azalolo
26.07.10, 15:30
Proszę o pomoc lub radę. Mam 4 - letniego psa średniej wielkości, kundla,
znajdę. Od samego początku jest z nim tylko jeden problem. Pies wyje gdy
zostaje sam w domu. Nauczyliśmy go rożnych prostych komend, na spacerach krąży
wokół nas bez smyczy i na zawołanie przybiega. Zostaje nawet sam przed sklepem
ogólnie bez problemu. Gdy wracam do domu, obojętnie czy jest ktoś w domu czy
nie, rzuca się z radości na mnie tak, że nie patrzy na nic wokół. Wielokrotnie
zdarzało się, że mnie podrapał w "szale" radości. Obojętnie czy zostaje w domu
sam 5 minut czy pięć godzin, jest tak samo. Wycie non stop, a potem szaleńcza
radość na powitanie kończąca się często krzywdą u kogoś. Jak wychodzę z domu
bez niego to drży jak galareta. Nie zdążę zejść po schodach i już go słyszę
jak skomli i drapie w drzwi. Jeżeli znacie jakieś sposoby to pomóżcie. Radzono
mi kupić drugiego psa lub kota. Radzono mi kupić klatkę i zamykać go w niej
(podobno pies czuje się bezpieczniej w ciasnym pomieszczeniu). Jedni mówią, że
z psem nie można się żegnać przed wyjściem. Inni, że trzeba ale nie można się
od razu z nim witać.