saschia
28.12.07, 15:09
Witam,
mam roczne, bure, bardzo wybredne szczęście. Do niedawna karmiłam go
royalem i saszetkami whiskas i wcinał z apatytem. Od jakiegoś czasu
saszetka jest wrogiem, w ogóle nie nadaje się do jedzenia, royal to
tak przy okazji bywa chrupany, natomiast polędwica z piersi kurcząt,
chętnie, chętnie. I obowiązkowo codziennie wieczorem gotowany filet
z mintaja. Mały jest od ryby uzalezniony, punktualnie o godz. 19
zaczyna kręcic się po kuchni i pomiaukiwać znacząco. Problem w tym,
że gdzieś kiedys usłyszałam, że ryba, podawana kotu regularnie, nie
najlepiej wpływa na zdrowie zwierzaka. Tak samo zresztą polędwica. A
więc karmić czy raczej nie ulegać fochom? Macie jakieś doświadczenia?
pozdrawiamy oboje:-)