luciii
07.08.06, 17:19
szyłaś :P
przyznaj się mi tu zaraz!!!
a gwoli informacji o mnie:
pojechałam bez telefonowania do E.
bez żadnych ceregieli zostałam przyjęta do gina :)
no i mało nie umarłam ze strachu...
okazało się, że to coś co farbiło się po kapuście to nie wody, choć jak się
okazało na usg - susza dopadła nie tylko Polskę, ale również mnie - stan wód
płodowych fatalnie mały :(
do tego doszło wapniejące łożysko [3 stopnień strości] ;/
i obawa, że skoro szkutek nie bryka, to może być cc dziś bez czekania...
albo do szpitala na obserwację...
przeleżakowałam 25 min na ktg i po jakichś 15 minuach szkutek raczył kopnąć w
przyrząd [jesuuu, normalnie prosiłam go cały czas w myślach, żeby dał znać,
że jest cały]
powiercił się jeszcze troszkę, co mnie wielce ucieszyło i zostało ustalone ,
co następuje:
stawić się na cięcie na środę 9.08 na 7.30 [boszzzz... jak ja wstanę, skoro
się wcale nie położę :P]
wygolić się na cacy <będzie ubaw po pachy> :P
DZIEWCZYNY !!!!!!!!
JAK USŁYSZAŁAM DATĘ UODZIN MAŁEGO, NIM SIĘ URODZIŁ, TO MAŁO NIE ZEMDLAŁAM!
poczułam się nagle słabo, a ręce zaczęły mi dygotać
zapytałam czy wąż mosze się pałętać w okolicy, żeby maluszka od razu
zobaczyć - może :) [ino nie na sali] :P
ech
to już za dwa dni!
ZA DWA DNI !!!!!!!!!!!!!!
:))))))))))))))
boję się [a mam leżeć i "wsłuchiwać się w siebie"]