brzozasyberyjska
23.06.08, 22:49
od paru dni moja kotka ma krew w kupce, nie w całej, tylko z boku
takie czerwone maźnięcie. dzwoniłam do dwóch klinik weterynaryjnych
z zapytaniem co robić, polecono mi zebrać kał z trzech dni, co
uczyniłam i pojechałam z kałem i z kotem. zupełnie przy okazji
robiłam też badanie krwi, profil podst. i sód i potas.- to z powodu
czekającego nas badania echa serca, (ma szmery w serduszku). dzisiaj
w drodze do domu wstąpiłam po wyniki, były już krwi i kału. test na
giardie intestinalis wyszedł negatywny. nie było pani doktor, która
nas poprzednio przyjmowała, więc poprosiłam innego lekarza o
interpretację wyników i o wskazówkę (nie o diagnozę, co podkreśliłam
kilkakrotnie w rozmowie z nim) jakie są możliwości, co to może być i
co należy dalej robić. on w odpowiedzi zaczął mi rzucać teksty w
rodzaju "a skąd ja mam wiedzieć?". no więc ja znowu, że nie chodzi
mi o diagnozę... spodziewałam się odpowiedzi w rodzaju: to może być
to albo to albo tamto, trzeba zrobić takie a takie badania. a on mi
mówi, że nie wiadomo co to jest, więc trzeba leczyć objawowo. ja na
to zapytałam zdziwiona: to znaczy podać coś na krzepliwość?, a on mi
na to, że tak. kurcze, tak leczyć to i ja potrafię. dopiero jak
zobaczył moje zdziwienie, to mówi: no i jeszcze jakiś antybiotyk.
czy to jest normalne zachowanie lekarza? pomijam fakt, że był bardzo
nieprzyjemny, wręcz chamski, ale kto jak kto ale wet powinien
zrozumieć że opiekun martwi się o zwierzę i spokojnie wszystko
wytłumaczyć a nie opędzać się jak od natrętnej muchy. dopóki
myślałam, że to te giardie, to się tak bardzo nie martwiłam, ale jak
okazało się, że nie to zaczęły mi przychodzić do głowy
najczarniejsze myśli, że to może jakaś bardzo poważna choroba, jak
przyszłąm do domu to prawie się poryczałam. nie wiem, czy to się
może przydać, badania krwi robiłam z innej przyczyny ale podaję:
erytrocyty 9,18
hemoglobina 13,5
hematokryt 43,6
mcv 47
mch 14,7
mchc 31
leukocyty 10,1
pałeczki 4
segmenty 68
kwasochłonne 6
limfocyty 19
monocyty 3
ob 1h
płytki 403
aiat 33
aspat 24
ap 27
mocznik 28
kreatynina 1,49
glukoza 105
białko c. 7,4
sód 338
potas 18
i teraz moje pytanie jest takie jak do tego lekarza: jeżeli to nie
giardie, to jaka jeszcze może być przyczyna krwi w kale. dodam, że
kupka jest dosyć miękka i śmierdząca.
i drugie pytanie, z innej beczki: moja druga kotka ma bardzo
śmierdzące i ciemne, nieprzezroczyste, mętne siuśki, zupełnie inne
niż ta pierwsza kotka. po konsultacji z wetką polowałam na te
siuśki, żeby je zanieść do przebadania, bo mi powiedziała, że to
mogą być jakieś bakterie i trzeba zbadać. mam jedną kuwetę awaryjną,
nie nasypałam do niej żwirku, no i kicia nasiusiała tam. bardzo
zadowolona z siebie przelałam siuśki do pojemniczka, (tamta wetka mi
powiedziała, że mogę to zrobić w ten sposób) a teraz się zaczęłam
zastanawiać, że chyba siuśki powinny być poranne, tzn "na czczo",
ale już jestem skołowana i nie wiem. i jeszcze jedno pytanie w tej
sprawie: ta kicia ciągle mi łazi po balkonie, bawi się w doniczkach,
no więc w tych siuśkach jest odrobinę ziemi z jej łapek, czy to nie
przeszkodzi w badaniu?
dziękuję z góry za odpowiedź i cierpliwość w czytaniu.