aribeth1
11.04.05, 16:04
Kiciulka ma 7 lat, jest po sterylizacji, nie wychodzi na dwór. Od mniej
więcej pół roku wymiotuje, początkowo co kilka dni, od 3 miesięcy już
codziennie. Pierwszy weterynarz do którego poszłyśmy zbagatelizował sprawę,
dał jej zastrzyk na wzmocnienie i tabletki na odrobaczenie (nie ma robaków od
wielu lat). Powiedział, że to pewnie od połykania sierści, kazał szczotkować
kota (jakbym tego nie robiła i bez tego...)Oczywiście, nic to nie pomoglo, 2
miesiące temu poszłyśmy do innego lekarza. Strasznie mnie wystraszył, zaczął
opowiadać o kociej białaczce i toxoplazmosie, na szczęście badanie krwi
wykluczyło powyższe choroby. Ale kotka była bardzo wymizerowana, wychudzona i
słaba, mało jadła. Badanie moczu wykazało nieprawidłowości w nerkach, oprócz
tego wyniki wątroby też znacznie odbiegały od normy. Przez miesiąc dostawała
regularnie, 2 razy w tygodniu zastrzyki wzmacniające, na pobudzenie apetytu i
2 razy dziennie tabletki, na wątrobę, nerki i do tego preparaty witaminowe.
Faktycznie, dostała wilczego apetytu, w ciągu miesiąca przybrała na wadze i
zrobiła się podobna do kuleczki, ale wymiotowała nadal. Badania
przeprowadzone po miesiącu wykazały poprawę w obrębie nerek i wątroby.
Weterynarz stawal na głowie, żeby wymyślić, co powoduje wymioty, kazał
zmienić dietę, dawać tylko gotowane mięsko, odstawić konserwy i suchą karmę.
A Kiciula jest wybredna, byle czego nie tknie:) Nie ma mowy, żeby zabrała się
np. za gotowanego kurczaka. Lubi mintaja, ale też szybko jej sie nudzi. Po
zakończeniu kuracji lekarstwami jej stan jest taki, jak przed leczeniem.
wymiotuje codziennie, to są takie wodniste, brązowe wymioty. Do tego
najwyraźniej ją boli, bo zanim zmymiotuje, zaczyna żałośnie miauczeć. Serce
mi się kraje, gdy to słyszę... Znów nie ma apetytu i widzę, że schudła...
Wiem, ze muszę iść z nią do weterynarza, ale muszę znaleźć jakiegoś innego,
bo tamtem już się poddał. Czy znacie może jakiegoś dobrego weterynarza w
Krakowie? Boję się, że to może być nowotwór...