas, jak uwazalas, z jakis powodow uznalas te
      decyzje za sluszna. Na twoim miejscu wyjechalabym na jakis czas gdzies do
      innego miasta czy nawet za granice, zeby odciac sie od tego wszystkiego. Mam
      nadzieje, ze jakos sie pozbierasz i poukladasz swoje zycie. Powodzenia. jelsi
      chcesz - napisz na priv.
    • Gość: ania Re: aborcja IP: *.choroszcz.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 20:02
      mam 22 lata i rok temu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy-tez sie cieszylam.
      moj partner nie. usunelam w 12tym tygodniu ciazy i juz tydzien pozniej tego
      zalowalam. do dzis dnia drecza mnie wyrzuty sumienia ze nie mialam silnej woli
      by bronic tego malenstwa. ale teraz druga strona medalu- mam juz dziecko,
      utrzymuje sie z renty po ojcu (jeszcze tylko 3 lata) i studiuje, nie pracuje i
      szansy na prace nie widze- i z czego zyc? lepiej biede klepac? trzymaj sie nie
      mysl. jestem duchem z toba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka