lifny11
22.03.13, 07:30
Zebranie roczne wspólnoty zwołane przez zarządcę. Wspólnota m. 60 właścicieli, 3 osobowy zarząd (figuranci) + profesjonalny zarządca (robi co chce) z 4 osobową ekipą ze swojego biura. Zebranie sprawozdawcze. Zarząd zgłasza na przewodniczącą zebrania zarządczynię, zebranie zgłasza jednego z właścicieli. Przewagą 1 głosu wybrano zarządczynię na prowadzącą zebranie. W trakcie jej sprawozdania finansowego wynikła dyskusja z krytycznymi głosami przeciwko decyzjom finansowym dotyczącym remontu (przeprowadzonego skandalicznie). Zadłużenie wspólnoty w bankach na ponad milion zł, propozycje kolejnego kredytu 280 tys, podwyżka opłaty FR na 4,10 zl/m2. Ludzie wściekli. Specyficzne warunki- ludzie nieświadomi swoich praw, skłóceni miedzy sobą, klną na wszystko ale posłuszni zarządczyni (chyba działa instynkt chłopa feudalnego?).
W trakcie tej dyskusji zarządczyni oznajmia: zamykam zebranie! Następne w innym terminie. (Zebranie odbywa się w wynajętej za kasę wspólnoty szkole). Nie podjęto żadnych uchwał ani w sprawie przyjęcia sprawozdania, ani w w temacie opłat, podjęcia następnych kredytów, absolutorium dla zarządu itp...
Proszę o pomoc:
- czy zarządca ma prawo zwoływać zebranie roczne właścicieli czy może to czynić tylko zarząd
- czy ma prawo zapraszać na to zebranie swoich pracowników którzy mają liczyć glosy wg udziałów ew odpowiadać na pytania
- czy zarządca związany tylko umową o zarządzanie ma prawo przewodniczyć zebraniom sprawozdawczym?
- czy ma prawo "zamknąć" zebranie w trakcie, bez wyraźnego powodu (oczywistym powodem było przypuszczenie że jej propozycje nie będą przyjęte)
- czy takie zebranie jest ważne w świetle UWl
Czy jest sposób prawny żeby pozbyć się takiej dyktatorki (w odwołanie przez właścicieli nie wierzę- ludzie są zastraszeni, zagubieni....?)
Jeżeli odpowiedzi na moje pytania mają uzasadnienie w aktach prawnych - proszę o podanie.