meciula
26.04.09, 16:07
wczoraj pojechał M szkolenie, trochę wcześniej zeby Deedee sobie
pobiegała itd. po powrocie oznajnił mi że wybił jakiemuś suce, rasy
amstaff ząb, ale ze właściciel nie ma żalu.... ręce mi opadły...
okazało się ze jak tylko przyjechał to spiął psa i szedł w kierunku
placu szkolenia, jakas kobieta była na spacerze z tą suką, a raczej
suka biegała sobie amuzo a kobita za nią. w pewnym momencie suka
podbiegła do Deedee, obwąchały się i tamta rzucilła się naszej do
szyi. było ponoć groźne.... mój M niewiele myśląc wszedł między psy,
i kaponął tamtą sukę, tak że wybił jej zęba..... kobieta podbiegła,
spieła psa, na poczatku wrzeszczała jak opętana, potem już żalu nie
miała, stwierdziła że to norma w jej zachowaniu.... więc dlaczego
pies, skoro jest agresywny nie miał kagańca? w każdym bądź razie
głupio mi za mojego M że tak postapił, ale z drugie strony.....
bronił naszej dziewczyny, miał pozwolić żeby stała się jej krzywda?
Deedee cały dzień była zlękniona, na szyi ma ślady po ugryzieniu.
Dzisiaj juz jakby nie pamiętała, wszystko wróciło do normy.
czy też mieliscie takie zdarzenia, jak zachować się w stosunku do
psa ktory atakuje i jest groźny?
kocham Cię... życie!!!