Dodaj do ulubionych

Stary pies - czy kastrować

26.11.08, 08:00
Wiem ,że tamat pojawiał się już kilka razy, ale nigdzie nie
znalazłam odpowiedzi na moje pytanie. Mam 10-letniego psa wziętego w
sierpniu z azylu. Wszystkie moje zwierzęta są wykastrowane a on nie.
I może bym go zostawiła w spokoju, gdyby nie był agresywny do psów i
kotów. Najgorzej jest przy jedzeniu. Michę musze wynosic mu do
innego pomieszczenia. Startuje z zębami do kotów i gryzie. Boję sie
go kastrować, że sie nie obudzi po narkozie. Nie chcę sprawiac mu
bólu po tym co przeszedł. Ale gdyby istniała szansa, że kastracja
coś zmieni w jego zachowaniu zaryzykowałabym. To bardzo miły i
łagodny do ludzi pies. Co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • rianka Re: Stary pies - czy kastrować 26.11.08, 08:28
      Przede wszystkim zalecałabym wykonanie przed zabiegiem badania krwi,
      głównie:
      - parametry wątroby i nerek (na nie najbardziej wpływa narkoza)
      - ekg (by sprawdzic w jakim stanie serce jest).
      Jeśli wszystko jest w porządku - wet powie, czy nie ma innych
      przeciwwskazań.
    • rezurekcja Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 10:29
      baczek-1 napisała:

      > Najgorzej jest przy jedzeniu. Michę musze wynosic mu do
      > innego pomieszczenia. Startuje z zębami do kotów i gryzie.

      Normalna reakcja psa, ktorz musial walczyc o pokarm, czyli o
      pretrwanie.

      > Boję sie go kastrować, że sie nie obudzi po narkozie.

      To kwestia serca przede wszystkim.
      Ale pies ma juz 10 lat, w tym wieku niektore psy zaczynaja miec
      problemy z przerostem prostaty. Wtedy kastracja jest bodaj jedynym
      sposobem radzenia sobie z problemem.

      > Ale gdyby istniała szansa, że kastracja
      > coś zmieni w jego zachowaniu zaryzykowałabym. To bardzo miły i
      > łagodny do ludzi pies. Co o tym sadzicie?

      Sadzimy, ze kastracja niczego nie zmieni.
      To nie sprawa testosteronu, a doswiadczen zyciowych Twojego psa
      oraz - byc moze - charakteru.
      Na podstawie wlasnych doswiadczen tak sadze. Tez mam psa po
      przejsciach, ze schroniska. Dostep do zarcia to dla niego priorytet.
      Je na zapas, kradnie ze stolu. Poniewaz jest jedynym psem w domu,
      nie ma konkurencji do miski, wiec nie musi pokazywac zebow. Ale mi
      na poczatku, kiedy grzebalam mu w misce, tez chcial przylozyc.
      W stosunku do innych psow na podworku wykazuje tendencje
      dominacyjne, chetnie podejmuje walke o wladze.
      MOje niunio poza tym jest spokojnym i grzecznym psem, ale w obronie
      wlasnej i miski zawsze bedzie walczyl.
      Niunio zostalo wykastrowane 3 lata temu ze wskazan medycznych. Mial
      ok. 10 lat.
      Dlatego uwazam, ze kastracja niczego nie zmieni.
      Moze stawiaj mu jego miske jako pierwszemu? Zajmie sie jedzeniem i
      nie bedize patrzyl na konkurentow.
      • majenkir Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 13:17

        rezurekcja napisała:
        > Dlatego uwazam, ze kastracja niczego nie zmieni.


        Tez mi sie tak zdaje....
        • sun_of_the_beach Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 17:32
          A ja powiem, że nie znam psa, który po kastracji przestałby być agresywny, znam natomiast takie, ktore po zabiegu "zezłośliwiały" - dotyczy to samców, nie suk.
          • tenshii Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 17:53
            A mój po kastracji przestał sie rzucać na psy. Olewał wszystkie po kolei. Jakby ich nie było
            • j_adore Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 19:28
              tenshii napisała:

              > A mój po kastracji przestał sie rzucać na psy. Olewał wszystkie po
              kolei. Jakby
              > ich nie było

              Przestań!!!
              Twój pies był kastrowany jak miał 13 lat, był bardzo chory i wkrótce
              potem odszedł.
              Chyba, że źle zrozumiałam Twoje wpisy.
              • tenshii Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 20:08
                Mój pies miał 13 lat jak odszedł, ale to że miał raka nie znaczy że był nieaktywny. Przed operacją był bardzo aktywny i starał się ustawiać wszystkie napotkane psy. Po operacji/kastracji mu przeszło.
                A od operacji/kastracji do śmierci mineło całe pół roku nie pół tygodnia!
                • tenshii Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 20:09
                  Ah, no i dodać wypada, że po operacji nic mu nie dolegało. Nadal był żywiołowym (w sensie chęci do życia) wesołym psem. Myśleliśmy, że operacja pomogła, a o przerzutach dowiedzieliśmy się z dnia na dzień - dokładnie dzień przed śmiercią zaczął zachowywać się inaczej.
                  • j_adore Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 20:23
                    Ostatni raz reaguję na Twój wpis. Przyrzekam!
                    Czy to
                    "A mój po kastracji przestał sie rzucać na psy. Olewał wszystkie po
                    kolei. Jakby ich nie było"
                    znaczy, że wcześniej rzucał się na inne psy?
                    Udzielasz tylu rad, a ze Swoim psem nie dałaś sobie rady???
                    Kończę i ...nie czekam na odpowiedź.
                    • tenshii Re: Niekoniecznie kastrować 26.11.08, 20:37
                      W temacie psa: pies uwiązany też może wykazywać agresję w stosunku do innych psów. Rzucanie sie na inne psy nie oznacza tego, że dochodziło między nimi do bezpośrednich kontaktów.

                      W temacie moich postów: NIE MUSISZ ich czytać, NIE MUSISZ na nie odpowiadać - szczególnie wtedy, gdy NIE SĄ skierowane do ciebie.
                      Mało tego w swoim profilu masz opcję dodania mnie do listy nieprzyjaciół i wówczas WOGÓLE nie będą się przed twymi oczyma wyświetlały moje posty.
          • minniemouse Re: Niekoniecznie kastrować 27.11.08, 00:30
            """ ja powiem, że nie znam psa, który po kastracji przestałby być
            agresywny, znam natomiast takie, ktore po zabiegu "zezłośliwiały" -
            dotyczy to samców, nie suk. """"

            moglbys chociaz nie klamac.

            Minnie
    • mjot1 ;-) 26.11.08, 20:57
      Kastrować koniecznie!
      Jest to zabieg, który poza wieloma innymi zbawiennymi efektami może
      przywrócić mu młodość.

      Najniższe ukłony!
      Złośliwy M.J.
      • talareczka Re: ;-) 26.11.08, 23:02
        A mnie zaraz szlag trafi, nad psami i z psami trzeba pracować, kochać je i
        zaspokajać ich potrzeby a nie tylko kastrować jak pies zaczyna sprawiać problemy.
        Naturalnie w tym wieku i po takich przejściach pies ma ciężki
        charakter i niejednokrotnie bez pomocy fachowca ciężko jest to zmienić.

        Na pytanie czy kastrować, oczywiście TAK (po uprzednim zrobieniu wszystkich
        niezbędnych badań).

        Na pytanie czy pomoże odpowiem jedno RULETKA, nie można zabiegów chirurgicznych
        traktować jako narzędzie tresury psa.

        Posiadam psy myśliwskie i ma poważny problem z jedną suką, jej instynkt jest tak
        silny, że ciężko nad nią na otwartym terenie zapanować, mimo to nie poddaję się
        i ćwiczymy co dzień i co dzień i co dzień w deszczu, śniegu, błocie itd., biegam
        jak idiotka z 10 metrowym otokiem, łażę po błocie i dziurach do obrzydzenia a
        ręce to mam wrażenie, że osiągnęły już długość moich nóg.
        Widzę jednak, że niepotrzebnie, bo na przykład żeby wyeliminować problem
        mogłabym mojej dzidzi wyciąć kawałek nosa, o właśnie może wtedy przestałaby
        szukać tropów, po co się męczyć.

        Sterylizacja i kastracja OWSZEM ale nie w zastępstwie tresury, miłości,
        bliskości i pracy z psem i nad psem.
      • talareczka Re: ;-) 26.11.08, 23:05
        Dla jasności nie piję do baczek1, tylko do osób, które na wszystko mają jedno
        lekarstwo niestrawność- kastracja, szczekanie - kastracja, uciekanie - kastracja
        itd;
        • minniemouse Re: ;-) 27.11.08, 00:39
          Wykastrowac powinnas przede wszystkim dlatego zeby nie bylo szansy
          zaplodnic jakies suczki.

          po kastracji zmniejszy sie produkcja hormonow plciowych ktore u psa
          graja wazna role - poniewaz u zwierzta to glownie potrzeba
          reprodukcji kieruje checia do dominacji.
          jest wiec szansa ze po kastracji pies jesli nie zlagodnieje to
          bedzie wykazywal mniejsza chec do walk.
          ale mamy do czynienia ze psem 10 letnim ktory ma juz utrwalone
          nawyki wiec roznie moze byc.
          z pewnoscia sama kastracja moze nie wystarczyc aby zmienic psa,
          trzeba tez bedzie nad nim pracowac.

          Ja uwazam ze tak czy siak powinnas wykastrowac jesli nie ma
          zdrowtonych p/wskazan.
          nie wiem jaki to pies ale 10 lat nie musi byc stary, jesli jest to
          rasa ktora zyje np 16 -20 lat. najwiekszy problem z anestezja to jak
          bardzo pies jest otluszczony.
          jak nie ma nadwagi to powinno byc ok.

          Minnie
          • baczek-1 Re: ;-) 27.11.08, 08:21
            Pies jest chudy jak szkielet. Został znaleziony pod hipermarketem w
            stanie skrajnego zagłodzenia. Wyglądał ponoć jak szmata zawieszona
            na kiju. Do tej pory nie doprowadziłam go do formy, choć pcham w
            niego ile wlezie. Suczki żadnej nie ma szans zapłodnić, bo przebywa
            na terenie ogrodzonym, a chodzi na spacery po łakach i na smyczy.
            Ten aspekt więc odpada. O jego prostacie nic nie wiem, nie wiem
            nawet jak się objawia ten przerost. Zawsze miałam suczki. Gdyby
            trzeba było wykastrować go ze względów zdrowotnych, to nie miałabym
            takich dylematów. Po prostu trzeba i już. A tak to nie wiem. I nie
            chcę eksperymentować na żywym organiźmie. Ale mam trzy koty i nie
            mogę dopuścić,zeby zrobił im krzywdę. Więc tak myślę i szukam
            jakiegoś sposobu.
            • albert.flasz1 Re: ;-) 27.11.08, 08:38
              Jeśli pies jest spokojny, w miarę łagodny i kontrolowany, nie ma
              takiej potrzeby tym bardziej, że po takim zabiegu szanse na zmianę
              pewnych zachowań są w stylu "na dwoje babka wróżyła". Obrona michy
              przed konkurencją jest normalnym, instynktownym zachowaniem, którego
              kastracja raczej nie zmieni. Co do zapobiegania niekontrolowanemu
              rozmnażaniu - włóż te "argumenty" między bajki - nawet jeśli zdarzy
              się "wpadka" lub sporadyczne kontrolowane rozmnożenie (np. na
              zamówienie rodziny i sąsiadów), takie sytuacje to statstyczny
              margines. Statystyki nakręcają ludzie kompletnie nie kontrolujący
              swych zwierząt oraz emocjonalne niedorozwoje, traktujące zwierzęta
              jak kolejną zabaweczkę, która gdy już się znudzi - po prostu jest
              wyrzucana. Podobne, choć sytuujące się naprzeciwnym biegunie postawy
              widzę u osób, mających jakieś freudowkie kompleksy w dziedzinie
              seksualności, w kastracjach widzące panaceum na wszystkie możliwe
              choroby.
              • baczek-1 Re: ;-) 27.11.08, 10:51
                W sprawie słuszności kastracji w ogóle, nie tylko mojego psa to mam
                już kompletny mętlik. Mogę przytoczyć własne przypadki z życia ale
                nie potrafie z nich wysnuc wniosków ani za ani przeciw:
                1. Pies, samiec 10-letni łysiał, lekarz zalecił jako antidotum
                kastrację. Sprzeciwiłam się. Pies zdechł łysy ale niewykastrowany.
                2. Suka, rasowa, duża, powolna i łatwa do upilnowania. Nie chciałam
                sterylizować bo i po co. Dostała ropomacicze. Ledwo zesmy ją
                uratowali.
                3. Suka, mała, trudna do upilnowania ale wtedy tego nie wiedziałam.
                Pokrył ja kolega jak wysiadała z samochodu. Z czterech szczeniaków
                ostał mi sie jeden, pozostałe znalazły domy. Wykastrowałam i nic sie
                nie dzieje, poza tym ,że je bez opamiętania
                4. Piesek, szczeniak, ten o ktorym mowa powyzej, wykastrowałam jak
                miał 8 miesięcy. Fajny. Nie goni za sukami, pilnuje sie nogi ale
                leje w domu gdzie popadnie. Nie udało się tej przypadłości wyleczyć.
                5. Pies samiec, 8 lat wykastrowany w azylu, fajny, nie agresywny,
                wogóle sie nie pilnuje, idzie przed siebie nie oglądając sie na
                własciciela. Leje w domu gdzie popadnie.
                • rezurekcja Re: ;-) 27.11.08, 14:14
                  baczek-1 napisała:

                  > 2. Suka, rasowa, duża, powolna i łatwa do upilnowania. Nie
                  chciałam
                  > sterylizować bo i po co. Dostała ropomacicze.

                  Jesli dostawala tabletki antykoncepcyjne, to ropomacicze moglo byc
                  tego nastepstwem.
                  Moglo, ale nie musialo.

                  > 3. Suka, mała, trudna do upilnowania ale wtedy tego nie
                  wiedziałam.
                  > Wykastrowałam i nic sie
                  > nie dzieje, poza tym ,że je bez opamiętania

                  Normalne. Psy po kastracji dostaja wscieklego apetytu, ktory po
                  jakichs 6 miesiacach im mija. Trzeba w takim okreise bardzo
                  pilnowac, zeby zweirze nie jadlo wiecej, niz przed operacja.

                  > 4. Piesek, szczeniak, ten o ktorym mowa powyzej, wykastrowałam jak
                  > miał 8 miesięcy. Fajny. Nie goni za sukami, pilnuje sie nogi ale
                  > leje w domu gdzie popadnie. Nie udało się tej przypadłości
                  wyleczyć.

                  A przed kastracja umial juz sikac wylacznie na dworze?
                  Jak sika? Oproznia caly pecherz czy posikuje?

                  > 5. Pies samiec, 8 lat wykastrowany w azylu, fajny, nie agresywny,
                  > wogóle sie nie pilnuje, idzie przed siebie nie oglądając sie na
                  > własciciela.

                  Jakbym o swoim czytala. Dlatego prowadzam go na smyczy odkad u mnie
                  jest, czyli 4 lata. Spuszczam dopiero od 10 miesiecy, rzadko, na
                  terenie najlepiej o charakterze wawozu.
                  ALe my duzo spacerujemy, okolo 3 godzin dziennie, wiec ruchu ma
                  dosc. No i moj leje sporadycznie, tylko kiedy opozniam godzine
                  wyjscia albo jest po lekach sterydowych.
                  Piszesz,ze pies jest ze schroniska. Byc moze dlatego leje w domu. W
                  schronisku - z tego co wiem - nie ma mozliwosci wyprowadzenia
                  kazdego psa na sikanie. Dlatego psy zalatwiaja sie w swojej
                  klatce/boksie. I nabieraja przzwyczajeń, ze mozna sikac tam, gdzie
                  sie mieszka.
                  Psu jest zreszta obojetne, czy podloze, na ktore sika, to szmata do
                  podlogi czy perski dywan za grube tysiace.
                  Moze zacznij nagradzac "lejki" jakims smakolykiem, jesli zalatwia
                  sie na dworze?

                  Co do Twojego psa, ktry jest tematem watku.
                  Jest u Ciebie od sierpnia. To krociutko. WIem, ze nasza miara jest
                  inna, dla nas to kawalek czasu. PIes ze schroniska potrzebuje jednak
                  okolo roku, zeby sie przyzywczaic do nowego opiekuna i nowych
                  warunkow. Wiec majac taka swiadomosc popatrz na niego innym okiem.
                  Moze poszukaj tez porady na forum behawiorystow
                  www.behawiorysci.pl/
                  ALe kastracja problemu nie rozwiaze.
                  Co do prostaty: prostata kiedy sie rozrasta, zamyka swiatlo jelita
                  grubego, pies ma problemy z wyproznieniem, kupa jest wtedy
                  wstazkowata, dluga.
                  Na prostate maja wplyw hormony, kiedy sie usunie organ je
                  produkujacy, prostata sie obkurcza i kiszka stolcowa jest znowu
                  drożna.
                  • baczek-1 Re: ;-) 27.11.08, 21:10
                    Dużej suki nie karmiłam hormonami, bo wiem, ze podawanie tych
                    środków grozi nowotworami sutków i ropomaciczem. Mała suczka już
                    tak sie objada od 5 lat. Ograniczam jej żarcie jak mogę, ale i tak
                    wygląda jek piłka, a ja cały czas mam wyrzuty sumienia, że ją
                    głodzę. Piesek nigdy nie nauczył sie sikac tylko na dworze. Myślę że
                    opróżnia w całości pecherz, bo na podłodze co dzień jest wiadro
                    wody. Co ciekawe leje tylko w kuchni. Zrobiłam więc eksperyment i
                    zamknęłam się z nim w sypialni na noc. I o dziwo nie zlał się, ale
                    rano wystrzelił jak z katapulty i lał, lał, lał. Mam wrażenie, że on
                    sika więcej niż inne psy. Badałam nerki, krew i nic nie wyszło.
                    Ten kolejny z azylu na początku posikiwał po meblach. Potem sie to
                    uspokoiło, bo wychodził na pole o kazdej porze dnia i nocy (mam
                    takie drzwiczki) Ale teraz jest zimno, to drzwiczki na noc zamykam a
                    rano brodze po kostki w sikach - na szczęście w kuchni. Ze smyczy go
                    też nie spuszcam, bo sie boję, ale juz miałam zapalenie barku w
                    prawej ręce, tak diabeł szarpie. No i ten czwarty, ostatni, w sumie
                    najspokojniejszy. Już widzę, że sie zmienił. Na przykład nie
                    wchodził do piwnicy i nagle wszedł bez problemu, nie wydawał głosu a
                    teraz szczeka jak opętany. Więc może i do kotów sie przyzwyczai, bo
                    na tym najbardziej mi zależy. A kastrowac go nie będę, nie mam
                    sumienia póki nic mu sie nie dzieje.
                    • albert.flasz1 Re: ;-) 28.11.08, 08:50
                      Co do hormonów, ryzyko wystąpienia nowotworów i ropomacicz bywa
                      różne. W zależności od preparatu, sposobu jego podawania, długości i
                      częstotliwości, statystycznie może ono się wahać w granicach od 1%
                      do 10%. Kastracja napewno jest wygodniejsza a jej efekty są
                      pewniejsze i trwałe, choć i ona wcale nie jest tak obojętna - jądra
                      i jajniki uczestniczą w równowadze hormonalnej całego organizmu i
                      mają wpływ na wiele jego funkcji, nie tylko na cykl płciowy, a
                      zabieg chirurgiczny u starszych osobników może się wiązać z
                      podwyższonym ryzykiem (narkoza). Dlatego też decyzja o zastosowaniu
                      takiego, lub innego, w takim lub innym czasie środka powinna być
                      podjęta z głową i przez osobę kompetentną, której zależy bardziej na
                      dobru zwierzęcia, a nie na realizacji jakiejś idei... Co do sikania,
                      w 90% są to sprawy nawykowe: podstawowych odruchów zwierzę uczy się
                      w pierwszych miesiącach życia i im później, tym trudniej jest te
                      nawyki zmienić. Nie stosowałaś przypadkiem "kwarantanny" po
                      szczepieniach? Prostatą natomiast aż tak się nie przejmuj. Takie
                      rzeczy się bada i wykrywa wcześniej a częstotliwość ich występowania
                      nie jest aż tak wielka. Sytuacja opisana powyżej jest już stanem w
                      zasadzie "zejściowym", wynikłym zpotężnych zaniedbań, na który
                      jedyną radą w zasadzie może być już tylko eutanazja z przyczyn
                      humanitarnych...
                • minniemouse Re: ;-) 28.11.08, 00:05
                  dziwie ci sie Baczku ze ty ktora wlasnie doswiadczylas ze psa sie
                  nie upilnuje nie wyciagnelas wniosku z nauki.

                  ktoregos dnia pies na spacerku poczuje suke zanim ty to zauwazysz,
                  nagle da dyla
                  i ci sie wyrwie, i het tyle go widzial. poza tym od czasu do czasu
                  musisz spuscic psa ze smyczy aby mogl sie dobrze wyganiac. bo pies
                  potrzebuje nie tylko dlugich spacerkow ale i ostrych cwiczen.
                  i jesli spuszczony wyczuje suke gdzies daleko to gwarantuje ci ze
                  z trudem go znajdziesz. jesli znajdzies.

                  i gdzies komus urodza sie kolejne szczeniaki, i kolejne beda szukac
                  w domu o ile nie skoncza od razu w stawie albo w schronisku.
                  wziawszy pod uwage ze o ile szczeniaczki dla kazdego sa rozkoszne,
                  wyrosniety pies juz nie i wiele z tych psow zostaje potem
                  porzuconych lub zle traktowanych.


                  twoj piesek ktory leje w domu leje nie dlatego ze jest wykastrowany
                  tylko zle wychowany.
                  kazdego psa mozna nauczyc porzadku tylko jednemu wystarczy pare
                  ostrych 'nie!', innego trzeba ostro trenowac. w kadzym razie to nie
                  jest cos "do wyleczenia" tylko do wytresowania.
                  To samo z drugim psem - zle wychowany. zwlaszcza ze jak piszesz
                  wzielas go ze schroniska juz doroslego. mial 8 lat aby nabrac zle
                  nawyki.

                  prawdopodobnie nie umiesz wychowywac trudniejszych psow. mozesz mi
                  wierzyc ze samo posiadanie i dbanie o psa jeszcze nie czyni cie
                  udanym wlasicielem.


                  Idz do lekarza, niech dokladnie zbada psa, oceni czy stan jego
                  zdrowia pozwala na kastracje. i sie zdecyduj.

                  a w ogole to twoj problem polega na tym ze ty oczekujesz od
                  kastracji nie wiadomo czego.

                  wiec przypominam - kastruje sie po to aby pies/suka nie mogl
                  plodzic.
                  przy tej okazji, sa pewne korzysci zdrowotne.

                  i pies i suka po kastracji traca chec do walk i do uciekania czyli
                  po prostu lagodnieja. charakter tez im sie nie zmieni bo to sa
                  przede wszystkim uwarunkowania genetyczne i enwiromentalne. tak ze
                  jak im sie zmienia to nie od kastracji.
                  I tak jak Albert napisal obrona miski pzred jedzeniem to jest
                  naturalny instynkt przezycia i tego sie "nie wysterylizuje".

                  to kwestia wychowania i rozlozenia posilkow tak aby zwierzeta sobie
                  wzajemnie nie przeszkadzaly.
                  tak ze zastanow sie dobrze co ty oczekujesz od kastracji bo obawiam
                  sie ze nie bardzo orientujesz sie w temacie.

                  I niby dlaczgo kastracja mialaby pomoc na lysienie, dla mnie to
                  dziwne. czy pytalas sie lekarza jaki widzi zwiazek?



                  A pieprzenia Alberta o "sporadycznych wpadkach" to szkoda nawet
                  czasu aby czytac. ten wiejski technik przeczy oczywistym faktom
                  i powienien skupic sie na swoich bykach i swiniach. tylko.

                  Minnie
                  • albert.flasz1 Re: ;-) 28.11.08, 08:22
                    minniemouse napisała:

                    > A pieprzenia Alberta o "sporadycznych wpadkach" to szkoda nawet
                    > czasu aby czytac. ten wiejski technik przeczy oczywistym faktom
                    > i powienien skupic sie na swoich bykach i swiniach. tylko.

                    Śpieszę donieść, że ten "wiejski technik" wiedzę czerpie z fachowej
                    literatury oraz doświadczeń własnych i kolegów, natomiast pieprzenie
                    pozostawia nawiedzonym czytelniczkom "Cosmopolitana".
                    • minniemouse Re: ;-) 28.11.08, 11:50
                      ""Śpieszę donieść, że ten "wiejski technik" wiedzę czerpie z
                      fachowej
                      literatury oraz doświadczeń własnych i kolegów,""


                      i ci z tego?

                      wystarczy zajrzec do schronisk, na place targowe i poczytac oferty
                      szczeniaczkow do oddania. i malo to bezpanskich psow? wlasnie czytam
                      ze Baczek takiego wzial.

                      Minnie
                  • baczek-1 Re: ;-) 28.11.08, 09:06
                    1.Masz rację Minni, nie umiałam wychować moich psów, ani tych
                    obecnych, ani innych. Ale i tak sa bardziej wychowane w porównaniu z
                    psami, ktore spotykam na co dzień. Bo ja jestem tylko pospolitym
                    zjadaczem chleba, a nie treserem . Nie mam do tego predyspozycji i
                    czasu. Więc moje psy pozostaną nieoszlifowanym diamentem do konca
                    ich dni.

                    2. Lekarz powiedział, że łysienie ma podłoze hormonalne, ale nie
                    wdawał sie w szczegóły widząc mój zdecydowany sprzeciw.

                    3. Nie przemawiaja do mnie Twoje wywody dotyczące kastrowania,
                    ucieczek i topionych szczeniąt. Mam zbyt duze doświadczenie w
                    hodowaniu psów (takze niekastrowanych), żeby kastrować tego psa z
                    powodu jego hipotetycznych ucieczek. To jest stary dziad.

                    4. Dla mnie kastracja nie jest lekiem na zwichrowania osobowościowe
                    mojego psa. Gdybym była pewna ze jest, to nie zakładałabym wątku.
                    • aggasz82 Re: ;-) 28.11.08, 09:35
                      Hej.
                      Doberman - narwany, czasem uciekający (szczególnie jak jakaś suka miała
                      cieczkę), walczący z innymi psami np. o piłkę, patyk, sukę itp..Wykastrowaliśmy
                      go w wieku 3 lat z powodu wnętrostwa (tylko i wyłącznie). Zaczął jeść jakby w
                      życiu nie widział jedzenia i nie minęło mu po pół roku, nie minęło mu do końca
                      życia... W zachowaniu zmieniło się tylko to, że nie reagował na suki z cieczką.
                      Z psami nadal walczył o patyk, piłkę itp.

                      Moja obecna suka - wysterylizowana 9 miesięcy temu - nadal je jak wściekła i
                      jakoś nie widzę, żeby jej przechodziło. Czy zmieni jej się charakter - nie wiem
                      bo mam ją 8 miesięcy.

                      Generalnie mnie osobiście też nie przekonują argumenty powszechnie wyciągane na
                      tym (i innym) forum. Mój doberman miał dzięki kastracji żyć dłużej i wcale nie
                      żył. Przez 3 lata kiedy był "płodny" nie zapłodnił żadnej suki mimo, że jak
                      pisałam był nadpobudliwy i zdarzało mu się uciekać.
                      Przed kastracją pogadaj z wetem - zrób badania - niech oceni jakie jest ryzyko
                      operacji i wtedy zdecyduj.
                      Pozdrawiam
                    • albert.flasz1 Re: ;-) 28.11.08, 09:47
                      baczek-1 napisała:

                      > 2. Lekarz powiedział, że łysienie ma podłoze hormonalne, ale nie
                      > wdawał sie w szczegóły widząc mój zdecydowany sprzeciw.

                      www.sweet-ragdoll.com/kastracja.html
                      /.../"Są to: zależne od hormonów dermatozy niekastrowanych i
                      kastrowanych suk i psów, alopecja X, choroba skóry ustępująca po
                      kastracji, hiperandrogenizm, hiperestrogenizm i hipoestrogenizm
                      (31). Zależna od hormonów dermatoza niekastrowanych psów i suk
                      wynika ze zwiększonego wytwarzania hormonów płciowych w gonadach lub
                      prekursorów tych hormonów w nadnerczach (u psów). Występuje zwykle u
                      zwierząt w średnim wieku lub starszych, obu płci, może też pojawić
                      się u sterylizowanych suk leczonych estrogenami z powodu
                      nietrzymania moczu. Charakteryzuje się symetrycznymi wyłysieniami na
                      szyi, bokach, krzyżu i kroczu. Wyłysienia mogą dotyczyć całego
                      tułowia, nigdy jednak nie występują na głowie i kończynach. Czasami
                      stwierdza się hiperpigmentację skóry oraz wtórny łojotok i
                      powierzchowne, ropne zapalenie skóry. Psy bywają agresywne, dotyczy
                      to szczególnie nietypowych zachowań seksualnych wobec innych psów i
                      ludzi. "/.../
                      • baczek-1 Re: ;-) 28.11.08, 10:27
                        A to ciekawe, bo dziadek ma właśnie łojotok i wyłysienia po bokach.
                      • minniemouse Re: ;-) 28.11.08, 11:52
                        ""Zależna od hormonów dermatoza niekastrowanych psów i suk
                        wynika ze zwiększonego wytwarzania hormonów płciowych w gonadach lub
                        prekursorów tych hormonów w nadnerczach (u psów).""

                        no prosze. dzieki za linka i cytat.

                        Minnie
                    • minniemouse Re: ;-) 28.11.08, 11:58
                      """1.Masz rację Minni, nie umiałam wychować moich psów, ani tych
                      obecnych, ani innych. Ale i tak sa bardziej wychowane w porównaniu z
                      psami, ktore spotykam na co dzień. Bo ja jestem tylko pospolitym
                      zjadaczem chleba, a nie treserem . Nie mam do tego predyspozycji i
                      czasu. Więc moje psy pozostaną nieoszlifowanym diamentem do konca
                      ich dni."""

                      Nie mowie przeciez ze twoje psy sa jakies najgorsze, ale skoro dwa
                      psy ci zalatwiaja sie w mieszkaniu to o ile nie mialy/maja problemow
                      zdrowotnych to to jest tylko i wylacznie twoja wina.
                      sama zreszta przyznajesz ze ani nie masz predyspozycji ani czasu.
                      mnie chodzilo tylko o to ze w jednym z postow jako za i przeciw
                      kastracji postawilas przyklady ze niektore psy ci sie zalatwiaja w
                      domu. to nie ma nic wspolnego z kastracja.

                      a treserem wcale nie musisz byc. do dobrego ulozenia psa potrzeba
                      dyscypliny, konsekwencji i metod nie zawsze pasujacym ich
                      wlascicielom. np zabronic wchodzic na lozka fotele itd.
                      oczywscie nie ma zadnego bicia ani w jakikolwiek inny sposob
                      meczenia psa.

                      """Mam zbyt duze doświadczenie w
                      > hodowaniu psów (takze niekastrowanych), żeby kastrować tego psa z
                      > powodu jego hipotetycznych ucieczek. To jest stary dziad""

                      jak uwazasz. suczka ci jednak zaszla mimo twojego "zbyt duzego
                      doswiadczenia".
                      no ale jak to jest stary dziad to moze rzeczywscie juz nie warto.
                      no chyba ze jeszcze z polowe ma przed soba.

                      ""Dla mnie kastracja nie jest lekiem na zwichrowania osobowościowe
                      > mojego psa. Gdybym była pewna ze jest, to nie zakładałabym wątku.""

                      to po co pytasz? i przeczysz sobie bo w pierwszym watku jednak sie
                      zastanawiasz czy go nie wykastrowac wlasnie ze wzgledu na agresywna
                      osobowosc.

                      i jeszcze raz ci tlumacze - zwierzeta kastruje sie po to aby
                      zapobiec nadmiernej populacji. przy tej okazji sa tez pewne korzysci
                      zdrowotne i behawioralne. behawioralne sa takie ze psy staja sie
                      mniej agresywne, mniej konfrontacyjne i chetne do walki i do
                      wloczenia sie.
                      wiec jest szansa na to ze po kastracji twoj pies stanie sie mniej
                      agresywny. gwarancji na to oczywscie nie ma ale statystyki wyraznie
                      wykazuja ze wiekszosc psow po kastracji "lagodnieje". ale wazne jest
                      tez kiedy sie kastruje. mlody pies ma lepsze szanse na zlagodnienie
                      nic stary ktory juz ma wyrobione nawyki. niemniej jednak szansa
                      zawsze jest.

                      Minnie
                      • baczek-1 Re: ;-) 28.11.08, 14:54
                        Ja mam jednak wrażenie, ze to własnie kastracja spowodowała, że
                        akurat te dwa psy leją w domu. Może na skutek braku hormonów
                        poluźniły im sie zwieracze i dlatego nie wytrzymują przez noc. A
                        może zmieniła sie gospodarka wodna i nerki pracuja na zwiekszonych
                        obrotach. Bo to, że żle wysterylizowana suka nie trzyma moczu chyba
                        wiesz.
                        Napisz mi więc proszę jak powinnam nauczyc moje psy sikania poza
                        domem. Weź pod uwagę, że pracuję, w nocy śpię a psy maja jeden 5 a
                        drugi 8 lat i utrwalone nawyki. Uznajmy, że są zdrowe. A tak wogóle
                        odeszliśmy troche od tematu choc ten też jest dla mnie ważny.
                        • minniemouse Re: ;-) 29.11.08, 02:22
                          stare psy w ogole popuszczaja, kastrowane czy nie.
                          poza tym na podstawie tego ze jakis konowal spieprzyl nie ocenia sie
                          wartosci sterylizacji per se.

                          I przykro mi ale zeby ci moc pomoc musialabym zobaczyc ciebie i
                          twoje psy na zywo, poobserwowac wasze zwyczaje zeby zorientowac sie
                          w ktorym miejscu popelniasz blad.

                          na razie widze u ciebie postawe defensywna co nie napelnia nadzieja
                          na zmiany.
                          bo albo chcesz nauczyc psy porzadku albo """ pracuję, w nocy śpię a
                          psy maja jeden 5 a drugi 8 lat i utrwalone nawyki."""

                          jak zakladasz z gory ze nic sie nie da zmienic to sie nie zmieni
                          rzeczywiscie.

                          jedno jest pewne ze przy zalozeniu ze psy sa rzeczywiscie zdrowe te
                          ktore leja nie wykazuja respektu do wlasciciela,
                          a dom traktuja jako podlegle im terytorium w ktorym moga robic co
                          chca. krotko mowiac czuja sie na topie. nie ty jestes na topie a one.

                          A jesli chodzi o odchodzenie od tematu to mam wrazenie ze juz kilka
                          watkow wczesniej podjelas decyzje :)

                          Minnie


                          • baczek-1 Re: ;-) 01.12.08, 09:35
                            Lubię Minnie z Tobą rozmawiać. W sposób nie znoszacy sprzeciwu, w
                            tonie wszechwiedzącej wygłaszasz te swoje mądrości, że szlag
                            człowieka chce trafić. Zmień ton dziewczyno. Albo masz jakiś pomysł
                            lub własne doświadczenia to się nim podziel, a jak nie to sie nie
                            wypowiadaj.
                            • minniemouse Re: ;-) 01.12.08, 09:53
                              a najgorsze ze 99% mam racje. zawsze. ;)

                              co ty znowu chcesz ode mnie. pytasz o rade to ci dalam. powtorzylam
                              kilka razy - wykastruj psa i tresuj go.


                              Minnie
                              • baczek-1 Re: ;-) 02.12.08, 08:37
                                Chciałabym Minnie, żebyś udzielając porad nie robiła osobistych
                                wycieczek.
                                • minniemouse Re: ;-) 02.12.08, 22:10
                                  "osobiste wucieczki"? dobre sobie.

                                  poczytaj swoje wlasne posty gdzie niewiele ci brakuje aby opisac
                                  kompletna historie swojego zycia.
                                  ja, jesli juz, nawiazuje do tego co TY SAMA napisalas.

                                  Minnie
                                  • baczek-1 Re: ;-) 03.12.08, 09:25
                                    Nic nie zrozumiałaś. Ale to widać, że wiele rzeczy do Ciebie nie
                                    dociera. Poczytaj sobie zatem inne tematy, może Cię olśni.
                                    • minniemouse Re: ;-) 03.12.08, 10:20
                                      hmmm a moze jest zupelnie odwrotnie - moze to ty niewiele rozumiesz.

                                      poza tym, wydaje mi sie ze lepiej by bylo jakbys wrocila do tematu
                                      swojego psa.

                                      ja w kazdym badzie razie na tym zakanczam temat mojej osoby.

                                      Minnie
                                      • baczek-1 Re: ;-) 03.12.08, 11:27
                                        Miałam Ci nie odpisywać, ale jescze napiszę, żeby wszystko było
                                        jasne. Mówiac o wycieczkach osbistych miałam na myśli Twoje ciągłe
                                        komentarze dotyczące mojej osoby i moich psów. Nie chce mi sie
                                        przegladac postów i cytowac fragmentów Twoich wypowiedzi, bo i po
                                        co. Chodzi o to, ze nie pytam się Ciebie, o to czy moje psy sa
                                        wychowane czy nie, ani o to co o mnie myślisz, a Ty na siłe wciskasz
                                        uwagi na ten temat.
                                        Byłoby fajnie, gdybyś uwagi na ten temat zachowała tylko dla siebie.
                                        Myslę, że nie tylko ja o tym marzę. Moze wtedy więcej osób miałoby
                                        odwage wypowiedziec sie na pewne tematy, a przecież o to w tym forum
                                        chodzi. Kazdy z nas ma jakieś doświadczenia i dzieli się nimi z
                                        pozostałymi forumowiczami i to nie jest ekshibicjonizm jak
                                        twierdzisz. Nie wiem, czy Ty nie masz żadnych doświadczeń, czy nie
                                        chcesz się nimi z nami podzielić, bowiem Twoje wypowiedzi nie są z
                                        życia tylko z ksiazek i prasy. Nie mówię, ze sa bezwartościowe, ale
                                        ja chetniej bazuje na radach wynikajacych z doswiadczenia. A teraz
                                        juz naprawde koniec. Przemysl sobie to ale juz mi na ten temat nie
                                        odpowiadaj.
                                        • minniemouse Re: ;-) 03.12.08, 11:49
                                          Pies ktory leje w domu, nie slucha sie na spacerze, ucieka, szczeka
                                          bez umiaru, gryzie ludzi lub/i inne zwierzeta itp itd to jest pies
                                          zle wychowany, koniec kropka.

                                          bardzo rzadko sie zdarzaja choroby i zaburzenia powodujace takie
                                          zachowanie.

                                          a co do ""dzielenia sie doswiadczeniami"" zauwaz ze wiekszosc tu
                                          udzielacych sie ma te same problemy co ty dlatego pisze.
                                          jakos nigdy nie trafilam na watek "wspaniale wychowalam/em psy".



                                          Minnie
                                          • baczek-1 Re: ;-) 03.12.08, 21:01
                                            Wiedziałam, że nie wytrzymasz, żeby sie nie odgryźć. I nawet mnie to
                                            bawi. Śpieszę zatem Ci donieść, że psy już nie leją w domu. Kupiłam
                                            drzwiczki dla psa, nowe, bo stare się nie sprawdziły i psy mogą w
                                            każdej chwili wyjść na pole, więc leją na polu. I spieszę donieść
                                            wszystkim, którzy mieszkają w domku z ogrodem, a czytają ten wątek,
                                            że to wspaniały patent. Koniec i kropka.
                                            • minniemouse Re: ;-) 04.12.08, 09:16
                                              no i sprawa sie wyjasnila- za rzadko wyprowadzalas. a juz zwalilas
                                              na kastracje.

                                              Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka