agatka43
12.03.07, 07:43
W sobotę moją jamnisiowatą potrącił samochód. Bałam się podejść do niej,
leżała bez ruchu na środku ulicy, ale po chwili podniosła łepek, ŻYJE!!!.
Szybko do Weta. Oględziny, zastrzyki. Lekaż stwierdził stłuczenie tyłu z
prawej strony, opuchliznę.
Ale żyje. Uf.