malamro
06.02.06, 15:06
Mam 20lat, mieszkam z rodzicami w miescie, ktore wlasciwie jest w lesie:) Mamy
dwie suczki, mame Bone i jej corke-Koke [7lat]. Od zeszlego Sylwestra nie za
bardzo usmiecha jej sie chodzic ze mna na spacery:( Czasem bylo lepiej czasem
gorzej ale teraz w ogole nie chce ze mna wyjsc za brame! To nie jest kwestia
sypania chodnikow sola [jest to u nas zakazane- teren WPN], bo i latem robi mi
numery! Nigdy nie przytrafilo jej sie nic zlego ze mna na spacerze!
Najdziwniejsze jest to, ze kiedy zabieram ja samochodem na spacer wszystko
jest ok, a kiedy chce ja wziac pieszo poprostu sie zapiera [to owczarek
niemiecki wiec sila nic nie zdzialam]Pies ma ewidentne problemy z psychika
[dosc dlugie [okolo 30min] fazy gonienia ogona-wtedy jest w amoku, nie reaguje
na nic, dostrzega tylko ogon], jest bardzo "uczuciowa", jak wychodzi z moja
mama na spacer, to cala ulica wie, ze Kokcia idzie, tak spiewa. Kiedy idziemy
we dwojke [ja i mama] jest ok.
Nie mamy pojecia co moze byc przyczyna jej leku przed spacerem ze mna:(((
Bardzo mnie to dreczy. Prosze o pomoc.