Dodaj do ulubionych

Polecam lekture S.Bratkowskiego z Rzeczpospolitej

10.12.03, 08:55
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031210/publicystyka/publicystyka_a_2.html
Wreszcie bardzo madra wypowiedz, no ale czego innego oczekiwac od
Bratkowskiego. Zawsze rozsadny i madry.
Obserwuj wątek
    • robert_de_molesme Polecam lekture S.Bratkowskiego z Rzeczpospolitej 10.12.03, 12:07
      Taaaak, Bratkowski oczywiscie pieknie i slusznie pisze jacy to my jestesmy
      zasluzeni, tylko zapomina ze wszyscy maja to gleboko w nosie i jak sie wchodzi
      na salon to kufajke i gumofilce trzeba zdjac w garderobie, strzepac farfocle i
      styropian co sie elektrostatycznie do swtra przyczepil. I to niezaleznie od
      faktu ze to w tych rekwizytach sie "mur berlinski w Warszawie obalalo".

      A co do tego jak UniaEuropejska ma przejac amerykanski styl pracy, odrzucic
      kulture subsydiow, kwot, limitow, dotacji i subwencji to mozna sie jedynie
      usmiechnac i powiedziec panu Bratkowskiemu: "marzyc kazdy moze".

      Nie po to Unie bydowano zeby ze wzgledu na widzimisie Bratkowskiego zamieniac
      ja w EOG. N'est-ce pas, euroentuzjasci?

      Abstrahujac od faktu ze wredny anglosaski "The Economist" w ostatnim numerze
      znow sie zastanawia co zrobic jak umrze ostatni Niemiec. Nie wiem co Heimer na
      to, ale ja bym sugerowal dalsze umacnianie wiezi polsko-tureckich.

      • robert_de_molesme Perfidny Albion znowu sieje zament 10.12.03, 12:21
        Germany's declining population

        Kinder, gentler

        Dec 4th 2003 | LAER

        IF GERMANS do not die out some time in the 22nd century, it will be thanks to
        such places as Laer, near Münster. Unlike most, this town of 6,500 counts more
        cradles than graves every year. Indeed, it is one of Germany's most fertile
        spots: in 2002, it had 13.5 births per 1,000 people, well above the national
        average of 8.7. Yet two years ago, when Laer boasted of its record, nobody
        cared. These days, Hans-Jürgen Schimke, the mayor, finds many journalists on
        his door-step.

        Germany is anxiously looking for ways to tackle one of its biggest challenges:
        a shortage of children. The government has decided to spend serious money on
        child care. The social reforms endorsed by the opposition Christian Democrats
        at their party congress this week included plans to subsidise the pensions of
        parents.

        In 2000, the average fertility rate for German women was only 1.36 children
        apiece, one of the lowest in Europe. Of women born in 1955—the latest cohort to
        pass child-bearing age—more than a fifth have had no children at all. Germany
        is becoming a country dominated by ageing dinkies (double income, no kids).
        Besides causing future financing problems for health care and pensions, this is
        hardly conducive to renewed economic dynamism. That it is a problem shared by
        some other European countries, especially in the Catholic south, is no
        consolation.

        The German government has tried to do something. In 1998 public spending on
        family support was a whopping 2.7% of GDP, or over DM100 billion ($57 billion).
        But unlike some countries with higher birth rates, some three-quarters of this
        money went in direct benefits and tax breaks, rather than subsidised child-care
        or other services.

        Child rearing, says Gisela Erler, head of pme Familienservice, a child-care
        consultancy, has traditionally been considered a private not a public matter.
        Family values once urged that mothers be shielded from the outside world,
        propagate the German race and leave the kitchen only to go to church. Germany's
        historic mix of romanticism, Nazism and Catholicism may explain why, even
        today, many women feel like a Rabenmutter (cruel mother) if they put their
        children in a kindergarten.

        The consequence is that, in western Germany at least, child-care facilities are
        poor or non-existent (they are better in the east because the communists needed
        women in the workforce). There is hardly any care for infants and toddlers;
        most pre-schools close at mid-day; even primary schools are not open much
        longer. As women get better educated, it is lack of child-care support, not
        selfishness, that keeps down the birth rate. Many young women, argues Bert
        Rürup, an economist, feel they cannot have both children and a career. High
        opportunity costs in lost income and career chances encourage women to put off
        having a baby. The average first-time mother is almost 30. Nearly half of
        female academics have no children. Only 60% of women work, fewer than in
        America, Britain or Scandinavia.

        Hence the government's plan to spend €1.5 billion a year after 2005 on child
        care, and to invest €4 billion in all-day schools over the next four years.
        These measures, promoted by Renate Schmidt, the family minister, may make some
        difference, whereas the opposition plans to subsidise pensions seem more like
        past policies that have yielded meagre results. But the hard truth is that
        money alone, whatever form it takes, is unlikely to solve Germany's demographic
        problems.

        What really needs to change are entrenched cultural attitudes. Politicians in
        such traditional places as Bavaria are stuck in a mindset that says the right
        life for women is Kinder, Küche und Kirche (children, kitchen and church).
        Laer's high birth rate may be because the council was generous over child care.
        The village boasts not only three all-day pre-schools, but an infant and
        toddler care group and all-day elementary school as well.
      • legal.alien Re: Polecam lekture S.Bratkowskiego z Rzeczpospol 10.12.03, 12:31
        Drogi Robercie,
        Wiem ze w polityce sentymenty sie nie licza, ale nie mozemy stawiac sie sami
        jako zebracy u wrot UE. Jestem UE przeciwny, uwazam ja za chory twor. Ale jesli
        juz tam mamy byc to nie mozemy byc przybyszami z nikad. To chyba wlasnie mial
        na mysli Bratkowski. Gdyby nie przemiany 1989 roku to Schroder by nadal rzadzil
        w Bonn, a nie w Berlinie.
        Jesli chodzi o gospodarke to co prezentuje Bratkowski to niestety
        polskie "chciejstwo". Na prawdziwa gospodarke rynkowa w Europie nie ma szans.
        Chyba, ze wreszcie caly ten system panstw opiekunczych zbankrutuje, ale wtedy
        to posypie sie wszystko. Brytyjczycy stawiaja ostro Blaira pod sciana i tenze
        wlasnie Economist zada wyrzucenia konstytucji do kosza. Poczytaj sobie
        szmatlawca The Sun, oni dzien w dzien mieszaja UE z blotem. Jest to szmatlawiec
        straszny, ale czytany przez wiekszosc Brytyjczykow.
        Dzisiaj napisali, ze w kraja UE poparcie dla UE wynosi 48% (52 przeciw), a UK
        tylko 28% za. Jesli Brytyjczycy wymusza na Blairze referendum w sprawie
        konstytucji to bedzie po Unii.
        • robert_de_molesme Re: Polecam lekture S.Bratkowskiego z Rzeczpospol 10.12.03, 12:47
          legal.alien napisał:

          > Drogi Robercie,

          Drogi krajanie

          > Gdyby nie przemiany 1989 roku to Schroder by nadal rzadzil> w Bonn, a nie w
          Berlinie.

          Rzecz oczywista, tylko ze Schroeder raczej gotow calowac w reke (i nie tylko)
          Gorbiego i Shevarnadze a nie Walese i Papieza. W koncu kto kupil te wille
          Shevarnadzemu w Baden-Baden?

          Realia, niestety , realia.

          > Jesli chodzi o gospodarke to co prezentuje Bratkowski to niestety
          > polskie "chciejstwo". Na prawdziwa gospodarke rynkowa w Europie nie ma szans.

          Ano nie ma.

          > Chyba, ze wreszcie caly ten system panstw opiekunczych zbankrutuje, ale wtedy
          > to posypie sie wszystko.

          Kwestia czasu. Wzrost PKB w USA 3,5%, w Eurolandii 0,3%.

          Rob tak jak ja duzo dzieci - to jedyna gwarancja na starosc. A do tego i tak
          wszystko zalezy od tego jak je wychowasz.

          > Brytyjczycy stawiaja ostro Blaira pod sciana i tenze
          > wlasnie Economist zada wyrzucenia konstytucji do kosza.

          Okladka tego wydania (21 czerwiec 2003) w ramkach wisi poczytnie na scianie w
          moim gabinecie.


          Poczytaj sobie > szmatlawca The Sun, oni dzien w dzien mieszaja UE z blotem.
          Jest to szmatlawiec > straszny, ale czytany przez wiekszosc Brytyjczykow.


          Sa granice, ktorych przekroczyc nie wolno..... nie przeczytam. Ale jezeli pisze
          to co mowisz to ladnie z jego strony.

          > Dzisiaj napisali, ze w kraja UE poparcie dla UE wynosi 48% (52 przeciw), a UK
          > tylko 28% za. Jesli Brytyjczycy wymusza na Blairze referendum w sprawie
          > konstytucji to bedzie po Unii.

          Raczej po czlonkostwie UK w Unii. I jest to jedyna okolicznosc w ramach ktorej
          gotow jestem wystapic o obywatelstwo wyspiarskie i zrzec sie "unijnego".

          Pozdrawiam

          RdM
    • Gość: Fragless Badzmy powazni IP: 80.48.165.* 10.12.03, 13:55
      Postulat likwidacji WPR i liberalizacji jest ze wszech miar sluszny, ale jesli
      pan Bratkowski uwaza, ze to Polska mialaby do tego doprowadzic, to najwyrazniej
      nie pisal tego na trzezwo. Poki co jestesmy najbardziej socjalistycznym krajem
      sposrod dwudziestu pieciu, ktore za niecale pol roku beda tworzyc Unie. Jakim
      wiec cudem mielibysmy wprowadzic w Unii to, czego nie potrafimy wprowadzic u
      siebie? Do tych zmian owszem, dojdzie (KE nie od dzis do tego dazy), ale nie
      dzieki Polsce, tylko pomimo jej sprzeciwu.
      • 1tomasz1 Re: Badzmy powazni 10.12.03, 14:55
        Gość portalu: Fragless napisał(a):

        > Postulat likwidacji WPR i liberalizacji jest ze wszech miar sluszny, ale
        jesli
        > pan Bratkowski uwaza, ze to Polska mialaby do tego doprowadzic, to
        najwyrazniej
        >
        > nie pisal tego na trzezwo. Poki co jestesmy najbardziej socjalistycznym
        krajem
        > sposrod dwudziestu pieciu, ktore za niecale pol roku beda tworzyc Unie. Jakim
        > wiec cudem mielibysmy wprowadzic w Unii to, czego nie potrafimy wprowadzic u
        > siebie? Do tych zmian owszem, dojdzie (KE nie od dzis do tego dazy), ale nie
        > dzieki Polsce, tylko pomimo jej sprzeciwu.

        Już widzę posłów PSL, Samoobrony, LPR... wrzeszczących w Sejmie z przerażeniem
        w oczach: "WPR albo śmierć".
        • Gość: Fragless Re: Badzmy powazni IP: 80.48.165.* 10.12.03, 21:53
          > Już widzę posłów PSL, Samoobrony, LPR... wrzeszczących w Sejmie z
          > przerażeniem w oczach: "WPR albo śmierć".

          Gdyby tylko oni tak krzyczeli, daloby sie przezyc - ale "dyskusja" o Nicei
          pokazuje, ze nawet w PO trafiaja sie "patryjoci". A przeciez na WPR Polska
          bedzie korzystac jak najbardziej, wiec kiedy zaczna sie rozmowy o jej
          ograniczeniu, zajmiemy (niestety) stanowisko jej obroncow...
    • Gość: klip Re: Polecam lekture S.Bratkowskiego z Rzeczpospol IP: *.2.core.net.pl / *.Core.net.pl 10.12.03, 15:20
      Pisze niezle,choc niedawno(w przeciagu 2 mies.) na koniec ktoregos ze swych
      artykulow w Rzepie wyskakuje ni z gruszki ni z pietruszki jacy to przeciwnicy
      unii sa glupi i niedobrzy. Dziwne - takie emocje u,zdawac sie
      moglo,rozsadnego autora.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka