Dodaj do ulubionych

Co można zrobić...?

01.02.05, 23:59
Moja siostra jest mężatką od 17 lat.Od 10 lat jest"ofiarą"własnego męża.Na
początku były to "znamiona"przemocy fizycznej ale od pary lat(odkąd mąż
dowiedział się o zrobionych obdukcjach)zaczęło się znęcanie psychiczne.Jakiś
czas temu siostra znalazła notes"pamiętniczek"swojego męża który głównie jest
pełen jakichś chorych obsesji.Np:moja stara to ku...a i ciekawe czy już nie
puszczała się zaraz po ślubie bo to nie możliwe żeby Paulina(córka)była taka
ruda po mnie itp.
Siostra czasami się"śmieje"że to chyba byłby dobry dowód w sądzie i u
psychiatry bo to co tam czyta to nie pisze normalny człowiek tylko jakiś typ
ogarnięty manią prześladowczą lub psychozą.Wywala ją z domu karze jej wyp...
ale córce karze zostać i mówi że on ją sam wychowa bo musi ją oduczxyć tego
ku....a które matka jej w genach przekazała.Dodam że siostrzenica jest bardzo
dobrze uczącą się,inteligentną młodą osóbką.
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 04.02.05, 13:13
      agata781 napisała:

      > Moja siostra jest mężatką od 17 lat.Od 10 lat jest"ofiarą"własnego męża.Na
      > początku były to "znamiona"przemocy fizycznej ale od pary lat(odkąd mąż
      > dowiedział się o zrobionych obdukcjach)zaczęło się znęcanie psychiczne.

      to znaczy, ze byly przypadki przemocy fizycznej i po zrobionych obdukcjach one
      ustaly, a zamiast nich pojawila sie przemoc psychiczna? Czy oprocz obdukcji
      siostra podejmowala jakies inne dzialania? Na przyklad czy wzywala policje,
      kontaktowala sie z prawnikami, grozila w jakis sposob mezowi itd?

      > Jakiś
      > czas temu siostra znalazła notes"pamiętniczek"swojego męża który głównie jest
      > pełen jakichś chorych obsesji.Np:moja stara to ku...a i ciekawe czy już nie
      > puszczała się zaraz po ślubie bo to nie możliwe żeby Paulina(córka)była taka
      > ruda po mnie itp.
      > Siostra czasami się"śmieje"że to chyba byłby dobry dowód w sądzie i u
      > psychiatry bo to co tam czyta to nie pisze normalny człowiek tylko jakiś typ
      > ogarnięty manią prześladowczą lub psychozą.Wywala ją z domu karze jej wyp...
      > ale córce karze zostać i mówi że on ją sam wychowa bo musi ją oduczxyć tego
      > ku....a które matka jej w genach przekazała.Dodam że siostrzenica jest bardzo
      > dobrze uczącą się,inteligentną młodą osóbką.

      bardzo chetnie porozmawiam o tej sprawie. Byc moze bedziemy mogli w czyms
      pomoc. Czy pani siostra czyta to forum?
      • agata781 Re: Co można zrobić...? 04.02.05, 17:36
        Niestety siostra nie ma dostępu do komputera.Pamiętam że u jej męża był
        dzielnicowy ale po jego wizycie awantury się nasiliły"bo chce teraz zrobić z
        niego kryminalistę"
        śiostra podwyższyła parę dni temu limit debetowy na swoim koncie i on wczoraj
        znalazł jakieś papiery z tym związane(siostrzenica mi mówiła,będzie u mnie
        przez wekend)i już zaczyna robić się agresywny.Martwimy się z siostrzenicą żeby
        tylko mu"palma" nie odbiła podczas jej nieobecności bo ani jej nie pomożemy w
        tym momencie,ani nawet nic nie będziemy wiedzieli.Nawet nie ma mojego męża na
        miejscu żebyśmy mogli po nią pjechać.
        Szwagier nie daje siostrze nic że swojej wypłaty bo opłaca rachunki(siostra
        utrzymuje poza tym ze swojej pensji całą resztę)a ona sama nie ma pieniędzy
        tyle żeby móc złożyć wniosek rozwodowy,a o utrzymaniu się po ew.rozwodzie z 500
        złotowej pensji nie ma mowy.Szwagier też powiedział że nie da jej tej
        satysfakcji i on pierwszy też nie złoży wniosku,jak chce to niech składa sobie
        sama i płaci.
        • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 06.02.05, 19:29
          agata781 napisała:

          > Szwagier też powiedział że nie da jej tej
          > satysfakcji i on pierwszy też nie złoży wniosku,jak chce to niech składa
          > sobie sama i płaci.

          czy siostra mysli w tej chwili o rozwodzie? Chcialaby zakonczyc ten zwiazek?
          Chodzi mi o to, czy ona sama (nie pani, jej dalsza rodzina, znajomi itd.)
          w ogole rozwaza w tym momencie taka ewentualnosc.

          Czy siostra mieszka w Warszawie?
    • agata781 Re: Co można zrobić...? 05.02.05, 18:43
      hmmm... więc z tej strony ja, owa siostrzenica, inteligentna i miła osóbka:)
      faktycznie, w domu systematycznie, co jakiś czas mamy z mamą regularne AWANTURY.
      Niejednokrotnie kończy się to przemocą wobec mojej mamy. Ja też raz "fruwałam"
      ponad 10 cm nad ziemią.połamane świeczniki i czarne rysy na ścianach są dowodem
      wielu takich ekhm... EKSPRESJI.Jako 16latka (kończę w październiku) przeżyłanm
      już wiel;e takich chwil... miesiące ciszy, wygadywań... Tematy kłótni są jak
      najbardziej ograniczone:pieniądze, sfery intymne rodziców, zdrady i nie,
      kwestia rodziny mojej mamy.zauważam, że większość z tych kłótni to wynik
      różnych charakterów, światopoglądów na sfery finansowe życia. Ojciec- osoba nad
      wyraz skrupulatna- odkłada każdy grosz, szczędzi sobiie pewnych podstawowych
      komfortów, choćby kupna nowych spodni.Mama jest jego zupełnym
      przeciwieństwem_pieniądze jak są, to są, jak ich nie ma, to nie.
      Kiedy byłam młodsza, wypowiedzi ze strony mojego ojca by ły kierowane głównie
      przeciw mamie-ja musiałam tego wszystkiego wysłuchiwać, odkąd skończyłam 4
      lata. Od jakiś już 4 lat, tata "udziera" również we mnie- fakt, że bez jego
      wiedzy zrobiłam sobie tatuaż, postrzega jako czysty objaw (cytuję) "kur***wa" z
      mojej strony, uważa, że jako osoba nic sobą nie reprezentuję, do niczego w
      życiu nie dojdę. Ja i moja mama jesteśmy poniewierane.
      Chciałabym prosić o kontakt, wyrażenie opinii, gdyż nie przeczę, mogłaby ona
      wiele pomóc.
      kontakt: rudaszoon@interia.pl

      Będę wdzięczna za jakikolwiek odzew w mojej sprawie.


      • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 06.02.05, 19:26
        Witam,

        Dobrze, ze sie odezwalas. Mialbym kilka pytan w zwiazku z ta sprawa.
        Jak czesto te awantury koncza sie przemoca fizyczna?
        Czy to jest coraz bardziej agresywna przemoc, czy caly czas taka sama?
        Czy on uzywa jakichs narzedzi do bicia?

        I z troche innej beczki - czy tresc tych wyrzutow zmienia sie w jakis sposob?
        Czy on formuluje w stosunku do was jakies zarzuty, ktorych wczesniej nie
        formulowal?
        • agata781 Re: Co można zrobić...? 08.02.05, 13:05
          Awantury, jeśli już są, to zazwyczaj opierają się na wymianie zdań, aczkolwiek
          jeśli tata wypije WYSTARCZAJĄCĄ ilość alkoholu, wówczas kończy się to przemocą
          fizyczną. Z góry zaznaczam, że tata nie pije dużo- tylko, jeśli jest jakaś
          okazja.
          Ojciec zazwyczaj ogranicza się do pięści, aczkolwiek raz w ruch poszła kratka
          od maszynki gazowej, świecznik i rura od odkurzacza.
          Jego wyrzuty są takie same, tylko czasami zabłyśnie weną twórczą i powie coś,
          czego z mamą jeszcze nie słyszałyśmy.
          Mieszkamy w małej nmiejscowości, pomiędzy Poznaniem a Zieloną Górą, dokładnie
          oklice wolsztyna.
          Z góry dziękuję za odpowiedź:)
          • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 10.02.05, 12:28
            agata781 napisała:

            > Jego wyrzuty są takie same, tylko czasami zabłyśnie weną twórczą i powie coś,
            > czego z mamą jeszcze nie słyszałyśmy.
            > Mieszkamy w małej nmiejscowości, pomiędzy Poznaniem a Zieloną Górą, dokładnie
            > oklice wolsztyna.

            we wczesniejszych postach byla wzmianka o jakims prowadzonym przez ojca
            zeszycie. Widzialas ten zeszyt?
            • agata781 Re: Co można zrobić...? 12.02.05, 21:11

              tak widziałam...
              są wnim różne adnotacje...
              to juz chyba jego drugi zeszyt, aczkolwiek kidys pisał na kartkach formatu A4.
              • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 17.02.05, 10:42
                agata781 napisała:

                >
                > tak widziałam...
                > są wnim różne adnotacje...
                > to juz chyba jego drugi zeszyt, aczkolwiek kidys pisał na kartkach formatu A4.

                czy to, co pisze w tych notatkach pokrywa sie jakos z tym, o czym mowi w czasie
                awantury?
                • agata781 Re: Co można zrobić...? 17.02.05, 21:29
                  Tym razem odpisuje ciocia a nie córka bo nie wiem kiedy u mnie będzie.
                  Z tego co siostra i siostrzenica opowiada to szwagier wypisuje jakieś
                  wimaginowane spojrzenie na daną sytuację,obwinia siostrę a z siebie robi raczej
                  kryształowego człowieka.Jeśli chodzi o to czy ten notes mógłby być obiektywnym
                  dowodem w ew.sprawie sądowej(rozwodowej czy też o znęcanie nad rodziną)to
                  raczej nie.Kiedyś będąc u siostry(oczywiście jak szwagra nie było w domu,bo jak
                  jest to nam nie wolno)czytałam te zapiski,i muszę przyznać że z jednej strony
                  nieźle się uśmiałam a z drugiej to byłam przerażona jakie zdanie na temat tego
                  związku mogła by mieć osoba postronna czytająca te zapiski.Bo gdybym nie
                  wiedziała jaka faktycznie jest sytuacja to bym pomyślała że szwagier trafił na
                  najgorszą pod księżycem s...kę i dzi....ę.
                  • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 18.02.05, 09:55
                    W zasadzie powinienem zadac to pytanie na poczatku. Niniejszym nadrabiam. Co
                    sprawilo, ze zdecydowala sie pani napisac na forum?
                    • agata781 Re: Co można zrobić...? 18.02.05, 10:31
                      Muszę przyznać się że najpierw pojawiłam się na forum o przemocy które jest
                      ukryte i tam jedna z dziewczyn poradziła mi się zwrócić z tym właśnie na
                      pańskie forum.Właściwie to chodziło mi o to czy jest jakiś sposób na takiego
                      faceta jak mój szwagier aby"ukrócić"jego wyskoki,bo siostra cały czas powtarza
                      że najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód ale zdaje sobie sprawę że nawet gdyby
                      jej mąz (jakimś cudem)zgodził się na płacenie alimentów to nie była by w stanie
                      utrzymać siebie i córki.Więc poszukuje jakiegoś realnego sposobu na
                      poskromienie jego wybuchów bo wizyty dzielnicowego i ignorowanie przez nią jego
                      zaczepek odnośi krótkotrwały efekt.Czesto mi powtarza że:"gdyby ten mój był
                      spokojny i tak mu palma nie odwalała to bym miał prawie jak w raju".Szwagier o
                      dom dba,pranie zrobi(jak trzeba)jest na prawdę zdolnym człowiekiem,a jego ogród
                      jest sto razy piękniejszy niż mój.A widzę że problem robi się coraz
                      poważniejszy bo coraz bardziej zaczyna odbijać się to na siostrzenicy.Zaczyna
                      się alkohol,wagary,co raz gorsze wyniki w nauce...
                      • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 18.02.05, 11:44
                        agata781 napisała:

                        > Właściwie to chodziło mi o to czy jest jakiś sposób na takiego
                        > faceta jak mój szwagier aby"ukrócić"jego wyskoki,bo siostra cały czas
                        powtarza
                        > że najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód ale zdaje sobie sprawę że nawet gdyby
                        > jej mąz (jakimś cudem)zgodził się na płacenie alimentów to nie była by w
                        stanie
                        >
                        > utrzymać siebie i córki.

                        czy wytoczenie sprawy o alimenty byloby dobrym rozwiazaniem?

                        > Więc poszukuje jakiegoś realnego sposobu na
                        > poskromienie jego wybuchów bo wizyty dzielnicowego i ignorowanie przez nią
                        jego
                        > zaczepek odnośi krótkotrwały efekt.

                        czyli policja nie pomaga i ignorowanie tez nie pomaga. To zreszta typowe. Z
                        policja bywa roznie, ale ignorowanie jest w stu procentach NIEskutecznym
                        sposobem. Czyli trzeba szukac jakichs innych rozwiazan.

                        > Czesto mi powtarza że:"gdyby ten mój był
                        > spokojny i tak mu palma nie odwalała to bym miał prawie jak w raju".Szwagier
                        o
                        > dom dba,pranie zrobi(jak trzeba)jest na prawdę zdolnym człowiekiem,a jego
                        ogród
                        > jest sto razy piękniejszy niż mój.A widzę że problem robi się coraz
                        > poważniejszy bo coraz bardziej zaczyna odbijać się to na siostrzenicy.Zaczyna
                        > się alkohol,wagary,co raz gorsze wyniki w nauce...

                        ludzie wplywaja na siebie. Jesli ktos stosuje przemoc, to cala rodzina zaczyna
                        funkcjonowac inaczej. Czy siostra zastanawiala sie nad szukaniem jakiejs
                        terapii rodzinnej?
    • agata781 Re: Co można zrobić...? 18.02.05, 16:46
      Obawiam się że szwagier nie wyrazi woli współpracy bo twierdzi że z nim jest
      wszystko w porządku i że to wszystko to wina siostry.Co do siostry to
      przypuszczam że chyba by wyraziła chęć wzięcia udziału jeśli tylko miało by to
      pomóc.Siostrzenica też.
      • pawel.drozdziak Re: Co można zrobić...? 26.02.05, 17:09
        agata781 napisała:

        > Obawiam się że szwagier nie wyrazi woli współpracy bo twierdzi że z nim jest
        > wszystko w porządku i że to wszystko to wina siostry.

        to mnie w ogole nie dziwi. Mowi to jakies 99% mezczyzn z tym problemem. Jednak
        w chwili, kiedy czuja, ze dotychczasowe metody dzialania przestaja sie
        sprawdzac zaczynaja szukac innych rozwiazan. Czyli na przyklad wtedy, kiedy
        partnerka grozi odejsciem, kiedy zaczyna grozic utrata praw rodzicielskich,
        pojawia sie kurator, policja, rodzina zaczyna ostro interweniowac itd. Wtedy
        wielu z nich zglasza sie na jakas terapie. Bez konkretnego impulsu ze strony
        swiata zewnetrznego nie ma do tego zadnej motywacji.

        > Co do siostry to
        > przypuszczam że chyba by wyraziła chęć wzięcia udziału jeśli tylko miało by
        to
        > pomóc.Siostrzenica też.

        bardzo bym to doradzal. Sytuacja ciaglej przemocy zmienia czlowieka bardzo. Nie
        ma sensu liczyc na to, ze sie to "jakos" zniesie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka