grzybnia
03.04.07, 14:06
witam. Widzę, że często udzielacie tu b.ciekawych porad dotyczących
wychowania psów wiec może i w mojej sprawie coś doradzicie?
Otóż mam psinkę 10 miesieczna sunię w typie pinczerka miniaturowego. Wiele
wysiłku i czasu poswięcam na wychowanie jej na "prawdziwego psa" i w duzej
mierze udaje mi sie to przeprowadzic: suka jest posłuszna, nierozpuszczona,
niehałasliwa, zsocjalizowana z ludźmi i innymi zwierzetami, zrównoważona i
nieagresywna. Staram się nie ulegac jej z tytułu jej rozmiarów i urody, pies
zna swoje miejsce w stadzie. Jednoczesnie poza dyscyplina psica dostaje od
nas tak wiele miłości jak sie tylko da. Jedynym problemem jest niestety nauka
niezałatwiania sie w domu. Pies od pierwszych dni był często wyprowadzany na
spacer (mieszkamy w domku więc jest to łatwe do przeprowadzenia), szybko
pojął, że na podwórku fajnie jest zrobic to i owo i zazwyczaj załatwia sie
zaraz po wyjsciu z domu. Niestety mam wrażenie, że sunia jakos nie może
zrozumieć , że ma sie załatwiać TYLKO na podwórku. Jeśli jej tylko nie
upilnuję zaraz narobi w jakims kącie. W dzień jeszcze jakos sobie radze,
wyprowadzam ją po prostu b. czest np. co godzine. Niestety w nocy nie jestem
w stanie jej pilnowac i prawie zawsze rano mam zrobiona kupę na dywan.Pies
wychodzi ostatni raz ok 22 a rano jet wyprowadzana o 5. Dodam jeszcze, ze
problemem nie jest fakt, że pies nie może długo powstrzymac sie przed
załatwianiem. Wiem to stąd, że w ciągu dnia kiedy wychodzimy do pracy
jesteśmy zmuszeni zamykac ja w dużej łazience (z wodą, posłaniem i zabawkami
oczywiście) i nawet kiedy nie ma nas 8 godzin suka nie zalatwia sie ani razu,
po prostu kiedy nie chce sobie nasmrodzic "pod nosem' to świetnie potrafi się
zmobilizować i wytrzymuje dość długo. w innym przypadku wygląda to tak jakby
załatwiala sie natychmiast jak tylko jej sie zachce, jesli w tym czasie wyjdę
z nią na dwór to oczywiście skorzysta z okazji i zrobi co trzeba n a trawke.
Jeśli jednak się zagapię to no problem, piesek idzie sobie w kat i po
sprawie. Nigdy też nie sygnalizuje chęci wyjścica na dwór. Próbowałam
przyłapywać ją na przestepstwie i wtedy jakos ją skarcić ale ciężko jest ją
nakryć na goracym uczynku zwłaszcza w nocy. Za załatwienie na podwórku
wychwalam ją pod niebiosa i juz na prawde nie wiem co mam zrobic aby wybić
jej z głowy sr...nie w domu. Boję sie, że nawyk sie utrwali bo suka jest już
dość duża, miała juz cieczke więc jest prawie dorosła.Może ktos miał podobny
problem i pomoże mi uporac się z moim?