pawel.drozdziak
05.01.03, 18:30
Często spotykam się z pytaniami o sensowność zakupu różnego rodzaju narzędzi,
takich jak gaz, szokery elektryczne czy osobiste alarmy. Mam do nich raczej
sceptyczny stosunek. Ich podstawową wadą jest dawanie złudnego poczucia
bezpieczeństwa. Czujesz zagrożenie, więc idziesz do sklepu i kupujesz jakiś
modny gadżet, po czym wkładasz go na dno torebki i na kilka miesięcy Twój
strach zostaje uśpiony. Kiedy strach powróci, zaglądasz do katalogu i
kupujesz kolejną zabawkę, z którą robisz to samo, co z pierwszą. W sytuacji
prawdziwego zagrożenia tego przedmiotu albo w ogóle nie masz przy sobie, albo
jest on tak schowany, że nie zdążysz go znaleźć. Jeśli nawet go znajdziesz,
często nie masz żadnej wprawy w posługiwaniu się tym urządzeniem i atakujący
napastnik nie ma żadnego kłopotu z wytrąceniem go z ręki, zanim zdołasz je
uruchomić.
Na filmach sensacyjnych często oglądamy sceny, w których zupełni dyletanci
chwytają do rąk upuszczony przez bandytę pistolet i w ten sposób przejmują
kontrolę nad sytuacją. W rzeczywistości jest to niemożliwe. Nie zdołaliby
nawet odbezpieczyć tego pistoletu, nie mówiąc już o przeładowaniu go czy
celowaniu. Osoba nieobyta z bronią palną po pierwszym swoim wystrzale jest
przez dwie albo i trzy sekundy kompletnie oszołomiona hukiem, dymem i
odrzutem. Często taki ktoś upuszcza pistolet, zaskoczony siłą jego uderzenia
w dłoń. W ciągu tych dwu, trzech sekund po strzale jest się niezdolnym do
jakiejkolwiek reakcji. Celność takiego wystrzału jest w sytuacji napadu
praktycznie rzecz biorąc losowa. Broń jest takim samym urządzeniem
technicznym jak wszystkie inne i żeby się tym urządzeniem sprawnie posłużyć,
trzeba to wcześniej dokładnie przećwiczyć. Pozornie naciśnięcie spustu
miotacza gazu jest proste. Pozornie jazda na nartach także jest prosta.
W sytuacji prawdziwego napadu jest się w olbrzymim stresie. Orientacja jest
ograniczona, często jest się szarpniętym, chwyconym lub uderzonym a czasu
jest bardzo mało. Możesz wtedy zrobić tylko i wyłącznie to, czego się
wcześniej wyuczyłaś. Mnóstwo ludzi zostało podczas napadu rażonych z własnej
broni, którą posiadali, ale której nie umieli skutecznie użyć.
Nie chcę przez to powiedzieć, że zakup takich urządzeń jest zupełnie
bezsensowny. Jeśli wybierzesz dobry sprzęt, dobrze przemyślisz jego wybór,
zadasz sobie trud wytrenowania się w używaniu go i w sytuacjach groźnych
będziesz go nosić w odpowiednim miejscu, to na pewno Twoje bezpieczeństwo się
zwiększy. Jeżeli jednak nie spełnisz tych warunków, bezpieczniej jest nie
mieć żadnej broni, bo nie ma wówczas niebezpieczeństwa, że zostanie użyta
przeciw Tobie.
Przy zakupie wszelkiej broni osobistej bardzo ważne jest, aby pochodziła ona
z pewnego źródła. Kupowanie gazu czy szokera od ulicznych sprzedawców pozwala
zaoszczędzić nie więcej niż 20 złotych, a w zamian otrzymujesz często broń
bez atestu, przeterminowaną, niedoładowaną lub w ogóle nie działającą. W
najgorszym razie możesz trafić na broń używaną, a nawet taką, której użyto do
popełnienia przestępstwa. Zakup broni należy przeprowadzić w koncesjonowanym
sklepie specjalistycznym, w żadnym razie nie na bazarze czy giełdzie
samochodowej. Wszystko co kupujesz powinno mieć atest. Kupując, należy
dokładnie sprawdzić termin ważności. Niżej przedstawiam charakterystykę
najpopularniejszych rodzajów broni osobistej, nie wymagającej zezwolenia.
Miotacze gazu
Miotacze gazu dzielą się na trzy podstawowe rodzaje, ze względu na formę
wystrzelonej substancji:
1. Miotacze aerozolowe
To najbardziej rozpowszechniony rodzaj gazów, ponieważ ta technologia
pojawiła się na rynku jako pierwsza. Wyrzucają one gaz w postaci chmury,
podobnie jak dezodoranty w sprayu. Ich wadą jest mała szybkość wyrzucanej
substancji, jej duże rozproszenie i niewielki zasięg. Taki dezodorant działa
skutecznie na odległość do dwu metrów. Napastnik przebywa tę odległość jednym
krokiem. Nie można użyć tego urządzenia w pomieszczeniu zamkniętym, jest ono
wrażliwe na kierunek wiatru, a strumień gazu jest na tyle wolny, że można
uchylić się przed nim i zasłonić na przykład rękawem kurtki. Cena waha się od
20 do 60 złotych. Nie warto kupować.
2. Miotacze aerozolowe z generatorem gazowym
Przykładem takiego urządzenia jest szwajcarski Guardian Angel. Osobiście
bardzo lubię to urządzenie. Zamiast stałego ciśnienia aerozolu, w urządzeniu
zamontowano generator, który wytwarza ogromną siłę strzału w chwili
naciśnięcia spustu. Szybkość wyrzucanej substancji dochodzi do 145 kilometrów
na godzinę. Dla porównania - przy aerozolach jest to tylko 8 kilometrów.
Przed strzałem z tego miotacza nie sposób się uchylić. Strumień jest mocniej
skoncentrowany i urządzenia można używać przy niewielkim bocznym wietrze.
Guardian Angel jest dwustrzałowy. Jego strzał jest dość głośny. Dużą zaletą
tego urządzenia jest jego wygląd. Ta broń nie ma ksztaltu dezodorantu i z
wyglądu w ogóle broni nie przypomina. Nie wystaje i o nic nie zahacza. Jest
calkowicie płaska, mniej więcej grubości telefonu komórkowego. Na obudowie ma
specjalny klips, który umożliwia noszenie go przy pasku czy spódnicy. Mozna z
tym siadać, wstawać i poruszać się zupełnie swobodnie. Jeśli masz na sobie
spodnie i Guardian Angel przypięty jest do paska, to przy bluzce nawet z
cienkiego materialu jest on calkowicie niewidoczny. Klips jest tak
wyprofilowany, że za pasek lub sukienkę wsuwasz go jednym, szybkim ruchem.
Wyjęcie go i wycelowanie jest o wiele szybsze niz wyciąganie pistoletu. Spust
wyzwalający strumień gazu jest tak umieszczony i ukształtowany, że nie ma
możliwości przypadkowego uruchomienia. Mozna tym rzucać, kłaść się z
Guardianem zapiętym za pasek, siadać i wstawać, zahaczać o ubranie, potrącać
ręką i opierać na nim dłoń - nie ma żadnej obawy, ze spust przypadkiem
zadziała. Tymczasem wystarczy wyciągnąć go zza paska i już jest ułożony w
dłoni tak, że jeden ruch palca pozwala na strzał. Nie jest podobny do broni
kształtem, kolorem ani fakturą materiału, z którego wykonano obudowę. Możesz
wyjść na ulicę w bluzce całkowicie odsłaniającej brzuch i mieć to urządzenie
zapięte przy pasku spodni lub przy spódnicy - przechodnie będą gotowi
przysiąc, że masz pager.
Wadą tego sprzętu jest jednak niemożność użycia pod wiatr, ograniczenie do
dwu strzałów i niemożność użycia w niewielkich pomieszczeniach zamkniętych.
Od ideału dzieli ten sprzęt także użycie kapsiciny (forma gazu pieprzowego)
zamiast gazu paraliżującego. Różnice między tymi substancjami opisane są
niżej. Cena Guardian Angel wynosi około 200 złotych. Nie jest to broń
idealna, ale z wielu powodów na pewno lepsza niż miotacze aerozolowe.
3. Miotacze żelowe.
Miotacz żelowy to najlepsza wersja miotacza. Wyrzucana substancja ma tu formę
płynną. Miotacza można używać niezależnie od kierunku wiatru i w zamkniętych
pomieszczeniach, o ile jest możliwość natychmiastowego wycofania się po
strzale. Nie można tego użyć w windzie czy samochodzie, ale na przykład na
szerokim korytarzu czy w sali restauracyjnej można już strzelić bezpiecznie.
Wygląd miotaczy żelowych jest taki sam jak aerozolowych. Nie znalazłem na
rynku miotaczy żelowych o niepozornym wyglądzie Guardian Angel. Cena sprzętu
od 70 do 200 złotych.
Oprócz formy wystrzeliwanej substancji miotacze gazu dzielą się ze względu na
jej rodzaj. Zarówno w żelu jak w chmurze może występować:
1. Gaz pieprzowy lub substancja drażniąca CS.
Obie substancje są często przez sprzedawców określane jako „gaz łzawiący”.
Zarówno substancja CS jak i gaz pieprzowy powoduja podrażnienia skóry,
odczuwane jako piekący ból, wycieki z oczu, nosa, ust i problemy z
oddychaniem. Gaz pieprzowy jest skuteczniejszym środkiem - powoduje
natychmiastowy ból i jest trudniejszy do usunięcia. Wystrzelony prosto w
twarz może spowodować nawet poparzenia I stopnia. Z drugiej strony,
udowodniono, że ś