wilena
29.06.05, 10:46
Witam. jakiś miesiąc temu przybłąkał się do mnie mały kotek( wtedy miał na
oko ze dwa miesiące). Oczywiście jako kocia mama zaadoptowałam go szybciutko.
Miałam w domu kilkanaście kotów ale takiego cudaka nigdy. Kiciuś jest
przemiły i słodziutki. Biega za mną i za każdym domownikiem, którego w danej
chwili sobie upatrzy wszędzie, z kuchni do łazienki, z łazienki do pokoju...
i tak w kółko. Jest kotkiem wychodzącym. Na ogrodzie też zawsze trzyma się
człowieka. No własnie... i tu pojawia się problem. Jak mu ten wybrany
człowiek zniknie z oczu i uszu to zaczyna się przeraźliwe miauczenie. taki
koci lament. To samo jest jak np. kot biegnie z kuchni do łazienki ale nie
zdąży i zamknie mu sie przed nosem drzwi. Kot w płacz, aż się inne kociska
podnoszą zobaczyć co się dzieje. Strach go zostawić samego w domu, bo słychać
na zewnątrz jak kot miauczy (pomimo zamkniętych okien). Nie bardzo wiem jak
sobie z nim poradzić. Nie chcę żeby to kot wychował mnie tylko ja kota!