Dodaj do ulubionych

ha! miałam dzień pełen przygód, cd wrażeń na jutro

31.05.06, 21:46
rano padająca z głodu zostałam odtransportowana przez węża do fryda [lab] na
badania - min cukrzycowe
pomijam fakt, że panicznie boję się igieł i ledwo przeżyłam dwie kłujki w
jedną żyłę
musiałam wypić najgorsze świństwo świata [jak dla mnie] - roztwór glukozy
<ble!>
na mój pusty żołądek z włączonym ssaniem było to jak płachta na byka, całą
godzinę walczyłam z upiorami refluksów, a trzeba było powagę i względny
spokój zachowywać, bo ludziów mnóstwo i masa dzieciaczków [jeszcze bym
niejedno nastraszyła raz na zawsze, gdybym przypadkiem poległa w bojach] :P
pobrali mi całe hektolitry krwi na stado przeróżnistych testów i teraz
umieram ze strachu, co jutro raczą pokazać wyniki...

w drodze powrotnej telefon - mama dzwoni, mam się ewakuować z auta wężowego i
zabiorą mnie na śniadanie na mieście, myślę sobie "no ok, dam radę po tym
świństwie coś w siebie wmusić, przeżyję"
wąż wysadza mnie pod mackiem [którego nigdy niecierpiałam, ale miejsce zrzutu
zostało oznaczone odgórnie przez mamę, jakoś to zniosę]
polazłam do środka, a tam wkoło same pojedyncze samce przy stolikach,
poczułam się trochę jak na marnym wydaniu randki po ciemku i z mega
bebechem...
podeszłam do kasy i próbuje zamówić kawę [wcale to nie było łatwe zadanie]
trafiłam na jakiegoś koreańca, albo co... ledwo go zrozumiałam, wiem, starał
się biedak, ale gdybym miała zamiar zamawać coś do zjedzenia pewnikiem
umarłabym z głodu nie dogadawszy się z tymże]
polazłam do stołka i parzę dziub wrzątkiem w kolerze beżu

gdy już beż podstygł i dałoby się go wyduldać bez problemu podjechała ekipa
śniadaniowa [mama z siorą]
trafiłyśmy do Farmy na sałatki i bagietki
mówię Wam, niby nic, a obżarłam się jak dzika świnia [a zamówiłam tylko
połówkę]
poklachałyśmy trochę dając naszym zmordowanym żołądkom trochę oddechu i w
drodze do samochodu straciłyśmy trochę kasy na prezenty na jutro

no ok, trafiłam do domu i ledwo dycham
przyszła mysza ze szkoły i wyrabia
[teraz następuje to, co na codzień, obiad, zadania, ble ble i bla bla]
pod wieczór półprzytomna pakuję się w auto z zamiarem zawiezienia dwóch zębów
tkwiących w córce do zębologa na rwanie - mleczaki uparte jak jasny gwint!
ale znów ratuje mnie siorka z mamą
jedziemy, rwiemy dzielne zęby jeszcze dzielniejszej myszy i robimy już
strasznie zdechlaty wypad do auchana

doczołgałam się do działu : "części do tortów" [wąż - pech chciał] musiał się
urodzić akurat w dzień dziecka!
potem powróciłam na dział niemowlaczków i zwyczajnie nie dało się mnie
oderwać od stoiska
musiałam!
przysięgam, musiałam!
mam trzy reklamówki bodziaków, komplecików i skarpetuniek :DDDDDD
siłą zostałam zaciągnięta pod kasę, a potem do auta :P
wracając do domku zahaczyłam jeszcze sąsaidów, bo moja zdolna małolata tak
się radośnie bawiła, że jakimsić cudem pluszowy zajac wylądował na 3 metrowej
choinie i był silnie podlewany deszczem od pewnego czasu :P
ale zająca mamy! żyje!
za niedługo zostanie zaduszony wraz z proszkiem w kolejnym praniu :>

teraz siedzę i piszę, bo akurat pralka mieli ciuszki, a ja zbieram siły, by
zacząć je tracić szykując wężowi tortową niespodziankę [wąż w pracy :P]
mam nadzieję, że nie padnę trupem w trakcie roboty
nie wiem, czy akurat byłoby to w dobrym tonie, gdybym dziubem leżała w samym
środku masy tortowej :P

ale jutro odpocznę...
taaaa
akurat!
jutro, to dopiero będzie dzień!
Obserwuj wątek
    • magda_bb1 Re: faktycznie sie działo :-) 31.05.06, 22:02
      bo ja dziś tylko zaliczyłam z małym sarni stok ( parking zakryty i deszczyk nie
      pada ) bo jak jest taka pogoda to szczerze mówiąc na spacer nie zawsze mam
      ochote bo znając moje szczeście jak tylko wyjdę to zacznie padać - ja tam
      deszczu się nie boję ale małemu chybaby się nie spodobał :-)
      szaleństwo zakupowe rozumiem bo ja też tak mialam - auchan jest całkiem ok bo
      dużo i nie tak drogo - ale głownie szalam na allegro i tylko jak wielkie paczki
      przychodziły do domu to musialam wysluchiwać "na co tyle ciuszków!!" a teraz
      jakoś wszystkie się przydają...

      miłego "tortowania" :-) - myślę że Twój wąż pewnie nie obraziłby się jakbyś z
      niego wyskoczyła :-))))

      fajnie że jutro Dzień Dziecka - można nic nie robić :-))))) ( marzenia... )

      Magda
      • lotos.flower Re: faktycznie sie działo :-) 01.06.06, 07:10
        o rany :))))) skąd Ty bierzesz tyle sił kobieto?
        no ja Cie podziwiam
        faktycznie dzień pełen przygód

        pozdrawiam :))))
      • luciii :)) 01.06.06, 11:00
        może w końcu nas pogoda raczy uraczyć słońcem w pełnej krasie - czego i sobie i
        Tobie życzę :)
    • lotos.flower Luciii wszystkiego naj naj naj dla męża :* :) 01.06.06, 07:37

      • luciii :) dziękuję :) 01.06.06, 10:38

    • madida Lucii - Małe pytanko 01.06.06, 10:29
      Skąd tyle energii w Tobie??!!! Mi po 16ej ,po pracy to już się nic a nic nie
      chce.;((. A mam pytanie z innej beczki-chodzi mi o ten test glukozowy:też
      jeszcze nie robiłam-ale wstyd!!!.U Frydy na miejscu można się w nią
      zaopatrzyc , czy kupiłaś w aptece?No i rzecz bardziej przyziemna- jaki koszt
      tego cholerstwa??
      • luciii zawsze mnie nosiło [a teraz mam L4 i umieram z 01.06.06, 10:58
        nudów, to coś robić muszę :P]
        ale cieszę się, że nie muszę stresować się drogą, bo wszyscy mnie teraz wożą -
        hehe - conajmniej jak królową ;D
        mnie jest po prostu wszędzie pełno, śmieją się wszyscy, że moja dziesięciolatka
        to po mnie ma zwiększone te cechy, bo ona to już całkowicie żywe srebro
        muszę przyznać, że przy niej, to i ja czuję się jak ślimak
        dzieci to mają niespożyte pokłady energii - ja to już niestety czasem
        zwyczajnie padam na dziubol i niewiele wtedy można ze mnie wydusić :P
        ale mnie jest po prostu zwyczajnie szkoda życia i wykorzystuję je do granic
        wytrzymałości [za wczorajsze - dziś pokutują moje plecy i stopy, ale da się
        przeżyć] :))


        co do testu:
        jak chodziłam na kontrolę do szpitala, to też nikt nie raczył mnie o tym teście
        poinformować, dopiero w Eskulapie doktor pierwsze co, to się zapytał jakie mam
        wyniki testu ;/
        <wieeeeelki wstydniś>
        też kupiłam paczkę glukozy w aptece, miałam w przeddzień badania rozpuścić
        żądaną dawkę, ale że dokucza mi i starcza i teraz jeszcze ciążowa skleroza, to
        zapomniałam :P
        wzięłam paczuszkę ze sobą, w myślach szykując najbardziej [nie]prawdopodobną
        wymówkę i ćwiczyłam błagalne miny w razie chęci wyproszenia wody i łyżeczki do
        mieszania :P
        ale na miejscu byłam mile zaskoczona, bo jak poszłam pierwszy raz dać się kłuć,
        to już na mnie kubeczek tego paskudztwa czekał obok probówek :)
        samo to badanie kosztuje 4,- a to świństwo też 4,-
        nie jest to straszna kwota

        ja się za to "ciepłam" strasznie, bo wczorajsze badania wyniosły mnie w sumie
        65,- [no ale ja w nich mam większość ważnych badań ciążowych i tarczycowych ;>]
        więc i tak uważam, że jest ok, bo średnia kwota za badanie u mnie to ok 7,- :P
        a ciąża nie trwa wiecznie i znów będę za niedługo mogła nie chodzić latami na
        badania, hihi

        ps. wyników jeszcze nie mam - mam nadzieję, że wąż nie zapomniał po nie skoczyć
        po pracy, ale jestem dobrej myśli :)

        jak zrobisz, daj znać, czy jest w porządku :))
        • madida Re: zawsze mnie nosiło [a teraz mam L4 i umieram 02.06.06, 10:13
          Wielkie dzięki!! W przyszłym tygodniu się tym zajmę .Chyba wezmę ze sobą
          jeszcze cytrynę :)).Podobno trochę zmienia smak tego świństwa bo ja też jakby
          co to jestem pierwsza do puszczenia pawia :)).Pozdrowionka.
          • agamp glukoza 02.06.06, 20:01
            z cytryną to da się znieść. Wciśnij sobie przynajmniej połowę. Ja robiłam na
            komorowickiej, trzeba przyjść rano na czczo, same grzeją wodę i mieszają Ci to
            swiństwo (musisz miec ze sobą).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka