Dodaj do ulubionych

podróż kota

08.05.06, 14:27
Mam problem, muszę przewieźć znajomego kota z jednego miasta do drugiego - a
on wcale nie ma na to ochoty. Kupiłyśmy z siostrą klatkę, odpowiednio dużą i
próbowałyśmy we dwie go zapakować do środka - ale walczył jak dziki, rzucał
się, ugryzł i w końcu się poddałyśmy. Waży ok. 10 kilo i ma ponad 10 lat,
podróżował ostatnio jako młody kotek i tak ryczał, ze aż dostał zapalenia
gardła. Nie lubi przytulania, głaskania, jest płochliwy.

Podróż jest niestety koniecznością - jego "pani" jest w szpitalu
długoterminowo.

Omawiałam sprawę z weterynarzem (przed próbą zapakowania do klatki)
umówiliśmy się, że przywieziemy kota i dostanie zastrzyk, który uśpi go na
ok. 2h. Ale niemożliwością jest dowiezienie go do weterynarza. Poza tym boję
się, co się stanie jak kot obudzi się jeszcze w trakcie podróży i zacznie się
dziko rzucać?

Ja nie mam żadnego doświadczenia ze zwierzętami :(

pozdrawiam
Magda
Obserwuj wątek
    • anna.jozwik Re: podróż kota 08.05.06, 16:28
      Proszę szybko zawinąc kota w fartuch albo odpowiednio długi ręcznik, łącznie z
      kończynami, tak żeby tylko głowa mu wystawała i w ten sposób zawiniętego kota
      włożyć do klatki. Kot oczywiscie się z tego uwolni, ale skutek będzie
      osiągnięty.
      Pomysł z zastrzykiem jest bardzo dobry. Mozna poczekać aż kot zaśnie i wówczas
      zapakowac go do klatki. Jeśłi nawet obudzi się w czasie podróży, to nie zrobi
      to żadnej różnicy - i tak bedzie w klatce.
      • mist3 Re: podróż kota 08.05.06, 22:19
        Możesz też okryć klatkę jakimś ręcznikiem lub kocem - wtedy nawet jak kot się
        obudzi, to będzie zdezorientowany i aż tak się rzucać nie będzie. Zresztą jak
        się w klatce trochę porzuca, to na pewno nie zrobi sobie dużej krzywdy.
    • magda.evie.zoe Re: podróż kota 22.05.06, 20:27
      ostatecznie stało się tak, że kot dostał sedalin. Najpierw dzień przed podróżą
      podałyśmy mu z siostrą jedną tabletkę, żeby zobaczyć jak działa (czy nie
      dostanie szału). Lekarz zapowiadał, że lek będzie działał po 20-40 minutach,
      ale nic z tych rzeczy - pierwsze drobne efekty (zachwianie) pojawiły się 2
      godziny po podaniu, a dopiero po następnych 3-4 godzinach kot był ewidentnie
      spowolniony, chodził wężykiem, dał do siebie podejść itp. Ale nie spał, wbrew
      zapowiedziom weterynarza.

      Tak więc nauczone doświadczeniem, w dniu podróży kot dostał od razu 2 tabletki
      z rana, potem został skuszony jedzeniem do wejścia do klatki i nie zdążył się
      na czas obrócić i uciec :-D Podróż przebył w miarę spokojnie, jak na niego -
      kilka razy zamiauczał, troszkę wpijał się w drzwi klatki, ale ze spokojem.

      Po przybyciu na miejsce wyszedł z klatki i obszedł całe mieszkanie - w celu
      znalezienia kryjówki, za pralką. Po tygodniu jest już całkiem zadomowiony -
      przynajmniej tak się wydaje.

      pozdrawiam
      Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka