kawka1
07.11.06, 20:10
Witam, moja mama przygarnęła niedawno kicię. Mała sporo przeszła, o czym
świadczy złamany ogonek i ślady przypaleń na skórze i sierści:( Oczywiście
zaraz powędrowała do lekarza, bo mama podejrzewała koci katar (wyciek z oczek,
przezroczysty + kichanie). Lekarz zajrzał kotce w uszka, wykluczył
świerzbowca, za to postawił diagnozę: zapalenie zatok i ucha. Mała dostała
Dicortineff-Vet, a mama zalecenie, by zakraplać jej to przez tydzień. Do oczek
kotka nie dostała niczego. Poprawa była, ale na krótko - po tygodniu kociczka
znów zaczęła drapać uszka i potrząsać łepkiem. Mama kontynuowała więc
zakraplanie i wybrała się do lekarza ponownie. Tym razem dostała Atecortin w
zawiesinie. Kicia ciągle ma problem z oczkiem, ciągle łzawi. Poza uszkiem i
oczkiem nie wykazuje żadnych niepokojących objawów - została odrobaczona, ma
świetny apetyt. Czy, zdaniem Pani Doktor, kicia jest dobrze leczona? Sama mam
dwa koty, oba po przygarnięciu miały problemy z uszami i oczami, ale były
leczone zupełnie inaczej... Dodam, że ja mieszkam w dużym mieście, gdzie są
naprawdę superfachowcy, mama jest "skazana" na weterynarza z malego
miasteczka, rzadko kto przychodzi do niego z kotem, niestety... Czy kotka nie
powinna dostać czegoś do oczu i jakiejś kuracji podnoszącej odporność? Będę
wdzięczna za sugestie.