Dodaj do ulubionych

nie znany właściciel gruntu

29.08.06, 11:33
Kupuje pralnię do adaptacji na mieszkanie od wspólnoty mieszkaniowej.wspólnota
ma projekt budowlany i pozwolenie na budowę.mam to tylko przepisać na siebie,
zrobić adaptację na mieszkanie,no i wtedy po odbiorze wszystkich robót i
sprawdzeniu metrazu będę mogła wnieść o wpis do kw.ale nie w tym
rzecz.notariusz przesłał mi umowę wstępna w której jest napisane,że jeżeli
właściciel (lub spadkobiercy)gruntu na której znajduje się nieruchomość,czyli
dom w którym kupuje pralnię,rozpocznie postępowanie o odzyskanie go podczas
adaptacji strychu na mieszkanie lub podczas jego uzywania wtedy ten lokal
będę wynajmowac od miasta.Jak to?to ja płace nie małe pieniadze wspólnocie za
pralnię,a jak przerobie ja na mieszkanie i znajdzie się właściciel gruntu to
będę je wynajmować i placic miastu!?oczywiście wspólnota w akcie zaznacza,że
nic nie wie jakoby ktos miał prawa do gruntu.jeśli właściciel się nie znajdzie
to normalnie mam wieczyste uzytkowanie jakiejś tam czesci.w tym budynku jest
duzo mieszkań własnościowym i kilka nie wykupionych od miasta,to znaczy,ze
tamci tez będą od miasta wynajmowac swoje mieszkania jak znajdzie się
właściciel gruntu?nie chce takiego zapisu w akcie.jakby co to będe się
sadzic,ale jak będę miała taki zapis to nic nie bede juz mogła zrobić.czy mogę
nie wyrazić zgody na taki paragraf,czy to może jest standardowa umowa?Bardzo
proszę o pomoc w rozwikłaniu tej sprawy
Obserwuj wątek
    • serafin666 Re: nie znany właściciel gruntu 29.08.06, 19:40
      to jakieś bzdury, idź do adwokata
      • guleranda Re: nie znany właściciel gruntu 29.08.06, 23:49
        serafin666 napisał:

        > to jakieś bzdury, idź do adwokata
        no właśnie też mi się wydaje,że to bzdura i zastanawiam się jak notariusz mógł
        cos takiego napisac.w kazdym razie nie zamierzam tego aktu z takim paragrafem
        podpisywac,zresztą wspólnota ma podobne zdanie
    • wilia Re:marysienka 30.08.06, 09:42
      ...poczytaj sobie, co tu i ciebie robią..

      "...Widząc uśmiech na twarzy udzielającego im ślubu nun­cjusza papieskiego,
      Antonia Pignatelliego, Sobieski myś­lał, że i on podziela jego radość.
      I miał rację, choć jej powód był zupełnie inny. Oto nuncjusz pozbywał
      się właśnie najbardziej kompromitują­cego świadka swojej prawie dwuletniej
      słabości. Ale i on ­naiwny — nie wiedział wszyst­kiego. Tylko 24-letnia
      Mary­sieńka, której zawikłane gry miłosne z trzema kochankami naraz
      dobiegały właśnie szczęśliwie końca, naprawdę rozumiała „co jest grane"....itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka