tomekkrzysztof
27.09.05, 12:25
Proszę mnie skorygować, jeśli moje rozumowanie jest błędne:
Jako członek Wspólnoty wpłacam zaliczkę na eksploatację (fundusz bieżący) i
wpłacam na fundusz remontowy na konta Wspólnoty Mieszkaniowej.
Wspólnota Mieszkaniowa (Zarząd) podpisuje umowę o administrowanie z firmą
zewnętrzną i na podstawie tej Umowy płaci wynagrodzenie firmie
administrującej.
Żadna inna umowa podpisana pomiędzy właścicielem lokalu a administratorem
jest nieważna.
Administrator nie powinien mieć także bezpośredniego dostępu do konta
bieżącego i konta funduszu remontowego Wspólnoty i samemu dysponować
zgromadzonymi tam środkami.
Administrator (Zakład Gminny), który administrował budynkiem Wspólnoty do
03.2005 r., domaga się obecnie, indywidualnymi wezwaniami, od każdego z
właścicieli lokali we Wspólnocie, rzekomych zaległości dotyczących
eksploatacji za lata 08.2002-03.2005.
Od 08.2002 do 03.2005 administrator nigdy nie informował o jakichkolwiek
zaległościach, ani nie wnosił o podniesienie stawek na eksploatację bieżącą,
a nawet informował w rozliczeniach trzymiesięcznych wody o braku
jakichkolwiek zaległości.
Na dodatek nie chce lub nie potrafi okazać dokumentów stwierdzających wydatki
poniesione dokładnie przez nasz budynek. Prawdopodobnie (administrator nie
chce ich pokazać) faktury za koks są wystawione na Administratora,
prawdopodobnie nie ma wskazania, że dotyczyły naszego budynku, w rejestrze
dostaw do budynku (zeszyt w kotłowni) nie są odnotowane dostawy, które
wyszczególnia administrator).
Nie było rocznych zebrań za 2002 i 2003 r. (teraz wiemy, że powinny być, ale
nie było, bo nikt ich nie zwołał), a sprawozdanie za 2004 r. nie zostało
przyjęte, ze względu na błędy i brak dowodów opłat, przez wszystkich członków
Wspólnoty.
W lipcu 2005, powołując się na Art. 118 ustawy z 1964 r. - Kodeks Cywilny,
dokonał rozliczenia tego okresu i domaga się teraz na tej podstawie wpłat,
które w przypadku jednego lokalu wynoszą blisko 9 000 zł.
Twierdzi, że wszystkie wcześniejsze informacje o braku zaległości miały taką
treść, bo były wystawiane przed tym rozliczeniem z lipca 2005 r.
W tym rozliczeniu za 08.2002 – 03.2005 pojawiła się pozycja „eksploatacja
kotłowni” (w budynku jest kotłownia węglowa), która nigdy nie występowała w
kosztach bieżących, nigdy zaliczka nie obejmowała takiej pozycji - w żadnych
zawiadomieniach o wysokości zaliczek na bieżącą eksploatację taka pozycja
nigdy nie występowała, choć były tam wymieniane różne inne pozycje.
Do 03.2005 panował bałagan prawny we Wspólnocie, bo w 1997 r. właściciele
podpisali indywidualne umowy z administratorem o administrowanie i na tej
podstawie i zawiadomień o wysokości opłat wnosili stosowne zaliczki na konto
wskazane przez Administratora.
Czy te umowy były ważne, czy to było zgodne z prawem ?
Od 03.2005 r. Wspólnota działa już zgodnie z ustawą.
Czy w świetle opisanych faktów, poprzedni Administrator może dochodzić
rzekomych zaległości od indywidualnych właścicieli (umowy indywidualne nie do
końca zgodne z ustawą) ?
Czy może domagać się zaległości w pozycji „eksploatacja kotłowni”, która
nigdy nie wchodziła w koszty eksploatacyjne budynku ?
Czy w ogóle można dochodzić jakichkolwiek opłat sprzed trzech lat, skoro nie
informowano o nich ani razu ? Przez ten okres nie podnoszono wysokości
zaliczki na eksploatację bieżącą. Ma to znamiona działania celowego, aby
przez kumulację zaległości spowodować niewypłacalność właścicieli.
Nie chce się wierzyć, że Administrator (Zakład Gminny) dopiero po trzech
latach zorientował się o tak wysokich zaległościach, przecież w skali całego
budynku te zaległości wynoszą pewnie ponad 200 000 zł.
Proszę o pomoc.