loonna
13.03.06, 17:49
witam serdecznie!Mam bardzo powazny problem i nie potrafie sobie z nim
poradzic! Jestem wlascicielem nowego mieszkania kupionego od developera w
2002 roku.W ub roku latem mialam zrobione wszystkie naprawy pogwarancyjne w
mieszkaniu tzn usuniete zacieki,niedorobki budowlane i moj najwiekszy problem
pekajace tynki na laczeniu plyt!!! Jestem laikiem w tych sprawach wiec nie
wiem jak to sie fachowo nazywa.
W kazdym razie w 2005 roku zrobilam generalny remont i wszystko bylo ok az do
lutego tego roku,mianowicie mieszkanie nade mna stalo caly czas puste,wg
projektu mialo to byc jedno mieszkanie 170m2(sa to 3 mieszkania pietro nizej)
w lutym zostaly wykute drzwi wejsciowe z klatki schodowej nademna(wlasciciel
dzieli je na 3 odrebne mieszkania) podczas tej operacji popekaty mi znowu
tynki na scianach dzialowych,mysle pal licho zamaluje sie...az do
dzisiejszego poranka przez 8 godz w mieszkaniu nade mna dzial sie istny
koszmar!!! Wiertarki,burzenie scian istne kongo w efekcie czego u mnie
spadaly obrazy ze sciany!!! Pojawily sie nowe pekniecia. Dodam tylko,ze z
wlascicielami w\w mieszkania nie mozna sie po ludzku dogadac- wyznaja
zasade "wolnoc tomku w swoim domku". Mam w zwiazku z tym pytanie co mi wolno
jako wlascicielowi mieszkania,gdzie mam szukac pomocy i czy niema mocnych na
takie samowolne przerobki co jakis czas? Czy jestem skazana na ponowne
wydawanie pieniedzy na kolejny remont i beztroskich sasiadow ktorzy za jakis
czas znowu zechca burzyc sciany??? Chcialabym ta sprawe zalatwic jakos
polubownie,dodam ze mieszkam w niewielkim miescie i kto ma wiecej kasyma
wiecej wladzy- wiadomo o czym mowie:)dziekuje bardzo za pomoc.