Dodaj do ulubionych

płaczący kot

29.06.05, 10:46
Witam. jakiś miesiąc temu przybłąkał się do mnie mały kotek( wtedy miał na
oko ze dwa miesiące). Oczywiście jako kocia mama zaadoptowałam go szybciutko.
Miałam w domu kilkanaście kotów ale takiego cudaka nigdy. Kiciuś jest
przemiły i słodziutki. Biega za mną i za każdym domownikiem, którego w danej
chwili sobie upatrzy wszędzie, z kuchni do łazienki, z łazienki do pokoju...
i tak w kółko. Jest kotkiem wychodzącym. Na ogrodzie też zawsze trzyma się
człowieka. No własnie... i tu pojawia się problem. Jak mu ten wybrany
człowiek zniknie z oczu i uszu to zaczyna się przeraźliwe miauczenie. taki
koci lament. To samo jest jak np. kot biegnie z kuchni do łazienki ale nie
zdąży i zamknie mu sie przed nosem drzwi. Kot w płacz, aż się inne kociska
podnoszą zobaczyć co się dzieje. Strach go zostawić samego w domu, bo słychać
na zewnątrz jak kot miauczy (pomimo zamkniętych okien). Nie bardzo wiem jak
sobie z nim poradzić. Nie chcę żeby to kot wychował mnie tylko ja kota!
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: płaczący kot 29.06.05, 15:26
      No wiesz, że to niesamowite! Nie wiedziałabym, co robić. Chyba się na razie
      ugiąć, myślę, że zacznie dojrzewać, poza tym koty są inteligentne i zrozumie,
      że znikanie ludzi jest normalne. A może mu drugiego kotka trzeba? Widocznie
      miłość do wybawców go tak zagarnęła.
      Pozdrawiam i ściskaj tego zakochanego często!
      • rachella2 Re: płaczący kot 29.06.05, 23:12
        To prawdziwy cud natury, taka miłość kota do człowieka. Widocznie bardzo
        potrzebuje kontaktu z człowiekiem, może rozstanie z poprzednim właścicielem
        wywołało w nim taka traumę, że taraz nie chce przeżywać kolejnego rozstania.
        Przytulaj go często, a upewni się, że miłość jest odwzajemniona i że nie musi
        obawiać się porzucenia!
    • wilena Re: płaczący kot 30.06.05, 08:45
      Co do towarzystwa innych kotów to on generalnie nie jest bardzo przyjazny.
      Jeszcze takiego nie było do tej pory zo by go nie ofukał i nie prychał na
      niego. Tylko u mnie w domu sa dwa inne koty. Im więcej małego przytulam tym on
      bardziej miauczy jak wychodzę. Teraz to jest jeszcze niewielki problem, bo ja
      wychodzę a kot najpierw miauczy a potem w te pędy leci do rodziców. Mam zamiar
      za jakiś czas się wyprowadzić i zabrać kota i tam nie będzie miał do kogo
      polecieć. Rano jak wstaję i ide do łazienki to kot staje pod drzwiami i
      miauczy. Rodzice go wołają kici kici a on nic. Nawet nie drgnie. Łazi pod
      drzwiami i miauczy. Raz udało mi się wyjść z domu jak spał. Na szczęście tylko
      na ogród, bo za 20 minut kot się obudził i słychać to było na dworze.
      Aaa... no i jak przyszedł do nas to nie wyglądał na zaniedbanego. Jest
      strasznie ufny i przyjacielski.Jak już przetrzyma okres samotności i w końcu
      ktoś przyjdzie to miauczy i mruczy na powitanie i odstawia takie skoki że hej.W
      życiu takiego kota nie widziałam!
      • wiesia.and.company Re: płaczący kot 30.06.05, 10:57
        Wygląda na to, że kotek był kochanym domownikiem i albo go ktoś wyrzucił, albo
        się zgubił. Przeżył zatem raz rozstanie z człowiekiem i wie, co mu grozi
        następnym razem. Na razie musi się otrząsnąć z tego przeżycia i uwierzyć, że
        nic podobnego mu nie grozi. A co do zamkniętych drzwi - moje koty dobijają się
        do zamkniętej łazienki, jeśli tam jestem. Normalne u mnie. Oczywiście, jeśli
        się zamknę z kotem w łazience, to po chwili życzy sobie wyjść. Generalnie nie
        lubią zamkniętych pomieszczeń, jeśli wiedzą, że za drzwiami jest także ich
        terytorium i nic nie stoi na przeszkodzie by mogłyby tam być.
        Wszystko z czasem znormalnieje.

        Pozdrawiam
    • wilena Re: płaczący kot 30.06.05, 13:33
      Mam nadzieję... Mnie tylko dziwi to że on bardzo lubi moich rodziców ale wyje
      pod łazienką mimo iż ktoś stoi dwa metry obok. To nie jest miauczenie zwyczajne
      tylko takie rozpaczliwe: mamo ja tu jestem a ty gdzie? otwórz mi ja chcę do
      ciebie. Ale jak mnie nie ma to ma inna mamę np. mojego ojca. A może on taki
      mały histeryk jest? A jak już go wpuszczę do łazienki to wychodzi dopiero
      razem ze mną. Widać że on bardzo lubi przebywać z człowiekiem. Ale czemu robi
      taki raban jak na dwie minuty zostanie sam? Wyrośnie z tego?
      • wiesia.and.company Re: płaczący kot 30.06.05, 13:57
        Np pewnie!
        Hej! Wiesia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka