frotka23 01.01.07, 18:07 szukam kogos kto mial nieszczescie przezyc podroz ze swoim pupilem(moj przypadek zreszta beznadziejny to dwa koty).prosze o rady jak najlepiej tego dokonac. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sherman-doberman Re: dluga podroz 01.01.07, 18:56 Wyjaśnij proszę, dlaczego przypadek beznadziejny? Jak długa podróż? Jaki środek lokomocji? Podróżuję od lat na trasie tam i z powrotem ok. 3 tys. kom. najpierw z 1 kotem, potem z dwoma, a obecnie z psem i kotem. Może będę miała jakieś sugestie? Odpowiedz Link Zgłoś
wytuli Re: dluga podroz 01.01.07, 20:58 podrozowanie ze zwierzetami, to nie az taki klopot :) Wszystko zalezy od podejscia! :) Odpowiedz Link Zgłoś
frotka23 Re: dluga podroz 01.01.07, 21:45 aha a ztym przypadkiem beznadziejnym to taka poprostu przenosnia z sympatji do moich czworonogow Odpowiedz Link Zgłoś
frotka23 Re: dluga podroz 01.01.07, 21:44 podroz to 2000 km (polska-szkocja).koty nigdy nie przemieszczaly sie az tak daleko,a tylko dom-wet,wet-dom a taka podroz jeda z nich odbywa na moich plecach pod kortka, podkoszulkiem(czym kolwiek akuratnie dostepnym),a druga pod fotelem lub w pojemnikach. nie wiem jak rozwiazac problem kuwety, nie wiem czy beda chcialy jesc, nic nie wiem, ale to moze tylko ja panikuje. poza tym sam problem przeprowadzki... zastanawiam sie poprostu nad potencjalymi pomyslami, ktore moga ulatwic tyle dziwnych, nowych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
sherman-doberman Re: dluga podroz 01.01.07, 22:55 Widzę, że to rzeczywiście jest problem. Zakładam, że jedziesz samochodem. Koty w pojemniki klatki, możliwie duże. Można kupić małe kuwety dla kociaków - wstawić za jedym z foteli. Na wszeki wypadek - koty jak się zdenerwują, mogą siusiać gdzie popadnie, a nawet zrobić kupkę, że nie wspomnę o wymiotowaniu. - postaraj się zdobyć w sklepie dla zwierząt pieluszki dla psów, To jak pampersy, ale płaskie i na tyle duże, że pokrywają całą podłogę w kociej klatce solidnej wielkości. Jeżeli koty nie są przyzwyczajone do podróży samochodem, mogą zacząć lać w proteście już od początku. Mając pieluchę w klatce - ew. do zamiany - i kuwetę na podłodze za fotelem. koniecznie zostawić mejsce, aby koty mogły tam zejść - jesteś ubezpieczona na możliwości katastrof toaletowych. Jeżeli chodzi o wymiotowanie: weterynarz powinien ci dać specjalne pastylki na takie przypadłości, ale nienależy tym szafować. Raz dałam kotu i myślałam że po lekastwie wyzionie ducha. Poinformuj się dokładnie, co do dawki i czasu dawania. Klatki dobrze jest zapiąć w pasy, żeby w przypadku nagłego hamowania i zakrętów nie latały po samochodzie. Jeżeli jesteś zapakowana wysoko, możesz znaleźć miejsce wysłane kocykiem dla kotów przy oknie - podłóż pod spód worek na śmieci na wypadek, gdyby przyszło im do głowy puścić kropelkę. Moje koty lubią wyglądać oknem. Puszczam na ogół luzem po samochodzie. Jeden się chował pod fotelem kierowcy, drugi zawsze śpi na kolanach osoby towarzyszącej. Co gorsza włazi czasem na kolana kierowcy i usiłuje sam prowadzić samochód. Musisz przewidzieć wszelkie możliwe zachowania kotów. Pamiętaj o smyczy dla nich. Trzeba się co pewien czas zatrzymać i dać im się przewietrzyć i rozprostować łapy. Jak bądziesz miała szczęście, to przy okazji mogą załatwić swoje potrzeby. Przed podróżą raczej nie dawać nic do jedzenia. Na wypadek, gdyby nie bardzo znosiły jazdę. W czasie podróży jeść nie będą chciały.Picie trzeba mieć w pogotowiu wraz z miseczką, ale moje z rzadka coś piją. Rzucają się na wodę i żarcie wieczorem w hotelu. Jeżeli rozkładasz podróż na 2 lub więcej dni, mogą zjeść coś wieczorem. Jeżeli masz po drodze prom, dowiedz się, czy możesz je zabrać na pokład w klatce lub na smyczy. Nie lubię zostawiać zwierzaków zamkniętych w samochodzie na promie (używam zwykle promu między Niemcami i Danią oraz Danią i Szwecją, tam nie ma problemu z wzięciem zwierzaków na pokład, ale bywają psy. zabieram więc w klatce i ew. krótko wypuszczam na smyczy). Na początku podróży zostawiłabym oba w klatkach lub klatce, aż przestaną miauczeć i lamentować. Najpewniej po prostu zasną. Jak się uspokoją można spróbować je wypuścić. Chyba wyczerpałam wszelkie możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
sherman-doberman Re: dluga podroz 01.01.07, 22:57 Jeszcze jedno. Spróbuj może przed podróżą powozić je trochę w kółko i bez celu, aby przywykły do samochodu. Najlepiej w towarzystwie klatek i kuwety, też aby przywykły. Odpowiedz Link Zgłoś
iwa_ja Re: dluga podroz 01.01.07, 23:03 Jeżdże co dwa tygodnie z Rudim (chorym Rudim) PKP na trasie Wawa - Krakow i z powrotem. Pewnie, że to męczące, ale gdzie jest Twój problem? Odpowiedz Link Zgłoś
wrexham Re: dluga podroz 02.01.07, 11:12 sherman wyczerpala temat, z jednym sie jednak nie zgodze: kot nie moze byc wypuszczany luzem w samochodzie bo wszedzie moze wejsc, przestraszy sie byle czego, skoczy na kierowce, albo wejdzie pod hamulec i nieszczescie gotowe (nie wspomne o kocie wylatujacym przez przednia szybe w przypadku bardzo gwaltownego hamowania); jesli dajemy mu rozprostowac nogi to tylko przy pelnej nad nim kontroli, a wiec musi miec szelki i byc na smyczy; jechalam tak kiedys z moim kotem na wakacje (tylko 6 godzin wiec nie ma porownania); siedzial glownie w malej budce na moich kolanach (normalnie jezdzi w transporterze), ale czasem wylazil i wygladal przez okno; milej pozdrozy i wspanialego zycia w szkocji :) wrex. Odpowiedz Link Zgłoś
sherman-doberman Re: dluga podroz 02.01.07, 17:23 Zgadzam się całkowicie, jeżeli samochodem jedzie tylko jedna osoba, czyli kierowca. W nasze długie podróże ruszamy zazwyczaj we dwoje: jedna osoba ma wtedy oko i ręce na usługi kota. No i samotna podróż 2 tys. km. to niesamowita mordęga. Dobrze mieć zmiennika. Nogi kor rozprostowuje co jakieś 2-3 godziny na parkingach - specjalnie szukamy takich z trawnikami czy nawet małym laskiem. Odpowiedz Link Zgłoś