Papierowe prawo ?

06.01.05, 15:39
Jednoosobowy zarząd wybrany spośród właścicieli pewnej wspólnoty sprawuje
swoje funkcje beztrosko, m.in. nie zwołał obligatoryjnego rocznego zebrania
wspólnoty w zeszłym roku (że o innych uchybieniach nie wspomnę). I co ? I
nic. Nic się nie dzieje, nie ma żadnych sankcji, nikt z członków wspólnoty
nie protestuje. A my tu na tym forum rozważamy kwestie często bardzo
skomplikowane, niejednoznaczne, bardzo drobiazgowe. I po co, skoro
najbardziej elementarne obowiązki zarządu, ustawowe chciałoby się rzec, są w
tzw. głębokim poważaniu i nic nie wynika z ich nieprzestrzegania.
Czy to tylko zabawa w jakieś tam wspólnoty ? Wirtualna ustawa o własności
lokali ? Taka z przymrużeniem oka ? Można nie brać jej na poważnie ? Ach,
czy zejdziemy kiedyś z drzewa ?
    • marylalysiak Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 16:06
      Myślę ,że Pan jest właścielem mieszkania.Proponuję lekturę pt."Ustawa o
      własności lokali z 24 czerwca1994 "
      • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 16:28
        marylalysiak napisała:

        > Myślę ,że Pan jest właścielem mieszkania.Proponuję lekturę pt."Ustawa o
        > własności lokali z 24 czerwca1994 "


        OK, przeczytam przy sposobności. A jak przeczytam to co ?
    • kaja99 Re: Papierowe prawo ? - tak 06.01.05, 16:09
      dozorca1 napisał:
      > A my tu na tym forum rozważamy kwestie często bardzo
      > skomplikowane, niejednoznaczne, bardzo drobiazgowe. I po co,
      > Czy to tylko zabawa w jakieś tam wspólnoty ? Taka z przymrużeniem oka ? Można
      nie brać jej na poważnie ? Ach,
      > czy zejdziemy kiedyś z drzewa ?

      A może to zabawa w życie? Rozważamy kwestie moralne, gdy ludziom na chleb
      brakuje i wiadomo, że śmiać się będą ci, co mają właśnie wszystko w nosie.
      Poszukujemy doskonałych rozwiązań, chociaż na ogół takich nie ma.
      To jaka konstruktywna recepta, którą można zrealizować już teraz, zaraz, bez
      demagogii i sloganów, aby jutro oczekiwać na ozdrowieńczy efekt? Co pozostaje?

      • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? - tak 06.01.05, 16:28
        tak, takie mam wrażenie, że to tylko zabawa. A co konstruktywnego dodać ? Nie
        wiem, ale przede wszystkim – jeśli mamy być państwem prawa – i mamy pewne
        obowiązki, których nie przestrzegamy, to w ustawach powinny być zawarte sankcje
        za ich nie przestrzeganie. Inaczej to rzeczywiście taka zabawa, w której i tak
        nikt tego co jest napisane nie traktuje inaczej.
        Na przykład piszę do swojego burmistrza sążniste listy, w pocie czoła próbuję
        coś załatwić. Facet ma ustawowe 14 dni na odpowiedź. W teorii. Nigdy nie
        otrzymałem odpowiedzi w takim terminie, (a może i nigdy nie otrzymałem w ogóle
        żadnej odpowiedzi – nie pamiętam). Musiałem do niego chodzić i tak sobie
        deliberowaliśmy niezobowiązująco (z jego strony).
        Tak więc moja odpowiedź konstruktywna jest taka: jeśli prawo nas do czegoś
        zobowiązuje, to powinno potem to egzekwować. Inaczej to jest państwo pseudo-
        prawa. Ale napisałem to nie tylko żeby sobie tak filozoficznie ponarzekać (pora
        roku i pogoda za oknem sprzyja temu), ale może jednak jest jakieś wyjście z
        sytuacji, może ktoś spoza tej wspólnoty może coś zrobić dla jej członków, czy
        są jakiejś ”narzędzia represji” dla tego zuchwalca ?
    • marylalysiak Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 16:52
      Jak Pan czytał to kazdy właściciel może zwołać zebranie i powołac nowy
      zarzad.Może zaskarżyć każdą uchwałę .NIech Pan nie zapomina,że uchwały
      podejmowane przez były zarzad kontynuuje nowo wybrany.Zainteresuj się człowieku
      swoją własnością a będziesz wiedział co masz zrobic.Ja z drzewa zeszłam rok
      temu.
      • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 17:02
        marylalysiak napisała:

        > Jak Pan czytał to kazdy właściciel może zwołać zebranie i powołac nowy
        > zarzad.Może zaskarżyć każdą uchwałę .NIech Pan nie zapomina,że uchwały
        > podejmowane przez były zarzad kontynuuje nowo wybrany.Zainteresuj się
        człowieku
        >
        > swoją własnością a będziesz wiedział co masz zrobic.Ja z drzewa zeszłam rok
        > temu.



        ja natomiast siedzę w swojej dozorcówce i nie bardzo orientuję się . Co jakiś
        czas prąd wyłączają, nie da się nic czytać, człowiek jest taki ciemny ! Jakbyś
        była tak uprzejma to wczytaj się dokładniej o co mi chodzi i pomóż mi !
        Ratunku !!!
      • asam11 Re: Papierowe prawo ? 07.01.05, 16:39
        marylalysiak napisała:

        > Jak Pan czytał to kazdy właściciel może zwołać zebranie i powołac nowy
        > zarzad.

        Myślę, że wniosek ten jest nieuprawniuony.
    • marylalysiak Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 17:53
      Burmistrz siedzi jeszcze na drzewie.
      • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:01
        Mam wrażenie, że nie rozumiemy się zupełnie
    • jefimik Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:01
      Dziękuję za ten dialog, bo, (bez złośliwości), ale dawno się tak nie uśmiałem.
      Nie mam nic złego na myśli. Śmiech to zdrowie.

      Pozdrawiam
      • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:02
        jefimik napisał:

        > Dziękuję za ten dialog, bo, (bez złośliwości), ale dawno się tak nie uśmiałem.
        > Nie mam nic złego na myśli. Śmiech to zdrowie.
        >
        > Pozdrawiam
        >



        obawiałem się przekroczyć tę barierę....
        • jefimik Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:19
          Teraz poważnie.
          Moim zdaniem zachowanie przykładowego burmistrza jest dokładnym odwzorowaniem
          zachowań Prezydenta, posłów w Sejmie, członków różnych komisji itd.

          Niestety przykład idzie z góry, gdyż każdy z obejmujących jakiekolwiek
          stanowisko kierownicze został tam delegowany przez towarzyszy partyjnych (z
          małymi wyjątkami menadżerów z konkursu). Nie ma znaczenia jaka to jest partia.

          Taki "delegat" (przypominają mi się czasy socjalistyczne) odpowiada przede
          wszystkim przed partią, a koledzy partyjni nie dadzą mu zginąć w myśl zasady,że
          "ręka rękę myje".
          Do tego dochodzi niejasne, niejednoznaczne prawo i już mamy przysłowiową "mętną
          wodę" w której odpowiedzialność notabli rozpływa się jak we mgle.

          Ja mam jednak nadzieję, że się to zmieni i to w krótkim czasie.

          Sam Pan wie, że nie jest tak wszędzie. Są miasta gdzie prawo funkcjonuje w miare
          możliwości prawidłowo. Trzeba upowszechniac takie wiadomości aby podtrzymać na
          duchu innych. Tych, którzy powoli tracą wiarę w normalność.

          Pozdrawiam.

          Jan Jefimik
          • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:29
            Ja bardzo lubię kolor blond, ale dobrze, że skończyliśmy z żartami. Na to co
            Pan napisał Kaja by powiedziała (i słusznie): a co w sferze konstruktywnych
            wniosków ? Co zrobić, żeby to zmienić. Czy to nie jest szczyt szczytów, ze
            zarząd olewa roczne zebranie i robi ze swoimi owieczkami co chce ? Mam
            nadzieję, że w tym przypadku wynika to tylko z olewactwa, ale pewnie w wielu
            innych podobnych sytuacjach mogą być nadużycia, sam się z tym spotykam. Czyli
            ma jakąś wartość ustawa, która „zezwala” na takie kpiny z jej zapisów ? Co
            robić, aby tak nie było ?
            A z tym burmistrzem: dlaczego ustawodawca ustalił taki termin
            odpowiedzi „urzędowej”, a nie przewidział kary za nie przestrzeganie tego
            zapisu ? Tworzymy martwe prawo, (to widać i słychać), ale dlaczego nie widzą
            tego Ci stanowiący je ?
            • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:37
              PS' A może wystarczyłoby powołanie jakiś organów kontrolnych ? Każdy ma tego
              dość, kto żył trochę w Realu, ale może nie ma innego wyjścia ?
    • babczyk Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 18:56
      dozorca1 napisał:

      > Jednoosobowy zarząd wybrany spośród właścicieli pewnej wspólnoty sprawuje
      > swoje funkcje beztrosko, m.in. nie zwołał obligatoryjnego rocznego zebrania
      > wspólnoty w zeszłym roku, (że o innych uchybieniach nie wspomnę). I co? I
      > nic. Nic się nie dzieje, nie ma żadnych sankcji, nikt z członków wspólnoty
      > nie protestuje.

      Jednoosobowy, a dlaczego?
      A kto ma się zainteresować, jeśli nie właściciel, bo tym ludziom w pewnym
      czasie podsuwano wszystko pod nos i oni faktycznie to wszystko teraz mają w tym
      miejscu. A jeśli już ktoś się zainteresował tym, co się dzieje we wspólnocie
      jak i jej działalnością to według tych ludzi miał w tym interes.
      A już sugestie " marylalysiak " są poniżej pasa i aż mnie korci, aby bluznąć,
      ale postaram się tego nie robić.
      Widocznie to samo wyrabia u siebie mając właścicieli za parobków, którzy mają
      płacić i o nic nie pytać. Brakuje tylko " Szanowni Państwo "
      A tekst typu ( Proponuję lekturę pt." Ustawa o własności lokali z 24
      czerwca1994 „) dowodzi tylko tego, że ma swego przedmówcę
      za...................... niestety.

      Szanowna " marylalysiak " napisałaś -

      >Niech Pan nie zapomina, że uchwały podejmowane przez były zarząd kontynuuje
      nowo wybrany <

      Ta wypowiedź wystarczy a i zarazem świadczy o wiedzy na temat wspólnot
      mieszkaniowych.
      Bo, od kiedy to i gdzie jest powiedziane a i napisane, że uchwały są
      podejmowane przez zarząd.

      LITOŚCI.
      Proszę podać adres e-mail a udostepnię USTAWĘ z dnia 24 czerwca 1994 r. o
      własności lokali (Dz.U. nr 80 z dnia 26 września 2000 r. poz. 903)

      Pozdrawiam
      • marylalysiak Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 19:56
        nie jestem administratorem jestem członkiem zarzadu nieruchomości wspólnej , a
        kto ma wiedziec co najwazniejsze jak ten kto sie interesuje przez 50 lat nie
        było zadnego większego remontu naszej nieruchomości.A pisanie na forum że mam w
        tym jakiś interes to odpowiadam KAZDY SADZI WEDŁUG SIEBIE a tak na marginesie
        powinien Pan mieć dołączone do ustawy pismo obrazkowe moze w tedy by lepiej się
        Panu rozumiało.
        • babczyk Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 20:21
          marylalysiak napisała:

          >A pisanie na forum, że mam w tym jakiś interes to odpowiadam KAZDY SADZI
          WEDŁUG SIEBIE a tak na marginesie powinien Pan mieć dołączone do ustawy pismo
          obrazkowe może w tedy by lepiej się Panu rozumiało

          A jednak wyszła blondynka ( bez urazy)

          W mym poście było > A jeśli już ktoś się zainteresował tym, co się dzieje we
          wspólnocie jak i jej działalnością to według tych ludzi miał w tym interes <
          i nie miałem w ogóle na myśli Szanownej Pani ( sam byłem członkiem zarządu) a
          tylko to, że jeżeli jakiś właściciel zainteresuje się swoją współwłasnością czy
          to jako właściciel czy też członek zarządu to ci, co interesują się swoja
          współwłasnością tylko od święta wietrzą właśnie w tym jakiś nieczysty interes.
          I tylko tyle.
          A pismo obrazkowe? Może by się przydało ale ustawodawcom i aby prawo
          przedstawiało prawo dosłownie jednoznacznie i w jednym kolorze a nie jak np.
          U.o W.L, która jest tak kolorowo wieloznaczna.

          Pozdrawiam
      • asam11 Re: Papierowe prawo ? 07.01.05, 16:52
        babczyk napisał:

        >
        > Ta wypowiedź wystarczy a i zarazem świadczy o wiedzy na temat wspólnot
        > mieszkaniowych.
        > Bo, od kiedy to i gdzie jest powiedziane a i napisane, że uchwały są
        > podejmowane przez zarząd.

        A gdzie jest napisane, że nie? Otóż "Szanowni Państwo" uchwała jest
        cywilizowaną formą oświadczania woli lub podejmowania decyzji przez gremia.
        Oczywiście tylko w zakresie posiadanych kompetencji, w tym przypadku w zakresie
        czynności wynikających z ustawy, uchwał i umów, np. zarząd uchwala zaliczki na
        pokrycie kosztów mediów do lokali. Zaznaczam, żeby się zbytnio nie narazić, że
        podejmowanie uchwał nie jest obowiązkowe.

        • babczyk Re: Papierowe prawo ? 07.01.05, 19:37
          asam11 napisał:

          >Otóż "Szanowni Państwo" uchwała jest cywilizowaną formą oświadczania woli lub
          podejmowania decyzji przez gremia.

          Wybacz asam11, mimo całej i sympatycznej polemiki z Tobą nie zgadzam się.
          A dlaczego, ano, dlatego że nie spotkałem w innych wspólnotach, które znam jak
          i mojej czegoś takiego jak wola podejmowania decyzji przez gremia.

          Zawsze było tak, że w zebraniach uczestniczyło kilka, kilkanaście osób a resztę
          głosów dobierano obiegiem. Nikt z tych osób podpisujących się pod proponowanymi
          uchwałami nie interesował się ile go to będzie kosztowało czy też, aby nie ma
          pilniejszych prac do wykonania i w dodatku taniej i tylko podpisywał, co mu
          podstawiono pod nos dla świętego spokoju.

          Po prostu sądzili, że tak ma być to, więc podpisywali.

          Moja wspólnota istnieje już 5 lat i od samego początku przez okres 3 lat byłem
          w zarządzie tejże wspólnoty.
          W tym czasie nikt nigdy do mnie nie zwrócił się o cokolwiek. W dodatku
          członkowie" mego "zarządu nigdy nie interesowali się, jakie prawo obowiązuje
          wspólnoty czy tez pilnowania interesu swojej wspólnoty a tylko uwielbiali być "
          członkami zarządu "
          Byli członkami tego zarządu, w którym prawie nigdy nie brali udziału w
          zebraniach zarządu lub tez na takie zebranie przychodzili z łaski i dosłownie
          na 5 minut.

          Ale, trzeba było zobaczyć tych macho na zebraniu. Jakie to były orły i czego
          oni dokonali? I jest faktem, że bycie w zarządzie porównywali do swej pracy
          zawodowej.

          Takie My i Oni.
          To, że ci "My" znali ustawę o własności jak ja instrukcję lotów na księżyc to
          tym "Oni" niewiele mówiło. Ci "My" traktujących tych "Oni" jak swoich
          podwładnych, którzy sądzą, że tak musi być.

          I na koniec. Od kiedy to zarząd uchwala zaliczki na pokrycie kosztów mediów do
          lokali.

          Litości

          >Zaznaczam, żeby się zbytnio nie narazić, że podejmowanie uchwał nie jest
          obowiązkowe.

          Wobec tego, co według Wasz mości jest obowiązkowe?
          Płacenie za wszystko, co się urodzi w chorych głowach członków zarządu i
          zarządcy i podane w formie zatwierdzonej przez siebie uchwały.

          Proszę wybaczyć, ale za to, straciłem dla Pana resztki szacunku a innych
          forumowiczów za to, że puściły mi nerwy.

          Niech zarząd jeszcze zmieni zapisy w księgach wieczystych jak i akty notarialne
          podkładając podpisy z innych uchwał, a będzie miał ów zarząd swych własnych
          niewolników.

          A tak stało się w jednej mi znanej wspólnocie gdzie zarząd, który sam się
          powołał wyrzucając wybrany przez właścicieli, podzielił dużą wspólnotę na kilka
          małych. I tak paru drani wykorzystało niewiedzę właścicieli i zrobili to, co
          chcieli. Nie będę się w tym rozpisywał, bo to już inna bajka.

          Pozdr.
          • asam11 Re: Papierowe prawo ? 07.01.05, 20:54
            babczyk napisał:

            > asam11 napisał:
            >
            > >Otóż "Szanowni Państwo" uchwała jest cywilizowaną formą oświadczania woli
            > lub
            > podejmowania decyzji przez gremia.
            >
            > Wybacz asam11, mimo całej i sympatycznej polemiki z Tobą nie zgadzam się.
            > A dlaczego, ano, dlatego że nie spotkałem w innych wspólnotach, które znam
            jak
            > i mojej czegoś takiego jak wola podejmowania decyzji przez gremia.

            Coś przekręcasz a poza tym to, że "nie spotkałem", to argument nie
            upoważniający do kategorycznych wnioosków. Też nigdy nie spotkałem wilków w
            lesie ale dopuszczam, że to jest ich naturalne środowisko.

            Rozmawiamy o gremium jakie stanowi przynajmniej trzyosobowy zarząd a nie o
            całej wspólnocie. Miałeś przecież obiekcje czy zarząd podejmuje uchwały.

            > I na koniec. Od kiedy to zarząd uchwala zaliczki na pokrycie kosztów mediów
            do
            > lokali.

            W wielu wspólnotach "od zawsze" - to nie są zaliczki na koszty zarządu
            nieruchomoością wspólną (choć od Bohdana wiemy, że można się tak umówić a nawet
            uchwalić). Jeśli chcesz inny przykład uchwały to zarząd może przyjąć uchwałą
            sprawozdanie zarządu lub projekt planu gospodarczego, który przedstawi
            wspólnocie do dyskusji.
            >
            > Litości

            Tego masz u mnie nieograniczone ilości.
            >
            > >Zaznaczam, żeby się zbytnio nie narazić, że podejmowanie uchwał nie jest
            > obowiązkowe.
            >
            > Wobec tego, co według Wasz mości jest obowiązkowe?
            > Płacenie za wszystko, co się urodzi w chorych głowach członków zarządu i
            > zarządcy i podane w formie zatwierdzonej przez siebie uchwały.

            Powtarzam, mówimy o uchwałach zarządu. Uchwała zarządu jest obowiązująca tylko
            wtedy jeżeli dotyczy kompetencji zarządu a i wtedy może być uchylona przez
            właścicieli - poprzez uchwałę wspólnoty.

            > Proszę wybaczyć, ale za to, straciłem dla Pana resztki szacunku a innych
            > forumowiczów za to, że puściły mi nerwy.

            Przykro mi niewymownie.
            >
            > Pozdr.

            Dziękuję
            pozdr.
            • babczyk Re: Papierowe prawo ? 07.01.05, 21:46
              Nie będę z Tobą asam11 polemizował bo to tak jakbym rozmawiał z ..........

              Teraz wiem przynajmniej dlaczego jest tak wesoło we wspólnotach.
              I krótko.. czy zarzad uchwala i co, czy tez poddaje propozycje uchwał do
              uchwalenia wspólnocie.

              Pozdr.
    • marylalysiak Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 19:31
      Bardzo się cieszę, że lubi Pan blondynki, bo akurat nią jestem.Bardzo dobrze
      Pana rozumię, mnie też denerwują pewne sprawy zawsze sobie zadaje
      pytanie .Gdzie zaczyna się Polska? odpowiedź jest bardzo prosta- Tam gdzie
      kończy się logika.Szukam wtedy innej drogi.Mam wielką nadzieję ,że moje wnuki
      będą zyć inaczej.Myslę ,że to jest jakaś zabawa w ciemnotę paniska na
      stanowiskach bez żadnej odpowiedzialności biorą sobie niezłe pieniążki i siedzą
      sobie na tych drzewkach wczepieni pazurami ,dopóki dopóty nie zjedzą ostatniego
      liscia.(film Walka o ogień).Poczatki zarządzania w mojej wspólnocie były bardzo
      cięzkie własciciele mysleli ,że pokupowali sobie mieszkania do
      wycieraczki ,była nawet taka propozycja, aby każda klatka miała swoją
      wspólnotę.Droga nasza nie była usłana różami traktowali nas jak wariatów.
      Nieruchomość jest duża 6350 m na 130 lokali wykupionych jest 49 miasto ma 67%
      udziału my 33% Potrafiłysmy jednak coś zrobić ,nikt w ustawie nie napisał ,że
      to będzie proste łatwe i przyjemne.To jest ciężka praca u nas
      społeczna.Pozdrawiam.
    • maiku Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 22:53
      Drobny przyczynek. Moi teściowie (od wielu lat) i mój tata (od kilku lat) są
      członkami wspólnot mieszkaniowych. Ja jestem właścicielem (od kilku lat)
      kamienicy. Nawet zabawiłam się w kurs dla zarządców nieruchomości. Od "zawsze"
      opowiadam moim rodzicom o ich prawach, proszę o możliwość uczestniczenia za ich
      pozwoleniem w zebraniach ich wspólnot. I co? NIC. Psioczą straszliwie na
      zarządców (ADM) i nie chcą tego zmieniać! To juz dosyć starszawi ludzie (70 i 80
      lat), ale młodsi od nich pojęcie o prawie własności mają jeszcze mniejsze. Ręce,
      nogi opadają. Całe szczęście, że szwindle i sprzeniewierzenia zarządców tych
      wspólnot są mało dokuczliwe dla moich rodziców, bo w wyniku mojej wybuchowej
      interwencji moi "starzy" by się mnie wyrzekli! Zostałabym sierotą całkowitą.
    • abcd17 Re: Papierowe prawo ? 06.01.05, 23:33
      Lechu,

      WłLokU nie jest jedynym aktem prawnym który ma braki. Chcesz karać Kowalskiego
      za to że nie zwołał zebrania a kilkaset komunalnych ZADKÓW zarządza bezprawnie
      współwłasnością i co? Prezydenci i burmistrze łamią prawo zamówień publicznych
      i co? I nic.

      Proponuje zatem zwrot na milsze rzeczy. Pomyśl o blondynkach :)
      • babczyk Re: Papierowe prawo ? 07.01.05, 15:54
        Widzę Panie Marcinie, że i Pana też to pomału rusza.
        I nie ma się co dziwić skoro prawo mamy jakie mamy a i właściciele zachowują
        się tak jak się zachowują. Nic się na ludzką głupotę nie poradzi, niestety.

        A blondynki, jak ja je lubię, choć żonę mam brunetkę.

        Pozdrawiam
        • mrozik.jarek Re: Papierowe prawo ? 08.01.05, 00:43
          Dozorco!

          Zejdź z tego drzewa i ruszaj do dzieła.
          Konkurencja dostaje chyba zadyszki.
          Rynek jest sprawiedliwy. Wczesniej czy
          później dostrzeże Twoje umiejetności.
          Szkoda czasu siedzieć na drzewie. Nie żałuję
          tego że zrzucono mnie z drzewa.

          Pzdr

          Mrozik
          • aura11 Re: Papierowe prawo ? 08.01.05, 10:55
            mrozik.jarek napisał:

            > Dozorco!
            >
            > Zejdź z tego drzewa i ruszaj do dzieła.

            I ja też tak sądzę.

            > Szkoda czasu siedzieć na drzewie.

            A może jednak lepiej pozostać z korzyścią dla innych. Pozdrawiam
            • abcd17 Re: Papierowe prawo ? 08.01.05, 12:16
              aura11 napisał:

              > A może jednak lepiej pozostać z korzyścią dla innych. Pozdrawiam

              Ja proponuję przyjąć strategię stosowaną przez wielu "urzędników publicznych".
              Schodzić z drzewa tak aby nigdy nie zejść.
          • babczyk Re: Papierowe prawo ? 08.01.05, 12:51

            > Dozorco!
            >
            > Zejdź z tego drzewa i ruszaj do dzieła.
            > Konkurencja dostaje chyba zadyszki.
            > Rynek jest sprawiedliwy. Wczesniej czy
            > później dostrzeże Twoje umiejetności.
            > Szkoda czasu siedzieć na drzewie. Nie żałuję
            > tego że zrzucono mnie z drzewa.
            >
            Sadzę, że to zejście z drzewa powinno sprawiać satysfakcję obu stronom a nie
            jednej.
            Aby strona pracująca dla drugiej miała tę satysfakcję z dobrze i solidnie a
            zarazem uczciwie wykonanej swojej pracy, a strona druga, dla której ta praca
            jest wykonywana miała przyjemność i satysfakcję z tej współpracy.
            A utarczki pomiędzy zarządem, zarządcą a mieszkańcami wspólnoty nigdy jeszcze
            nie przyniosły nic dobrego. I w pełni przychylam się do poniższego postu.

            abcd17 napisał:

            > aura11 napisał:
            >
            > > A może jednak lepiej pozostać z korzyścią dla innych. Pozdrawiam
            >
            > Ja proponuję przyjąć strategię stosowaną przez wielu "urzędników
            publicznych".
            > Schodzić z drzewa tak aby nigdy nie zejść.

            Pozdr
    • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? 10.01.05, 16:33
      Zdaje się, że tylko się opluwamy wzajemnie i nic innego nie wynika z problemu
      przeze mnie poruszonego. Żadnych konstruktywnych wniosków. Sorry, że poruszyłem
      ten beznadziejny problem i otworzyłem puszkę Pandory. Deliberujmy dalej nad
      problemami szczegółowymi trzeciego czy czwartego rzędu (czy przecinek powinien
      być tu, czy tam) mając nie rozwiązane kompletnie elementarne sprawy. Takie pitu-
      pitu. Natomiast jak ktoś ma do powiedzenia coś konkretnego, czy chce coś
      konkretnego zrobić - to zapraszam do kontynuacji wątku. Ja chętnie wejdę w
      społeczne inicjatywy, które cokolwiek poprawią w tym chorym segmencie naszego
      życia.
      • kaja99 Re: Papierowe prawo ? - tak 10.01.05, 17:29
        dozorca1 napisał
        >jeśli mamy być państwem prawa – i mamy pewne
        >obowiązki, których nie przestrzegamy, to w ustawach powinny być zawarte
        >sankcje
        >za ich nie przestrzeganie

        Piękna myśl (naprawdę, bez ironi). Jaki więc TY masz pomysł na wcielenie jej w
        życie?

        >Ja chętnie wejdę w
        > społeczne inicjatywy, które cokolwiek poprawią w tym chorym segmencie naszego
        > życia.

        Inni być może też chętnie wejdą...


        • dozorca1 Re: Papierowe prawo ? - tak 10.01.05, 17:48
          Pomysł nr 1: douczyć prawników tworzących prawo, że jeżeli tworzą jakiś
          zakaz/nakaz, to musi za tym iść symetrycznie kara za nieprzestrzeganie go.
          Inaczej jest to papierowe prawo. A na serio: za wiele ode mnie wymagasz,
          jestem prostym dozorcą…
          A jeszcze bardziej na serio: babczyk w poście poniżej ma rację: nic i nigdy nie
          zmieni się, przynajmniej w obrębie 1 pokolenia.
          A poza tym: jak ktoś coś wymyśli, co możemy zrobić wespół-zespół to z góry i w
          ciemno angażuję się w to (tzn. oprócz tworzenia jakiś kolejnych bytów
          biurokratycznych typu stowarzyszenie nr 101).
          Nikt nie odpowiedział na pomysł jakiejś formy odgórnej kontroli działalności
          wspólnot i ich zarządów. Może Urząd Mieszk. powinien mieć inne kompetencje
          (=kontrolne) lub robić cokolwiek ?
          • kaja99 Re: Papierowe prawo ? - tak 10.01.05, 18:33
            dozorca1 napisał:

            > Pomysł nr 1: douczyć prawników tworzących prawo, że jeżeli tworzą jakiś
            > zakaz/nakaz, to musi za tym iść symetrycznie kara za nieprzestrzeganie go.
            > Inaczej jest to papierowe prawo.
            Slogan, zdajesz sobie sprawę.

            > A na serio: za wiele ode mnie wymagasz,
            > jestem prostym dozorcą…
            Eee, gdzie tam ...

            > A poza tym: jak ktoś coś wymyśli, co możemy zrobić wespół-zespół to z góry i
            w
            > ciemno angażuję się w to
            Niestety, cudotwórców na forum brak. Z góry przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.
            Póki co, każdy może próbować coś zdziałać na miarę swoich sił, na swoim
            podwórku.

            > Nikt nie odpowiedział na pomysł jakiejś formy odgórnej kontroli działalności
            > wspólnot i ich zarządów.
            A tak konkretniej: opis pomysłu, jaki plan, realizacja poszczególnych kroków,
            finanse, itp, itd. ?
            No i oczywiście trzymam kciuki, podobnie jak za tę organizację :)
            Może kiedyś nawet sama się przyłączę ...

            Pozdrawiam

          • asam11 Re: Papierowe prawo ? - tak 10.01.05, 18:41
            dozorca1 napisał:

            > Pomysł nr 1: douczyć prawników tworzących prawo, że jeżeli tworzą jakiś
            > zakaz/nakaz, to musi za tym iść symetrycznie kara za nieprzestrzeganie go.
            > Inaczej jest to papierowe prawo. A na serio: za wiele ode mnie wymagasz,
            > jestem prostym dozorcą…

            Wyobrażacie sobie kodeks cywilny z karami za nieprzestrzeganie podanych w nim
            zasad? Prawo cywilne to nie karne. Nie wszystko ścigane i karane jest z urzędu.
            I całe szczęście. No, ale rozumiem, to nie było na serio.
            • kaja99 Re: Papierowe prawo ? - tak 10.01.05, 19:53
              asam11 napisał:
              >
              > Wyobrażacie sobie kodeks cywilny z karami za nieprzestrzeganie podanych w nim
              > zasad? Prawo cywilne to nie karne. Nie wszystko ścigane i karane jest z
              urzędu.
              >
              > I całe szczęście. No, ale rozumiem, to nie było na serio.

              A skoro już tak żartujemy, popatrzcie na to z drugiej strony. Jaka to wygoda
              dla niektórych właścicieli: brak zebrań = zero dylematu i rozterek typu iść,
              czy nie iść na zebranie, jaki pogląd zprezentować przy sąsiadach, a w razie
              czego zawsze jest na kogo zrzucić winę (zarząd nie zorganizował zebrania!).
              Niestety, a może właśnie dobrze, nie da się ludzi uszczęśliwić na siłę, dla
              zasady, bo tak ma być i koniec.
              • babczyk Re: Papierowe prawo ? - tak 10.01.05, 20:35
                kaja99 napisała:

                > A skoro już tak żartujemy, popatrzcie na to z drugiej strony. Jaka to wygoda
                > dla niektórych właścicieli: brak zebrań = zero dylematu i rozterek typu iść,
                > czy nie iść na zebranie, jaki pogląd zprezentować przy sąsiadach, a w razie
                > czego zawsze jest na kogo zrzucić winę (zarząd nie zorganizował zebrania!).
                > Niestety, a może właśnie dobrze, nie da się ludzi uszczęśliwić na siłę, dla
                > zasady, bo tak ma być i koniec.

                kaja99 niewiesz, ale ile Ty masz racji.

                Pozdrawiam.
                • kaja99 Re: Papierowe prawo ? - tak 11.01.05, 07:14
                  > kaja99 niewiesz, ale ile Ty masz racji.

                  Dzięki, Babczyku, ale chętnie zrezygnowałabym z tej racji, gdyby choć trochę
                  mogło to uzdrowić sytuację.

                  Do dozorcy1:
                  Głowa do góry! Wierzę, że ruszysz odpowiednio miotłą i posprzątasz jeszcze
                  niejedno podwórko (i nie sądzę, aby owe przecinki czy forumowe dysputy Ci w tym
                  przeszkodziły).

                  Pozdrawiam
                  • babczyk Re: Papierowe prawo ? - tak 11.01.05, 19:07
                    A i na prywatnej niwie chętnie powymieniałbym się z dozorcą1 swe doświadczenia.
                    Co dwie głowy to nie jedna.

                    Pozdrawiam.
                    • kaja99 Re: Papierowe prawo ? - tak 11.01.05, 20:25
                      babczyk napisał:

                      > A i na prywatnej niwie chętnie powymieniałbym się z dozorcą1 swe
                      doświadczenia.
                      >
                      > Co dwie głowy to nie jedna.

                      Może więc w 2 głowy coś wymyślicie konkretnego? Idea zaprezentowana przez
                      dozorcę1 przecież całkiem szczytna, tyle tylko, ze ogromnie trudna (żeby nie
                      zapeszyć, iż wręcz niemożliwa) do wprowadzenia w życie. Skoro nawet nie
                      funkcjonuje aktywnie komisja odpowiedzialności zawodowej w przypadku zarządców
                      zawodowych (to przeciez łatwiej zrealizować), to co dopiero mówić o odgórnym
                      egzekwowaniu realacji pomiędzy współwłaścicielami. W przypadku nadużyć
                      teoretycznie mamy prokuraturę czy sądy i żadna prywatna instytucja/komisja nie
                      będzie władna ingerować w prywatną własność i postawę współwłaścicieli. Gdy do
                      tego dochodzie jeszcze subiektywność w ocenie i odczuciach, to sprawa dodatkowo
                      się komplikuje. (por."oszuści w białych rękawiczkach" w niemal równoległym
                      wątku).
                      • babczyk Re: Papierowe prawo ? - tak 11.01.05, 20:51
                        kaja99 napisała:

                        > Może więc w 2 głowy coś wymyślicie konkretnego? Idea zaprezentowana przez
                        > dozorcę1 przecież całkiem szczytna, tyle tylko, ze ogromnie trudna (żeby nie
                        > zapeszyć, iż wręcz niemożliwa) do wprowadzenia w życie.

                        Miałem na myśli to, że ja juz mam do czynienia z sądami a dozorca1 jak sądzę
                        dopiero będzie miał z nimi przyjemność zapoznać się.

                        >Skoro nawet nie funkcjonuje aktywnie komisja odpowiedzialności zawodowej w
                        >przypadku zarządców zawodowych (to przecież łatwiej zrealizować), to, co
                        dopiero >mówić o odgórnym egzekwowaniu relacji pomiędzy współwłaścicielami

                        Wiadomo, to jest towarzystwo wzajemnej adoracji, a czy my musimy to popierać
                        czy i tak robić jak robi owe towarzystwo?

                        > to co dopiero mówić o odgórnym egzekwowaniu relacji pomiędzy
                        współwłaścicielami.

                        Niestety ci właściciele nie dorośli do dzisiejszych czasów a to forum otworzyło
                        mi oczy na wiele bardzo mało istotnych spraw.
                        A poparcie i utrzymanie na duchu przez takie osoby ja TY i innych jest bardzo
                        cenne i sympatyczne.

                        W moim przypadku to czarne jest czarne a białe to białe. Nie ma innych kolorów.
                        Chyba, że mowa o kwiatach. Dzięki za wszystko tobie kaja99 jak i innym.

                        Pozdrawiam.
      • babczyk Re: Papierowe prawo ? 10.01.05, 17:38
        dozorca1 napisał:

        > Zdaje się, że tylko się opluwamy wzajemnie i nic innego nie wynika z problemu
        > przeze mnie poruszonego. Żadnych konstruktywnych wniosków. Sorry, że
        poruszyłem
        >
        Ja sądzę że nie jest o wzajemne opluwanie tylko jak widzę różne punkty widzenia.
        Dla mnie ważna jest konkretna odpowiedź a nie, co by było gdyby lub też
        naginanie prawa do swoich potrzeb.

        >Ja chętnie wejdę w społeczne inicjatywy, które cokolwiek poprawią w tym chorym
        segmencie naszego życia.

        Myślę dozorco1 że doczekamy się wnuków aniżeli normalności w tym chorym
        segmencie naszego życia. To chyba sprawa pokoleń.

        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja