Dodaj do ulubionych

u ginekologa...

12.06.06, 13:31
do napisania tego wątku skłonił mnie post na forum "kobieta" na temat lakarzy
i granicy intymności...
Zawsze starałam sie traktować lekarzy jako specjalistów którzy chcą mi pomóc,
płeć lekarza nie stanowiła dla mnie problemu... aż do pewnego czasu. Kiedy
chciałam się zarejestrować jak zawsze do mojej pani ginekolog dowiedziałam
się że ona już nie przyjmuje tylko inny lekarz (nazwisko miał neutralne więc
nie wiedziałam czy K czy M). Kiedy przyjechałam na badanie okazał się on
sympatycznym, siwym, starszym panem. Nawet mnie to ucieszyło bo ogólnie mam
dużo sympatii do starszych ludzi a i przy młodym (i przystojnym :P) mogłabym
się czuć skrępowana... Pan doktor był bardzo miły, wypytywał o szkołę, gadało
mi się z nim bardzo dobrze. Chdziłam do niego przez parę tygodni, zawsze coś
zażartował, czasem rzucał że ładna dziewczyna ale tak normalnie to
brzmiało... Jednak tydzień temu stało się coś okropnego... Pojechałam na
kolejny zabieg, najpierw przy USG pan doktor zsunął mi całe majtki ( nie
chciałam się czepiać, przecież to badanie), potem mówił mi że mam taaaki
cieplutki brzuszek macał go rekami i pytał czy się może na nim ogrzać...
Uznałam to za żart, ale jak sie zapytał GDZIE jeszcze mam takie CIEPŁE
MIEJSCA już się zaniepokoiłam... Najchętniej bym stamtąd wyszła ale musiałam
mieć ten,(ostatni już ) zabieg. Jak byłam na fotelu powiedział że te
narzędzia są takie zimne i czy wolałabym ciepłe. Powiedziałam że oczywiście,
nie za miłe są takie zimne, a on na to czy w POCHWIE też lubię mieć takie
ciepłe narzędzie!!!!! No po prostu myślałam że się przesłyszałam , ale on z
obleśnym uśmieszkiem powtórzył to samo!!! Po zabiegu chciał mi jeszcze zbadac
piersi ale uciekłam stamtąd... Teraz żałuję ze go nie zwyzywałam albo chociaż
nie kopnęłam w jaja... Brrr coś okropnego, już mnie tam raczej nie zobaczą, a
do ginekologa jeli pójdę to do kobiety i mamę ze sobą wezmę albo chopaka:/
Obserwuj wątek
    • aniolki21 Re: u ginekologa... 12.06.06, 13:41
      ja na Twiom miejscu to powiedzialabym o tym jego przelozonemu czy komukolwiek
      kto jest nad nim!!!
      ja chodze do faceta i nie nazekam bo jest dobrym specialista
      przykro mi ze mialas takie nieprzyjene zdazenie ale nie wkladaj wszystkich
      facetow ginegologow do jednego worka bo wszyscy tacy sami nie sa.
      • zielony.motylek Re: u ginekologa... 12.06.06, 14:34
        wiem że powinnam zgłosić i że wogóle powinnam coś zrobić, ale byłam naprawdę w
        ciężkim szoku! Jakby to było na pierwszej wizycie to może bym zadziałała, ale
        byłam u niego już parę razy i nie wydawał mi się TAKI, a te telsty starałam
        sobie tłumaczyć jako nieudane żarty... Mój facet chciał zrobić mu najazd na
        gabinet (niewiem co przez to rozumiał) ale ja wolę po prostu nic nie robić i
        się już nigdy tam nie pokazywać..:/ bleeee... bo jak sobie tylko o tym
        przypomnę to mi niedobrze..:/
    • Gość: A. Re: u ginekologa... IP: *.chello.pl 12.06.06, 22:07
      aaa, dziewczyno! rozumiem w 100%, że najchętniej zapomniałabyś najchętniej o
      całej sprawie. dawno temu przydarzyło mi się coś podobnego, tyle że ja nawet
      nikomu nie opowiedziałam. miałam kilkanaście lat, było mi głupio itd. i BARDZO
      teraz żałuję, później często zastanawiałam się, do ilu jeszcze dziewczynek się
      sk... przyp... nie wiem, ile masz lat, ale wydaje mi sie, że tacy ch...
      molestują najchętniej młode pacjentki. starsza przywali w mordę i doniesie
      przełożonym ;> zgłoś, koniecznei! jak wstydzisz/boisz się sama - poproś mamę,
      żeby pomogła.

      no i nie zrażaj się do lekarzy w ogóle. jest bardzo dużo miłych, taktownych i
      szanujących pacjentki:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka