Gość: Turysta
IP: *.devs.futuro.pl
24.02.05, 16:28
Witam.
Jestem z Wrocławia i ostatni weekend spędziłem na szkoleniu w okolicach
Bielska. Jako,że wieczorami nuda doskwiera (tylko męskie towarzystwo na
szkoleniu) wybraliśmy się w kilku tzn we trzech do Bielska B na mały
rekonesans... Sobota , późny wieczór ul. Cechowa bądź Czechowa w centrum.
Wcześniej napotkany taksówkarz polecił nam jedną z knajpej na tejże ulicy.
Uliczka bardzo ładna, z jednym wyjatkiem.... po ok 50 metrach marszu drogę
zagrodziło nam 5 - 6 tzw "bramowych" z wyraźnym żądaniem "paru złotych"...
Po naszej zdecydowanyj odmowie doszło do szarpaniny, jednak bez
żadnych "ofiar". O policji lub straży miejskiej można zapomnieć chyba w tej
okolicy, bo czekaliśmy dość długo i nic... poszliśmy w swoją strone...
Wszystko rozumiem, nigdzie nie jest idealnie ale żeby w cenrum!!! miasta , na
jednym z deptaków dochodziło do najpospolitszych chuligańskich zadym???!!!
Napotkane towarzystwo stwierdziło ,że i tak było lightowo bo nikt nie
ucierpiał a ta ulica ma ponoć złą sławe.... Czyżby władze BielskaB nie
chodziły ta ulicą?? A! i jeszcze jedno!! A tego to już nie potrafie pojąć...
na tej ulicy jest jakiś bar GoGo czy inna agencja... W Bielsku musi być chyba
tylko jedna ,że właściciel pozwala na takie zadymy pod swoim lokalem we
Wrocławiu nie do pomyślenia:-)
Pozdrawiam