Dodaj do ulubionych

mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem)

12.09.11, 22:55
Witajcie,

Szukam pomocy, ewentualnie opinii osób doświadczonych - w dokoceniu

Moje pierwsze dokocenie odbyło się w miarę bezstresowo - młody kotek, nie miał jeszcze roku, po paru miesiącach przyniosłam do domu jego siostrę przyrodnią - od tej samej matki, malutka kiciulka, kocięta szybko się zżyły, świetne zabawy, bez agresji, czasem dominacja i odgrywanie pierwotnych instynktów - czasem wygląda groźnie, ale jest tak, że nie martwię się o bezpieczeństwo zwierzaków

w listopadzie zeszłego roku znajomi wyprowadzali się z domu, zostawiając kotkę przydomową, którą dokarmiali, wówczas jeszcze z narzeczonym wzięliśmy kotkę z zamiarem, że zajmiemy się nią przez weekend, zrobimy jej budkę i zawieziemy ją z domkiem do jego mamy, dziś mojej teściowej. Sytuacja dotyczy miejsca zamieszkania męża i jego mieszkania, które wówczas zamieszkiwał. Oczywiście kicia adoptowana zauroczyła nas swoim sposobem bycia i zwyczajnie było nam jej żal oddawać, na zimę, na mróz, w ten sposób żyła do momentu, kiedy jej nie zabraliśmy...

Ja natomiast w swoim życiu z kotami przed adopcją Zuzi (czyli tej w/w) mieszkałam ze swoimi kotami w domu. Musiałam się na jakiś czas ewakuować do innego mieszkania, zabrałam ze sobą koty.

Do czego zmierzam? Otóż:
Sytuacja mieszkaniowa moja rozwiązała się w taki sposób, że zamieszkałam z powrotem w moim domu, ale koty zostawiłam na jakiś czas w mieszkaniu mojej mamy.

W szybkim czasie przywozimy Zuzię, czekamy, aż się zaaklimatyzuje, pozna nowe miejsce itp. Grzeczna, skromna kociczka, nieufna, stroni od ludzi, na początku miała odruch obronny, jak ją głaskałam, nikt jej nie brał na ręce, bo nie wiedziała, co się z nią dzieje...po jakimś czasie musiała poczuć się jak rezydentka na swoim terytorium...

i tu kolejny etap - przywożę do domu moją parkę, dla której dom nie wydaje się też być obcy,

izoluję na początku, Zuzia wyraźnie nie akceptuje innych domowników, odrzuca, ignoruje, fuka, warczy,
cierpliwie daję sobie czas,
czas...wcale nie działa na korzyść,
z każdym dniem powinno być chyba lepiej między kociakami, a jest odwrotnie,
kastrat, bardzo łagodny i ugodowy zaczął dominować, zaczepiać, warczenie go zupełnie nie odstrasza, przeciwnie - biega za Zuzią, efekty akustyczne w domu straszne, nie wiem, czy dochodzi do bijatyk, wszystko się odgrywa bardzo szybko, nie nadążam kontrolować tej sytuacji. Koty są izolowane, ale nie może też być tak, że cały dzień Zuzia będzie zamknięta.

Nie wiem, kogo uznać za rezydenta, kociaki, które wcześniej mieszkały ze mną w domu, mimo przerwy pamiętają miejsce i zapachy, czy adoptowana kotka, dla której to pewnie kociaki są nowym towarzystwem na jej terenie.

Źle działa na mnie ta kocia przemoc. Zuzia reaguje obronnie, to widać. Ostrzega na różne sposoby. Samiczka potrafi dostosować się do zasad Zuzi, trzyma ją na dystans. Niestety coraz częściej są starcia, mam wyrzuty, że krzywdzę koty, że każdemu z nich zburzyłam dotychczasowy porządek i spokój :(

Czy jest szansa, że dorosłe koty się zaakceptują?
W trójkę jesteśmy od końca sierpnia i wcale nie jest lepiej,
tzn. czas nie działa na korzyść w relacji kotków

Pozdrowionka
Obserwuj wątek
    • pomarola Re: mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem) 13.09.11, 11:29
      Wydaje mi się, że z kotami bywa tak jak z ludźmi - niektórzy nigdy się nie polubią, bo... no bo nie i już :) Ja miałam podobny proces dokocania jak Ty - najpierw maleńka kotka, parę miesięcy później młody kotek - pięknie się zżyły, lubią się, razem chodzą na wyprawy, czasem się leją, ale tak czysto rozrywkowo. Po paru latach przygarnęłam młodą (ale dorosłą) kotkę - byłó to ponad rok temu i wojny trwają do dziś. Nie ma zgody, najlepsze co się zdarza, to chwilowe zawieszenie broni, kiedy np. wszystkie siedzą w tym samym pomieszczeniu i nie rzucają się na siebie. Na początku nowa kotka tylko uciekała, teraz zhardziała i nie tylko dzielnie się broni, ale nawet czasem sama zaczyna awanturę. Nie ingeruję w te wojny, tzn. oczywiście rozganiam je, kiedy się na siebie rzucą, ale wiadomo że nie pilnuję ich cały czas. Myślę, że nigdy nie będzie między nimi zgody, może nawet te wojny stały się dla nich stałym elementem wspólnego bytowania i wcale nie chcą z nich rezygnować :)
      • animus_anima Re: mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem) 13.09.11, 14:32
        no pięknie to opisałaś, można to odnieść w 100% do mojego podwórka!

        szkoda, najbardziej obawiam się zmiany charakterów w tym trójkącie, tzn. żeby moja łagodna parka nie zmieniła się w agresora i w ogóle martwię się, nie mogę się skupić na swobodnym mieszkaniu, tylko kontroluję sytuację,

        dziwne, bo samiczki powinny się zwalczać, a tu wyraźnie olewa jedna drugą,
        a w nocy jak je układasz? U nas bonanza totalna, w sypialni 2 koty z nami, Zuzia w pokoju obok sama, regularnie o 5-6 nad ranem skrobie, żeby ją wypuścić, wówczas to robimy, ale efektywnego snu nie ma, bo wciąż obawa, co się będzie działo, dziś rano była akcja, wyglądało groźnie i brzmiało groźnie, chciałam rozdzielić agresora, ale i mi się lekko dostało - ofukał mnie mój kastrat,

        masakra :/

        pozdrowionka :))
        • pomarola Re: mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem) 14.09.11, 09:32
          Ja właciwie puściłam wszystko "na żywioł", tzn. jak akurat jestem świadkiem awantury, to ją gaszę, ale ponieważ nie ma mnie w domu od 8 do 17-tej, to przecież nie wiem, co się w tym czasie dzieje. Nie izoluję ich od siebie - muszą sobie radzić same: uciec, skryć się czy obronić. Mają gdzie, bo mają do dyspozycji i dom, i ogród. Najgorszy jest kocur - on leje tę nową kotkę naprawdę silnie i całkiem serio (jest od niej sporo większy w dodatku). Kocice bardziej się straszą niż leją (np. siedzą naprzeciwko siebie przyczajone, zjeżone i drą się głośno i przeraźliwie - ale do mordobicia nie dochodzi).
          W nocy też nie kontroluję co robią, zresztą one często (zwłaszcza teraz latem) nocują na zewnątrz, więc tym bardziej nie mam możliwości.
          Na pocieszenie powiem Ci, że jednak mimo wszystko jakś tam poprawę przez ten rok widzę - awantury są, ale takie bardziej "zrytualizowane", a nie niekontrolowane wybuchy agresji. One po prostu chyba tak muszą czasem. A po takim czasie życia razem znają swoje zwyczaje. Nie jest to pokojowe współżycie, ale z drugiej strony - żadne z nich nie wygląda nie nieszczęśliwe czy zestresowane z tego powodu. Ja bym na Twoim miejscu nie starała się kontrolować ich aż tak bardzo - niech sobie same ułożą stosunki tak, jak im to pasuje. Wg Ciebie powinna to być przyjaźń, ale one mogą mieć całkiem inny pogląd na sprawę :) I brak tej przyjaźni nie będzie dla nich powodem do bycia nieszczęśliwym kotem :)
          • animus_anima Re: mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem) 15.09.11, 13:31
            uspokoiłaś mnie trochę i wyluzowałam, ale sytuacja wygląda identycznie u mnie

            dzisiaj jakby zawiecha broni, ale kto wie, co będzie wieczorkiem ;))

            kupiłam polecanego feliwaya, zobaczymy, ale i tak mieszane uczucia,
            może podczas działania preparatu wytworzą sobie fajne nawyki, łagodne
            a później utrwalą i tak im zostanie

            zastanawia mnie jedno - ta nowa kotka nie dopuszcza do siebie, ostrzega, warczy, kuli uszy i wygląda to groźnie, dwójka tak nie reaguje, one bardziej podbiegną, napuszą ogony albo zrobi im się grzebień na grzbiecie, czy to agresywne zachowanie? Może ja sobie za bardzo wkręcam?

            Może problem polega tylko na braku akceptacji ze strony nowej kotki, wygląda na to, że dwa pozostałe bardzo by się chciały z nią zakumplować
            • animus_anima Re: mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem) 28.09.11, 21:25
              Witam po dłuższym czasie,
              zakupiłam tego Feliwaya,
              byłam pod wrażeniem muszę przyznać, po instalacji urządzeń koty się uspokoiły, wzmocniłam się pozytywnie i to bardzo, jednak wszystko wróciło do stanu poprzedniego - nie mam już pomysłów,

              Kocica siedzi pod łóżkiem, boi się wyjść, jest w sypialni i tam spędza praktycznie cały dzień, (I piętro). Często jest tak, że jak jestem na dole w kuchni z kociakami a Zuzia na chwil e wynurzy się spod łóżka, pochrupie sobie karmę, czy pójdzie do kuwety, a kot to usłyszy, to wyrywa jak dziki na górę do niej i jest akcja, Zuzia chowa się pod łóżko, wydziera się strasznie, fuka, warczy, czasem dojdzie do łapoczynów, nie wygląda i brzmi to dobrze,

              Kocica jest wyraźnie zastraszona,
              może chodzi o dominację?

              Jedynie w miarę spokojnie jest rano, jak kociaki śpiące a ja wypuszczam Zuzię z łazienki, bo tam śpi, wtedy ona przyjdzie do nas, oczywiście pod łóżko, czasem na dzień dobry małe ofukanko i śpimy dalej, ale w dzień czasami kocica życie nie ma :((
              Nie mogę przecież jej zamykać, jak więźnia w pokoju. Nie jest to kot zsocjalizowany - taka była od początku, praktycznie przesypiała całe dnie, ma dużą nadwagę, mimo, że jej nie przekarmiamy, zawsze była apatyczna i lękliwa, więc jakoś się pocieszam, że aż tak bardzo towarzystwo kotów nie stoi w opozycji z jej brakiem aktywności, żałuję jednak bardzo, że nie czuje się swobodnie, nie może zejść sobie na dół do kuchni, czy na samą górę, lubiła sobie pochodzić po domu, a teraz zupełnie wycofana.
              Zachowanie w stosunku do nas nie zmieniło się, lubi dalej nasze mizianki wspólne, robi traktora, przychodzi na łóżko...ale wciąż trzeba uważać, żeby nie doszło do konfliktu

              inwestować dalej w ten feliway?
              czy darować sobie?
              a może bez niego byłoby jeszcze gorzej...? kto wie...
              pozdrowionka!
    • kiciiaa1 Re: mam teraz 3 koty...(akceptacja - problem) 18.02.12, 11:57
      Kurczę, ciężko Ci doradzić. A może jakbyś usiadła na podłodze i spróbowała zawoła wszystkie swoje kociaki, lub poczekać aż same do Ciebie przyjdą i wtedy razem z nimi się bawić? Może one między sobą rywalizują o Twoje względy? Naprawdę ciężka sprawa skoro piszesz, że czas nie działa na korzyść. Trzymam kciuki by się wszystko udało tak jak trzeba i z czasem się dogadały.

      ____________________________________________________________________________
      Zoomia.pl, miejsce gdzie koty
      znajdują kochających właścicieli. Przejrzyj ogłoszenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka