Dodaj do ulubionych

części wspólne

14.07.10, 22:42

Rozważam możliwość wystąpienia do sądu w celu ustalenia współwłasnosci
przymusowej, części wspólnych nieruchomości leżących poza granicą
działki.jeden budynek , sześć wspólnot klatkowych, współwłasność przymusowa
dotyczyłaby instalacji wodnej,elektrycznej, gazowej( zawory, tablice) oraz
dachu i ściany szczytowej.Jak się do tego zabrać i czy warto?
Obserwuj wątek
    • collinsowa Re: części wspólne 14.07.10, 23:12
      Czytając Twój post stwierdzam jednoznacznie - nie warto!
      Uzasadniam.
      Post jest zbyt chaotyczny, wynika z niego że nie orientujesz się w
      podstawowych zasadach funkcjonowania wspólnoty mieszkaniowej (UoWL)
      a już chcesz wytaczać ciężką artylerię nie wiedząc przeciwko komu
      masz walczyć i o co.
      Nie słyszałam o czymś takim jak sądowe "ustalenie współwłasności
      przymusowej".

      Elementy nieruchomości wspólnej (bo chyba to masz na myśli)
      są określone ustawowo a wątpliwości (granice np.) właściciele
      załatwiają odpowiednią uchwałą.
      Czy napewno w jednym budynku sześcioklatkowym istnieje
      sześć wspólnot
      mieszkaniowych?
      Toż to kuriozum na skalę europejską by było chyba, albo ja mało w
      życiu jeszcze widziałam.
      • bykira Re: części wspólne 14.07.10, 23:21
        Żadne kuriozum. Mam to samo. Helenkam również.Też się zastanawiam nad dwoma możliwościam wybrnięcia z sytuacji :
        1) rozdzielenie instalacji wodno-kanalizacyjnej i elektrycznej oraz postawienia ściany działowej na granicy w piwnicy i ponad dachem ( ogniomur )
        2)wystąpienie do sądu o ustanowienie wzajemnych służebności.
        Jednak sprawa z pewnością będzie dotyczyła tylko instalacji i prawa przechodu ( jest tylko jedno wyjście na podwórko ze środkowej klatki.
        Sciany szczytowe i dach musza pozostać nie ruszane. Zapewniam, że nie trzeba i nie warto ruszać dachu i ściany szczytowej.
        • collinsowa Re: części wspólne 14.07.10, 23:41
          Znaczy, że mimo 'podeszłego" wieku mało w życiu widziałam. Hm.
          Powiedz proszę jak do tego doszło, jak to się stało, kto zawalił, że
          w jednym budynku jest tyle wspólnot?
          Pisaliście może do jakiegoś ministerstwa? Co oni na to? Zażądać
          rozwiązania problemu, monitować nawet codziennie, bo w końcu to nie
          Wasza chyba wina że taki nienormalny stan prawny istnieje. Ja mam za
          małą głowę na to tym bardziej że nie znam wszystkich aspektów
          sprawy, głównie genezy takiego zagmatwania.
          • bykira Re: części wspólne 14.07.10, 23:54
            Jak doszło ? Otóż jakiś debil - urzędnik ( swojego znam z imienia i nazwiska, teraz jest burmistrzem, a kiedyś był naczelnikiem ( 1989r. )Jak paliło mu się pod stołkiem ( wchodziły wybory samorządowe )szybciutko chciał sprzedac pierwszy lokal w tym budynku aby kiedyś sam mógł nabyc lokal użytkowy. Nie zdążyłby zrobić inwentury całego budynku i może nie miał na tyle kasy, to decyzją administracyjna dokonal podziału dzialku tak, jak leciały klatki. Kuriozum jest też, że "puścił granicę przez środek lokalu użytkowego, który następnie wydzierżawił ( ale tylko w jednej nieruchomości, chociaż zajmował w dwóch) a później ten lokal też kupił tylko w jednej nieruchomości. Właśnie sąd mu unieważnił akt noterialny, a dzisiaj byłam u komornika omówić eksmisję z lokalu który jako niesamodzielny stał się częścią wspólną wspólnoty :-) ( niesamodzielny bo nie ma ściany działowej na granicy. Co ciekawe ten sam debil nadal sprzedaje lokale gminnew mojej wspolnocie, zaświadczając w aktach notarialnych że sprzedaje się lokal w budynky wskazując jedną klatkę. Nasze prawo domaga sie zaświadczenia o samodzielności lokalu ale nie wymaga żaświadczenia o samodzielności budynku a urzedasy tę definicję interpretują jak chcą chociaż prawo budowlane nie pozostawia wątpliwości.
            • collinsowa Re: części wspólne 15.07.10, 00:08
              Borze!
              Nie wiem co powiedzieć - współczuję Ci napewno.
              Ale walcz, tak na logikę to przecież nie Ty powinnaś to
              wszystko załatwiać i prostować.
              Porusz wszystkie możliwe tryby, idź do najbliższych posłów z każdej
              opcji, radnych, ministerstw jak już wspominałam, jakaś gazeta niech
              opisze te absurdy, śmiało nagłaśniaj problem gdzie sie tylko da. Ci
              co zawalili mają to naprawić! Wykorzystaj najbliższego proboszcza -
              niech też to nagłośni przy okazji jakieś niedzieli w intencji
              mieszkańców (lokatorów) czy właścicieli. Nie dajmy sie zwariować -
              to mu Naród tworzymy prawo - urzędasy mają wykonywać naszą wolę
              zgodnie z tym co zapisane zostało w ustawach.To już Mieszko I
              ustalił. Przecież komuna miała się skonczyć w ubiegłym wieku tak
              słyszałam. Wtedy byli odważni mimo, że odwaga była bardzo droga -
              dzisiaj staniała a ludzie jaja potracili na własne życzenie.
              Gdzie te chłopy chciałoby się zapytać.
              • bykira Re: części wspólne 15.07.10, 00:21
                Teraz obracam głupotę urzędasa przeciwko niemu. Stracił sklep który niby kupił ( wspólnota zyskała ale po 3 latach procesu ). W ubiegłym roku wezwałam gminę do rozdzielenia instalacji i zagrozilam prokuratorem za kłamliwe oświadczenia w aktach noterialnych. Odpisał że mamy sobie dzielić na swój koszt. Zarząd sąsiedniej wspólnoty postawiła w piwnicy kratę na granicy działki i nie mamy dostępu do tablicy rozdzielczej prądu i możliwości wyjścia na podwórko przez piwnicę. Sami odcieli się od zaworu wody i licznika wody. 15 miesięcy ale wygrałam w sadzie administracyjnym że mają zdemontować kratę.Jako argument w sprawie powołali się na zapis w AN, że każda klatka to BUDYNEK. Sąd jednak był mądrzejszy i przychylił się do mojej argumentacji oraz uznał że dokąd są wspólne instalacji, to jest to jeden budynek na trzech nieruchomościach, a prawo budowlane dotyczy budynków, a nie nieruchomości.
                Teraz mam równie ciekawą sprawę. Właścielka lokalu chce 8000 zł odszkodowania za to, że w jej lokalu są części wspólne nieruchomości.

                :-)
                • collinsowa Re: części wspólne 15.07.10, 00:34
                  Powtarzam - współczuję Ci.
                  Dobrze że trafilaś chociaż na mądry sąd - bo jakby nie daj borze
                  trafił się sędzia nie będący prawnikiem (sporo takich jest).
                  W mojej mieścinie sędzia nie odróżnia pojęcia budynek od
                  nieruchomości, pojęcia zarząd od zarządcy, administrator to dla
                  niego to samo co zarządca obiektu budowlanego itd. - jak widzisz
                  też mam problemy innej natury i wagi. Wiem że mi życia nie starczy
                  aby baranów wyedukować - na ile się da walę ich po łbach, czasami
                  tylko mała satysfakcja pozostaje - dobre i to.
                  Już więcej nic Ci nie doradzam bo nic nie wymyślę ponad to co już
                  pisałam.
                  Zawsze też jest wyjście awaryjne - tylko pytanie czy życie ma
                  polegać na ciągłych awariach?
                  • wiseman1 Re: części wspólne 15.07.10, 00:46
                    collinsowa napisała:

                    > nie daj borze

                    nie daj boze, moze.:) (z z kropka)

                    Juz drugi raz to Pani tak napisala wiec nie jest to pomylka.
                    • haneczka_wm Re: W borze też są wybrańcy. 15.07.10, 01:02
                      wiseman1 napisał:
                      > collinsowa napisała:
                      >
                      > > nie daj borze
                      >
                      > nie daj boze, moze.:) (z z kropka)


                      Nie bądź taki pewny, że masz rację. :)

                      Prawdziwy Artysta może odmieniać powitanie: Darz bór
                      czyli "niech cię bór obdarza, niech przynosi ci dary".

                      W sensie przeciwnym może to być np.: "nie daj borze" użyte
                      właśnie po to, aby nie napisać tego przez "ż" - względy
                      ideologiczne, światopoglądowe itd. itp. .....
                      • wiseman1 Re: W borze też są wybrańcy. 15.07.10, 01:06
                        haneczka_wm napisała:

                        > wiseman1 napisał:
                        > > collinsowa napisała:
                        > >
                        > > > nie daj borze
                        > >
                        > > nie daj boze, moze.:) (z z kropka)
                        >
                        >
                        > Nie bądź taki pewny, że masz rację. :)
                        >
                        > Prawdziwy Artysta może odmieniać powitanie: Darz bór
                        > czyli "niech cię bór obdarza, niech przynosi ci dary".
                        >
                        > W sensie przeciwnym może to być np.: "nie daj borze" użyte
                        > właśnie po to, aby nie napisać tego przez "ż" - względy
                        > ideologiczne, światopoglądowe itd. itp. .....

                        collinsowa napisała:

                        > Borze!

                        To tez jest o lesie?
                        • haneczka_wm Re: W borze też są wybrańcy. 15.07.10, 01:12
                          wiseman1 napisał:
                          > collinsowa napisała:
                          >
                          > > Borze!
                          >
                          > To tez jest o lesie?

                          Tak, dla Tych, którzy dostrzegają jego Moc, Czar, Piękno i
                          Bogactwo. :)
                          • wprost5 Re: W borze też są wybrańcy. 15.07.10, 08:29
                            Opisana przez Bykirę sytuacja to nie pierwszy przypadek bezmyślności
                            lub złej woli idiotów-urzędników, w którym konsekwencje ponoszą nie
                            oni tylko "konsumenci" ich działań.

                            W Warszawie urzędnicy miejscy i prezesi spółdzielni mieszkaniowych w
                            obecności renomowanych bardzo notariuszy z pełna świadomością
                            zawierali fałszywe akty notarialne na wieczyste uzytkownie a teraz
                            Trybunal Konstytucyjny orzekł, że skutki tego (odszkodowanie dla
                            właścicieli gruntów) mają ponieść czlonkowie spółdzielni a nie
                            sprawcy tego burdelu!
                            • xxxll Re: Kochani 16.07.10, 09:22
                              Kochani....
                              - Czy nie szkoda Wam czasu na te durnoty z wprost5?
                              Przecież widać,że to facet nawiedzony i jedynym jego celem na tym forum jest
                              siać totalną dezinformacje!

                              Gratuluje adwersarza.
                    • collinsowa Re: części wspólne 15.07.10, 11:37
                      Tak, nie jest to pomyłka.
                      Mam swoje powody aby słowo "Boże" pisać "borze" - wolno i nawet
                      chyba prof Miodek nie ma zastrzeżeń.
      • logan_85 Re: części wspólne 15.07.10, 11:20
        Dziękuję za wskazówki, podejmiemy odpowiednie uchwały.
        W jednym budynku sześcioklatkowym istnieje sześć wspólnot i dwóch zarządców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka